Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #33
 
Treść fanfika..



Mei'an 33- Fable mówi kim jest.


Filia wyjrzała za okno. Siedziała na łóżku wpatrując się na horyzont. Dostała tym razem coś bardziej cywilizowanego do spania, czli ciepłą, niebieską piżamę. Było już ciemno, morze było teraz granatowo-czarne. Tadao gdzieś poszedł. Westchnęła i podparła głowę dłońmi. Szum drzew. Wtuliła się bardziej pod kołdrę. Spojrzała w głąb pokoju. Paliła się tylko mała świeczka. Czyli Xelloss tu mieszkał?
Ciekawe, czy chciałby,żeby tu spała gdyby nie było Tadao...?
Przeczesała palcami włosy i splotła je w kucyk, zaraz potem go rozpuściła. Coś jej ciążyło w brzuchu.
Ciekawe gdzie jest reszta?
-Nie martw się o nich.- Odezwał się, cichy głos z rogu pokoju. Poczuła,że serce zaczyna jej bić coraz szybciej, nikogo nie widziała.
-Ktoś tu jest? - Wyszeptała przestraszona.
-Nie musisz się mnie bać, nie zrobiłbym nic...tobie.- Z cienia wyłoniła się wysmukła sylwetka...
...kota. Czyli musiała się po prostu przesłyszeć. Odetchneła z westchnieniem.
-Bardzo mi przykro, ale to ja mówiłem,- Rzuciła mu pioronujące spojrzenie. Kot MÓWIŁ?!!!
-Ty...
-Nie poruszam ustami do mówienia,masz rację koty nie mogą mówić. Nie mogą, no, chyba,że są kotami kogoś takiego jak Xell i ty.
-Co ja mam do tego? Fable...mogę się do ciebie zwracać po imieniu?- Zwierzę wskoczyło jej na kolana i podwinęło pod siebie ogon, machając nim teraz powoli. Poruszyło lekko uszami. Jego zielone oczy utkwiły w jej.
-Jesteś moją panią.
-Nie jestem.
-Jesteś, -teraz oparł jedną łapkę na jej brzuchu.-jesteś z nim związana.
-SŁUCHAM?!!!- Przechylił lekko głowę.
-Nieważne, nie martw się tym, my, koty wyczuwamy takie sprawy na odległość.Śmierdzisz miętą.- Jeżeli kot mógłby się uśmiechać Filia przyrzekłaby,że ten właśnie to robi.
-Y...-Nie wiedziała co powiedzieć.-Tadao wie,że umiesz mówić?- Wzdrygnął się na dźwięk imienia.
-Uh...oczywiście,że nie! Ten imbecyl nie jest tego wart. Wiesz tylko ty i mazoku.- Kilka razy zamknęła i otworzyła oczy.
-Czemu ja?
-I tak byś się pewnie dowiedziała za kilka lat, Xelloss często ze mną rozmawia, wreszcie przez przypadek być usłyszała.
-Mylisz się, jutro wyruszam i nie sądzę,żebym kiedykolwiek tu wróciła.- Tym razem przeciągnął się i ziewnął. Ogon wyprostował się, a po chwili rozluźnił. Położył łeb na piersiach i przymknął oczy.
-Sądzę,że spędzisz w tym pokoju przynajmniej kilkanaście lat, łącznie z nocami.- Otworzył szerzej oczy na rumieniec ,który wszedł jej na policzki. Xell też nie lubił być wprowadzany w zakłopotanie.
-O czym ty mówisz?!!!- Odwrócił wzrok.
-O niczym, słuchaj Filio mam do ciebie prośbę.
-Huh?
-Zabierz mnie ze sobą!
-CO?
-Muszę jechać z tobą, a Tadao na pewno z własnej woli mnie nie zabierze, po za tym będę musiał spędzić 24 godziny na dobę z Fairy Tale, zanudzę się na ŚMIERĆ!!!
-Tam będzie niebezpiecznie, może ci się coś stać.- Na to tylko okręcił ogon wokół jej palca.
-O to się nie martw.- Jego głos stał się bardziej mroczny.-To jak, obiecujesz?- Przyglądała mu się przez dłuższą chwilę, aż w końcu niezdecydowanie przytaknęła.-DZIĘKI Fi, będę twoim dłużnikiem. Mogę nazywać cię Fi? Jak Xell cię nazywa to ja też chcę!- Teraz podskoczył lekko do góry i jego głowa była na równi z jej.-Pozwól mi!!!
-Xelloss nazywa mnie "FI"?- Spuścił wzrok.
-No,tak. A nie?- Pokręciła głową. Westchnął przeciągle.
-No to słuchaj jakby co to ja pary z ust nie puściłem okey? On mnie zabije jak się dowie, wiem jaki jest przewrażliwiony na tym punkcie. To nasza tajemnica,okey?! Jesteś dobrą osobą ,bo cię wybrał, zresztą jak cię obserwowałem przez ostatni czas to wyglądasz na kogoś równego. -Zaczerpnął powietrza.- Noooo więc on tak zawsze mówi o tobie do mnieiTadao.-Ostatnie słowa prawie wypluł. Smok się nie odywał. Za bardzo była zaskoczona.
-Nie kłamiesz?
-No,wiesz ja bym ci serce oddał! Xell mi dał mowę i mózg, który nie przejmuje się tylko tym co zjeść na obiad. Mam dobrego twórcę, nie kłamię! Nigdy, Xell mi zabronił!
-Tak się go słuchasz?
-Słucham się tylko swojej pani i pana, więc jak każesz mi coś zrobić i jeśli to nie będzie ekstremalnie głupie to zgodzę się na wszystko. Tylko powiedz.
-Opowiedz mi o Xelloss'ie.-Rzuciła za nim pomyślała nad tym co robi. Kot spojrzał na morze. Przez jakiś kwadrans byli w ciszy.
-Dobrze...tylko nie żałuj później swojej decyzji, zresztą...i tak byś się dowiedziała.
-Jak?
-No, w momencie kiedy da ci swoją duszę,logika nie?
-"swoją duszę"?
-Achhhh to ja widzę,że mam sporo do gadania no nic...-Oczy Fili mieniły się wieloma barwami. Wpatrywała się w niego w ciszy. Świetnie, to teraz mazoku miał kota który rozmawiał i do tego prowadził z nim długie konwersacje.Do tego w tym domu była uważana za pełnoprawną jego właścicielkę.Zaakceptowali ją tak szybko, a może Xelloss budził u nich takie zaufanie? Wszystkie te odkrycia przewróciły do góry nogami jej opinie na temat mazoku. Na temat jednego z nich...westchnęła i słuchała dalej.
*
Xelloss roztarł oczy. Ostre słońce raziło go niemiłosiernie. Chciał wstać do momentu kiedy zamarł. Jego zmysł podpowiadał,że ktoś jest w pobliżu. Ktoś o dużej mocy, może nie jego, ale wystarczającej, żeby go zabić w takim stanie. Spojrzał na dłoń. Nadal niewiele mógł. Rozejrzał się i przełknął ślinę. Przed nim stał Grau. Jego zmierzwione, brązowe włosy świadczyły ,że musiał być po jakiejś walce, albo coś. Próbował się uśmiechnąć.
-Witaj kapłanie.- Grau nic nie odpowiedział tylko strzelił go w twarz. Potem podniósł go za koszulę i przyparł do drzewa. Beastpriest nic nie mówił. Po ostatnim ciosie kompletnie stracił ochotę na jakąkolwiek rozmowę.
-Fajnie ci teraz kolego po fachu?- Wysyczał bardzo powoli wszystkie słowa. Xelloss w tym momencie zaczynał żałować, że pobił wtedy Sherrę tak dotkliwie, przeszkadzała mu w misji, powinien się domyśleć, że Grau...Przyłożył mu jeszcze raz, tym razem w brzuch. Puścił go, a Beastpriest opadł głucho na ziemię. Teraz już łapał powietrze z nieporównywalną trudnością niż przedtem.- Nie mam przyjemności z zabijania czegoś w takim stanie, ale możesz być pewny, że...odwdzięczę ci się za tamto i to z nawiązką. Zresztą coś czuję, że niedługo nadarzy się okazja.
-O czym ty mówisz...?
-Ależ o niczym Xell, chodź , sądzę,że Dynast na ciebie czeka.
*

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.56721900 1276788603
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!