Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #31
 
Treść fanfika..
W Friendship podałam dokładną definicję słowa "łącznik", jest tam napisane,że Clover site może mieć tylko czterech członków, a w poprzednich częściach obok Tadao była czwórka innych. Zaznaczam,że to nie jest przypadkowe.

Mei'an 31- Kiedy uczysz się poznawać innych.

Smok wypił łyk bardzo dobrej kawy. Wpatrywała się na morze. W dali miasta i ludzie wyglądający jak małe ruchliwe zwierzątka. Na jej stopie leżała głowa spaniela. Brązowego jak się okazało, rzeczywiście lubił spać.
-Co się stało?-Przerwała ciszę. Tadao opuścił kanapkę na talerz.
-Chodzi ci o...
-O to co się stało po tym jak Xelloss...jak zielone światło nas ogarnęło...- Przyglądał jej się przez chwilę swoimi czarnymi oczami,a potem westchnął lekko.
-Wiesz kim jestem Filia? Jestem łącznikiem, może nigdy o mnie nie słyszałaś, ale takie istoty jak ja potrafią przemieszczać się pomiędy wymiarami i znają kilka sztuczek. -Podniósł filiżankę do ust. zawiał lekki wiatr. - Ta czwórka ludzi,która mnie otaczała to było Clover site. Powołujemy się bezpośrednio na LON, chodź jesteśmy tworzeni przez Beastmaster. I jej mamy być posłuszni. W tamtym momencie do przeniesienia tak dużej liczby osób i zapanowania nad ich myślami musieliśmy połączyć swoją moc. Napewno zanim to wszystko się stało czułaś pustkę w sobie,prawda? Xelloss dobrze to wykombinował, sam zdziwiłem się, a odpowiedź była taka prosta. Stumble był chaosem jak LON, więc trzeba było go od niego odciąć. W momencie kiedy oczyściliśmy wasze dusze ze wszystkich myśli nastąpił ład. To go zabiło.
-Ale co z Xelloss'em? I resztą?-Uśmiechnął się lekko i zaczął smarować dżemem tosta. Robił to tak naturalnie jakby jadł śniadanie ze złotym smokiem przez każdy dzień swojego życia.
-Żyją, Xell jest gdzieś w okolicach bieguna północnego, Val w Rosji, Zel niedaleko niego,a Lina, Gourry, Amelia we Francji. Nie mogliśmy, aż tak dobrze nad tym zapanować i zostali rozrzuceni po świecie.
-Dlaczego tu jestem?
-Słucham?-Wstał z krzesła i podszedł do małego pudełka stojącego obok stolika. Wyciągnął z niego zieloną butelkę.
-Nie uwierzę, że zjawiłam się PRZYPADKIEM w pokoju Xelloss'a i na dodatek w JEGO łóżku. - Zaśmiał się lekko. Podrzucił korek w górę i złapał go bardzo szybko. Nalał do kieliszka czerwonego napoju.
-Wina?-Zapytał. Pokręciła głową więc postawił ją na stole i usiadł z powrotem.- No faktycznie, cuda się nie zdarzają -wciąż lekko chichotał widząc jej wyraz twarzy- ja cię tam zaniosłem.
-Po co?
-No jak to po co? Xell na pewno,by tego chciał. A,że ja poczuwam się jego przyjacielem, to opiekuję się i tobą. -Przełknął łyk wina.- przeszkadza ci to?
-Chciałby,żebym...?- Zadrżał lekko i spoważniał.
Rany Xell, czyli nic między nimi się nie posunęło?! To wszystko komplikuje, kurcze muszę znaleźć jakąś odpowiedzieć...
myśl Tadao, myśl!
-To tajemnica. - Skręcało go wewnątrz siebie, ale nie znalazł niczego bardziej inteligentnego.
-Jesteście podobni.- Westchnęła i oparła policzki na dłoniach.
Coś wewnątrz niej nie dawało jej spokoju.
Spojrzała na północ.
*
Lina odwróciła się szybko. Za nimi stała Sherra. Z wyrazem niesmaku na twarzy.
-Sherra!
-No patrz, a ja cię nie poznałam-Zakpiła i położyła dłonie na biodrach.
-Czego chcesz?-Zamkneła oczy.
-Mam was zaprowadzić na dwór Dynast'a. To rozkaz, jeżeli się nie zgodzicie mam was zmusić.- Otworzyła je i podniosła lekko palec.-Więc? Co wybieracie?-Czarodziejka wiedziała,że robi to na przekór, ale taka jej natura.
-Zmuś nas.- Wiedziała,że szermierz wzdycha za nią tak samo i Sherra. Rozchyliła dłonie i potrząsneła nimi lekko. Nad nimi pojawiła się mglista iluzja mazoku leżącego na śniegu. Był nienaturalnie blady. Fioletowe kosmyki przykleiły mu się do twarzy, oddychał bardzo płytko.
-Wystarczający powód. To którędy idziemy?
*
Filia poczuła,że dreszcze przechodzą przez jej ciało. Czuła się nieswojo. Wiedziała jedno.
Musi zobaczyć! Musi wiedzieć!
Nagle kubek który trzymała rozprysł się w miliony ostrych kawałków. Tadao spojrzał na nią zaskoczony.
-Przepraszam...ale ja muszę...muszę polecieć na biegun.-Uśmiechnęła się blado. Nie chciała mu spojrzeć w oczy.
-Nie.-Krótka i stanowcza odpowiedź. Podniosła wzrok.-Nie pozwolę ci tam jechać.-Wstał od stołu. Zebrała talerzyki i ustawiła jeden na drugim.
-Dziękuję za wszystko,ale mogę robić co chcę, a teraz wiem, że muszę tam jechać. -Mówiła cicho i szybko.
-Nie pozwolę ci.-Również wstał od stołu.-Na Shabiego nie mam zamiaru pozwolić ci na ruszenie stopy poza wyspę! -Odsunęła się o parę kroków. Nie bała się, wiedziała ,że nie zrobiłby jej krzywdy. Spojrzała w bok.
-Muszę...-Podszedł do niej i przytulił do siebie. Tarł jej ramiona.
-Filia...-podniósł głowę do góry.- Chciałby cię poznać. Chciałbym móc się z tobą zaprzyjaźnić. Xelloss jest moim przyjacielem od prawie półtoratysiąca lat.Znam go bardzo dobrze, ty też...też chciałbym,żebyś go poznała,ale...ja mu kiedyś coś obiecałem.- Odepchnał ją lekko i uśmiechnął się promiennie.-Obiecałem ,że będę pomagał chronić mu jego skarb jak go znajdzie,nawet jeżeli nie będzie zdawał sobie jeszcze z tego sprawy.I pragnę wysunąć teorię,iż ty nim jesteś. -Stała przed nim i nie odzywała się.
-Chcesz mnie więzić?-Pytanie prosto z mostu. Westchnął i przeciągnął się.
-Nie. Nie mam zamiaru. -Przyznał.- Sam jestem łącznikiem i wiem co znaczy wolność,ale...nie puszczę cię samej. Albo nie idziesz albo idziesz ze mną. Więc jak?
-Co miałeś na myśli z tym skarbem?-Zachichotał cicho.
-A czemu musisz iść na biegun?- Odwzajemniła uśmiech.
-To tajemnica!-Krzyknęli oboje.
Oboje poczuli,że właśnie zdali sobie sprawę,że...
...za kimś bardzo tęsknią.
*
Valgarv spojrzał na chimerę pod sobą. Zniżył lot i stanął obok niego.
-A kogo tu widzę? -Uśmiechnął się. Zelgadis spojrzał na niego przelotnie. Machnął ręką.
-Daj mi spokój.
-Nie mogę.
-A to czemu?
-Bo ktoś mnie prosił,aby cię do niego przyprowadzić.-Kłamstwo. A co tam, może tylko pomóc.Zel podniósł brew. Złapał haczyk.
-Kto?
-Chodź ze mną, a się dowiesz.-Wysunął dłoń. Zel nie miał nic do stracenia. Był na jakimś odludziu, bez żadnego kontaktu z cywilizowanym światem , zajęłoby mu przynajmniej z jakiś tydzień by dojść do jakiegokolwiek miasta. W śnieżycy i zimnie. Westchnął i podał mu rękę.
Znikneli oboje.
*

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.75924700 1314185019
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!