Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 4
rozdział #03
 
Treść fanfika..
Ostatnio doszły mnie słychy że uważacie moje fiki za zbyt zbereźne.. to przykreee.. ale są na pewno mniej zbereźne od Szekspira ! Przeczytajcie sobie chociazby "Romea i Julię" lub "Hamleta" (niekoneicznie Slayers [:D).. te tekściki rozbrajają [:DDD... ghihi Williamie Skakespeare ty obleśny zbolu [;D jak to fajnie brzmi ^^

KSIĘGA TRZECIA czy tam któraś z kolei.

rozdział pierwszy. Spotkanie Belldandy Miyuki. Uwięzienie Edny. Twarz LON.

- głodna jestem. - jęknęła LIna
- panno Lino, przypominam że nie powinniśmy zwracać na siebie uwagi !
- a czy jedzenie zwraca czyjąś uwagę?
- jedzenie pani i pana Gourrego na pewno - -"
- twoje nawoływania o sprwiedliwości też.
- ja chociaż nawołuję w słusznej sprawie !
- a ja nawołuje takze o słusznej !!
- pani nawołuje tylko o jedzeniu !!!
- MAM NAWOŁAĆ MOJEGO FIRE BALLA !!?? - ryknęła w końcu Lina
- ghihihi - hihotali Zelgadiss i Gourry
- a wy se nie róbcie podśmiewujek, bo też dostaniecie !
- BLEEM ! - wystawił turkusowy język Zelgadiss
- bleem to jest taki emulator - zarechotała Lina
- a Lina to taki rodzaj sznurka.
- a włosy Zelgadissa to taki rodzaj części zamiennych na łóżko dla fakira...
I kłócili by się tak dalej. Nagle za krzakami usłyszeli jakiś rumor. Wyjrzeli, a tam: młodą dziewczynę otacza z 10 zbirów.
- SZYBKO, MUSIMY JEJ POMÓC !!! - wykrzyknęła Amelia- lecz zanim zdążyli wyskoczyć z pełną gracją i narcyzmem, zobaczyli że atakowana dziewczyna nagle złożyła dłonie jak do modlitwy. Zbiry nagle w biegu zatrzymali się, jęknęli, i z łoskotem popadali jak muchy.
Dziewczyna spojrzała na nieprzytomnych zbirów, otrzepała ubranie, i już miała ruszać w dalszą drogę gdy zza krzaków wyszli nasi bohaterowie.
- wy tez chcecie mnie okraść? - zapytała z anielskim uśmiechem na twarzy- radzę wam uciekać, jeżeli nie hcecie skończyć jak ci tu. - wskazała na leżących zbirów.
- właściwie my chcieliśmy ci pomóc.. ale jak zauważyliśmy poradziłaś sobie sama... chociaż sami nie wiemy jakim sposobem..
- magia Ousymu. - powiedziała kobieta głosem, jakby mówiła o tym że właśnie jest piękna pogoda
- magia O.. co?
- magia Ousymu, rodzaj magii umysłu.. gratuluję, niewielu udało się ją zobaczyć.
- to w takim razie skąd ją umiesz?
- to tajemnica...
- drugi Xelloss - jęknął sam do siebie Zelgadiss
- jak się nazywasz?
- nie powiem wam tego.
Dziewczyna podeszła do naszych bohaterów. Miała proste, sięgające za ramiona włosy, po bokach związane w dwa kitki. Jej długa grzywka opadała na jedno oko. Oczy miała- różowe. Była krótko mówiąc czystą albinoską. Na czole miała białą przepaskę z kamieniem koloru jej oczu. Ubrana była w bardzo jasną - ni to koszulę, ni to coś jeszcze innego - która jedyne zapięcie miała na piersi, a była to zapinka z okrągłym różowym kamieniem w ogrągłym kółku ze złota. Była też ubrana w białe luźne spodnie. W oóle była ubrana bardzo powiewnie. Jej dłonie zdobiły różnorodne złote pierścionki, a na szyi miała medalion z różowym oczkiem, taki sam jak zapinka.
- a dlaczego?
- czarodziejki Ousymu nie zdradzają swoich imion pierwszym napotkanym osobom.
- a szkoda.. mogłabyś nam toważyszyć w dalszej wędrówce.
- a dokąd zmierzacie?
- syn LON wraz z pomocnicą niszczą świat. By temu zapobiec, razem z drużyna szukamy przystawego do miecza żywiołu.
- miecz żywiołu?- zapytała się dziewczyna- mogłabym zobaczyć?
- oczywiście.
Gourry podał miecz dziewczynie. Ona pare razy nim zamachała.
- piękny. Miecz wody?
- tak. widzę że jesteś bardzo zorientowana.
- jeżeli chodzi o uratowanie świata to chętnie się do was przyłączę.
- fajnie ! twoje zdolności na pewno się nam przydadzą. A teraz powiedz jak na ciebie wołać, bo przecież musimy cie jakoś nazywać.
- teraz wam mogę zdradzić moję imię. Nazywam się Belldandy Miyuki.
- ładnie ! ja jestem..
- Lina Inverse?
- ej no, skąd wiedziałaś?
- hm, trudno nie znać takiej sławy, słunnej pogomczyni bandytów i fast foodów.
- =='
- no a ja jestem Amelia Will Tsela Seyruun- przedstawiła się Amelia
- Zelgadiss- burknął Zel
- eee.. jak ja się..- zaczął zastanawiać się Gourry
- ten to jest Gouury - wyjaśniła Amelia
- miło mi was poznać ! - powiedziała Belldandy Miyuki. - gdzie teraz musimy iść?
- do Doliny Sześciu Rezk.
- daleko.
- no.. ale trzeba się czasem poświęcić.

TYMCZASEM U BOHATERÓW NEGATYWNYCH

- Saovi, mam pomysł.- powiedział Altar rozwalając kolejny kawał świata.
- wal.
- rozwalanie tego wymiaru jest zbyt łatwe. Nudne. Przyśpieszmy to porywając siakonś opiekunkę żywiołu.
- opiekunke żywiołu..? - zdumiała się Saovi. Wiedziała że nawet jej moc nie wystarczy by pokonać jakąś opiekunkę
- tak. Dzięki temu zapanuje całkowity chaos.
- ale jest jeszcze Ivor..
- wątpię, żeby Ivor poradził sobie z całym żywiołem. Zazwyczaj tylko pomagał opiekunkom.
- hiiehiehie masz rację - złośliwie uśmiechnęła się Saovi.
W tej właśnie chwili drogę im przebiegł jakiś człowiek.
- a to co za kwiatek ? Jak on śmiał nam przebiec drogę;..- warknęła Sao i pierdyknęła jakąś małą kulkę energii tak że gościu w konwulsjach jeszcze leżał na ziemii.
- choćmy go dobić, tak aby cierpiał - zarechotała Saovi i razem z Altarem zaczęli podchodzić do gościa. Gdy już miała dobić gościa podleciała nagle mała dziewczynka.
- błagam nie zabijajcie mi brata !
- AH - HA HA HA HA HA HA ! wiesz z kim masz zaszczyt, dziewczynko?
- nie.. ale proszę.. nie zabijajcie mi brata.. proszę..- oczy dziewczynki zaszkliły się.
- zamilcz na wielki..- Saovi już miała zabić ich oboje gdy nagle do dziewczynki rozpaczliwie osłaniającej ciałem brata, podszedł Altar chwycił ją za kołnież i podniusł do góry.
- słuchaj dziecko.- powiedział jak zawsze z niczym nie zbełtanym spokojem- darujemy wam życie, ale w zamian przekażesz wszystkim ludziom jakich napotkasz ten o to wierszyk: "modlitwa o ocalenie nie zostanie wysłuchana, Ołtarz zguby i Śmierć roześmiana, to ostatnie słowa przez was usłyszane. Potem będzie rozpacz i konwulsyjny lament".- Altar rzucił dziewczynką o ziemię- choć, Saovi.
- ale..
- choć, mówię.
- no dobrze. Ty tu rządzisz.
Szli przez zgliszcza miasta.
- gdzie znajdziemy opiekunkę żywiołów? - zapytała się Saovi.
Altar poszedł do jakiś zajętych ogniem zgliszczy.
- o Edna, opiekunko żywiołu ognia, wzywa cię ten, co niszczy ten świat i was wszystkich.
W ogniu się coś zakłotłowało, po chwili wyszła Edna.
- więc to ty wzniecasz wszędzie ogień? wiesz ile świata juz rozwaliłeś???
- nie no coś ty.- powiedział niewinnie Altar.
- ale trzeba przyznać że ładną buzię masz. Jak ładnie przeprosisz to może ci wybaczę...
- ładną buzię mam po matce.
- matce? a któż jest twoją matką?
- [błysk w oku] słyszałaś może o LON?
- LON??? chyba nie powiesz mi że..
W ułamku sekundy Altar zdematerializował się i zmaterializował się za Edną, łapiąc ją z tyłu za ręce i tym samym unieruchamiając ją.
- ha ! myślisz że tak łatwo da się unieruchomic opiekunkę żywiołów? nikt podający się za syna LON nie będzie mi.. ej, co się dzieje?- Edna próbowała się wyrwać, lecz nie dawało to żadnych rezultatów.
- tylko LON mogłaby pokonac opiekunkę żywiołu.. ale jak widzisz nie tylko- rzekł Altar.
- wrr.. a ten słup soli to kto? jakaś twoja siostra?- wskazała na przyglądającą się z zachwytem i niedowierzeniam temu wszystkiemu Saovi
- towarzyszka zniszczenia. Saovi, pomóż mi.
- d..dobra.. - Sao chciała unieruchomić Ednie nogi, lecz nawet nie mogła ich dotknąć z powodu siły i aury jaką dysponuje Edna.
- oj Saovi, Saovi, masz jeszcze przed sobą lata nauki.- pokręcił głową Altar. Teraz zmywamy się do kwatery głównej.
- ok.
I znikli.

GDZIEŚTAM

- hej, co się dzieje??? -Shelia nagle się zerwała z miejsca.
- też to poczułyście??? - zapytała sie Aileen.
- a mówiłam jej żeby tam nie szła- westchnęła Lynne- szybko, wołajcie Ivora.
Lecz Ivor przyczłapał bez żadnej zachęty.
- porwali Edne !!!
- i co my teraz zrobimy? bez niej na ziemii zapanuje kompletny chaos !!!
- ja spróbuję zaopiekować się jej żywiołem.. ale nie wiem jak długo wytrzymam..

KWATERA GŁÓWNA LON

*JEBUT * - nieprzytomna Edna wylądowała w klatce z dziwnego pola magnetycznego

- to nie będzie sprawiać problemów ani nie będzie mła sterować żadnym żwyiołem.- rzekł Altar.
Edna ocknęła się.
- gdzie ja..
- i tak to nie ma znaczenia. Juz nigdy się stąd nie uwolnisz. AH - HA HA HA HA HA HA HA HA !- zarechotała Saovi.
Nagle drzwi od sali rowarły się i weszła postać w aksamitnym sięgającym do ziemii czarnym płaszczu. Saovi i Altar przyklękl.
- pani.
- synu. Saovi. Powstańcie. Dokonaliście wielkiej rzeczy.
- czy ty jesteś panią koszmarów..?- zadała pytanie retoryczne Edna
- a jak myślisz? mogłabym cię zabić nawet teraz.. ale wolę żebyś pocierpiała.. Twoje cierpienie tylko spotęguje naszą moc... HAHAHAHAHAHAHAHA - wybuchła diabolicznym śmiechem
- nie pozwolę tak sobą pomiatać !!! - Edna wstała i wypuściła płomień ognia w kierunku LON. Lecz ten odbił się i trafił w nią samą.
- i co, zgasiło? - LON podeszła do pola magnetycznego i zabębniła o nie czarnymi paznokciami.
- jak możesz ! - Edna rzuciła się w kierunku LON ale obiła się o pole magnetyczne. Wstała i spojrzała na LON. Gdyby nie pole magnetyczne między ich twarzami było kilka centymetrów. Jednak nie mogła twarzy LON zobaczyć z powodu osłaniającego ją kaptura.
- co ze mna zrobisz..?- wreszcie zapytała się Edna
- już mówiłam... pozostaniesz tu aż ten cholerny wymiar zostanie zniszczony.. a potem.. HAHAHAHAAHAH- znów wybuchła charakterystycznym śmiechem.
Saovi i Altar stali z tyłu i przyglądali się tej scanie.
- czy mogłabym zobaczyć twarz mej morderczyni?- zapytała się Edna by móc potem szydzić z jej brzydoty
- hmm.. będziesz jedną z nielicznych osób, które zobaczyły moją twarz..
LON zsunęła z siebie kaptur. Jej kruczoczarne, hebanowe falowane włosy zsunęłu się aż do pasa.
Saovi i Altar przyglądali się z tyłu z nieukrywanym zaciekawieniem.
Edna wytrzeszczyła oczy. Widząc twrz LON nie mogła wydusić słowa. Utkwiła szczegółnie wzrok w jej ziejących czarną pustką oczach, ze źrenicach niczym u węża, z których biła nienawiść, pogarda i wiele innych negatywnych uczuć.
Opiekunka żywiołów cofnęła się. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. LON była bez wątpienia najpiękniejszą kobietą jaką miała okazję widzieć wjej niezwykle długim życiu. Poczuła sie przy niej mała i wogóle bez sensu.
Pani koszmarów widząc pełen respektu włos Edny, zaśmiała się, zebrała włosy i wsunęła spowrotem kaptur.
- spełniłam twoje ostatnie życzenie. Teraz zostawiam cię.- i dostojnym krokiem, szeleszcząc płasczem wyszła.
Saovi spojrzała na nadal zamurowaną Ednę.
- eej czy ona jest ładniejsza ode mnie??? - wybuchła
Edne oderwała się i spojrzała na Saovi.
- ty..? owszem, uważałam cię za niezwykle piękną, ale LON.. - warknęła Edna wściekła że nie może szydzić z urody pani koszmarów.
- a nie mówiłem, ze jestem podobny do mojej matki? - zapytał się Altar
- mhmm.. gdybym sie wydostała, to pierwsze co bym zrobiła to bym cię zgwałciła na miejscu..- śliniła się Edna
- khem- ekhemknął Altar
- aaaawmm.. gdybyś miał ochote na seks.. adres znasz.. - Edna wiła się przy szybie
- phi ! Altar choć stąd - warknęła Saovi
Altar tylko z głupia miną podrapał się po głowie i wyszedł.

rozdział drugi. Wędrówka. Elfie miasto. Pierwsza część przystawki. Drugie elfie miasto. Druga część przystawki. GHIHIHI jak to fajnie brzmi [:DDD

- głodna jestem.- jęknęła Lina
- niedaleko jest jakieś miasto.- rzekła Belldandy.
- przecież mamy nie zwracać na siebie uwagi - warknęła Amelia
- ja też jestem głodna !- Belldandy zaburczało w brzuchu
Linie także zaburczało w brzuchu, tak że zaczęły tworzyć akompaniament.
W końcu doszli do miasta. Siedli w jakiejś knajpce.
- KELNER! podwójną porcję wszystkiego co..- zaczęła Lina
- POTRÓJNĄ porcje wszystkiego co macie !!!!! - przerwała jej Belldandy
- eej ty bijesz moje rekordy !!!
- phi ! zawsze tyle jadłam.
- trafił swój na swego.- jęknął Zelgadiss
W końcu kelnerzy poznosili dania.
- a założysz się że nie zjesz tego tak szybko jak ja? - syknęła Lina
- zakład stoi.
- trzy.. czte-ry.. START !- ogłosił Gourry
- GLUB MNIAM MLASK
- CHLAST MLASK MNIAM
- widać najsilniejsi czarodzieje muszą dużo jeść... - zauważył Gourry
Zel i Amelia ekhemknęli ponieważ w tej chwili nie czuli głodu.
- BEEEEKK...!!!!!!! - niezbyt kulturalnie beknęła Lina - skończyłam
- ja też- Belldandy kulturalnie otarła usta.
- wygrałam..- Lina chciała zrobić "viktoriii", ale nie mogła się ruszyć z miejsca
- hmm, ale ty miałaś podwójną porcję, a ja potrójną...
- hęę.. BEEEEK?- Lina próbowala się zerwać z miejsca, ale zamiast tego stoczyła się z ławki
- no cóż.. ktoś czasem musi być lepszy..
- na pewno oszukiwalaś !! używałas swojej magii Orajnje czy jakjejtam ! - ryknęła Lina spod stołu
- czarodziejki Ousymu nie używają swojej magii bez potrzeby. Używają ją tylko w skrajnych przypadkach.- wyjaśniła Belldandy
- rachunek- kelner odplątał się z parometrowego ruloniku papieru i położył go na stole.
- tu musi być jakiś błąd.. takiej liczby jeszcze chyba nie wymyślili. - Lina przygladała się rachunkowi
- tak. Tu zdecydowanie musi być jakis błąd. Widocznie ktoś się pomylił i wpisał gdzieś z 20 zer za dużo. - orzekł Gourry
- ha! żeby z dwadzieścia. Przynajmiej z trzydzieści zer !- załamywał się Zelgadiss
- ja jestem przygotowana na takies sytuacje.- Belldandy położyła plik banknotów na stole
- skąd ty masz tyle kasy???
- zawsze ci co chcą mnie okraść w zamian za uratowanie zycia oddają mi wszystko co mają.. no i jakoś się tak uzbierało.
- nic dziwnego że chcą cię okraść.- Zel zmierzył wzrokiem złote pierścionki, zapinkę i medalion.- ten naszyjnik kosztuje chyba tyle co całe królestwo Seyruun!
- ten naszyjnik jest niezbędny do magii Ousymu. Tak samo jak zapinka i przepaska.
- aha..
Wyszli z knajpki Nagle spojrzeli na jakieś grafitti nabazgrane na murze.
- "Modlitwa o ocalenie nie zostanie wysłuchana, Ołtarz zguby i Śmierć roześmiana to ostatnie słowa przez was usłyszane. Potem będzie rozpacz i konwulsyjny lament."
- co to ma być?
- nie wiem, nieważne.
Poszli dalej.
- ładne to miasto.
- no bardzo. Patrzcie, tam jest siakiś festyn!
Podeszli do zbiorowiska ludzi. Na podwyższeniu jakiś facet darł się.
- WIELKI TURNIEJ WIEDZY O ŚWIECIE !!! NAGRODĄ JEST KUPA SZMALU ORAZ OBFITY OBIAD U NASZEGO SŁAWNAEGO KUCHARZA EDZIA SUPKASBURACZKOOFF !!!
[klask klask klask]
- POTRZEBA NAM JESZCE DWÓCH OSÓB !!! NASZĄ JEDYNĄ UCZESTNICZKĄ JEST ZESZŁOROCZNA MISTRZYNI BUMBUMKOWA- KAMILA KOCHAMKUCIE !!!!
[klask klask klask]
- ja się zgłaszam !!! - wykrzykneła Lina i podniosła rękę
Gourry nie iwedział o co chodzi ale też na wszelki wypadek podniusł rękę
- PROSZE BARDZO !! ZGŁASZAJĄ SIE DWIE OSOBY !! RUDOWŁOSA PIĘKNOŚĆ ORAZ BLONDWŁOSY PLAYBOY!!! PROSIMY NA SCENĘ !!! PROSZE O OKLASKI !!!
[KLASK KLASK KLASK KLASK]
- DZIEŃDOBRY !!! JAK SIĘ PAN NAZYWA !!! - facet zwrócił się do Gourrego
- eee..yyy...
- WITAMY PANIE EEE YYY!!! PROSIMY O OKLASKI DLA PANA EEE YYY !!!
[KLASK KLASK KLASK EEE KOCHAMY CIĘ !!! KLASK KLASK KLASK EEE WYJDŹ ZA MNIE KLASK KLASK OCH UMIERAM KLASK KLASK]
- A JAK TY SIĘ LASKA NAZYWASZ? - facio zwrócił się do Liny
- JESTEM LINA INVERSE !!!!
[cisza...]
- słucham.. prosze panią, prosze sobie nie żartować.. wszyscy wiedzą że Lina Inverse to tęga i silna kobieta o niespotykanej wręcz urodzie oraz figurze.. proszę sobie nie żartować..
- wrr... FIRE BALLLLLLLLLL!!!!!!!

*JEBUT*

- khe khe khe..
- CZY TERAZ PAN WIERZY ŻE JESTEM LINA INVERSE?
- tak.. oczywiście.. PROSZE O OKLASKI DLA LINY INVERSE !!!
[ccccccccccccciiiiiiiiiiiiisssssssssszzzzzzzzzzzzzaaaaaaaaaaa]
- ekhm.. dobrze, możemy zaczynać. Zasiadźcie na miejscach.
Lina i Gourry zasiedli przy stolikach. Kamila Kochamkucie wystawiła do nich język.
- pierwsze pytanie !!! Jakiego ksztautu jest ziemia !!! a) ogrągłego b) jest płaska c) kwadratowa d) gwiaździstego
Zgłasza sie Kamila.
- ziemia jest okrągła pse pana !!!
- niestety źle. Odpada pani. O proszę, zgłasza się pan eee.
- yyy... płaska?
- BRAWO !!! WYGRYWA PAN 100 JENÓW !!!
- Gourry skąd wiedziałeś.. - syknęła Lina
- nastęne pytanie - ogłosił faciu- dwa + dwa = a)1 b)19876 c)4 d) 22
- 22 ! - wyrwał się Gourry
- niestety nie. odpada pan. Może panna Lina?
- TO JEST CZTEEEERYYYYYYYYY!!!!!!
- dobrze, ale prosze tak nie krzyczeć, z łaski swojej.. - jęknął faciu.
- o sorry
Tak więc gra toczyła się. Na placu boju pozostała tylko Lina, która wykorzystawszy wszystkie koła ratunkowe doszła do pytania o milion.
- uwaga uwaga !!! nadejszła wiekopomna chwiła !!!
- śpiesz się pan - warknęła Lina
- uwaga, zadaję pytanie: rok 2002 przypada w roku: a) w 1 p.n.e. b) w 9999 c) w 2002 d) żaden z wymienionych.
- ojej..- Lina zaczęła się zastanawiać.- mam jeszcze jakieś koła ratunkowe?
- niestety. Przypominam, że jest nieograniczony czas na odpowiedź.
- hmm.. waham się pomiędzy a) a b)...
Lina się zastanawiała i zastanawiała.
Belldandy Miyuki przyglądała się temu ze zniecierpliwieniem. W końcu zamknęła oczy.
Nagle Linę oświeciło.
- JEST TO ODPOWIEDŹ CCCCCCCEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- błagam, ne krzyczy tak pani...
- o sorry. więc rok 2002 przypada w roku 2002.
- czy jest pani pewna ?
- tak !
- naprawdę !
- tak !
- JEST TO DOBRA ODPOWIEDŹ !!! WYGRYWA PANI MILION JENÓW ORAZ OBIAD U EDZIA SUPKASBURACZKOOFF!!!
- HUUUURRRRRRAAAAAAA!!!
W końcu wśród wielu gratulacji i innych zaszczytów, z teczka pełną forsy Lina z teamem udali się do eleganckiej restauracji, Edzia Supkasburaczkoof. gdy zasiedli przy stoliku Lina zcaczęła się zastanawiać.
- ele nagle mnie oświeciło.. tak nagle jakbym usłyszała w głowie jakiś głos podpowiadajacy mi c.. zupełnie jakby telepat.. - urwała i spojrzała na czytającą menu Belldandy.
- BELCIA !!! - Lina brutalnie oderwała Miyuki od czytanego menu tak że ten wylądowął na ziemii- czy magia Ousymu obejmuje telepatię???
- tak. no dobra. wtedy ci podpowiedziałam, bo wiedziałam jak bardzo zależy ci na obiedzie i pieniądzach. Ale to był ostatni r..
- BEEEEEELLCIUUU JESTEŚ KOCHANAAAA - Lina rzuciła się Belldandy na szyję
- dobra bobra, nie ma za co..
Po chwili przyszedł elegancki kelner.
- co podać?
Po zamówienia całej zawartości tej restauracji o krajowym zasięgu, następnie doprowadzenia jej do bankructwa, nasi bohaterowie udali się w dalszą drogę.
Weszli znooowu w las.
Szli i szli i szli i szli.
- panno Belldandy..- zaczęła nieśmiało Amelia
- słucham?
- a ile pani ma lat?
- czarodziejki Ousymu nie zdradzają swojego wieku.
- ludzie, to co wam wogóle wolno zdradzać??? - zniecierpliwił się Zel
Nagle Miyuki stanęła jak wryta. Jakby coś nasłuchiwała.
- NA ZIEMIĘ - nagle wykrzyknęła i rzuciła się plackiem na ziemię
Reszta z braku lepszych pomysłów także to zrobiła
- o co ci..
- ani słowa !!! skulcie się !! chrońcie głowę!!
Zrobili tak. Zanim zdążyli to skomentować poczuli potworne gorąco. Nagle przez cały las przeszła jedna ściana ognia z zadziwiającą prędkoćią, zwęglając wszystko co mieli za sobą.
Amelia wymówiła zaklęcie ochronne, wskutek czego uniknęli ciosu ściany. Wstali i spojrzeli przed siebie. Przed nimi jedna ognista ściana przemierzała las. Za nimi zobaczyli popioły i dopalające się zgliszcza.
- co.. co to było..?- wydusiła Amelia
Nagle patrząc za siebie zobaczyli wolno idącą postać. Wśród gorącego powietrza i odległości nie mogli rozpoznać jej twarzy. Lecz ja wam powiem: była to Saovi.
Jej płaszcz ładnie powiewał. Wyglądała majestatycznie. W końcu zbliżyła się do naszych bohaterów, tak że mogli rozpoznać jej twarz.
Saovi nagle zatrzymała się. Zmierzyła wzrokiem Linę.
- Lina Inverse?
- masz ZASZCZYT z Liną Inverse. A ty kim jesteś?
- AH - HA HA HA HA HA HA - zasmiała się Saovi - "modlitwa o ocalenie nie zostanie wysłuchana, Ołtarz zguby i Śmierć roześmiana to ostatnie słowa przez was usłyszane. Potem będzie rozpacz i konwulsyjny lament".. słyszeliście już to?
- och.. to ty ... to przez ciebie świat zmierza ku zagładzie ! Jesteś pomocnicą syna LON !
- a owszem.. tylko że chwilowo musieliśmy się rozdzielić...coś tam od niego chcieli. Tak se niszczyłam, aż natknęłam się na tego kogo szukam.
- "Lina, uważaj na nią, ona jest strasznie silna"- przekazała myśli telapetycznie Belldandy do Liny
- a-a-a ! ja słysze co mówicie ! - pokręciła palcem Saovi
- znasz magię Ousymu? - zdziwiła się Belldandy
- podstawy..a oto dowody- wzięła swój naszyjnik, ścisnęła, a on otworzył się ukazując krwisto czerwone oczko. Takrze tam gdzie jej się kończył przywielki dekold w bluzce pod materiałem było takrze szkarłatne oczko, a na przepasce na głowie także tkwił szkarłatny kryształ- kryształy w kolorze oczu, tak jak jest wymagane.. zmierzmy się może najpierw, Miyuki...
- dobrze, Saovi..
- znacie się?- zapytała się Amelia
- ciotka mi o niej opowiadała.. - wyjaśniła Saovi- stawaj do walki, Miyuki
Obie dziewczyny stanęły naprzeciw siebie i złożyły ręce jak do modlitwy. Ich amulety błysnęły. Stały już tak kilka minut.
- ej, nic sie nie dzieje- zauważył gourry
- nie, nie Gourry. Przyjrzyj się im - powiedziała Lina
Owszem, Saovi i Belldandy mróżyły oczy, ze skroni spływały kropelki potu.
W końcu po paru minutach Belldandy zlapała się za glowę, jęknęła i kucnęła na ziemii.
- ahhh...
- i cóż, Miyuki? tak szybko przegrywasz? spodziewałam się zacieklejszej walki.. a to było najprostrze zaklęcie.. AH - HA HA HA HA HA HA !
- wrr..
- co powiesz na walkę na miecze?
- nie ! na miecze się nie zgodze !!!
- a czemu? cykasz się? AH - HA HA HA HA HA HA !
- nie.. po prostu nie chcę i już..
- więc ciotka się myliła.. opowiadała że jesteś niezwykle silna i jesteś mistrzynią w swoich fachu.. no cóż..
- NO DOBRZE !!! - Belldandy nadszarpnięto dumę - będziemy walczyć na miecze
Saovi wyciągnęła miecz zza pasa.
Belldandy, nie miała białej broni. Nagle złożyła ręce i zaczęła wymawiać jakieś zaklęcie. Zaczęła wolno rozłączać ręce. Im bardziej były rozwarte.. tym bardziej pojawiał się w nich miecz. W końcu rozłożyła ręce na całą szerokość, w prawej ręce dzierżąć cały miecz.
- HA !
Rzuciły się na siebie. zaczęły walczyć.
- jesu co to za styl !! wlaczą tak szybko, ze ledwo można coś zobaczyć..- jęknął Gourry
Nagle.. przestały walczyć. Coś zatrzymało ich miecze. Między walczącymi zmaterializował się nie kto inny jak Altar zatrzymując dłońmi miecze obu dziewczyn.
- Saovi, do jakego poziomu ty sie zniżasz? dostałaś wyraźne polecenie zabić Linę Inverse..
- co too zaaa gooościuuu - jęknęły Lina i Amelia zapatrzone w urodę pięknego nieznajomego
- Altar, zagłada tego świata jestem, zostałbym na kawie, ale się śpieszę. - przedstawił się- Saovi, pytałem się o coś - zwrócił się groźnie, ale nadal spokojnie do Saovi
- nnoo.. ale... nie mogłam się oprzeć pokusie i..
- SAOVI- jego głos wciąż brzmiał spokojnie, ale równocześnie tak, że aż ciarki przechodziły- czy wiesz że jakiekolwiek pokusy czy uczucia nie przystoją uczennicy LON??? trzeba wypełniac jej rozkazy bez żadnego zastanowuienia
- ale..
- SAOVI - znów jej przerwał- zachowałaś się bardzo nieodpowiedzialnie.
- przepraszam..- spuściła głowę
- a ty.- podszedł do Liny - co do ciebie, zajmę się tobą później, mamy teraz wyraźny rozkaz od mojej matki, by stawić się u niej natychmiast... idziemy, Saovi.
Znikli.
- aaallleee łaadnyy gooościuuu..- westchnęła Lina nie zważając na jego wcześniejsze słowa
- aaallleee łaadnaa gościuuuwa.. -westchnął Zel
- ej no - ekhemkneli Gouury i Amelia, chociaż także mieli zdanie jak wyżej wspomniani.
- więc to był syn LON.. - zaczęła się zastanawiać Belldandy
-Belldandy, dlaczego tak bardzo nie chciałaś walczyć z Saovi?
- nie tylko nie chciałam.. ale za pierwsztym razem specjalnie przegrałam..
- co? dlaczego???
- dlatego, że.. ech, nieważne.
- ważne ważne.
- to tajemnica !
- no nie, drugi Xelloss...
- musimy sie spieszyć. Skoro wiedzą gdzie jesteśmy, mogą w każdej chwili nas ukatrupić.
- no ale jak? do Doliny sześciu rzek jest kawał drogi..
- byłam kiedyś na skraju tej krainy.. chwyćcie mnie za medalion.
Wszyscy tak zrobili nie mając pojęcia jaki to ma cel. Belldandy zaczęła wypowiadać zaklęcie. Nagle wyszystkim zakręciło się w głowie. Po chwili.. znajdowali się na skraju jakiegoś urwiska.
- co się stało? gzdie my jesteśmy? kiedy będzie obiad?
- ech.. metoda teleportacji.. znowu musiałam użyć moich czarów !!!
- oo ! to prznieś nas od razu koło jednej częśći, potem do zapomnianego państwa...
- nie. Moge się teleportować tylko tam, gdzie kiedyś byłam.
- acha.. a tak właściwie dlaczego tak się bronisz przed używaniem czarów?
- czarodziejki Ousymu, złożyły przysiege że nie będą używały czarów bez potrzeby.
- no ale cóż, musimy ruszać po tą przystawkę. Tak właściwie gdzie my jesteśmy?
- za tym urwiskiem jest Dolina Sześciu Rzek.
Wyjrzeli za krawędź. Na dole malowała się wielka dolina, ze zbócz lało się sześć wodospadów, na dole tworząc sześć rzek. Właściwie cała ta dolina to był zbiór wysepek pomiędzy rzekami.
- łał, ładnie tu- zauwżyła Amelia
- pieknie, tylko jak my się dostaniemy na sam dół - spojrzał w ziejącą przepaść Gourry
Lina wzruszyła ramionami
- LEWWWITAAAAASJĄĄĄĄ !!!
- ał Lina, nie.. co ty robisz !! znowu się zaczyna...
- nie miotaj się tak !! bo cię puszczę !!!
- PIIIIIIISK !!! dobrze, jusz jestem grzeczny...
Wszyscy taksze zrobili Lewitasją i po jakimś czasie wylądowali na dnie krainy.
- Rzeki, rzeki, wszędzie rzeki.
- taa.. a na każdej wysepce domek..
- a wysepek jest 21...
Podlecieli do wysepki nr 1 i zapukali do domku.

*PUK PUK*

Domek otworzył jakiś facio.
- kim jesteście i co tu robicie ?
- eee .. prawdę mówiąc to sami nie wiemy... szukamy pewnej przystawki do pewnego miecza, ale nie wiem czy pan mógłby pomóc.
- przystawki do miecza żywiołu?- upewnił się faciu
- skąd pan wiedział !
- phi ! dla mnie to pestka, jak się żyje tyle lat na tym swiecie. By zdobyć tą przystawkę idźcie na wyspę z numerem 15.
- dzięki!
Tak też zrobili.

*PUK PUK*

Chatkę otworzyła jakaś gościówa.
- po przystawkę, jak sądzę?
- owszem, my..
- po przystawke do domku numer 7.

*TRZASK* - trzasnęła drzwiami

Poszli do domku nr 7.

*PUK PUK*

- jeżeli po przystawke to do domku nr 18 ! - odezwał się głos z wewnątrz

Więc i tam się udali.

*PUK PUK*

- słucham?- otworzył gościu w spiczastej czapeczce.
- my szukamy przystawki do...
- hehe sorry stara, ale dzisiaj moja wnuczka obchodzi urodziny ! Choć tu, mała !
Po chwili obok gościa (który wyglądał miej więcej na wiek Amelii) przybiegła malutka dziewczynka.
- ile lat obchodzisz mała? - zapytała się Lina
- tatusiu, ja się wstydzę tej pani...- dziewczynka przytuliła sie do gościa
- no powiedz ile konczysz dzisiaj latków?
- sto siedemnaście, pse pani - szepnęła dziewczynka
- HA HA HA HA oczywiście, świetny dowcip - zaczęła rechotać Lina
- wrr, po przystawkę do domu nr 3

*TRZASK* - gościu brutalnie trzasnął drzwiami

Więc z ciężkim westchnieniem poszli do domu nr 3.

*PUK PUK*

- po przystawkę do 9- powiedziała jakaś kobieta z wewnątrz.

I tak biegali do wszystkich kolejnych domów... aż w końcu w domu 21 jakiś mały chłopczyk skierował ich spowrotem do jedynki.

*PIZD PIZD * - walnęła zdesperowana Lina w drzwi

- witam witam. - przywitał ich sam gosciu co ostatnio.
- nie chachaj sie tak - warknęła Lina - myślisz że tak miło latać w ta i wefta po tych wszystkich cholernych wysepkach?
- hehe to byłodo sprawdzenia waszej cierpliwości.
- ale śmieszne.
- hehe bardzo! wybaczcie nam, elfy mają takie poczucie humoru..
- ELFY?- całe towarzystwo wybałuszyło oczęta. Dopiero teraz zobaczyli perfidnie spiczaste uszy u gościa.
- no, owszem. Obie części przystawki do miecza żywiołu wody strzegą elfy.
- to by sie wyjaśnilo, dlaczego tamta dziewczynka kończy sto siedemnaście lat... a ile ty masz lat?
- ee tylko z 573.

[GLEBA]

- co tak będziecie stali w drzwiach, wejdźcie - gościu zaprosił ich do środka. Miał zielone włosy (no wiecie, te w stylu Bulmy).
- jak ci na imię?
- jestem Voca.
- słuchaj Voca, gdzie będziemy mogli znaleźć ta przystawkę?
- hmm ale najpierw mi musicie wyjawić cel. My nie dajemy przystawki ot tak.
Nasi przyjaciele wyjaśnili całą tą pokręconą sytuację.
- ooo syn LON? przecież to niemożliwe !! LON przecież nie jest człowiekiem ! - zdumiał się elf
- no ale się podaje za syna LON. I jest cholernie silny.
- no cóż, w takim razie trzeba sie spieszyć. My wam damy przystawkę bez żadnych teraz problemów - Voca podszedł do półki z książkami, nacisnął jedną a ona się otwożyła - ale gdy dojdziecie do zapomnianego kraju, elfy same dokładnie nie wiedzą gdzie znajduje się przystawka.
Za półką z książkami znajdowała się półka. Otworzył ją, a tam było małe zawiniątko. Podał je Linie.
- a teraz idźcie już. Śpieszcie się. Aby dotrzeć do tej krainy musicie iść wzdłóż Trzeciej Rzeki.
- dzięki !
Pożegnali się z miłym elfem i wyszli. Wszystkie rzeki były odpowiednio oznaczone więć bez trudu znaleźli odpowiedną.
- LEVITAAAAAASJĄ !!!
- aaaaaaaaaghh- zawył Gourry
Po chwili znaleźli się na górze.
- fajnie. Jak okiem sięngnąć równina.

TYMCZASEM W BIURZE LON

*PIZD* - tradycyjnie trzasnęły drzi od biura LON. Do sali wszedł Altar a za nim Saovi.

- matko - Altar pospiesznie przykląkł na jedno kolano
- czego chcecie, nie widzicie że jestem zajeta?- warknęła LON przerywając malowanie paznokci
- przepraszam. Po prostu chcę żebyś przywróciła ją do porządku.
- puść mnie z łaski swojej - syknęła z nienawiścią Saovi wyrywając się z uścisku Altara - co ty taki nadgorliwy !
- co sie stało.- westchnęła LON
- miała Linę Inverse pod nosem i nie zabiła jej.
- chciałam zmierzyć się z Miyuki.. MIAŁAM WAŻNY POWÓD !!! - wydarła się Saovi tak że ściany od biura się zatrzęsły
- Miyuki? o Belldandy Miyuki mówisz? - zapytała się LON
- tak.
- Altar, zostaw nas na chwilę.
- ale..
- bez dyskusji Altar ! kto tu rzadzi !!!
- no właśnie. - warknęła mu jeszcze Saovi na pożegnanie
On tylko zmarszczył brwi i z niwyraźną miną wyszedł.
- Saovi, rozmawialismy już o tym kiedyś. - zaczęła LON
- tak, wiem.
- twoja ciotka wiele razy ci o tym mówiła: walka z Miyuki jest bez sensu. Magia Ousymu, szczególnie w jej wykonaniu, jest nie do pokonania.
- moja ciotka się myliła. Wygrałam z Miyuki i to z kretesem.
- niemożliwe.
- możliwe !
- widocznie przegrała specjalnie.
- SŁUCHAM?
- przegrała specjalnie.
- CO? A NIBY W JAKIM CELU?- Saovi coraz bardziej podnosiła głos
- ZA DUŻO CHCESZ WIEDZIEĆ, ŚMIERTELNICZKO ! - LON także wstała z fotela
- WIECIE CO?? WSZYSCY JESTEŚCIE TACY SAMI !!! CIĄGLE TAJEMNICE !! WSZYSTKO CO MOŻE ZASZKODZIĆ WYJAŚNIACIE JAKO TAJEMNICA !!! A JESLI SIĘ CHCE WIEDZIEĆ ZA DUŻO TRAKTUJECIE JAK NATRĘTÓW !
- MICZ SAOVI !!! - LON wysłała w nią strumień energi, tak że dziewczyna z krzykiem padła na ziemię
- co tu się dzieje?- do biura wpadł Altar- ułsyszałem krzyk.. o, Saovi..- zobaczył Saovi leżącą nieruchomo na ziemii.
Dziewczyna chwiejnie zaczęła się podnosić. Otarła krople krwi, które wyciekły jej z ust.
- nic mi nie jest..- westchnęła - przepraszam, pani.. - przyklękła i zdecydowanym, choć nieco chwiejnym krokiem wyszła. W biurze został Altar i LON.
- popełniam błąd zachowując ją wciąż jako człowieka... powinnam już dawno zamienić ją w mazoku.
- taak.. ostatnio zachowuje się dość dziwnie.
- ale nie wiem co się może stać, jeżeli się zamieni w mazoku.. biorąc pod uwage jej pochodzenie.. a ty już idź, musicie zniszczyć wreszcie ten wymiar.
Altar przykląkł i wyszedł. Zobaczył Saovi siedzącą na ławce poczekalni.
- idziemy, Saovi - powiedział chłodno
- jesteś bez uczuć. - rzekła z wyrzutem
- owszem. Stworzono mnie po to, bym zabijał i niszczył.
- czym ty jesteś..? - zapytała się półszeptem
On spojrzał na nią powarznie.
- Jestem synem LON. Ale nie synem pod względem no wiesz, tylko powstałem z jej najczarniejszych czarów, z najczarniejszych myśli i najczarniejszych słów... Jest moją matką, to ona mnie stworzyła i wychowała.. być może nie wiem wszystkiego..
- jesteś potworem. - podsumowała jego słowa Saovi. Tym razem nie czuła wściekłości tylko litość i żal.
- choćmy już. - spojrzał się na nią nadal chłodno i ruszył do drzwi. Ona z westchnieniem poszła za nim.

PRZENOSIMY SIĘ Z TEJ PONUREJ SCENERII (bo mnie się juz zaczynało robić smutno) I ZOBZCZMY CO SŁYCHAĆ U LINY I JEJ TEAMU

- równina równina równinaaaaa !!! CIĄGLE RÓWNINAAAAAAA !!! JUŻ WOLĘ LAAAS!!! - darła się Amelia
- patrz pod nogi - przestrzegła ją Belldandy Miyuki
- a po kiego laczopeda skoru tu jak się poziomice przytknie to sie nic.. AAAAA - Amelia prawie wpadła do wielkiej dziury która była przed nią.
- co tam jest na dole?- zainteresował się Gourry
Wszyscy zaglądnęli do dziury. Ku ich zdziwieniu na samym dole znajdowało się morze, a nad nim zawieszone jakby piętro, na którym znalazło się miasto.
- no tak, tylko elfy mogły wpaść na taki pomysł. - westchnął Zelgadiss
Zaczęli schodzić w dół. W końcu wylądowali przed wejściem do miasta. Platforma, na której było miasto, łączyła sie z górną platformą za pomącą filarów ze skały, w których było także wydrążone kupa miejsca i też w niej było miasto, a z przedniej części platforma była podtrzymywana grubymi złotymi łańcuchami. Wszystko to wisiało kilkadziesiąt metrów nad wielkim morzem (wiem że baczac na moje opisy i fantazję i tak tego sobie nie wyobrazicie, ale staram się [:DD)
Wszędzie krzątało się pełno elfów. Lina chciała się spytać jak dojśc do miasta, więc zapytała się jakiegoś pierwszego lepszego elfiątka:
- powiedz mi dziecko, co trzeba zrobić by wejść do miasta?
- trochę szacunku dla starszych smorkota ! - burknęło elfiątklo grubym głosem i zaczęła dalej się bawić z innymi elfiątkami w berka
- jesteście tu nowi?- zapytał się jakiś niebieskowłosy elf stąjący za nimi.
- tak.. potrzebujemy przystawki do miecza żywiołu.
- rozumiem. Od setek lat czekaliśmy na podróżnych zmierzających po to. Słyszeliśmy że świat zmierza ku zagładzie. Czy chcecie go ochronić?
- oczywiście, a po co innego byśmy tu leźli taki kawał świata - -"
- to choćcie.- wprowadził ich poza bramę miasta. Widok mieściny poraził ich: Domki były złote.
- eeej, jak macie za dużo złota to możecie mi trochę dać - obśliniła sie Lina
- to nie złoto, to taki chwyt na turystów - szepnął elf
- achaaa..- westchnęła Lina mocno zawiedziona.
- ale wpierw muszę poddać wam testom- elf zatrzymał się. Muszę zadać wam zagadkę.
- waaal, po zagadce Jemimy nic nas nie zaskoczy.
- ok. Uwaga uwaga ! przygotujcie się !
- jesteśmy gotowi.
- oto i zagadka.

[CHWILA NAPIĘCIA]

- nie je nie pije a chdzi i bije???

[GLEBA]

- bokser na diecie, we pan - warknęła Lina podnosząc sie z ziemi - to chyba logiczne że zegar
- brawo ! zgadnęliście !!! możecie iść po przystawkę. Jednak ja nie mam czasu żeby was tam zaprowadzić a pozatym nie wiem gdzie ona jest. Wiem kto może wam pomóc.
Podszedł do domku obok. Po chwili z niego wyszedł lazurowowłosy elf. Po chwili dołączył do naszych towarzyszy.
- nazywam się.. nieważne jak się nazywam. Choćcie. - powiedział. Nasi bohaterowie wzruszywszy ramionami udali się za nim.
- dlaczego nie chesz nam powiedzieć jak się nazywasz? - zapytała się Belldandy, której elf się bardzo spodobał.
- a czy to waż.. o cześć jak ci na imię?
- nie mogę tego zdradzić !
- ech..
- ile masz lat?
- 869.
- uau ! ja ci mojego wielku nie mogę zdradzić ..
- wrrr.. tajemnicza jesteś wiesz?
- wiem ^_-
- co za sielanka - westchnął Zelgadiss
Weszli w ciemna część miasta, znajdującą się po skałami. Tym razem w dnie była wyrwa i musieli przejść przez wąski drewniany mostek.
Tak se szli przez tem mostek aż w końcu elf się zapytał:
- a jak wy się nazywacie?
- ty nam nie chciałeś tego powiedzieć !
- macie problemy..
- no dobra !!! ja jestem Lina Inverse!
- co - w oku elfa coś błysnęło
- Lina Inverse jestem!
- ty, złotowłosa idź pierwsza- powiedział elf do Belldandy, która w pąsach pobiegla na drugą stronę mostu.
- poczekajcie tu. Muszę coś sprawdzić.- elf szybko pobiegł na brzeg. Nagle wyciągnął miecz i odciął jeden ze sznórów. Na szczęście nasi bohaterowie mieli refleks i zdążyli się złapać.
- CO ROBISZ JEŁOPIE !!! - ryknęła Lina
- Lino Inverse.. pokonałaś mojego kochanego pana !!
- pana??? o czym ty pierdolisz, za przeproszeniem?
- Jestem Valgarv uczeń mistrza Valgaava !!!
- to to samo ogórku morski - wydarła się Lina, ktąrą zaczęły już boleć ręce od trzymania się sznurka
- Valgaav..?- gdzieś słyszałem to imię- zaczął udawać że myśli Gourry
- jestem jedynm z jego licznych uczniów... a teraz moja zemsta się dopełni !!! - już miał walnąć mieczem w drugi sznurek gdy poczuł pukanie w plecy
- zapomniałeś o kimś...
I Valgarv wybałuszywszy oczy osunął sie na ziemię.
Lina i reszta po chwili przypełźli na brzeg.
- co to miało być...? - podrapała się po głowie Amelia
- a dlaczego nas chciał zabić a ciebie nie?- zapytał się jej Zelgadiss
- pewnie chciał dokonać zemsty na was.. ja nie zabiłam Valgaava...- wyjaśniła Belldandy
- kiedy się obudzi?
- za pare minut. To mój najsłabszy czar.
Związali go i poczekali te pare minut.
- yyychh.. mamusia..? - obudził się Valgarv
- niestety nie. Jam jest twój koszmar senny. - powiedziała Lina
- aleś wy głupi smiertelnicy. Czy wy naprawdę myślicie że zwykłe sznurki powstrzymają ucznia Valgaava?- bez trudu rozerwał sznurki
- a-a-a - usłyszał głos Belldandy. Po chwili poczuł okropony ból w głowie - zapomniałeś o magii Ousymu ! A teraz nam wszystko ładnie wyśpiewasz..
- no dobra.. więc jestem uczniem Valgaava i osiedliłem się tu po jego pokonaniu...przysiągłem sobie że pokonam Linę Inverse..
- pokonać ją?- Belcia wybuchnęła śmiechem - jesteś na tyle słaby że z łatwoscia zdołałam się włamać do twojego umysłu. Widocznie nie za bardzo uważałeś na lekcjach u swojego pana.
- wrr..
- a teraz bądź grzeczny i prowadź nas do przystawki ! - rozkazała Belldandy
- ale z ciebie żona będzie, wiesz? - warknął Valgarv i zaczął ich prowadzić
- hihi ^_-
Wreszcie doszli do małego domku, w którym znajdowąło się zawiniątko. Valgarv podał je naszym przyjaciołom. Wrócili nad rzekę. Przy jej brzegu stała łódka "enterprise". On przewiózł ich na drógą stronę.
Wciąż obmyślał jakby jeszcze mógł zabić Linę Inverse ale nie mógł wpaść na żaden konkretny pomysł.
- musimy sie spieszyć.. - powiedziała Amelia gdy wreszcie znaleźli się na zewnątrz
- ej, spójrzcie na niebo- wskazał na niegdyś błękitne niebo Zelgadiss. Zza choryzontu pzaczęła nadchodzić czarna chmura..

TYMCZASEM GZDIEŚ INDZIEJ.

- bez Edny sobie nie poradzę ! - krzyczał Ivor - ogień już zaczyna pochłaniac kontynenty !!!
- to straszne !!! - krzyknęły równocześnie trzy opiekunki
- Aileen, sprowadź deszcz; Shelia rozpętuj burze piaskowe ; Lynne odganiaj ogień od miast !! natychmiast !!
- yes, sir !

TYMCZASEM W KWATERZE GŁÓWNEJ LON.

- to straszne - jęknęła Edna.- świat pochłania chaos.. przez moją nieostrozność...



Ale się porobiło !!! Ale nasi bohaterowie mają juz obie przystawki do miecza.. ale czy uda im się uratować świat? i czy uda im sie wskrzesić Stellę? i czy..(wstaw odpowiednie pytanie):?
O tym w kolejnej, ostatniej części !

C.D.N.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.16961800 1276780871
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!