Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Mazoku
Spadkobierca
rozdział #03
 
Treść fanfika..
Spadkobierca.- by mazoku. Część III.


III. Namagomi.


W domu było cicho. Za cicho. Val stał w framudze drzwi do kuchni. Filia siedziała skulona przy drzwiach wyjściowych. Z zakrytą twarzą. Z uczuciem bólu i niesprawiedliwości. Val podszedł do niej . Ostrożnie dotknął jej ramienia.
- Mamuś... nie płacz...
- Val...- Filia podniosła zapłakane oczy.
- To mnie mieli szukać, nie wujka prawda?
- Val...- Filia objęła Vala. Co miała zrobić? Jest jej tak źle , tak samotnie... dlaczego to musiało się stać...
- Mamo... chodźmy za nim. Musimy coś zrobić. Proszę...
- D- dobrze kochanie. Pójdziemy- Filia ocierając łzy- pokażemy twojemu brzydkiemu wujkowi jak się bije.
- Tak!- Val ucichł nagle i ostrożnie zapytał z obawą w sercu- mamo... kochasz go?
Filia spojrzała na niego niepewnie. Nie wiedziała co powiedzieć.
Tymczasem Xelloss kroczył po spalonej ziemi. Był już prawie na miejscu. Pierwsze drzwi, wrota, ścieki.
- cuchnie jak zawsze... miłe powitanie.
Wszedł po krętych schodach i przez ciemne korytarze. Wszędzie było pełno starych, zasuszonych kości, wnętrzności pokonanych wrogów oraz skradzionych przedmiotów. Płonęły tam tysiące pochodni. Xelloss nie pukając wszedł w kolejne drzwi. Stanął przed tronem LON i uklęknął na jedno kolano tworząc skłon. LON wstała podniesiona gniewem. Wyprostowała dłoń. Odrzuciło Xellossa na przednią ścianę. Podniosła rękę i uniosła go ku górze, następnie zaciskała powoli pięść dusząc mazoku. Xelloss targał się jak mógł, ale z każdą sekundą napływało coraz mniej powietrza.
- ty pasożycie- syknęła- jak brzmiały rozkazy? Czyż nie kazałam ci zabić tego bachora?
- Ale...- Xelloss nie potrafił głośno mówić- on... jest zdolny... wytrenuje go i.. uhhhhhrrryhuhuyhu!!!!
- Nie wytrenujesz... - LON rzucił nim o ścianę rozluźniając więzy- ty nieudana pijawko... miałeś być wielki... a jesteś zerem , sentymentalnym zerem!
- J... jak to...- Xelloss łapał powietrze ogromnymi ilościami- jak to nieudana... zawsze wykonywałem twoje polecenia...
- Phi. Gadanie- LON podniosła go iż uderzył w sufit- myślisz, ze teraz, jak już przekazałeś ValGaavovi wszystko, przeżyjesz? Myślisz, ze jestem aż tak głupia? Nie... nie przeżyjesz tego...
- Mylisz się... pani...
- Naprawdę? A jak myślisz co to jest? Znalazłam to niedawno...
Był to mały, fioletowy kwiat. Xelloss podarował go Fili pierwszego dnia nauki.
- Co.... CO ZROBILIŚCIE???
- Tak ci zależy... niebywałe... dom jest pusty. Spalony. Nie było nikogo- LON rozdeptała kwiat- szukamy teraz ValGaava. I znajdziemy.
Xelloss podniósł wzrok wściekły i przeszyty chęcią zemsty. LON cofnęła się nagle.
- nie daruję... NIE DARUJĘ WAM TEGO!!!
- Zamilcz.
LON podniosła dłoń szybciej. Xelloss uderzył o sufit.
- Kiedyś pragnąłeś zabić wszystkie smoki na ziemi... byłeś morderca doskonałym, nieczułym, nie liczącym ofiar... od kiedy wróciłeś po ostatniej misji twoje mysli poczęły biec w złą stronę. Miałeś tysiące okazji aby poderżnąć gardło Linie i reszcie... złotemu smokowi także.
- On nam nie zagraża... dlaczego miałbym ją zabi...
- Właśnie... zadajesz sobie zbędne pytania... w podłym życiu nie słyszał takiej...
- Ono... nie jest... takie złe... ARRRRRRRRRRR!!!!!!!!!!!!!!!!!
LON zacisnęła pięść prawie do końca i wyrzuciła tak, iż Xelloss przełamał dwie ściany.
- ZABRAĆ GO DO CZARNEJ CELI!
Zabrali poturbowanego i krwawiącego. LON głośno myślała.
- ... i co teraz? Mogłabym go wypatrosić, ale... kurde. Jak można nazwać życie" nie złym". Trzeba go zlikwidować, on już nie jest jednym z nas. Tak... Stworze nowego... albo Val Gaav go zastąpi. Młodszy, sprawniejszy... tak... to jest coś...
Nagle LON upadła. Chwyciła się za pokrwawioną głowę. Wściekle wstała. Od tyłu została zaatakowana ogromna maczugą. Zaśmiała się po chwili.
- Nawet LON może oderwać przez nieuwagę. To ty jesteś tym złotym smokiem... mam racje?
- Jesteś najgorszym mazoku jakie kiedykolwiek widziałam- Filia wyciągnęła rękę z maczugę- ale długo nie zaplamisz tego świata.
- He, he, he, czy ty wiesz co mówisz moja droga? Jestem silniejsza od ciebie. Ale wiele razy widziałam cię w akcji. Nieźle, jak na smoka oczywiście. Ale najbardziej podobało mi się to przezwisko...- Filia słuchała tego z powaga ale bólem niezmiernym- już wiem! " Namagomi"... tak, pasuje do Xellossa jak znalazł... nie uważasz? - jej ton i ironia były strasznie drażniące, Filia pragnęła zemścić się na niej jak najprędzej. Odrzekła jej srogo i chłodno.
- Może i jest namagomi... ALE TO MÓJ NAMAGOMI A NIE TWÓJ!
Rzuciła w nią laserem. LON odskoczyła. Już miała się zaśmiać, kiedy poczuła ból z tyłu. Lina zadała jej cios z Laguna Blade. LON zadrżała. Wściekle zabłysły jej oczy. Sparaliżowały Linę.
- Ona nie żartuje...
- CO MASZ NA MYŚLI?!- Filia podniosła lekko maczugę- czego ona chce od Xellossa?
- Nie mam pojęcia... ale trzeba...
LON zaatakowała od tyłu. Lian plując krwią upadłą na twarz. Filia kucnęła i zaczęła ją troskliwie zbierać. Tymczasem w lochach działo się co najmniej dużo. Zelgadiss wydostał się z celi ( od czego ma się niezawodne druty?;)) i uwolnił Amelię. Poczęli biec w kierunku wyjścia , trafiali co chwila na nie wysublimowane mazoku. Nic nadzwyczajnego. Musieli rzucać monetą, które się zabawi.
- to dziwne... nikt nie alarmuje? Przecież wiedzą, że...
- Zelgadissie, może mają kogoś ważniejszego w celach?
Stanęli.
- tak... nie odchodzi ich ta ucieczka, bo mają ważniejszą. Trzeba to sprawdzić.
Biegli dalej przed siebie. Nagle natrafili ciemną celę. Zelgadiss wszedł ostrożnie do środka. Był tam zakuty Xelloss.
- wiesz, że nie jestem zadowolony z tego co robię...- Zel dłubał w zamku drutem- ale nie mam wyboru.
- Dziękuję.
- ... nie ma za co. Chodźmy.
- To nie takie łatwe. Potężni strażnicy zaraz się ujawnią. Trzeba pomóc Linie i Filii. A w korytarzach są pułapki.
- To co zrobimy?- Amelia " klapał" na ziemię- to jest niesprawiedliwe... zniszczyli skrzydło zamku, zranili tatę... teraz jeszcze to...
- Amelio...- Zel zaczął pocieszać Amelię.
- Jest jedno wyjście- Xelloss chwycił laskę- BIEC!
Biegli więc aż się kurzyło. Za nimi co chwilkę spadały gruzy, widły, zapadnie. Nieraz musieli skakać przez nagłe doły.
- Xelloss, gdzie mogli zamknąć Linę?
- Nie wiem... ale... wiem gdzie jest Filia... w pokoju od energetycznym.
- Od energetyczny pokój?
- Tak, na smoki. Tam ich energia nie działa, czyli są niegroźne. To dla nich komora śmierci... przy następnym rozwidleniu idźcie w lewo.
- Niby czemu- Zel zrobił pewną siebie minę- w kupie raźniej.
- Być może będzie tam Lina, w komnatach śmierci dla ludzi i goblinów.
Zelgadiss i Amelia podążyli lewym korytarzem. W ostatniej celi siedziała wściekłą Lina i jej nieodłączny towarzysz.
- LINA!- Gourry wstał- Zel !
- Zel? ZEL! CO TAK DŁUGO??? Trzeba znaleźć Filię, oni...
- Xelloss już pobiegł- Zel otworzył drzwi- musimy jakoś dołączy...
- Zel?- Lina zdziwiła się.
- Zelgadissie, czy ostatnio przydarzyło ci się coś dziwnego?- Gourry dziwnie zmienił ton.
- Nie... trudno mnie zaskoczyć...- Zel ukradkiem położył dłoń na klindze- jest to prawie niemożliwe...
- Tak... święte słowa...- nagle Gourry i Zel wyciągnęli miecze ze świstem , przecinając dwóch uzbrojonych mazoku. Pojawili się nowi. Zel i Gourry przyjęli postawy bojowe. Mazoku przybywało. Zapełniali cały korytarz.
Xelloss wywarzył drzwi w komorze śmierci.
- c- co ty tu robisz?- Filia wstała z podłogi- nic ci nie...
- ŻYJESZ? Dobra, teraz... a gdzie Val?
- Nic ci nie zrobiła?- Filia otarła łzę- bałam się, że ona... że ty...
- Nic mi nie jest.^^ - Xelloss uśmiechnął się do Filii- najważniejsze, że nie zdążyła włączyć wsysania energii. Inaczej byłoby krucho...
- Masz rację- objęła Xellossa- dobrze, że jesteś.
Val nagle pojawił się przy drzwiach. Nie usłyszeli go. Powiedział sam do siebie uradowany.
- he, he, he, skoro tak bardzo jesteście sobą zajęci...- ukradł.... to jest POŻYCZYŁ laskę Xellossa opartą o ścianę- to sam załatwię sprawę z LON moi mili... he, he, he...
Nagle od frontu weszli kaci. Xelloss podszedł do nich i zrobił odważną minę.
- o jejku- zaśmiał się- znowu musze pozbawiać życia kolegów?
Skierował dłoń na ścianę, aby wziąć niezawodną broń. Szukał po omacku, zrobił przerażoną minę i nie dowierzał sytuacji.
- Xelloss... co jest grane?- Filia zauważyła , że coś jest nie tak...
- He... he, he... chyba… zakosili mi laskę…
- BRAĆ ICH!
- I CO TERAZ mądralo?!
- O NIE... MOJA LASKA...
Tymczasem Val niezbyt sobie z nią radził... ale o tym później. Tak czy siak naszych bohatró pojmoan ( wszystkich poza Valem). Linę przeznaczono na spalenie w chaosie, Filię , Gouuregi i Amelię na jedzenie przez osobistą hydrę LON, natomiast Zel i Xelloss zostali wysłani do lasu , z którego żadne mazoku żywe nie wyszło.
- Grrr... I CO TERAZ?- Zelgadiss krzyknął gorączkowo- CO TERAZ?
- Czekaj, bez nerwów. Przecież mogę się zmaterializować...- nastała głucha cisza. Xelloss stał w miejscu.
- I?
- ... niemożliwe... nie potrafię...
- Może tu tego nie idzie zrobić?
- A JAKIM CUDEM ONI ( czyt. Kaci^^) SIĘ ZMATERIOALIZOWALI??!!?! Coś jest nie tak... pamiętam ,że tylko niektórzy tak ginęli... ale dlaczego... co nas łączy... współczynnik KB... KB! Zel!
- Czego.
- Trzeba mi pobrać KB!
- Co to jest KB?
- Krew baranie!
- Od kiedy krew to KB?
- U mazoku to specjalny współczynnik złej energii. Im więcej KB tym większa jest pozycja zła... AJJJ!!!!!!
- Kto o zdrowych zmysłach sam się podci... chwilunia, masz problemik ze zranieniem się?
- Zel, co ty sugerujesz...
- Od wieków chciałem ci przyłożyć! Pocieknie ci tyle krwi ile potrzebujesz...
- Gulp... w tej sytuacji nie mam wyjścia...
Xelloss zebrał troszkę krwi do czarki. Następnie podał ją Zelgadissowi. Kazał zamoczyć palec. Im gorętsza ciecz, tym - dla mazoku- lepiej.
- i co?
- Jest... sore wa himitsu desu.
[ GLEBA!]
- ZEL TAK SIĘ NIE ROBI!
- NALEZAŁO CI SIĘ TY SZURNIĘTA PLUSKWO! Jest ciepła.
- Tylko?
- TYLKO.
- O nie... NO TO KONIEC! Już wiem po kiego mnie ty wysłała! Teraz to już po mnie! Zdegradują mnie! Zniweczą! Wyśmieją!
- I tak zginiesz zanim się dowiedzą. Czyli co, nie potrafisz już znikać?
- Potrafię, ale nie w tym lesie. Taka jest różnica. To skomplikowane, dla ludzi wszystko jest proste. Mały współczynnik KB nie pozwala np. na zmianę formy.
- Czyli już na zawsze będziesz taki brzydki, he, he.
- Przyganiał kocioł garnkowi. Idziemy stąd.
- Przecież nie potrafisz się tu materializować.
- Ale potrafią latać! Poza tym bycie mniej złym nie oznacza końca świata!
- Ekhm, a ile LON ma KB?
- Przecież ona jest samym KB!^^
- No nieźle....
- Tak, jest z tym nawet niezła zabawa^^
Xelloss i Zelgadiss biegli przez cały las.
- nie powinniśmy walczyć z tymi mazoku za nami?
- E tam, nie ma szans.
- Czy współczynnik KB nie zmniejsza mocy?
- Nie... to jest co innego... on sprawia, że... - Xelloss stanął, przez co wszystkie mazoku z tyłu poprzewracały się- ... imbecyle... przynoszą hańbę naszemu rodu...
- Aaaa, już rozumiem- Zelgadiss postanowił skoźystac z kolejnego słabego punktu Xellossa ( ależ on niegrzeczny, no jak można się tak znęcać?!?!^^)- ty po prostu się uczłowieczasz!
- WCALE NIE! To wszystko przez LON! To ona kazała mi najpierw zlać się z tłumem, a potem zabić VaalGaava! TO WSZYSTKO PRZEZ NIĄ!
- Ach, tak... czyli ZANIM dostałeś te zleconko, to było OK...
- [ gulp] a co to ma do rzeczy?
- TY IDIOTO, JUŻ ROZUMEM!!
- Nic nie rozumiesz! Ja tylko... wypełniam rozkazy! A to, że stałem się w niewyjaśnionych okolicznościach dobry ,to...
- W niewyjaśnionych] Przecież cały czas byłeś u panny Filii...
- NO I CO Z TEGO???
- A ja myśleś, że bardzo dużo...
- ZA DUŻO MYŚLISZ WIESZ?!?!
- Sądzę, że ty...
- Jeszcze słowo, a zrzucę na Sayl;uun takie plagi, że nawet nowy król pan Zelgadiss się nie wyplącze!
- ... cios poniżej pasa...
- I Dobrze ci tak! Phi, myśliciel.
- Ale i tak wiem co jest grane...
- NIC NIE WIESZ!!!!!!!!!!
- Nic, ale czerwienisz się jak burak po plewieniu. No dobra, to biegniemy czy nie?
- Tylko poczekaj, aż mi ten złodziej laskę odda... ZMIENIE CIE W... W... W CHIMERE ALBO COŚ GORSZEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Znowu?
I tak dwójka wiernych przyjaciół... no dobra, dwójka największych wrogów zmierza ku zamku LON.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.98756100 1276788332
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!