Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 5
rozdział #03
 
Treść fanfika..
Uwierzcie mi, mi samej się nie chce tego pisać jak wam czytać.. no ale cóż, vena twórcza i adieu. Na czym to stanęliśmy? acha, pare retorycznych pytań na temat dalszych losów bohaterów. Ludzie ile jeszcze tego będzie..

[solidny łyk herbaty]

oki, zaczynamy.

KASIĘGA TRZECIA.

rozdział pierwszy. prawdziwa tożsamość Fly'a. pomysł Xellossa. Propozycja księstwa Teme.

- Xelloss, kocie.. jesteś pewien że to ten miecz?
- oczywiście Stello. Nie mam wątpliwości.
- jak taki dzieciak mógł zwinąć rzecz chyba najlepiej strzeżoną na świecie? kim on wogóle jest?
- mam pewne podejrzenia ale.. niech pozostanie to milczeniem ^^. W każdym razie gościu ma miecz i to nie byle jaki. Wraz z pozostałą częścią oręża stanowi dużą broń.
- nie Xelloss !! nie mów że będziemy tego szukać !! przecież jesteśmy tu w innym celu !!!
- nie denerwuj się kochanie ^^ i nie machaj tak nogami bo nas zobaczą. Myślę, że nawet jeśli teraz się urwiemy to nie będzie dużej różnicy. Wiesz jakie mamy zadanie..
- ale.. nie podoba mi sie to.
- Stella. Plis. Czy ty wiesz jaką władzę my będziemy mieli gdy zbierzemy to wszystko do kupy ^^?
- no dobra !
Siedzący na konarze drzewa Xelloss i Stella, przybili pione, zrobili "^^" i zniknęli. Tymczasem kilka metrów niżej rozgrywała się kłótnia.
- NIE !!!
- TAK !!!
- TEN PASZTECIK BĘDZIE MÓJ !!
- MOJA SIOSTRA GO ZROBIŁA WIĘC BĘDZIE MÓJ !!!
- DOBRZE WIESZ ŻE SZALEJĘ NA PUNKCIE PASZTECIKÓW !!! ON BĘDZIE MÓJ !!
- A WIERZ CO CI POWIEM [bęęęg] TO CI POWIEM !!!
Kriss wbila widelec w czoło gościa, schwyciła pasztecik i pognała w las.
-TYYYY (---) !!!!!!!!! RA TILT !!!

*JEBUT*

- NIEEE !!! TYLKO NIE PASZTECIK !!!
- BUAHAHAHAH !!!
Gościu rzucił się na Kriss i zaczęli walczyć.
- to nie jest śmieszne, to jest tragiczne..- Katia podrapała się w głowę
- ja też chciałam pasztecik..- chlipnęła Sunny
- nigdy nie wspominajcie o pasztecikach przy tym przystojniaku.. jeżeli nie chcecie się narazić na takie rękoczyny ^^"
- I COOO !!! PRZEZ CIEBIE ZGUBIŁAM PASZTECIK !!!
- NIEPRAWDA !!! SAMA ZGUBIŁAŚ !!
- TY DEBILU !
- IDIOTKO !!!
Rozlegały się wkurzone głosy obu.
- USPOKUJCIE SIE ŻARŁOKI !!- ryknęła w końcu Katia że aż podłoże zadrżało
No cóż..bili sie i bili i bili i bili..
W końcu zapadł wieczór.. wszyskie grzeczne dzieci poszły już spać.. ale nie Katia.
Było już zdrowo koło 23:00 gdy do akurat dumająceo nad oblaną księżycem rzeką doszedł cichy krzyk Katii.
- Fly..
- czy mi się wydaje, czy, to głos tej nimfomanki..?
- Fly.. choć do mnie..
Gościu westchnął, wstał i poszedł do źródła głosu. Doszedł na oblaną światłem księżyca polanę, a na niej..
Stolik, na nim dwie świece.. Niedaleko rozłożony namiot.. przy stoliku siedziała nikt inny jak Katia ubrana w takie gadżety jak przeźroczysty szlafroczek, podwiązki itp, no i oczywiście ten WZROKK.. za ten wzrok ci co wymyślili ustawę o zwlaczaniu pornografii powinni ją do więzienia wsadzić ^^
- e.. może ja już pujdę..- bąknął Fly
- choć, może chociaż napij się ze mną.. proszę..
Zachipnotyzowny usiadł przy stoliku i pociągnął spory łyk szampana (specjalnie przyżądzonego na tą okazję przez Katię ^^) zakręciło mu się we łbie. Już chciał go odstawić gdy dopadła go Katia i na chama wepchnęła mu butelkę do ust.
- nie chciałes się zgodzić na trzeźwo? no to teraz na pewno się zgodzisz.. nigdy sie nie odmawia pół- mazoku..
- hep.. - zaczkał gościu gdy wreszcie wszystko opróżnił. Świat tańczył mu przed oczami.
- a teraz idziemy.- wzięła go za rękę i już miała zaciągnąć go do namiotu, gdy ten się zwalił na ziemię.
- hep ! balman.. jetną whiskey.. bes lodu.. hep ! +_+
- co ty gadasz.. misiu..
- hep..- Fly rozłożył się na ziemii- wies stary.. ty jeteś hep ! jeteś hep ! jeteś balmanem.. sfykłym hep! barmanem.. i so s tom whiskey?
- ależ..
- i so mi pserywasz ! hep ! - Fly próbował zamachać ręką ale mu nie wyszło - i ty ne mas takich problemów jak ja.. hep ! pochozę z rodziny hep ! klulewskiej.. hep !
- co? jakiej rodziny królewskiej?- zainteresowała sie biadoleniem Fly'a Katia
- i snof mi pserywasz !!! wienc pochodze s rodziny króleskiej a jestem hep ! sfykłym słodziejem hep ! mama mnie zbije jak sie hep ! dowie.. BUUUUUUUUUUUUUU -hep!- UUUUU !!!!!!! - wybuchł płaczem
- co? jaka matka? kto jest twoją matką?
- hem ! ob.. obrończyni sprawied.. sprawied.. hep ! no jak to siem to mufi. prawa w każdym razie..
- co ty pierniczysz??? - Katia popukała się w głowe i zaczęła go znowu ciągnąć do namiotu
- hej no !! saras zapłace rachunek !! w końcu jestem Fla.. hep ! wiusz Veneth I !!!
- COOOO?- Katia puściła rękę gościa i w żulu leżącym na ziemii poznała swojego dawnego wroga- pucowatego chłopaka z czarną szopą na łbie..
- hep! barman, rachunek prprprp..
- TY (---) DOPIERO (---) TERAZ (---) MI (---) TO (---) MÓWISZ ??? TY (---) !!!! A MASZ A MASZ A MASZ AMASZ !!! - Katia wyżywała się na gościu kopiąc go z całych sił
- no spokojnie, mosze mam drobne.. - bełkotał Veneth
-KKKKKKKKKKKKRRRRRRRRRRRRRIIIIIIIIIIIIISSSSSSSSSSSSSSSSSS!!!!!!!!!!!!!!!! - wydarła się Katia
- czego chcesz dupo jasia ==" właśnie spałam..- pojawiła się Kriss
- czy ty wiesz kim on jest???
- on? nie wiem, ale wiem że ty jesteś nimfomanką ==" wstydziłabyś się, tak spić chłopaka..
- CZY TY WIESZ KIM ON JEST ??? TOŻ TO VENETH!!!
- jaki Veneth? - Kriss podrapała się po głowie
- NIE PAMIĘTASZ TAMTEGO IDIOTY CO NAM CIĄGLE DOSRYWAŁ, GŁĄBICO JEDNA? TO PRZECIEŻ NIKT INNY JAK SYN ZELGADISSA I AMELII !!!
- hę?- Kriss spojrzała zaspanym wzrokiem na czkającego czkawką pijacką Venetha.
- I CO TY NA TO???

*BUCH* - Kriss efektownie zemdlała

Nazajutrz rano.

- chrrr.. o jesu.. gdzie ja jestem..?- Veneth otworzył oczy, lecz nadal widział jak przez mgłę
- nie w niebie, Veneth.- usłyszał grobowy głos
- hę? skąd wiecie jak się nazywam? i dlaczego jestem związany?
Owszem, Ven siedział przywiązany do krzesła, a wokół niego siedziała cała nasza dróżyna .
- wszystko ładnie nam wczoraj wyśpiewałeś.
Ven wreszcie przejrzał na oczy.
- ja? wczoraj? pamiętam tylko że poszłem do o ! tej a potem już nic nie.. SPIŁAŚ MNIE !
- ja?? ee.. no tak jakby ^^
- NO TO MOGŁEM MAJACZYĆ ! PIERNICZYĆ OD RZECZY !
- Ven, poznaje się wroga z dzieciństwa, nawet jeśli urusł.- syknęła Kriss.
- tak? to wy w takim razie kim jesteście???
Kriss zmierzyla go lodowatym spojrzeniem.
- zaraz zaraz.. K..K..
Kriss przytakująco kiwnęła głową.
- Kriss..?- szepnął Veneth nie wiedząc czy śmiać się czy płakać.
- owszem, Kriss. Zgasiło jak peta w śniegu, co?
- no jasne, Kriss ^^ jak ja mogłem nie poznać twoich soczyście granatowych włosów ! ale fakt, jak byłaś mała to byłaś brzydka
- potraktuje to jako komplement. - warknęła Kriss
- a ty nimfomanko jesteś..- zwrócił się do Katii
Katia wstała, zamachnęła się i kopnęła go tam, gdzie nie powinno się kopać chłopaków ^^
- ty (--) !
- no jasne.. Katia.. któżby inny używał takich słów i ciosów..- pisnął Ven głosem 5-letniej dziewczynki
- dobrze ci tak.
- to.. bolało..
- oo czyżby nasz ramboj ryczał?
- jesteś okropna.. nic się niezmieniłaś..
- kto to był Veneth? - zapytali churem Sunny i Moony

[GLEBA]

- jam jest Veneth I syn Zelgadissa i Amelii !! - próbował powiedzieć doniosłym tonem Ven lecz wychodził mu nadal piszczący głosik
- eej ty przeciesz Flawiusz jesteś BUAHAHAHAHAHAAH - wybuchła śmiechem Katia
- yesoo.. nie używaj tego imienia przy mnie.. i nie śmiej się tak doniośle bo mi łeb pęka ][
- dobrze ci tak.
- a tak właściwie to co ja wam zrobiłem?? obroniłem przecież, nie okradłem (miałem później, ale plan zawiódł, heh ][) , i wogóle byłem grzeczny !!
- za to że żyjesz chamie ! za to że nie powiedziałeś nam kim jesteś..
- I ZA TO ŻE ZABRAŁEŚ MI PASZTECIK !!! - ryknęła Kriss
- TEN PASZTECIK NALEŻAŁ SIĘ MNIE !!!
- NIEPRAWDA !! JA BYŁAM GŁODNIEJSZA OD CIEBIE !!
- ALE JA SZALEJĘ ZA PASZTECIKAMI !!

*TRZASK TRZASK* - Katia załatwiła szybko sprawę trzaskając obu orzeźwiający policzek [:DDD niach niach

- zamknijcie się. - rzekła surowo.
- gadasz władczo jak Xelloss w hodowli motyli - zarechotał Veneth
- aleeee ja ciebie nienawidzę ]_-
- pare godzin temu chciałaś zaciągnąć mnie do łóżka - -"
- ale już nie chcę [TRZASK]
- aaauu... ale bić mnie nie musisz...

TYMCZASEM GDZIEŚ NA DRZEWIE.

- ona ma twój charakter ^^ - powiedział spokojnie Xelloss
- nieprawda.
- prawda.
- aghh..
- awrr..
- miziaj mnie !!!
- no co ty, na drzewie..?
- nooo..
- przestań, Stelluś ^^''''''''' pozatym wiesz po co przybyliśmy.
- ech- Stella westchnęła- myślisz że to będzie dobry pomysł? przecież plan był inny.. Lina nas zabije..
- martwisz się tą starowinką ^^? ona nam nic nie zrobi.. pozatym w każdej chwili możemy się zmyć ^^
- ale żeby tak naciagać plan...
- kochanie, plan jest bardzo elastyczny, nic się nie stanie jeżeli dodamy do mapy kilka elementów..
- ale..
- kochanie proszę [maślane oczka, anielski uśmieszek]
- no doooobraaa...
- najgorzej boję się, że dzieciaki nie poradzą sobie z tym zadaniem .. ale w końcu potomkowie takich magów jak nasza szóstka ^^
- oki. mapa leży na stole. Kto ją zabiera?
- och kochanie, wiedziałem że się zgodzisz ^^
- CO? JA? NA GŁOWĘ UPADŁEŚ??? jeszcze nie zdurniałam do tego stopnia..
- ja nie pujdę, bo.. achhh.. jak mnie krzyż boooliiiiiiiii ^^'''''
- to przestanie.. adieu ! - i zwaliła go z drzewa ^^
A co biedny spadający Xellosik miał zrobić? zniknął, zmaterializował się przy stole, wziął mapę, zdematerializował się i zmaterializowął się spowrotem na drzewie.
- nigdy ci tego nie wybaczę - warknął Xelloss

[CMOK]- namiętny pocaunek

- a teraz mi wybaczysz? - zagruchała Stella
- masz dar przekonywania ^^- oblizał się Xelloss - a teraz ty za karę narysujesz mapę
- no pewnie, bo jak ty narysujesz to nikt się nie rozczy.. nic nic nie mówiłam
- wszystko słyszałem ==" a teraz rysuj.
Stella niezwylke starannie dorysowała kilka elementów do mapy.
- skończyłam ! ależ ja jestem zdolna !
- no pięknie ^^
- trzymasz mapę do góry nogami =="
- a..acha..- odwrócił mapę - ale też pięknie ^^
- EJ GDZIE NASZA MAPA ??? - rozległ się głos z dołu
- może wiatr zwaił, albo coś..
- sprawa nabrała tempa- westchnął Xellloss. Szybko poczekał jak nikt nie będzie patrzał i rzucił mapę gzdieś w trawę.
- już nie mogłeś wybrac widoczniejszego miejsca? chyba z pół dnia będą to szukać.
- eee tam są inteligentni. Na pewno sobie poradzą. A teraz zmywamy siem.
I znikli.
A nasi bohaterowie.. no cóż, przepowiednia Stelli ze będą szukać mapy pół dnia nie sprawdziła się ^^ szukali jej cały dzień ^^
Zapadł wieczór.
- czy mógłby wreszcie ktoś mnie odwiązać? - jęknął Veneth który sie dopiero obudził
- sam się rozwiąż ==" zawsze byłeś dobry w tych sprawach
Veneth wykonał z tyłu kilka ruchów rękoma i już po chwili rzucił sznury Kriss pod nogi.
- o widzę że..
- wiesz co? jesteś dziwna. - warknął jej w oczy i poszedł szybkim krokiem nad rzekę.
- sam jest dziwny. Cham. - Kriss odprowadziła go chłodnym spojrzeniem.
- co się stało? - zapytała się Katia
Kriss zmierzyła ją wzrokiem co oznaczało że nie ma najmniejszego zamiaru odpowiadać.
- dobranoc. - Katia lekko się uśmiechnęła i poszła do swojego namiotu. Rozumiała Kriss bez słów i zawsze wiedziała kiedy trzeba zakonczyć z nia rozmowę. Była chyba jedyną osobą na świecie, która chociaż częściowo rozumiała Kriss.
Kriss nadal stała samotnie na polanie. Dość ciepłe, nocne powietrze szumiało w trawie. Światło księżyca oświatlało samotną sylwetke dziewczyny. Spojrzała na księżyc.
W tym samym czasie na księżyc spojrzał siedzący akurat nad rzeką Veneth. Niewyraźny zarys księżyca odbijał się w szumiącej wodzie. Veneth wziął kamień i rzucił.
Czuł że pobyt ze swoimi starymi znajomymi nie będzie miły.
Wziął leżący nieopodal miecz.
Jeszcze raz przyjrał się jego ostrzu odbijającym światło księżyca. Wykonał mieczem pare ruchów. Czuł z tym mieczem niezwykłą więź, jakby został zrobiony specjalnie dla niego.
Postanowił go wypróbować. Wstał i rzucił się na pobliskie drzewo. Miecz wbił się w nie gładko jak w masło.
Jeszcze raz spjrzał z podziwem na pozłacaną rękojeść, na obsadzone w niej drogocenne kamienie, oraz błyszczące ostrze.
Przyczepił sobie miecz spowrotem do pasa. Westchnął i znów spojrzał na księżyc.
Poczuł senność więc udał się w kierunku obozu. Doszedł na polanę.
Dostrzegł leżącą postać.
Była to Kriss. Spała. Zatrzymał się.
- gdy śpi, nic nie wskazuje że ma taki smutek i obojętność w sercu.- pomyślał.
W tej chwili Kriss otworzyła oczy. Spostrzegła Venetha i zerwała się.
- co się gapisz? śpiącej dziewczyny nie widziałeś? a może miałeś zamiary nie takie jak trzeba? phe ! - odwróciła się na pięcie i poszła do swojego namiotu.
Veneth pokręcił głową i także się udal do swojego namiotu.

TYMCZASEM GDZIEŚ O WIEEELE WIEEELE DALEJ

- TA UNIA NIE MOŻE ZOSTAĆ ZAWARTA !!!!!!!!!!!!!!!

*JEBUT* - pionchy Amelli znów z łoskotem trafiły w stół

- ależ.. królowo Amelio.. Unia z tamtym państwem przyniosłaby nam korzyści gospodarcze!
- MAM TO GDZIEŚ ! LUDZIE Z TAMTEGO PAŃSTWA SĄ ŹLI I OBŁUDNI !!!
- ależ.. na jakiej podstawie wasza wysokość tak twierdzi?
- DWUCH LUDZI Z TAMTEGO PAŃSTWA ZNALAZŁO 5 (słownie: pięć) DOLARÓW I NIE SZUKALI WŁAŚCICIELA!!! I CO? I CO?? TU WAS MAM !!! - darła sie Amelia myślać że jest mądra

[GLEBA]

- może król Zelgadiss wypowie się na ten temat..
- chrr...
- WASZA WYSOKOŚĆ !!!
- zzzz... co? czemuście mnie obudzili? śnił mi się bardzo przyjemny sen- świat bez Liny..
- bardzo przepraszamy, ale prosimy waszą wysokość o wygłoszenie opinii w tej sprawie..
- jeżeli nadal chodzi o podwyższenie cen ogórków kiszonych firmy "Zagrycha Krzycha" to..
- alez nie ! chodzi o Unię z sąsiednim państwem..
- ach dajcie mi spokój ja i tak nie mam przy niej nic do gadania ==" gdzie się podziały piękne czasy, kiedy..
- ZELGADISSIE !!!
- sorry, już będę cicho..

ekhm.. opuśćmy tą interesującą naradę Seyruun bo zobaczyć co słychać u naszych bohaterów.

Nastał ranek, słoneczko grzało, ptaszki śpiewały..

*SRUUUU*

- jesu czy te ptaki nie mogły by się zamknąć? normalni ludzie tu próbują spać !!! SIOOOOO !! - Kriss rzuciła kolejny kamień w ptice
- jak na razie to ty robisz najwięcej hałasu.. Kriss proszę.. - jęknęła Katia spod poduszki
Kriss chwilę nasłuchiwała. Stwierdziwszy że las jest w tej chwili bardziej cichy od dżwiękoszczelnej budki na biegunie polarnym, położyła się spowrotem spać.
Obudził ją zapach pieczonego mięsa.
- echh.. znowu zasnęłam na ognisku czy ktoś piecze coś? - westchnęła Kriss i wyszła z namiotu. Okazało się że Veneth w najlepsze przyżądza upolowane przez siebie kilka zajęcy.
- witam panią Agresywną. - powiedział z anielskim uśmiechem
Kriss przeszyła go spojrzeniem.
Po chwili z namiotów wyszli Moony, Sunny i Katia.
- JADŁO ! - ryknęli równocześnie Moony i Sunny.
Całe nasze towarzysto wsunęło króliki szybciej, niż można było powiedzieć "to mięso jest jeszcze surowe ^^
- twoje gotowanie jest lepsze od kuchni Liny Inverse ale i tak musiałbyś się dużo nauczyć. - powiedziała Katia
- jak wy mnie uwielbiacie. - westchnął
- musimy ruszać w drogę. Już mamy 2 dni zwłoki.- powiedział Moony cały hepi że nauczył sie wreszcie liczyć do dwóch.
- no pięknie! nauczyłeś się już liczyć ^^ ale ruszać istotnie, musmy.
Veneth wstał i zagwizdał. Po chwili zza drzew przybiegł jego hebanoczarny rumak.
- oo zdalnie sterowany !- wyjechała Sunny
- noo! Jeszcze do tego ma ABS, wspomaganie kierownicy, klimatyzację, schowek, autoalarm i cztery poduszki powietrzne dla kierowcy i pasażerów !
- jak się nazywa?- zainteresował się Moony.
- Porshe.
- no fajnie, ty se będziesz na nim jechał, a my będziemy musieli iść na piechotę ==" - warknęła Kriss
- nie no, jedna osobę mogę wziąść.. hmm.. Katii lepiej nie po mi jeszcze coś.. ekhm.. zrobi, Kriss mnie pobije, Sunny.. po niej nigdy nic nie widadomo.. hmm Moony, wsiadaj !
Moony niezgrabnie wgramolił się na konia.
Tak więc szli przez las. Po kilku godzinach drogi las stawał sie coraz mniej gęsty i zaczęła być widoczna droga.
- hmm.. wiecie co? - Sunny przyglądała się mapie
- co?
- wydaje mi sie ze na tej mapie jest dorysowanych kilka elementów..
- na przykład?
- pisze że zanim dojdziemy do sędziwego pustelnika musimy pozbierać po drodze kilka rzeczy.. według mapy do pierwszej mamy niedaleko.
- pokaż mi tą mapę. - Veneth wziął ją od Sunny - hmm.. co? łuk z Naab? co my mamy broń kolekcjonować? co to ma być?
- no cóż, lepiej postępować według instrukcji.
Lecz nagle otoczyła ich armia rycerzy, niewiadomo skąd.
- to mi się źle zapowiada.. może oni są z tego królestwa co im zwinąłem miecz..? - jęknął Ven
- wyglądacie na czarodziejów.- odezwał się jeden z rycerzy.
- może. Dzień dobry się mówi.- syknęła Kriss
- Dzień dobry.- facet się zmieszał - to jesteście magami czy nie?
- a gdybyśmy byli, to co?
- nasz pan potrzebuje zdolnych magów na swój dwór. Prowadzi walkę z sąsiednim królestwem.
- hmm.. a co w ramach zapłaty?
- po cichu się mówi że jest to łuk z Naab.. nie mówiąc już o obfitym obiedzie i złocie.
Nasi bohaterowie spojrzeli po sobie.
- hmm.. jak narazie możemy się zgodzić.. rozeznamy się w sytuacji..
- zaraz, zaraz.. najpierw muszę zobaczyć czy macie odpowiednie preferencje..
- Katia zaczynaj.
Katia wyszłą na środek drogi. Zaczęła wymawiać jakieś zaklęcie. Niebo pociemniało i zerwał się wiatr.
- dobra, ty panienko przestań ! już widac że jesteś zdolna. Teraz może ten młody- rycerz wskazał na Venetha
- RA TILT !!!- ryknął Ven bez zbędnych ogródek. Połowa armii leżała już bez życia ^^
- ekhmm.. może być.. kto następny?
Sunny i Moony wykonali kilka mniej lub bardziej skomplikowanych zaklęć i pokazali umiejętność walki na miecze.
- jeszcze ta panienka została. - wskazał na dotychczas trzymającą się na uboczu Kriss.
Dziewczyna spojrzała na niego z zawiścią.
- FIRE BALL !!!!!!!!!!!!!! - i kolejnych kilku rycerzy leżało bez życia ^^
- khemm.. no cóż.. egzamin zdany.. możecie iść z nami.
Nasi bohaterowie powlekli się za garstką żołnieży, które pozostało z armii ^^ w końcu doszli na wzgórze. W dolince malowało się miasto, w środkó którego stał potężny zamek zbudowany z czarnych cegieł. Czubki wieżyczek zdobiły posążki czarnych smoków, a także przy wejściu stały dwa wielkie smoki.
- wygląda to dość mrocznie - zauważyła Sunny
- nie mówcie trakich uwag przy naszym królu, on ma obsesję na punkcie tego zamku..
Poszli dalej, aż przekroczyli mury miasta. Ludność patrzyła się na nich z niejakim podziwem i zaciekawieniem - nieczęsto widzi się taką grupkę magów, wyglądających bardzo majestatycznie i poważnie (wiecie ile się wysilali żeby zdobyć się na taki powazne miny ^^ ale im wyszło), i chociaz na to nie wyglądali, wszyscy czuli że bije od nich niezwykła energia.
Ten piękny orszak wyglądał naprawdę jak dróżyna pierścienia ^^ na czele z Eaglem skrzyżowanym z Zagato, młodym Yamchą, Kazuyą z Wedding Peach, Shiryu, a równoczesnie sympatycznym jak Son Goku ^^. Obok niego dumnie kroczyła mroczna, granatowłosa postać spoglądająca na wszystko wrogo i podejrzliwie jak wszystko co ja otacza miało niecne zamiary. Jej włosy lekko powiewały na wietrze, ku wściekłości rudej dziwki co szła za nią ^^
- Kriss zabierz te kłaki ^^'''.. ! - syknęła Katia
- cśs.. mamy być poważni- szepnęła Sunny
W końcu całe nasze towarzystwo doszło przed zamek. 5-metrowe posągi smoków napawały strachem. Veneth i Moony zsiedli z konia. Jedynie Ven pogrzebał coś w schowku samochodowym [:DDD i wyjął kaputur do peleryny i ekhm .. woalkę.. podobną do tej, którą nosił Zelgadiss
- co ty sie tak zasłaniasz?- zapytał się Moony
- wiesz co, zeby nikt nie został oślepiony moją urodą ==" po prostu jestem znanym złodziejem w tej części kraju więc król, szczególnie król takiego kalibru jak ten, mógłby mnie rozpoznać.. jesteśmy dyskretni, dyskretni mały.
Weszli do zamku. Wszędzie panował półmrok. W hallu znajdowały się schody. Jedynym źródłem światła były tu świece.

*TUP TUP TUP*

- Katia nie tup obcasami ==''''''''''''''
- sorry ^^"
Nagle zobaczyli że ze schodów coś się turla.. po chwili przed naszych bohaterów sturlał sie człowiek.. był martwy, bo wiadomo że przy spadnięciu z takich długich schodów skręcił sobie kark.
- I NIE ŚMIEJ SIĘ WIĘCEJ SPRZECIWIAĆ NASZEMU PANU !!! - rozległ się głos z piętra wyżej
- CHYBA NIE BĘDZIE JUŻ MIAŁ OKAZJI IDIOTO !!! - ryknęła Kriss
Głos na górze odchrząknął. Po chwili na schody z piętra zeskoczył ciemny cień.
- Drazil, osobisty doradca króla - przedstawił się cień
- daruj se uprzejmości. - syknęła Kriss - czemu go zabiłeś?
- bo się sprzeciwiał królowi...
- w jakiej sprawie.- Nawet w tym półmroku wzrok Kriss przeszywał
- nie zgadzał się z pewnymi sprawami dotyczącymi państwa.. a zresztą co cię to obchodzi?
- o widzę że twoja prawdziwa natura się dopiero odsłania..
Oczy cienia zapłonęły na ułamek sekundy srebrnym blaskiem.
- co możesz wiedzieć o mojej prawdziwej naturze..
- dużo..
Oboje wlepili w siebie zawistny wzrok.
- weście przestańcie, bo mnie aż ciarki przechodzą ^^.. - jęknęła Katia - ty, dupku, zaprowadź nas do swego władcy!
- dupku? kiedyś pożałujesz tych słów.. skoro chcecie iść do władcy to chodźcie na górę...
Zbliżyli się do cienia. Dopiero teraz spostrzegli że to był okropny facet o brzydkiej pryszczatej mordzie wykrzywionej w dziwnym uśmiechu. Rozkazał żeby za nim podążyć. Z braku lepszych pomysłów nasi bohaterowie poszli za nim. Szli długo ciemnymi schodami przemierzając coraz to wyższe piętra. W końcu doszli do wrót do sali tronowej. Otworzyli je.
Za wrotami znajdowało się pomieszczenie oświetlone słabym blaskiem świec. Ściany były czarne, tak samo jak herb zawieszony nad tronem przedstawiający czarnego smoka zagryzającego jakieś zwierzę. Na tronie siedział król - juz z nieco siwiejącymi włosami, orlim nosem oraz podejrzliwymi oczami.
- kto to jest. - zapytał się Drazila
- są to magowie, panie.
- nie wyglądają.- spojrzał na rozanielone buźki Sunny i Moony, na niebotyczne obcasy Katii, na brak jakiejkolwiek broni u Kriss oraz na nucenie jakiejś pieśni ludowej przez Venetha.
- ale są wybitnie uzdolnieni. - powiedział towarzyszący rycerz. Zniszczyli kawa.. trzy czwa... ćwie.. poł.. większość pięćdziesięcioosobowego patrolu.
- innych nie było?
- niestety.
- no cóż. Trudno. Objaśniłeś im zadania i nagrody?
- oczywiście. To znaczy.. nie ==" co jest nagrodą?
- łuk z Naab to chyba oczywiste. Oprucz tego tyle złota ile zdoła ciągnąć koń.
Oczy Sunny, Moony i Kriss błysnęły (no jasne jak się ma taką matkę [:DDD).
- na czym polega nasze zadanie? - zapytał się Veneth według niego i chyba tylko niego obojętnym tonem
- musicie zniszczyć księstwo Aki.. - król czepnął się mocno poręczy tronu
- a po kiego laczopeda ^^? - wyjechała Katia
- dla władzy ! to królestwo pomoże osiągnąć mój cel... będę jedym z królów o największym zasięgu... będę najbogatszy.. największy.. HAHAHAHAHAHAHAH ! - zaśmiał się śmiechem psychopaty
- może panu podziękujemy..- szepnęła Sunny do Venetha
- nie. To nie jest jego prawdziwy cel.- odszepnął jej Veneth
- o ! czyli pod jego działaniem kryją się dobre intencje ! - ucieszyła się Sunny
- nie. Pod jego działaniem kryją się jeszcze gorsze.- odszepnął, po chwili zwrócił się głośno do króla - nie wierzymy panu. Co jest prawdziwą motywacją?
Król chrząknął i się zmieszał, spojrzał dziwnie i znów chrząknął.
- księstwo Aki posiada coś co chciałbym osiągnąć.. księstwo to ma dostęp do pewnego jeziora, z którego woda daje młodość.. jest dobrze strzeżone przez duchy, a dostęp do tego jeziora ma tylko dostęp władca.. jeżeli ja zostanę władcą tego księstwa, to nie dość że powiększe swoje, to jeszcze będe bogatszy, to będę wiecznie młody !! HAHAHAHAHAHAHAHA!
- to jest chore..- westchęla Kriss
- tobie i tak nic nie pomoże, dziadku- syknęła do siebie Sunny
- a o co chodzi?- wyjechał Moony
- to nie wystarczy po prostu kupić od nich troche wody z tego jeziora? albo wynegocjować? - zapytał się wreszcie Veneth
- niee.. oni chcą podbić nasze królestwo, ponieważ my mamy Serce Smoka - drzewo, którego owoce mają właściwość że jeśli się je zerwie otrzymuje się wielką mądrość oraz dar przekonywania. Drzewo to także jest strzeżone przez duchy i tylko ja mam do niego dostęp.. niestety owoce dojrzewają niezwykle rzadko, a jesli już to znikają w tajemniczy sposób.. ale mniejsza o to. Wiecie o co chodzi.
- czy mamy wolną rękę?- zapytała się Kriss.
- owszem. Możecie wziąć sprzęt i wierzchowce jakie chcecie. Możecie zabijać, kraść, zmuszać i torturować. Możecie palić, topić, gwałcić. Możecie nawet wysadzić całe tamto królestwo jeżeli chcecie. Bylebym został jego władcą. Zrozumiano?
- t-tak. ^^''''''- jęknęła Katia
- dobrze. A teraz idźcie. Chcę zostać sam i snuć moje plany.
Więc posłusznie wyszli.
- głodna jestem.- westchnęła Kriss
- zjadłbym pasztecik. - westchnął Veneth
- co ty z tymi pasztecikami?
- nie wiem. Nie lubie jeść, ale jak widzę paszteciki to mnie rzuca.
- jesteś inny.
- odezwała się.. granatowowłosa.
- weeeś przestań. A ty, wielki książe złodziejem zostałeś. Co na to twoja matka? nie była by zadowolona oj nie.
- co złodziejem ! najlepszym w swoim fachu ^^ niekażdy może się poszczycić mieczem z Naab..
- chciałabym zobaczyć minę Amelii.. ciekawe na ile lat miałbyś szlaban jakby się dowiedziała..
- ej.. chyba nie masz zamiaru..
- ja? noo coo tyy.. tylko się zastanawiam jak by sie przypadeczkiem dowiedziała to co by się stało...
- Kriss.. proszę..
- słucham? książe złodziei i uciekinierów ze szkoły, hebanowowłosy, pięny jak poranek Flawiusz Veneth I prosi granatowłosą zwykłą śmiertelniczkę, córkę pogromczyni bandytów sławną na cały świat?
- ee.. mogę coś zauważyć ^^- wtrącila się Katia - on jest złodziejem.. ty córką pogromczyni złodziei.. więc?
- a noo tttaaakkk... [błysk w oku]
- rety.. Kriss co cię napadło.. nie patrz się tak na mnie !
- to będzie piękne ! - Y - HI HI HI HI HI HI HI ! - zaśmiała się przeszywającym śmeichem którym śmieją się przeważnie takie czarne charaktery typu Nova ^^
- o nie.. ona się SMIEJE ... to będzie coś strasznego.. nie chcę sobie nawet tego wyobrażać..
- więc słuchaj mój drogi - Kriss podeszła do niego z mściwym uśmieszkiem - jeżeli coś przeskrobiesz.. dostaniesz takie manto że aż twoje piękne, lśniące hebanoczarne kłaki polecą.. ja już nie mówię nic o reakcji twojej matki na twoje hmm wyczyny i sławę.. a moja mamcia? no cóż będzie bardzo łasa na złoto z twoich wypraw wojennych oraz za nagrądę jaką za ciebie wyznaczono..
- Gourry nie mógł spłodzić takiej okrutnej osoby..
- jak to nie? zaraz ci pokażę. - Kriss zamkneła oczy i po chwili spojrzała się na Venetha skrajnie bezmyślnym wzrokiem Gourrego ^^
- rzeczywiście.. tylko on tak potrafi.. jesu.. jak oni cię wychowali..
- jak widzisz nie zginę w świecie..
Doszli do stajni. Wybrali sobie odpowiednie konie - Sunny palomino, Moony buanego, Katia kasztanowego a Kriss gniadego. Veneth jechał już na swoim karym porshe.
Wyruszyli dumnie na swoich rumakach- Porshe, Jaguarze, Ferrari, Lamborgini i Toyiocie Yaris Cabrio ^^
- jaki jest plan?- zapytała się Katia próbując wyglądać na poważną wśród oczu wielu mieszczan wpatrzonych w tą nieprzeciętną dróżynę.
- negocjujemy. Jak się nie zgodzą, zobaczymy co dalej. - powiedział spokojnie Veneth - IAAAAAAAAA !!!!!! - popędził swojego rumaka, ze ten przebiegł przez dziedziniec z prędkością wiatru przewracając koszyki na warzywa (trzeba potepiać nielegalny handel [:DDD). Inne konie także za nim pobiegły w pełnym cwale.
- JA.. NIE.. UMIĘ.. JEŹDZIĆ.. NA.. KONIUUUUUUUUUUUUUUUU !!!!!!!! - zdążyła jęknąć Katia zanim nie wczepiła się w szyję swojego Toyoty z całych sił

rozdział drugi. Niemiła niespodzianka ze strony Liny. Tajemniczy książe Aki. Propozycja nie do odrzucenia. Kłótnia.

Tak więc nasi dzielni i niestrudzeni bohaterowie cwałowali przez pola ^^. W końcu zatrzymali się nad jakąś rzeką.
- oo jaka ulga - Ven przemył twarz wodą.
- j-jak.. s-sie z t-tego zsiada..? - jęknęła zwisająca swojemu rumakowi z szyi Katia
- Katia weś ty się schowaj. - powiedział Moony - a mówią że to ja jestem głupi.
W końcu spowrotem zasiedli na wierzchowcach i tym razem już kłusem potruchtali w stronę księstwa Aki.
- co my właściwie będziemy negocjować?- zapytała się Kriss
- żeby władca dobrowolnie zrzekł się władzy i przekazał władcy tamtego księstwa.. jak ono się zwało.. Teme. Fakt że bym wolał od razu wszystkim dać w pysk..- zacisnął groźnie pięść
- to barbarzyńskie. I ty masz być księciem.. - pokręciła głową Kriss
- a - co - zro - bi -my - je - że - li - oni - się - nie - zgod - dzą - ą ^^? - mówiła Katia która niestety nie zabardzo umiała współgrać z koniem w kłusie..
- sie pomyśli. IAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!
- nieee tylko nie tooooOOOOOOOOOOOOO !!! - ryknęła Katia gdy konie znów przeszły do galopu

TYMCZASEM GDZIEŚ

- wiedziałam. powinieneś ją nauczyć jeździć konno.
- ja sam nie umiem #^^#
- co? żyjesz 5000 lat i nie umiesz jeździć konno?
- kashlu kashlu ee brzydka dzisiaj pogoda no nie ^^?
- nie ==" świeci słońce.
- co? a no tak. O fajnie , poopalam się trochę ^^
- na słońcu zjaśnieją ci włosy i będziesz miał je w kolorze lilaruż !
- ee tam ^^
- jak myślisz poodnajdują ten cały oręż?
- pewnie ^^ dla nich to pestka. Trochę im się trening przedłuży ale czego się nie robi dla władzy...
Tak sobie w najlepsze rozmawiali Xelloss i Stella na jakims drzewie.
- A WIĘC TO TAK XELLOSSIE - usłyszeli głos z dołu, ten którego nie chcieli usłyszeć najbardzoiej na świecie. Zmroziło ich i pospadali z drzewa jak dojrzałe śliwki, twarzom na pysk na glebę.
- khem.. dzień dobry Lino ^^... jak miło cię spotkać ^^ (aaaa w nogiii, zbiercie mnie stąd ^^") herbatki?
- XELLOSS I STELLA ! CZY TO CO SŁYSZAŁAM JEST PRAWDĄ? - ryknęła Lina nad uchem skulonym Xellowi i Stelli
- nooo.. zleży od tego co usłyszałaś - wyszczerzyła się Stella
- CZY TO PRAWDA ŻE NASZE DZIECI MAJĄ COŚ SZUKAĆ DLA WASZEGO INTERESU?
- co? och musiałaś się przesłyszeć ! nam by nigdy do głowy nie przyszło ! masz nie umyte uszy, fe !
- I PROSZE MI TU NIE WCISKAĆ KITU ! FIRE BALL!!!!!!!!!!

*SRU*

- yesoo.. ty panuj nad sobom..- Xelloss otrzepał się z popiołu
- przecież wiesz, dupku jaki był plan.. - Lina przebiła biednego Xellka wzrokiem
- no ale.. czy nie można go trochę naciągnąć.. co? no powiedz..
- tyś, który ciemniejszy od zmroku...

WRACAMY DO NASZYCH BOHATERÓW

- JAAAA... JUŻ... CHCĘĘĘĘĘ.. SIĘĘĘ.. ZATRZYMAAAAĆ... !!!! BŁAAAGAAAM !!!!! - darła się Katia rozpaczliwie próbując nie spaść
- spokojnie, już niedaleko...

*JJJJJEEEEEEEEEEEEBBBBBBBBBBBBBBUUUUTTTTTTTTTTTTTTTTTT !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!*

- ej, słyszeliście ten hałas?- zapytała się Sunny
- trudno było go niesłyszeć.. rozsadził chyba kilka kilometrów..
- przypomina Dragon Slave - zauważyła Kriss
- no cóż, jedziemy dalej.

A CO TAM SŁYCHAĆ U WŚCIEKNIĘTEJ LINY I RESZTEK ZE STELLI I XELLOSSA?

- TERAZ SIĘ SPOWIADAJ !!!!!!!!! - ryknęła Lina do Xellossa a raczej jego strzępków [:DDD
- mamusia..?
- XELLOSS NIE UDAWAJ !!! WIEM ŻE JESTEŚ CAŁKOWICIE ZDROWY TY ZMUTOWANA FIOLETOWA..
- nie kończ, nie kończ na litość boską, głowa mi pęka ^^''''' - jęknął Xelloss po czym zawył przeraźliwie
- teraz mówić mi. Co chcecie przez to osiągnąć?
- przez umieranie? hmm chyba tylko to że umrzemy - powiedziała Stella wyszczerzając wachlarz uzębienia
- Stella, z tobą coraz gorzej. Co Xelloss może zrobić z człowieka.
- ghihihi - zaśmiali się głupkowato
- teraz słuchajcie mnie: pójdziecie i zmażecie wszystko co domalowaliście..
- alez to niemożliwe. Oni już zmierzają po łuk z Naab ^^ a resztę już na pewno zauważyli
- FIRE BALL !!!!!!!!!!

*JEB*

- kuźwa panuj nad sobą ^^"
- AWWWRRR !!! - darła się Lina rwąc rude włosy z głowy - CZY TYLKO DLA TYCH BRONI ZMIENILIŚCIE NASZ PLAN?
- no oczywiście ^^ (uważaj że ci powiem gupia małpo ^_____________^)
- I TYLKO DLA ZDOBYCIA WŁADZY ???
Xelloss i Stella energicznie potrzęśli głową, tak ze szopa włosów Stelli była poprzyczepiana do wielu gałązek ^^
- FIRE BALL !!!!!!!!!!!!!!!!!!

*PIŹDZIAH*

- dobra.. teraz idziemy do domu, i jeżeli mi cokolwiek zmalujecie po drodze...
- tak tak będziemy grzeczni ^^
I poszli wolnym krokiem. W końcu Xell i Stella zostawili Linę na tyle do przodu że mogli rozmawiac przyciszonym szeptem:
- czy my naprawdę kazaliśmy szukać im tę broń tylko dla władzy? bo miłeś bardzo głupią minę jak mówiłes to Linie...
- ależ oczywiście kotku ^^ (sorki misiu ale jeszcze nie czas na to bym ci to powiedział ^^ właściwie to coś więcej niż zwykła władza) - pomyślał Xell
- znowu masz tą głupią minę.. - zauważyła Stella
- O CZYM ZNOWU SZEPCZECIE? SNUJECIE PLANY UCIECZKI TAK?
- ależ my nie..
- FIRE BALL !!!!!!!!!!!!!!

WRACAMY DO NASZYCH BOHATERÓW

- słyszycie te wybuchy?
- no a jak. trudno żeby nie.
- BŁAAAAGAAAM ZATRZYMAJMY SIĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ !!! - darła się rozpaczliwie Katia próbując się utrzymać w pozycji w miarę prostej
- zaaamknij się bo mnie uszy bolą od twojego wrzasku ][ zresztą zobacz, już niedaleko - Veneth wskazał na horyzont
Za horyzontem malowało się wysokie i rozległe wzgórze a na nim srebrny zamek. Zamek ten był dość durzy, posiadał wiele wieżyczek pokrytych zieloną dachówką. Na wieżyczkach, podobnie jak w poprzednim zamku Teme, znajdowały sie posągi smoków. Tylko że w tym wypadku smoki były srebrne, lecz mordy miały paskudniejsze niz tamte czarne.
Słońce odbijało się w srebrnych cegłówkach. Przy bramie także stały a raczej leżały dwa posągi srebrnych smoków, które sprawiały wrażenie żywych i gotowych w każdej chwili połknąć tego kto im sie nawinie pod łapę.
Nasi bohaterowie wiechali na wzgórze krętą ścieżką i zatrzymali się.
- IIIIIIIII - HA HA HA HA HA HA !
- jeśli myślisz że to było smieszne to grubo się mylisz =="- ryknęła Katia zaliczając glebę prosto z konia akurat stającego dęba - głupi Toyiota.. I CO SIĘ JESZCZE GAPISZ !!!!! SPIŹDZIAJ MI Z OCZU, GŁUPIE BYDLĘ !!!
- IIII HA HA HA HA !!! - lecz koń ani myślał się ruszyć. Przeciwnie, jakby wrusł w ziemię.
- przepraszam, ale czy mogłabyś nie odstawiać cyrku? ludzie się patrzą - -'
Istotnie, naszych bohaterów akurat osaczył tłum rycerzy.
- kim jesteście, jakie macie zamiary, jakie macie rozmiary, jaki macie rodzaj inteligencji?
- =="
- jesteśmy posłańcami z księstwa Aki.. mamy wynegocjować władzę.
- a prosze o odpowiedź na dalsze pytania !
-chyba cię pogięło - -" lepiej prowadź nas do waszego króla bo pożałujesz - warknęła Kriss aż gościa przeszył dreszcz
- ty mały, leć do króla i się spytaj co robić - powiedział jeden z rycerzy do drugiego rycerza. On skinął głową i pobiegł do wnętrza zamku.
- prodzę bardzo.. może ty mi najpierw podaj swoje rozmiary - wskazał na Katię
- a po co ci to..? - zapytała Katia zalotnie puszczając oczko
- a jak myślisz? - obślinił się rycerz
Lecz nie dokończyli tej jakże interesującej konwersacji, bo akurat nadbiegł posłaniec.
- król mówi, że mogą przyjść na negocjacje, ale tylko dwoje z nich, i muszą zostawić wszelką broń oraz zmienić ubranie.
- no dobrze... pujdziesz ty mała, ale żądam zapłaty w naturze..
- okej ^_- - Katia zatrzepotała rzęsami
Jego wzrok spadł na Kriss.
- spierdalaj, nawet o tym nie myśl obleśna świnio. - warknęła
- a szkoda. A pozatym i tak wolę rude :PPP
- widzisz Kriss? nie masz ze mną szans ^^ [mach mach wdziękami]
- nie powiedziałbym- mruknął któryś z rycerzy lecz Katia udała że nie usłyszała.
- a ty- zwrócił się do Sunny - prześpisz się ze mną?
- hę? a niby czemu miałabym z panem spać? mam swoje łóżko..

[GLEBA]

W tej chwili nadbiegł posłaniec.
- król mówi: nie rób sobie jaj, debilu, tylko niech idzie ta ruda i ten zakapturzony z kitkiem, wyglądają na mało groźnych bez broni i w miarę inteligentnych.
- awwwrr.. no dobra, wy dwoje, przebierać się.
- ale chyba nie będziesz patrzał... - zapytała sie Katia akurat jakby to było jej największym marzeniem
- z chęcią.. ale król patrzy..
- ale z ciebie dziwka, Katia - zauważyła Kriss ze wstrętem
- a ja.. chyba nie będę się przebierać.. z nią.. - Veneth spojrzał się ze zgrozą na Katię - ona.. mi coś zrobi..
- NIE WYBRZYDZAĆ !!!
W końcu schowali się gdzieś za murkiem i przebrali. Veneth w taki komplet jak miał, tylko że bordowy, a Katia ubrała wściekłoczerwoną sukienkę ledwo zakrywającą jej tyłek, do tego złoty łańcuch na biodra. Obowiązkowo też błyszczące czerwone buty na niebotycznych obcasach.
- nie wygladasz na negocjatorkę ==" raczej na dziwkę - pozwolił sobie zauważyć Veneth
- hmm a ty w bordowym wyglądasz bardzo seksownie.. - mruknęła Katia w przerwie robienia sobie fryzury w dwa kitki.
- odsuń się ode mnie - wzdrygnął się Ven
W końcu wyszli na dziedziniec.
- trzymajcie mnie ][ Katia, wyglądasz jakbys się spod latarni urwała - Kriss spojrzała na Katię z odrazą
- a ty siedź cicho, satanistko ^^ trzeba się cieszyc z życia no nie? - i zrobiła z więlką gracją krok do przodu

*SRUUUU*

- musiało boleć.- zauważył Moony
- kto ubiera takie wysokie obcasy..?
- kashlu kashlu - Katia szybko wstała z ziemii - nic się nie stało. idziemy ^^?
- ona jest.. DZIWNA.. - zdążyła podsumować ją Sunny.
W końcu rozanielona Katia i wkurzony Veneth weszli do zamku.
- mam nadzieję że ona tam go nie zteguje..- zauważył Moony
- a wy, dzieci, idziecie z nami. - powiedział rycerz.
- dzieci? dobre sobie.
- no to w takim razie posiedzicie sobie tutaj i poczekacie az wasi przyjaciele wrócą..
Czterdziestu rycerzy otoczyło Sunny, Moony i Kriss ciasnym kręgiem.
Tymczasem Katia i Veneth weszli do zamczyska. Wnętrze nie różniło się bardzo od poprzedniego. Tyle że było bardziej gustowne, ale równocześniej wzbudzające strach - ściany były wyłożone czarnym aksamitem. Ze schodów spływał czarny atłas. Podłoga była zrobiona z czarnego granitu, podobnie jak schody. Całość było oświetlona świecami dającymi białe światło.
- straszno tu ! ja się boje - jęknęła Katia mając nadzieje że za chwilę rzuci się w rozpaczliwym geście na Vena. Ten jednak na wszelki wypadek się odsunął.
- czy ty myślisz o czymkowiek oprucz...
- jesteś pedałem. - wypaliła w końcu Katia
- CO??? ALEŻ SKĄD CI TO PRZYSZŁO DO GŁOWY !!!!!!
- skoro jesteś obojętny na moje wdzięki... - Katia przejechała ręką po dekoldzie
- jenyś .. poprostu założyłem się z pewnym kumplem po fachu o milion złotych monet że przez rok będę zył w celibacie ][][][][][][
- aa to rozumiem.. a ja już myślałam że jesteś facetem z zasadami.
- ALEZ OCZYWIŚCIE ŻE JESTEM !!!
- phe ! i tak ci nie wierzę. A tak na marginesie.. tamten ktoś nie musi wiedzieć że.. - powiedziała przysówając się do niego
- Katia, to naprawdę nie jest odpowiednia chwila.. pozatym mam swoje zasady ! - walnął pięścią w marmur tak że rozległo się echo ( hehe kości Vencia które ze szczękiem przestawiły się w dłoni. On zniusł to mężnie i pozwolił sobie tylko na cichy jęk)
- dobra, choćmy do tego króla. - zadecydowała z końcu Katia i zaczęli iść krętymi schodami na górę. W końcu po wielu mrocznych piętrach, zdyszani i zziajani doszli do sali tronowej. Weszli z trzaskiem
- oczekiwałem was.
Na tronie siedział mężczyzna posiadający długie, sięgające aż do samej ziemii srebrne włosy. Jednak nie był stary. Wręcz przeciwnie, wyglądał gdzieś na 20 lat. Jego jasnobłękitne oczy zmierzyły bystrym wzokiem Katię i Venetha.
- ee.. witamy..- wykrztusili Katia i Veneth
- siadajcie. - pokazał im stojący przed tronem stolik z dwoma krzesłami.
Ven i Kat szli przez mroczną salę tronową. Za tronem było wielkie okno, zajmujące całą scianę. Za oknem było widać kawałek dachu, a za nim posąg srebrnego smoka. Dopiero teraz było widać że smok ten ma blisko osiem metrów.
Nasi bohaterowie nieśmiało zasiedli do stołu i wlepili wzrok w swoje dłonie.
- więc o co chodzi?- zapytał uprzejmie król.
- w-więc.. - wydusiła Katia próbując spojrzeć w twarz królowi. Lecz nie mogła. Ta twarz wzbudzała w niej pewien rodzaju strach.
- chcemy by pan zrzekł się władzy na rzecz księcia księstwa Aki. - w końcu odezwał się Veneth
Zapadła cisza. Król spojrzał się na drgające światła świec zawieszonych na ścianach.
- co macie mi jescze do powiedzenia?- rzekł w końcu
- no.. że jeżeli się pan nie zrzeknie tronu, będziemy zmuszemi zastosować bardziej perswazyjne środki.
- to znaczy?
- zniszczymy to księstwo. - Ven spojrzał królowi prosto w oczy. Lecz ten nadal był spokojny.
- a takim razie jak uzyskacie dostęp do jeziora? Tylko prawowity władca ma prawo z niego czerpać..
To pytanie zbiło z tropu naszego nieugiętego Vencia.
- ja mam dla was lepszą propozycję. Przyłączcie się do mnie. Zdąbędziemy owoce z drzewa z Teme i zdobedziemy nieograniczoną mądrość a tym samym pieniądze i władzę. - spojrzał się ponownie na Venetha - co wy na to?
Ven spojrzał na Katię, która odwzajemniła spojrzenie.
- dodam tylko że nagrodą jest sztylet z Naab.- król podniusł brwi
- niemożliwe. - zdobyła sie wreszcie na głos Katia
- ależ jak najbardziej możliwe...
- eee.. możemy się naradzić z resztą?
- oczywiście.
Ven i Katia oszołomieni zeszli a raczej spłynęli wolno na dół. Znaleźli się na dziedzińcu.
- Kriss... jezeli się przyłączymy do tych.. on nam dadzą sztylet z Naab, rozumiesz?
- nie =="
Ven opowiedział jej wszystko po kolei.
- niemożliwe.
- możliwe.
- nie wiem jak ty, ale ja trzymam stronę Teme. W końcu oni nam zaufali, nie?
- ale.. zrozum.. sztylet..
- i co za różnica? sztylet czy łuk? a obietnicę złożyliśmy tamtym...
- no.. ale Teme ma solidniejsze mury.. i wogole wszystko większe..- powiedział szeptem
- wiesz co? mam cię dość ! jestes wiarołomny !
- źle mnie zrozumiałaś..
- ZROZUMIAŁAM WYSTARCZAJĄCO DUŻO !!! idziemy, Sunny i Moony. Katia ty jak chcesz zostań z nim. - powiedziała Kriss z nienawiścią.
Wsiedli na konie.
- a pewnie że zostanę ! nie mam zamiaru jusz słuchać twojego wiecznego baidolenia i nienawidzenia całego świata ! ty nie potrafisz się niczym cieszyć ! a jedź sobie w cholerę ! - ryknęła Katia
- dobrze że się zrozumieliśmy.. przyjaciółko.. - Kriss zmierzyła ja spojrzeniem i pogalopowała w stronę wyjścia z dziedzińca razem z Sunny i Moony. W końcu zniknęli z pola widzenia.
- nie wiem czy dobrze zrobiliśmy..- Ven podrapał się po głowie
- daj spokój. wracamy do naszego nowego władcy ^^

Jak potoczą się dalej losy członków podzielonej dróżyny? Czy cokolwiek osiągną? Kim tak naprawdę jest tajemniczy książe Aki? Jaką tajemnicę ukrywa? Co knuje Xelloss?
Na te i inne pytania odpowiedź w kolejnych częściach! (a będzie ich trochę)

C.D.N.


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.22976900 1276780236
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!