Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
Nie wszystko zloto co sie swieci
rozdział #03
 
Treść fanfika..
BIEGUN PÓŁNOCNY. JAK ZŁODZIEJ DOBRY, TO ZŁY.
- ŻE CO????????
- he...he... ekhm...
- I PO 3 DNIACH DOPIERO MÓWISZ MI ŻE IDZIEMY W ZŁYM KIERUNKU???????????
- ekhm.. panno Lino.. bez nerwów...- pisnęła Amelia
- FIRE BALL!!!! FIRE BALL!!! FIRE BALL !!! FIRE BALL!!! FIRE BALL!!!
Bo doprowadzeniu Amelii do wyglądu skwarki Lina wbiła niczym piła mechaniczna wzrok w mapę.
- no jasne że źle! powinniśmy na tamtym skrzyżowaniu iśc nie tu tylko tu!!!- wściekała się Lina mocno gestykulując, pare razy trafiając biednego Gourrego
Minęły trzy dni spędzonych na powrocie i na ciągłym opierniczaniu Amelii. Całe towarzystwo doszło to dużego miasta.
- ale najpierw choćmy coś zjeść!- zaproponowała Lina
Hehe można łatwo się domyśleć jak minęły te godziny. Po skonsumowaniu całych zapasów towarzystwo zaczęło szwędać się po mieście.
- o, jakiego jubilera tu mają!
- no. Duży. Choćcie się pobawić w bogatych i wejdźmy.
- Ma pani rację, panno Lino! Co nam szkodzi pooglądać błyskotki.
No to weszli. Po oglądnięciu czterech pierwszysch pułek doszi do lady. Sprzedawa nie spuszczał z nich oka oceniając ich (może słusznie?) jako osoby podejrzane.
- Hmm.. co ma pan najciekawszego w sklepie?- zapytała się Lina tak z ciekawości, dla zaspokojenia zwykłej rządzy patrzenia na złoto.
- hmm.. to jest złoty skarabeusz wysadzany diamentami, to srebrny wazon, tu rubionowy ptaszek, a tam platynowy miesz z szafirową rękojeścią.
- bardzo ładne to wszystko- pochwaliła Lina. Lecz nagle gdzieś z tyłu zobaczyła mały błyszczący przedmiot- a proszę pana a co to test tamto małe o to to to tam?
Sprzedawca obejrzał się
- aaa, to!- i położył na ladę- sam nie wiem.. znalazłem niedawno na dnie rzeki! zauważyłem że świeci w ciemności, potraktowałem to jako dobry omen i nie chce tego sprzedawać.
- acha...- nagle Linie przemknęlo coś przez głowę. Szybko przerzuciła strony księgi czarów. Amulet sprzedawcy porównała z rysunkiem. Zaczęła osówać się na podłogę.
- panno Lino to naprawdę nie jest dobry moment na mdlenie. Mdleje pani już trzeci raz w tym fanficu. Co pomyślą sobie fani nieugiętej pogromczyni bandytów?
- khem khem..- kaszlnęla niewinnie Lina.- dzięki Amelio. A PROSZĘ PANA CZYMOŻE JEDNAK MÓGŁBY MI TĄ RZECZ SPRZEDAĆ? DAM ILE PAN TYLKO ZECHCE!!!
- nie, niestety, jest to nie na sprzedaż.
- NO TO NIECH MI PAN TO PODARUJE Z DOBREGO SERCA..!
- niestety nie mogę.
- ZAPŁACĘ ILE PAN TYLKO ZECHCE!!! NAWET W NATURZE!!!
- nie!
- ŁADNIE PROSZĘ!
- nie.
- BRZYDKO PROSZĘ!
- nie.
- trudno..- jęknęła Lina i wyprowadziła zdecydowanym ruchem przyjaciół ze sklepu.
- LUDZIE CZY WY WIECIE CO TO JEST TA BŁYSKOTKA?
- tamten kiczowaty trójkącik z zielonymi paciorkami i czerwonym wierzchołkiem na który się tak pani napaliła? nie, nie wiemy.
- TO JEST JEDNA Z TRZECH CZĘŚCI MEDALIONU TRZECH BIEGUNÓW, BIEGUN PÓŁNOCNY!!!- i ze wściekłością przytknęła Ameliii rysunek do twarzy
- a no tak.. wiedziałem, że gdzieś widziałem to coś..- zastanawiał się Zelgadiss.
- Czy mam przez to rozumieć, że mamy przed nosem coś, co bardzo chcemy mieć, a nie chcą nam sprzedać..?- zabłysnął intelektem Gourry
- Jesu Gourry ty zaczynasz myśleć ! coś się dzieje w przyrodzie, jakaś pełnia się zbliża czy co?
- ale wróćmy do medalionu.
- ta... cięzka sprawa się zrobiła...
- trezba by się zastanowić co by tu zrobić..
I wszyscy pogrązyli się w myśleniu. Nagle Gourry wpadł na coś, na co inni by nie wpadli w ciągu długich tygodni:
- słuchajcie.. a nie wystarczyło by tego po prostu ukraść..?
- PANIE GOURRY!- obruszyła się Amelia
- GENIALNE!!!- ucieszyła się Lina
- rzeczywiście.. to było tak proste że tylko Gourry by na to wpadł.
- ależ.. no co wy...- zaniepokoiła się obrończyni sprawiedliwości
- trzeba by ułożyć jakiś plan. - zaczął się zastanawiać Zelgadiss
- ALEŻ..ALEŻ.. TO NIEUCZCIWE!!! TO NIEZGODNE Z PRAWEM!!
- zamknij się Amelia. Jedyny plan stosowny do sytuacji to "pierdykniem i zmykniem"
- PANNO LINO!!! JAK PANI TAK MOŻE!! TO PRZECIEŻ WBREW PRAWU!!!
- Amelia zamilcz. A ten kto podsłuchuje nas za moimi plecami to tak zaraz dostanie... FIRE BALL!!!
- cześć przyjac.... AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!- osoba ktora znajowała się za plecami Liny wylądowała 5 metrów dalej.
- ...iele... khe khe!
- zaraz.. ja chyba znam ten głos...
- ach.. tak dawno was khe khe nie widziałam!!! Lino widzę że masz nadal swoje ee.. niekonwencjonalne metody witania starych znajomych.. khe khe!!!- powiedziała osóbka od czasu do czasu ksztusząc się sadzą
- o Jesu..- zburaczyła się Lina- Sylpheel??? JENY SORRY!! JA NIE CHCIAŁAM!!!
- khe khe nic nie szkodzi. Co u was słychać?
Więc objaśnili jej jak i co.
- oo! to ciężka sprawa!
- zaraz.. skoro ty tu jesteś wpadłam na pewien pomysł...- rzekła tajemniczo Lina.- czekajcie chwileczkę.. O CZASIE I PRZESTRZENI ZŁAM SIĘ BY SPEŁNIĆ PROŚBĘ MOJĄ, MAŁEGO PIONKA W TWOICH RĘKACH.. PRZYWOŁUJĘ.. MARTINĘ!!!
I przed nimi stanęła Martina z takim wyrazem twarzy jakby zobaczyła eskimosa na prerii.
- siemka Martino!!!
- ee.. co się..? tty.. ty jesteś prawdziwa..?- jąkała się Martina - mogę d..dotknąć?
- jasne!
- och.. więc to jednak nie sen. WIĘC CO SIĘ DO CHOLERY JASNEJ STAŁO???
-ściągnęłam cię tu po to, żeby..

***

- przepraszam...
- no, właśnie, bardzo przepraszamy pana...
Uśpiony chwilowo sprzedawca wolno otworzył oczy. lecz to, co w tej chwili zobaczył zaskoczyło go tak, że spadł z krzesła
- s..słucham szanowwwne panie?- wydukał
Przed nim stały Martina i Sylpheel owinięte tylko ręcznikami i z niewinną minką pytające się:
- przepraszam... którędy na basen?
PRZYP. ODAUTORSKI: Ta cała szopka jest po to by Lina i reszta towarzystwa, korzystając z odwrócenia uwagi sprzedawcy mogła zwinąć Biegun. (nie no niemożliwe ^^)
- Lino.. mam do ciebie pytanie...
- To nie pora na pogaduszki...- syknęła Lina próbując otworzyć tylne drzwi sklepu za pomocą włosa Zelgadissa- a o co chodzi?
- co my właściwie robimy?
Lina ze złości kłujnęła Gourrego w oko
- jak to co debilu???!!! a właściwie teraz nie mam czasu na objaśnianie, Siedź cicho i rób to, co ja.
Po rozebraniu zamka, Lina, Zelgadiss i Gourry weszli do środka.
- teras idziemy jak najciszej i się nie odzywamy...- szepnęła Lina.
Szli cichutko zręcznie omijając liczne pólki. Wreszcie doszli do półki za ladą. Już Lina miała wyciągać chciwe łapska po Medalion, gdy deska pod nią przeraźliwie zaskrzypiała. Sylpheel zrozumiała grozę sytuacji i sprawiła że ot- niby przypadkiem- spadł z niej ręcznik...
- ojej!- udała zaskoczenie
- p..p..p..pomóc może p..p..ani...?- zaproponował sprzedawca który takiego widoku już dawno nie widział
- nie, dziękuję...- powiedziała schylając się po ręcznik- ale dziękuję za pomoc!- dodała gwałtownie podnosząc głowę wprawiając w ruch pewne części ciała, a mianowicie...
- PIERSI... ekhm .. pieeersi.. założyliśmy sklep jubilerski w tym mieście ..- jęknął sprzedawca.
I właśnie z tych DWÓCH powodów Lina mogła wysadzić w powietrze cały sklep, mogła się rozpętać na świecie woja nuklearna, mógł nastąpić gwałtowny koniec świata a sprzedawca nawet by tego nie zauważył. Po zwinieciu 1/3 medalionu Lina, Gourry i Zelgadiss ulotnili się. Sylpheel i Martina grzecznie podziękowąły za wskazanie drogi na basen i wyszły.

***

- okej, spelniłam swoje zadanie, daj mi teraz to, co objecałaś!!!- dopomniała się Martina
Lina nic nie odpowiedziała zapatrzona w nowy nabytek.
- LINAAA!!!
- acha, no tak- odzyskała świadomość- masz, pozwalam ci przeczytać pierwsze pięć stron księgi czarów
- oki- i przystąpiła do lektury
- Sylpheel jeszcze raz dzięki za pomoc! Niewiem co byśmy bez ciebie zrobili!!!- podziękowała jej Lina
- och nie ma za co! a teraz muszę już iść, w końcu przybyłam do tego miasta nieść pomoc chorym ludziom. PA!- i poszła.
- Martina kończ tą lekturę!
- a co mi zrobisz? jak się mnie pozbędziesz?- zaczęła Martina
- A TAK!- Lina wyrwała jej księgę- CZASIE I PRZESTZRNI WSZECHMOCNA SPRAW BY TA OTO ISTOTA WRÓCIŁA W POPRZEDNIE MIEJSCE.. MARTINO WRACAJ!
i - pyk! krzykatej jędzy już nie było.
- No to mamy pierwszą część Medalionu- Lina dumnie zawiesiła ją sobie na szyi.- a teraz odkneblujcie i rozwiążcie Amelię, i możemy iść!
Zelgadiss i Gourry podeszli do rzucającego się tobołka. była to Amelia, która przez swoje protesty przeciwko łamaniu prawa i takich tam bzdetach doigrała się.
- JAK WY MOGLIŚCIE!! ZŁAMALIŚCIE PRAWO W PERFIDNY SPOSÓB! Z PREMEDYTACJĄ!!! NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ TEGO PO WAS!! ODCHODZĘ!!
- a idź w cholerę!- odpowiedziała jej Lina- w końcu możliwość spełnienia jednego życzenia zdarza się codziennie...
Dzięki tej argumentacji Liny Amelia została. I tym sposobem cały komplet udał się na obfitą kolację z tej okazji.

Czy naszym nadludziom uda się zdobyć kolejne dwa bieguny? Czytajcie dalej.


C.D.N.


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.21473100 1276785446
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!