Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
Opow z ograniczona odpowiedzialnoscia
rozdział #03
 
Treść fanfika..

CZAS AKCJI: kiedyśtam.
MIEJSCE AKCJI: gdzieśtam.
BOHATEROWIE: a kogo to obchodzi???
Wytwórnia filmowa "Metro Gremlin Małysz" ma zaszczyt przedstawić...

WROOOOOOAAAAAARRRRRRR (pojawia się charakterystyczny ryczący lew Metro Goldwyn Mayer(czy jak mu tam dali), tylko że w ramach oszczędności i cięć budżetowych zamieniony na kota imieniem Puszek sztuk jeden.)

(- zaraz tego kota nie miało tu być, żeby nie robić wiochy ! my porządna firma !
- soryyy szefowooo, producent tak chciaaaał..
- wykastrować producenta !! następnym razem on będzie tam ryczał.. a raczej skowyczał.. haba haba haba..)

PIIIIIIIIIIIIISKKKK (pojawia się krzyczący ludź, po chwili ucieka, bo pojawia się jakaś psychopatka z nożyczkami, chwilę się rechocze, potem orientuje się że jest na wizji, buraczy się i znika, klatka się zacina, ekran wybucha, rozpętuje sie trzecia wojna światowa, Titanic przypływa do nowojorskiego portu, w Polsce panuje powszechny dobrobyt, Bin Laden zostaje chrześcianinem a Bush przerzuca się na Buddyzm, nadjeżdżają jeźdzcy apokalipsy, następuje koniec świata.)

no ^^ tak więc wytwórnia filmowa "Metro Goblin Małysz" ma zaszczyt przedstawić...

*OPOWIADANIE Z OGRANICZONOM ODPOWIEDZIALNOŚCIOM 3*

O dramatycznym tudziesz poruszającym podtytule..

"Słowo to za mało."
(" The word is not enough" )

[ogólny aplauz, rzucane różnymi dziwnymi rzeczami jak kapelusze, kwiaty, ludzie itp]


Nie.. jej serce kołacze w piersi.. a jeżeli to już koniec?
Lina rozgląda się nerwowo.. przesówa rękę po ścianie.. nie wie gdzie jest.. nerwowo szuka punktu zaczepienia.. wie że od szybkości zależy kwestia życia lub śmierci..
Zdobywa się na ten desperacki ruch.. wstaje chociaż nie ma pojęcia gdzie trafi.. wie, że w każdej chwili może zginąć.. że może umrzeć.. ale nie poddaje się.. wstaje, biegnie.. słychać tylko jej świszczący oddech i szybkie kroki..
Niee.. stało się.. upadła. W ciemności poczuła zapach krwi. Lecz mimo to, podniosła się i dalej szła. Trzymała się ścian. Czas uciekał. Krzyczała z cierpienia.
Usłyszała bicie zegara. To koniec.
- NIE ! "CELLINA" WŁAŚNIE SIĘ SKOŃCZYYYYYYYŁAAAAA !!!!!!!!! - ryknęła i w tragicznym geście rzuciła się na ścianę. - CZY MUSIELI MI WYŁĄCZYĆ PRĄD AKURAT GDY MIAŁO SIĘ WYJAŚNIĆ CZY SENIORITA KONCZITA KOCHA SENIORA HESUSA ALBERTO !
- trzeba było zapłacić rachunek za prąd o czasie, a nie wydać wszystko na jedzenie i sprośne uciechy. - do pokoju wszedł Zelgadiss trzymając zapaloną świeczkę - o jeny, Lina rozdeptałaś Puszka ! - Zel pochylił się nad plackiem, który niegdyś był kotem
- TO STRASZNEEEE !!! - Lina darła pazurami tapetę w troskliwe misie. - TO KA-TA-STRO-FA !!!
- a co ja mam powiedzieć..- chlipnął Gourry - nie obejrzałem "Boba Budowniczego" i "Mysi"
- jeżeli.. jeżeli.. w tym tygodniu nie zapłacimy za prąd.. przyjdzie komornik.. i.. JUŻ NIGDY NIE OBEJRZE DO KOŃCA "CELLINYYYY" ! - ryknęła Lina, wydzierając dziurę w ścianie i z braku lepszych pomysłów rzucenie się na Gourrego wyrywając mu włosy koloru słomowatego.
- trzeba by od kogoś skombinować trochę kasy. - Zelgadiss podrapał się po zrogowaciałej brodzie - trzeba by powiedzieć Ameli żeby zadzwoniła do fundacji TVN "nie jesteś sam". Byśmy powiedzieli że Lina jest chora psychicznie i pomóc jej może tylko kosztowna operacja na Marsie..

[kop ! Zela tam gdzie się nie powinno]

- zamknij się pedale.. ja mam lepszy pomysł.

***

- uu.. - jęknęła Lina na dachu Empire State Bulding - chyba nie ten wymiar. - Jęknęła ponownie.

**

- no. To chyba tu...UUUUUUUU !!!!!!! - spadła z pluskiem wprost do pięknego ozdobnego basenu
- no kur** ! co za skur**** zapiź****ł mój piękny nowy basen??? - z półokrągłego domku wytoczył się Stallone skrzyżowany z gorylem z lekką domieszką jaka himalajskiego.
- oo ! cześć Vegeta ! właśnie ciebie szuk.. - przywitała się Lina, lecz nie zdążyła dokończyć bo monstrum o przekrwionych oczach zacisnęło łapy wielkości płyt winylowych na jej szyi.
- CZY TY WIESZ MAŁA K***O ILE KOSZTUJE MNIE CZYSZCZENIE TEGO BASENU???
- khe.. Veg.. khe.. nie poznajesz mnie..? - wydusiła Lina o twarzy koloru oczu Vegety
- Lina..? - zmutowaną twarz Vegety wykrzywił złośliwy uśmiech i jeszcze bardziej zacisnął ręce przypominające dwa okazałe befsztyki na szyi biednej Liny - jak miło cię widzieć..
- VEGEEEEETAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - rozległ się skrzek z domu. Vegeta momentalnie puścił Linę, zachwiał sie i wpadł do basenu.
- CO TO JEST??????????????????? - Z domu wytoczyła się Bulma rzucając do basenu jakiś kawałek papieru. Vegeta starając nie rzucać się w oczy podpłynął i chwycił papierek w dłonie.
- yy.. rachunek za prąd..?
- TAK !!! PRZECZYTAJ MI TĄ LICZBĘ !!!!!!!!!
Vegeta chwilę wpatrywał się w papierek.
- yy.. kochanie, mogłabyś mi podać okulary..?
- TO JA CI PRZECZYTAM ! - Bulma wyrwała Vegecie rachunek z rąk - TU JEST 10000000000000000 $ !!!!!!!!!!!!!!!!! WIESZ ILE TE TWOJE PSYCHOPATYCZNE AMBICJE POKONANIA GOKU POCHŁANIAJĄ PRĄDU? MASZYNY DO ZWIĘKSZANIA GRAWITACJI I TE PE I TE DE ET CETERA???
- k-kochanie.. uspokój się.. m-może to Trunks na komputerze tyle..
- NIE TRUNKSUJ MI TU TY..
- cześć Bulma! - dopiero wynurzyła się Lina witając Bulmę swoim nienagannym wachlarzem uzębienia.
- co? a witaj. Radze ci, nie kąp się wtym basenie w ubraniu, bo Vegeta nie lubi jak ktoś mu brudzi jego nowy basen. Ostatnio rozwalił dom dzieciaka któremu piłka wpadła do basenu.. zostaniesz na kawie?
- chętnie!
Lina i Bulma znikły w domu zostawiając Vegetę sam na sam z rachunkiem i swoją wściekłością.
- co cię do nas sprowadza? dawno cię nie było. - powiedziała Bulma krzątając się przy wielkiej kuchni. Akurat włączyła czajnik i odwróciła się. Dopiero teraz Lina spostrzegła że Bulma ma na sobie różowy szlafroczek w żółte gwiazdki, kapcie - smoczki i fioletowy ręcznik na głowie. Na zegarku widniała godzina 9:00 rano i napis "sobota"
-ee .. tak właściwie..
Nie dokończyła, bo do pokoju przyczłapało coś, co na pewno nie było człowiekiem. Miało fioletowe włosy rostrzepane na wszystkie strony świata, zapadnięte oczy i nieprzytomne spojrzenie, oraz bokserki w serduszka. Siadł, waląc przy okazji głową w ścianę.
- mamo, zrób mi kawy byle szybko.- jęknęło to coś. Przymkneło oczy i walnęło głową w stół. Po chwili rozległo się donośne chrapanie.
- nie zwracaj uwagi na Trunksia. - rzekła Bulma stawiając jeszcze jedną filiżankę. - zawsze tak jest gdy w sobotę musi iść do pracy.
Podeszła do zautomatyzowanego czajnika, który gdy się zagotowała woda zaśpiewał "odę do radości", "freeek" i kilka pieśni ludowych, i nalała wodę do filiżanek. Nasypała kawy i podała na stół.
- Trunks wstawaj. - powiedziała stawiając mu kawę przed nosem.
- mmmhrr.. no co ty mała.. nie bądź taka nieśmiała.. choć, zabawimy się.. - mruknął przez sen. Już miał przerzucić się na drugi bok, lecz walnął fioletowym łbem w ścianę, wywalając w niej wielką dziurę. Jęknął.
- auaaa.. - jego wzrok padł na Linę i zamrugał oczami - kto to?
- co? a tak, Lina przyszła do nas w odwiedziny..
Trunks chwilę zamrugał oczami, po chwili zerwał się.
- L-L-L-LINAAA??? LINA INVERSE!! - spojrzał po sobie. Mał tylko bokserki w serduszka i różowe klapki na sobie. Jęknął i wyskoczył przez dziurę, którą sam wybił głową.
- hm? chyba wczoraj za długo oglądał telewizję.. - powiedziała Bulma siadając do stołu - więc co cię do nas sprowadza, Lino?
- no więc.. - Lina próbowała zrobiś minę wyrażającą najwyższe ubolewanie z tego, ze wręcz śmie wyrazić taką prośbę, lecz nie udało jej się to, co miało jej uświadomić pytanie Bulmy:
- coś cię boli?
- ależ nie. Po prostu.. ach, dreszcz po mnie przechodzi jak sobie pomyślę o co chcę poprosić..
- o co? -zapytała się Bulma z niekłamaną ciekawością, czy Lina poprosi po prostu o numer telefonu do Mr.Satana czy po prostu o najnowszy numer tygodnika "świat seriali"
- pożycz mi trochę pieniędzy.. przymieramy głodem.. nie mamy opłaconych rachunków..- już miała wymieniać tysiące innych rzeczy, gdy Bulma odstawiła filiżankę na stół.
-ile?
- duuuużo. - Lina zrobiła zbolałą minę i starała jak najbardziej zaakcentować "uuuu"
- ok. - Bulma wstała i podeszła do pułki. Otworzyła ją. Z niej wysypał się na cały blat i podłogę stos srebrnych i złotych prostąkącików. - wybierz sobie którąś. - powiedziała Bulma sięgając po kawę.
- co.. to jest?
- karty kredytowe. Nie martw się tym bałaganem, słóżąca posprząta.
Lina wytrzeszczyła oczy. Sięgnęła po pierwszą z brzegu złotą karte kredytową i schowała ją do kieszeni.
- co tak skromnie? weś ile chcesz teraz, nisz żebyś potem miała kraść.
Dziewczyna zburaczyła się i napchała dwa worki kart kredytowych.
- to ja już muszę iść. Dzięki za wszystko! - chciała jak najszybciej zniknąć, by czasami Bulma się nie rozmyśliła.
- słuchaj.. zanim wrócisz wpadnij do Goku.. coś chciał załatwić w waszym wymiarze..
- ok !

***

Lina stanęła w spokojnej okolicy, przed półokrągłą chatką. Odetchnęła świeżym powietrzem gdy..
- GOOOOOOOOOOKKUUUUUUUUUUUUUUUUUU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- słucham kochanie?
- NIE WYMYŁEŚ NACZYŃ !
- ależ wymyłem rybko.
- CO? a tak rzeczywiście.
Lina zapukała do drzwi. Otworzyła jej Chi-chi.
- CZEGO? - zaskrzeczała
- ciau ! - wyszczerzyła się Lina
- ach to ty. - warknęła głosem który bynajmiej nie oznaczał entuzjazmu- wejdź.
Lina weszła do przemiłego domku.Wszytko było tak jak zwykle.- miłe obrazy, dywaniki, ściany w pastelowych kolorach, szczątki porozbijanych talerzy wysypujące się ze śmietnika itp.
- jest Goku?
- jest. Właśnie je śniadanie.
Lina weszła do kuchni. Domyśliła się że za stosem naleśników znajduje się Goku. Nietrudno się tez było domyslić - stamtąd też słychać było bezwstydne mlaskanie, chrząkanie i inne niemiłe dźwięki. Obok siedział Son Goten beznamiętnie przebierający w swoim talerzu.
- siem Lina. - mruknął.
- cześć Goten, mały zboczeńcu ^_-
- hę? - Chi-Chi podejrzliwie spojrzała na Linę i na w tej chwili zmieszanego syna.
- c.. ej..- nie wiedział co powiedzieć na przemian przybierając tęczę kolorów od szkarłatnego do śnieżnobiałęgo.
- no co ty taki nieśmiały? wtedy taki nie byłeś ^_-
- JAKIE WTEDY !!!- ryknęła Chi-chi, teraz z kolei ona była purpurowa.
Ta rozmowa trwałaby dalej gdyby nie donośne beknięcie Goku.
- GOKU ! - ryknęła Chi-Chi z odrazą.
Sayan rozejrzał się i spostrzegł Linę.
- co? o ! nie wiedziałem że mamy gości.
- owszem, mamy ]__- streszczaj się Lina, bo nie chce mi się na ciebie patrzeć. - zaskrzeczała Chi-chi
- coś ty powiedziała ]_-
- dziewczyny spokojnie ^^ powiedział Goku - dobrze, że jesteś Lino, mam cos do załatwienia w twoim wymiarze.
I zanim ktokolwiek zdążył się zorientować zdematerializowali się.

**

BZIĄG !

Zmaterializowali się przed obdrapaną kamienicą, gdzie aktualnie mieszkała Lina na spółę (czyt. na sępa) z trzema przyjaciółmi: Gourrym, Zelgadissem i Amelią.
- wejdziesz?
Gourry wciągnał nosem duszące i gęste powietrze jakie snuło się w tej okolicy.
- ee.. jasne.
Weszli po schodach. W końcu Lina zaprosiła do oświetlonego świecą pomieszczenia.
- witam w moich skromnych progach ! - powiedziała Lina, próbując dyskretnie usunać nogą zwłoki Puszka, kilka zabawek, czasopism o treści erotycznej oraz resztek z obiadu z zeszłego miesiąca.
- ekhm. - chrząknął Goku
- Lina stara lafiryndo masz jakiś cash? ee.. witaj Son Goku. - Zel zrobił głupią minę
- już nie macie biura detektywistycznego? - próbował zainicjować rozmowę Sayian
- aktualnie nie mamy kasy na jego prowadzenie. Jedynie Amelia wciąż zbiera informacje. O, właśnie jej nie ma.
- acha.
Zapadła cisza. Przerwała ją Lina.
- MAM KUPĘ CASHU !!! - wysypała zawartość dwuch sporawych worków, jaką była łączna liczka 200 złotych kart kredytowch.
- O W MORDĘ !!!!! - Gourry zerwał się z kanapy - wiecie ile można za to kupić batoników "Dragon Ball"???
- WŁAŚNIEEE !! - ucieszyła się Lina
- najpierw trzeba opłacić rachun.. - Zel nie zdążył bo Gourry i Lina rzucili się na stos każdy próbował wziąć jak nawięcej kart. Westchnął i sięgnął po kilka które wypadły im z rąk i włożył do kieszeni.
- to.. wasz normalny tryb życia? - zapytał się Goku
- co masz na myśli? - zapytała się Lina aktualnie próbując wyrwać Gourremu kartę z jak widać bardzo nabitym licznikiem
- nic. - westchnął.
- a tak właściwie.. to co chciałeś w naszym wymiarze?
- słyszałem że słynie ze znakomitej kuchni ^^ chciałbym spróbować ^^

[GLEBA]

- PANNO LINO ! PANNO LINO !!
Amelia wpadła, wywalajac drzwi z nawiasów, i trafiając samym kantem w głowę biednego Goku. Nie przejmując się tym ryknęła:
- SENSACJA !!!!!!!!!!
- jaka, Amelio, jaka.
- PODOBNO SON GOKU JEST W NASZYM WYMIARZE ! TO COŚ NIESAMOWITEGO PO PROSTU BIAŁY KRUK WŚRÓD WSZYSTKICH MOICH WIADO...- urwała patrząc na sylwetkę z jękiem wygrzebującą się spod drzwi.
- jak zaraz komuś walnę to nawet Shen Long nie pomoże..
- p-pan Son Goku?
- o? Amelia.. - jęnął, rozmasywując guza wielkości wieży Eiffla.
- wiecie co? mamy kasę to się przeprowadzamy ! - zaalarmowała Lina
- ale..
- ŻADNYCH ALE ! choćcie, zniszczymy tą ruinę.
Tak więc wyszili. Nikt nie śmiał się odezwać, chyba że chciał skończyć jako kiełbaska grillowa.
Stanęli na wzgórzu.
- trza by rozpirtolić naszą starą ruderę. - powiedziała Lina bez sentymentu spoglądając na miasto
- pozwól. - powiedział Goku składając ręce do Kamehamy
- spier ! co ty tam wiesz ! pokażę ci co to jest prawdziw moc. Pokażę ci Kulę Smoka !!!!!!!!!!
Czekała na "aaaaach" albo "ooooch" w wykonaniu słuchaczy lecz uprzedziło to zdanie Goku.
- ja też umiem kulę smoka !!!
- CO TY GADASZ? TYLKO KTOŚ O NAPRAWDĘ DUŻEJ SILE MAGICZNEJ TO POTAFI !
Goku wzruszył ramionami.
- ja umiem.
Lina chwilę stała w osłupieniu potem wybuchneła śmiechem.
- bujasz mnie.
- nie.
- JAK TO NIE - teraz była przerażona.
- jak chcesz to ci pokarzę !
- pokaż !!! - jej stan był bliski agoni.
- odsuńcie się. - rozkazał Goku. Złożyl ręce, zamknął oczy. Chwilę stał w skupieniu.
- jeżeli on będzie to umiał to.. - jęknęła Lina i zaczęła snuć wizje o swoim rychłym i młodym przejściu na emeryturę.
Goku jeszcze chwilę stał w skupieniu. Nagle.. jego ręka zaczęła wędrować do kieszeni. Gdy jusz się w niej znalazła...
- KULA SMOKAAAAAA !!!!!!!!!!!
Zamachnął się i czymś rzucił.

BENG BENG BENG - coś obiło się o beton i wpadło w trawę.

Goku jeszcze chwilę stał w pozycji "rzucającej' po czym stanął wyprostowany.
- i co ty na to? - zwrócił się do Liny
Lina zamrugała oczami.
- na co?
- no, na kulę smoka.
- what..?
Amelia szybko pobiegła przed miejsce w którym stał Goku. Pogrzebała chwilę w trawie.
- PANNO LINO ! tu coś jest !
Lina szybko podbiegła do Ameli. Chwilę pogrzebała w trawie, po czym zrobiła dziwną minę, przypominającą wyraz pyska świnki morskiej. Sięgnęła i wyciągnęła czterogwiazdkową kyształową kulę.
- TO ma być twoja kula smoka ==' ?
- no ^^

[GLEBA WSZECHCZASÓW]

- dobra. Pokażę ci co to prawdziwa magia. - poiwiedziała Lina gdy sie pozbierała. Zaczęła wypowiadać zaklęcie. W końcu..
- DRAGOOOOOOOOOON SLAAAAAAAAAVE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

*JEEEEEEBBBBBBBBBBBUUUUUUUUUTTTTTTTTTTTTTTTTT*

I w miejscu miasta była piękna równiutka dziura ^^
- oł maj god ! dobrze że Vegeta tego nie widzi..- jęknął Goku
- ha ^^

Tak więc tryumfem Liny kończę te FASCYNUJĄCE opowiadanie ( oddała mi część złotych kart kredytowych żebym nie mówiła co było potem ^^ ale nie oddała wszystkich ^^ więc uchylę rąbka tajemnicy hiehie ^^ otóż Goku przypadkiem gdy kichnął zniszczył wymiar ^^ co było Linie i jej dumie wybitnie nie na rękę ^^ wykupiła sobie willę na galapagos i tam pędzi życie incognio jako waran ^^ zyczymy jej powodzenia ^^)

*DE END*

Ps. Jakie to było bez sensuuUU ! napisalam to pod wplywem chwili i szaleństwa.. w tej chwili powinnam kuć z biologii ale to szczegół.. haha ! trudno ^^ no ^^


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.17878800 1276786846
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!