Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Dagomir ul Copt
Podroz zwana zyciem
rozdział #03
 
Treść fanfika..
WSTĘP: Zastanawiam się, czy tytuł nie brzmiał by lepiej po francusku: "Le voyage appelé la vie". Co o tym myślicie? Czekam na opinie: daggol@op.pl KONIEC WSTĘPU



Nigdy przedtem nie było
I nigdy się już nie stanie
Erosowe dziecię raz jeden
Nas ocali od mroku
A choć zrodzone z łez i upokorzeń
Radosne wejrzenie przyniesie światu
O zmroku, gdy słońce umiera
Dzień i nadzieja odchodzą na wieki
Zmarznięte serca już nigdy ich nie doświadczą
Obudzą się gdy ona nauczy wybaczać
Niewinna istota o szkarłatnej duszy
A imię jej...
***
Filia obudziła się zlana potem. Leżąc w mroku starała się uspokoić oszalałe serce. Znów widziała ten koszmar. Couma-War...Zmasakrowane ciała złotych smoków...Setki wołających o pomstę krzyży...Dopiero po chwili zorientowała się, gdzie się znajduje. Nie wiedziała, co jest gorsze:świadomość gwałtu, którego dopuścił się namagomi, czy wspomnienie masakry, również będącej jego "dziełem". Otrząsnęła się. Nie chciała myśleć ani o jednym, ani o drugim. Czuła się okropnie. Miała wrażenie, że kontakt z mazoku zostawił na niej warstwę lepkiego, cuchnącego brudu. Wstała i otulając się szczelnie kocem, zeszła do łazienki. Napuściła do wanny gorącej wody, po czym długo i dokładnie szorowała całe ciało. Starała się patrzeć tylko na dłonie. W jej sercu zaczynała rodzić się nienawiść do własnego ciała. Zgodziła się na to. Nie dosłownie, nie wprost, ale nie przeszkodziła mu. A teraz... "Cholera by to!" Z całej siły uderzyła pięścią w taflę wody. Tryskające krople wpadły jej do oczu i zmieszały się z błyszczącymi w nich łzami.
***
Leżący na podłodze wielkiej biblioteki stos książek poruszył się. Po chwili wyłoniła się spod niego ruda czupryna. Jej właścicielka potrząsnęła głową, wzniecając tumany kurzu.
-Sylphiel, czy możesz mi przypomnieć, czego szukamy w tej świątyni przedpotopowej...to znaczy niewątpliwie starożytnej wiedzy?
-Ależ oczywiście. Panienka Amelia zapragnęła spełnić marzenie pana Zelgadisa, znajdując sposób na przywrócenie mu ludzkiej postaci. A ponieważ wkrótce minie dziesięć lat od jego przemiany, to chyba jest to najlepszy czas.
Lina westchnęła ciężko i znów zanurkowała w zakurzonych tomach. Jej poszukiwania przerwał radosny okrzyk Amelii.
-Znalazłam! Posłuchajcie...-przez chwilę szukała wzrokiem odpowiedniego fragmentu.-Aby odwrócić zaklęcie chimeranistyczne, należy poprzez heurystyczny wariabilizm zrekapitulować koherencyjną archenostię, wówczas progresywnie reindykowany utylignostycyzm dualizując infinitezymalny kardiowiscydogram, predefiniuje kontraktywną termoinfernię, a wówczas wystarczy endokrynować parahiperbolarną...-głos Amelii cichł coraz bardziej, aż wreszcie z poruszających się warg dziewczyny przestał się wydobywać jakikolwiek dźwięk.
-Eeee...No, tego...-zaczęła po chwili Lina.-...Może poszukajmy czegoś prostszego?
***
Przed Filią stała filiżanką z jej ulubioną mieszanką herbacianą. Napar zdążył już ostygnąć i stracić swój smak, ona jednak nie zwracała na to uwagi. Wbiła nieobecne spojrzenie w chybotliwy płomień świecy. Choć nie chciała myśleć o ranie, jaką zadał jej mazoku, musiała zrozumieć, jak do tego doszło...
***
Sylphiel i Amelia stały nad stosem zakurzonych ksiąg, w których przed kilkoma godzinami zanurkowała Lina.
-Myślisz, że powinnyśmy jej poszukać?- zapytała z niepokojem księżniczka.-Mogła udusić się pod tymi tomiszczami...
Nagle spomiędzy ksiąg wyłoniła się uśmiechnięta czarodziejka.
-Wisicie mi solidny obiad-co najmniej z dwudziestu dań! Patrzcie, co znalazłam-to mówiąc, podsunęła im wygrzebaną książkę.
***
Jak zwykle wstała późno. Od kiedy przestała pełnić obowiązki kapłanki, nie musiała zrywać się z łóżka o świcie. Przez chwilę zastanawiała się nad wyborem sukienki. Dzień zapowiadał się słonecznie, więc sięgnęła po swoją ulubioną szatę. Tę białą, z błękitnymi wykończeniami i podwójnym rzędem guzików. Do tego obowiązkowo kremowe rękawiczki i trzewiki w tym samym kolorze.
Siedziała właśnie na tarasie, popijając herbatę, gdy obok niej pojawił się Xell. Zaczynała już przyzwyczajać się do jego wizyt, więc weszła do domu po drugą filiżankę i napełniła ją brązowym naparem.
-Dzięki, Fi-Xellos uśmiechnął się szelmowsko.
-Mówiłam, żebyś mnie tak nie nazywał, namagomi.
-Jasne, Fi.^^
-Czego chciałeś? Nie uwierzę, że przyszedłeś tu tylko na herbatkę.
-Czytasz w moich myślach. Chciałem od ciebie pożyczyć książkę. Słyszałem, że masz całkiem pokaźne zbiory.
-Dobra. Jaką?
Xellos wymienił tytuł.
-Poczekaj tutaj. Nie waż się wchodzić do domu.
***
Gospoda wrzała. Piwo, wino i inne napitki lały się strumieniami. Ktoś zwalił się pod stół. Grupa obchodząca wieczór kawalerski zaczęła śpiewać o utraconej wolności i ze współczuciem poklepywała straconego kompana.
Tylko jedna osoba nie brała udziału w ogólnej zabawie. Zakapturzona postać przy barze podsunęła gospodarzowi pusty kieliszek.
-Jeszcze raz to samo.
-Ciężki dzień, tak?- spytał domyślnie barman.
-Nie, koleś, to nie był ciężki dzień-mężczyzna uniósł się lekko.-Ty było tylko dziesięć okropnych lat. Gdyby nie mój mały promyczek, już dawno rzuciłbym to wszystko w diabły. A teraz nawet ona nie chce się ze mną spotykać. Więc bądź łaskaw, do cholery, nie zadawać głupich pytań, tylko podaj mi drinka!
-Ttt...tak jest, proszę pana-wyjąkał barman.
***
Filia usłyszała za sobą czyjeś kroki.
-Xell, zdaje mi się, że zabroniłam ci wchodzić do domu.
Odwróciła się. Jej spojrzenie napotkało szeroko otwarte oczy mazoku.
-Xellos, co ci jest?- uparcie się w nią wpatrywał.-Co się dzieje?
Nie odpowiedział. Podszedł tylko bliżej i pchnął ją na ścianę. Próbowała zasłonić się, ale na nic się to zdało. Uderzył ją z całej siły w brzuch. Skuliła się z bólu. A potem...
CDN...

O kim mówi przepowiednia?
Jak kończy się jej ostatni wers?
Co znalazła Lina?
Kim jest zakapturzony mężczyzna przy barze?
I kiedy przestanę zadawać te bezsensowne pytania?

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.82717600 1276782099
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!