Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #34
 
Treść fanfika..
Zmierzamy powoli do sedna sprawy.:]tytuł to cytat z jakiejś sztuki w której grałam pastuszka.^^
kanti_metallium@wp.pl


Mei'an 34- "I sam wyrok podpisał sobie."


Tadao spojrzał na zegar zawieszony w kuchni. Która była godzina? Dwunasta, mimo wszystko powinni dawno już wyjechać, a Filia wciąż nie wstała. Na początku chciał ją budzić, ale potem doszedł do wniosku,że w sumie nie zaszkodzi jak się trochę wyśpi. Ale teraz...prawie południe. Rzucił ścierkę na kuchenkę i wbiegł po schodach. Zawsze uważał,że moc łącznika nie jest do skakania po piętrach. Zapukał do drzwi. Nic. Otworzył je niezdecydowanie.
Żeby była ubrana. Jeśli nie, to mam przerąbane u kucyczka. Zamiast tego nikogo nie było. Łóżko było puste, wszedł głębiej i rozejrzał się. Smok leżał na kanapie przy oknie, na jej jasnej postaci odznaczał się czarny kot zwinięty w kłębek .Oboje głęboko spali. Dziwne, Fable usnął na niej nawet jej nie znając. Jedyną osobą na której sypiał kot był Beastpriest, co wydawało mu się strasznie irytujące. Podszedł do niej i szturchnął ją lekko w ramię. Fable w jednej chwili zasyczał ostrzegawczo i podniósł łeb. Łącznik go zignorował.
-Filia?
-Huh...a to ty Tadao, przepraszam która jest godzina?!!! -Pokręcił głową.
-Dwunasta. Przebierz się szybko, zejdź na śniadanie i idziemy. - W jednej chwili kot i smok wymienili spojrzenia. Tadao starał się tego nie zauważyć. Przecież Fable nie mógł zaragować na jakieś słowa. Przypadek. Zresztą nie chciało mu się nawet do niego wchodzić, to zwierzę miało strasznie nieuporządkowane wnętrze, Jeśli do niego wszedłeś czułeś się jak w papce czegoś pomieszanego i nic nie można z niego wydobyć. Kiedy próbował, to tylko Xell uśmiechał się tajemniczo pod nosem. Ciekawe dlaczego?
*
Smok pospiesznie złapał w locie bluzkę, która spadła jej na podłogę, założyła ją szybko.
-Fable, chodź!- Nadstawiła mu rękę.
-Miau!- Podniosła brew.-no dobra, dobra tak sobie tylko żartuję.-Zaśmiała się i sięgneła po klamkę, zbiegła po schodach. Wbiegła do kuchni.
-Jak mój czas?- Tadao spojrzał na zegar.
-Pięć miniut, nieźle. Trzymaj, tu masz dwa tosty i mleko. Nie mamy czasu.- Złapała w locie kanapkę i zaczęła ją łapczywie gryźć. Kot wczepił się pazurkami w jej bluzkę. Łącznik dopiero teraz go zauważył.
-Znów na ciebie skoczył?-Pokręciła głową.
-Okazał się całkiem fajny, mogę go wziąść ze sobą?
-Nie sądzę, żeby Xell był zadowolony.
-Proooooszę! - Podniosła szklankę z mlekiem. Fable też starał się wyglądać niewinnie.
-Dobra, ale będziesz się mu później z tego tłumaczyć, zobaczysz. I trzymaj go z daleka ode mnie.-Przytaknęła wdzięczna. Zebrała wszystkie talerze do zlewu i stanęła przed nim.
-Możemy ruszać.- Uśmiechnęła się. Tadao westchnął, prawdopodobnie nie długo ten uśmiech zejdzie jej z twarzy. No nic...
-Jasne. Przysuń się bliżej,-Przymknął oczy.-Jest!
*
Sherra milczała w momencie kiedy szli przez jasne komnaty. Nagle stanęła i wskazała ręką wielkie drzwi.
-To wasz pokój.Dynast zobaczy was później.- Lina prychnęła tylko i przytaknęła. Weszli do komnaty. Była jasna, z kilkoma zdobieniami, ale bez przesady.Czarodziejka usiadła w wielkim aksamitnym fotelu i zaczeła się lekko kiwać.
-ten pałąc tutaj to musi być iluzja,nie?
-Tak i owszem.-Dobiegł ich cichy głos z rogu pokoju, potem Amelka cicho pisneła.
-Zelgadis!!!- Krzykneła i podbiegła do niego.-Gdzie byłeś?
Wytłumaczył im wszystko spoglądając co jakiś czas krzywo na Valgarv'a stojącego przy oknie.
*
Generał stękneła. Dlaczego TEN korytarz, akurat ten do jego komnaty musi być taki ciemny, jakoś zawsze bała się nim chodzić sama. Ciarki ją przechodziły jak tylko usłyszała jakiś szelest. Westchneła próbując zignorować uczucie paniki ogarniające jej ciało.
-Buu.
-Eeeeeeeep!- Opadła na podłogę, śmiejąca postać ukucnęła obok niej. Zobaczyła dwie czerwone tęczówki wpatrujące się w nią ciekawie.
-No nie, Sherra znów się przestraszyłaś? Przecież to stary numer.
-GRAU!!!- Podał jej rękę i wstała otrzepując swoje ubranie. Prychneła pogardliwie patrząc wciąż na niego.-Gdzie byłeś?-Zmarkotniał.
-Musiałem wyrównać stare porachunki.- Przeczesała dłonią jego włosy.
-Walczyłeś...- Przytaknął i objął ją w pasie.-Co robisz?! Musimy iść do Lord'a, bo...- Uciszył ją pocałunkiem.
-Niech się zdenerwuje, sam mnie stworzył i kazał współpracować z tobą, niech teraz za to płaci.- Wyszeptał.
-Grau...-Sapnęła i oparła się o niego. Założyła ręce na szyję.
-Mmm?
-Dobrze,że jesteś. Nie lubię pracować sama.
-Wiem kochanie,wiem.-Przeczesał palcami jej włosy, roplotując warkocz. Potem zniknęli oboje.
*
W rękach Tadao pojawił się szeroki czarny płaszcz. Przyglądał mu się przez chiwlę, a potem z uśmiechem podał go smokowi.Z nieba sypał biały puch.
-Trzymaj ,bo zmarźniesz.- Fable od razu, ufnie wskoczył jej do kieszeni i wystawił łepek na zewnątrz, co chwila otrząsając się z płatków ,które opadały mu na nos. Płaszcz pachniał znajomo, ale nie mogła sobie przypomnieć czym.
-Gdzie jesteśmy?
-Jakieś dwie mile stąd znajduje się pałac Lord'a. Musimy przejść pieszo, bo inaczej ktoś mógłby nas łatwo namierzyć. Rozmowiałem wczorał z Xell'em. Powiedział, że tu będzie, tak samo reszta.
-Mówił coś ważnego?- Łącznik skierował na nią wzrok.
-Czemu pytasz?
-Bo, może w razie niebezpieczeństwa mając jakieś wskazówki odnośnie tego miejsca łatwiej będzie się wydostać.- W myślach, Tadao zaklnął siarczyście. Rany, jeszcze nigdy nie widział dwóch istot wykręcających się lepiej od prawdy, jak tak dalej pójdzie oni nigdy nie porozmawiają ze sobą szczerze.
-Od niebezpieczeństwa masz mnie, jak coś wyda ci się dziwne krzycz po mnie. -Parsknął cicho. Zaczynał wyczuwać aurę pałacu. Zastanawiał się tylko czy dziewczyna to zniesie bez szwanku. Cóż prawdopodobnie,nie. Przeczesał palcami włosy i wyostrzył zmysły. Tylko tyle mu pozostało.
*
Mazoku obudził się w ciemnej sali. Tak, był już w zamku. W kącie pokoju wyczuwał jakąś postać. Przełknął ślinę. Mężczyzna uśmiechnął się.
-Dobrze, że wstałeś Beastpriest. Nie lubię walczyć z kimś kto nie może się bronić.
-Wiesz dobrze,że i tak nie jestem w stanie Grau.- stęknął próbując chociaż usiąść. Bez powodzenia.
-Chociaż będziesz próbował. To twój problem. Jakoś Sherrą gdy była na twoim miejscu specjalnie się nie przejmowałeś.
-Nie biłem jej z nudów. Miałem misję.
-To świetnie się składa. Ja też mam.- Zaśmiał się cicho i wstał z krzesła. -Powiedz co byś zrobił na moim miejscu?- Xelloss uśmiechnął się z wysiłkiem.
-Zabiłbym drania.- Kapłan przyklęknął obok niego.
-Prawidłowa odpowiedź.-Syknął.
*

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.07146800 1314741061
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!