Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #30
 
Treść fanfika..
kanti_metallium@wp.pl

Mei'an 30 - Historia ma tu swój początek, gdzie dwie dusze będą musiały zrozumieć siebie nawzajem.

Gdzie była? Spała? Spojrzała na siebie podnosząc lekko głowę. Pokój był jasno błękitny prawie popielaty, jakieś zdjęcia na ścianach, powtykane gdzieniegdzie notatki i kartki. Leżała na łóżku z białym prześcieradłem i zieloną kołdrą. Na sobie miała tylko jasną,lekko prześwitującą koszulkę nocną.
Zarumieniła się lekko.
Kto ją tak ubrał?
Podniosła się ostrożnie, po chwili zauważając ,że było to niepotrzebne, bo nic nie poczuła. Mogła powiedzieć więcej, lepszego samopoczucia nie miała nigdy wcześniej. Położyła stopy na zimnej podłodze i rozejrzała się w około. Obok stolika prócz kubka z czymś ciepłym co wyglądało jak kakao leżały białe rękawiczki, obok lampka nocna. Podłoga była drewniana, kolejne klepki równo i starannie ułożone. Było jasno i ciepło. Obok jednego wielkiego okna był szeroki parapet, który wyglądał trochę jak kanapa na której spokojnie można było się położyć.
Takie miejsce do czytania.
Na zewnątrz znajdowała się plaża, a trochę na wschód puszcza, albo jakiś zapuszczony las. Westchnęła głęboko. Nasuwało się pytanie.
Gdzie jestem?
Obróciła się i jeszcze raz zaczęła oglądać pomieszczenie.
Zdjęcia! Tak zdjęcia na pewno jej coś powiedzą. Podeszła do pierwszego i dech jej zaparło.
Xelloss,Tadao i Shiro.
Cała trójka stała na jakimś balkonie trzymając w rękach kieliszki i uśmiechając się radośnie. Dziewczyna jakby weszła przez przypadek bo fotograf ukwycił wypadający jej z rąk sok pomarańczowy. Ostrożnie przeniosła wzrok na drugie,tuż obok. Tym razem dziewczynka leżała w ramionach mazoku i chyba spała. Uśmiechał się lekko do obiektywu głaszcząc ją po głowie. Wyglądał na jakieś siedemnaście lat,a Shiro na czternaście. Jego włosy były zwinięte w kucyk,dosyć nieporadnie,bo kilka pasemek spływało mu po twarzy. Miał otwarte oczy. W rogu był mała notatka pisana krzywym zamaszystym pismem.

"Ja i Shiro, tuż po ucieczce ze świątyni starożytnych."

Oddaliła się o kilka kroków i spojrzała na rękawiczki. Dopiero teraz je rozpoznała. Nosił je tylko raz. Wtedy...w szpitalu. Teraz leżały złożone na stoliku. Więc to musiał być jego pokój,a na zewnątrz Wolf Pack Island.
-Dedukcja godna pozazdroszczenia.- odezwał się wesoły głos z wysokości drzwi. Odwróciła się jakby przyłapana na podsłuchiwaniu.
-Xe...-spauzowała. Nastała chwila ciszy.-Tadao?
-Cóż nie sądzę, abym wyglądał jak on-zmrużył oczy-mam krótkie włosy chociażby. Jak się czujesz? -Przytaknęła. Czuła się dosyć niezręcznie, sama z właściwie obcym jej mężczyzną w zupełnie nieznanym jej miejscu. Uśmiechnął się na te myśli.-To dobrze.-Przeszedł do łóżka i usiadł na nim, kładąc obok jakieś ubranie.Spojrzał na nią, wciąż stała nieruchomo- Daj spokój, nic ci nie zrobię, odpręż się, naprawdę nie masz się czego bać. Jestem łącznikiem, nie mazoku.- Na jego czole nie było szarej opaski, którą widziała wcześniej.- Nie mam nic do smoków.
-N..nie zabijałeś ich?-Wyjąkała. Przygładził kant poduszki, podniósł nagle głowę z wesołą miną.
-To tajemnica.- Myślała ,że wyjdzie z siebie i zamknie za sobą drzwi. Poczuła ,że robi się czerwona ze złości. Wstał i dotknął jej głowy.-Nie denerwuj się, i tak masz wystarczająco dużo problemów z Xelloss'em.
-Tadao ja...-Trochę zmiękła. W sumie rzeczywiście nie wyglądał na kogoś kto miałby jakieś złe zamiary.-...co ja tu robię? - Podszedł do okna.
-Przebierz się. Wszystko opowiem ci przy śniadaniu.-Nagle okno zamajaczyło trochę niewyraźnie jakby tracąc na wyrazistości i zniknął. To wszystko robiło się dziwne, podbiegła do łóżka i spojrzała na ubranie. Jasne,białe spodnie z czarnym paskiem z cienkich sznureczków spiętych jedną zieloną, metaliczną klamrą. Do tego spódnica, również biała i czarna bluzka z długimi, rozszerzanymi rękawami. Uśmiechneła się, to było całkiem ładne.
*
-Do diabła, gdzie tym razem jesteśmy? Mam już dość tego ciągłego skakania po świecie.- Czarodziejka wstała gwałtownie i zaczęła kopać lekko Gourrego, który nadal był nieprzytomny. Amelia próbowała się rozejrzeć z czubka drzewa, zauważając przy tym brak Zelgadis'a. Zmarkotniała trochę i zeskoczyła na dół.
-A co Lina, chcesz się gdzieś zatrzymać na stałe?- Szermierz wymamrotał,wytrzepując z włosów kawałki trawy.
-Wiesz,że nie. Ame jak tam na górze, widzisz Zel'a? - Czarodziejka pokręciła głową.
-Nie, schodzę.-Sfruneła na dół.- Ale w pobliżu kilkunastum kilometrów nie ma żywej duszy. Wszędzie tylko pola, jeziora i lasy, nic więcej.-Lina westchneła przeciągle.
-No to mamy problem.
-Nie sądzę.- Rozległ się zimny głos tuż za nimi.
*
Smok schodził powoli po schodach. Mimo wszystko była zdziwiona, że nie jest to zamek. Znajdowała się w jak najzwyklejszym domu, z dywanami w pokojach. Wciąż była boso,ale to jej raczej nie przeszkadzało, szurała teraz po jednym z nich. Był puchaty i mięki. Korytarz był dosyć ciemny z półką to tu to tam i jakimiś szpargałami wystającymi z przeróżnych mebli. Nagle poczuła, że coś zimnego wbija jej się w szyję. Była na jej punkcie przewrażliwiona od ostatiego ataku Stumble. Wrzasnęła głośno. W ułamku sekundy Tadao pojawił się tuż przy niej rozglądając się nerwowo. Wyprostował się i rozluźnił nie czując niczego niepokojącego.
-Filia? Czemu krzyczałaś? -Wskazała palcem na swoje plecy. Coś ją tam ściskało. Nastała chwila ciszy, potem łącznik wybuchł śmiechem. Złapał się za poręcz żeby nie spaść.
-Cze...czemu się śmiejesz?- Otworzył oczy i podszedł do niej na chwiejnych nogach. Dotknął lekko jej szyi. Zesztywniała. Widziała ,że uśmiechnął się na to z politowaniem. Wyjął zza niej czarnego...
...kotka.
-To Fable, kot Xell'a. Próbował go oduczyć rzucania się na kogokolwiek napotkanego, ale ma tak od początku, ja już nie zwracam uwagi tylko biorę go z kark i zrzucam na ziemię, tylko,że wtedy Xell zawsze mnie strasznie za to ochrzania. Ma fioła na punkcie tego zwierzaka. -Zaśmiał się. Potem troszkę spoważniał. -Nie lubisz zwierząt? On je uwielbia, na dole śpi Fairy Tale. To spaniel, którego jedynym zajęciem jest owa czynność. Budzi się tylko na jedzenie i to tez z wielkim wysiłkiem...-Tadao wciąż mówił, a ona tylko słuchała. Że niby Xelloss miał zwierzęta, opiekował się nimi, próbował odzwyczaić je od głupich nawyków,jak...- Filia,-rozbrzmiał głos Tadao, jakby trochę podniesiony.- myślę, że ty nie zdajesz sobie sprawy, że mazoku TEŻ mają swoje życie rodzinne. Oni TEŻ zakładają rodziny i TEŻ chronią ich z całych sił. Myśliż,że w jaki sposób się rozmnażają? W jaki sposób ich populacja nie wygineła? Bo oni TEŻ potrafią...powiedzmy czuć.- Zamilkł na chwilę. Wskazał jej ręką biały balkon.
Balkon ze zdjęcia.
Z widokiem na Realtague.


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.78359700 1276785948
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!