Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #35
 
Treść fanfika..
Ten chapt jest zabójczy...kocham drania:]Teraz robię krótsze notatki, bo te sprzed kilku cześci były trochę przydługawe ,a i tak nikt ich pewnie nie czytał :P
Errata: W Friendship 5 zamiast "w mym słodkim spokoju", powinno być "w mej słodkiej radości"(thanx to Fujin:])
kanti_metallium@wp.pl




Mei'an 35-Pułapka.





Tadao rozejrzał się w około. Nie podobał mu się ten las. Mógł użyć magii, ale dziedzina duszy mogłaby narobić trochę zamieszania, zwłaszcza,że miał Filię na głowie. Dziewczyna posłusznie szła za nim, nie poskarżyła się ani razu. Spojrzał za siebie, Fable siedział jej nadal w kieszeni. Jak u Xell'a. Jakim cudem zaakceptował ją tak szybko, skoro do niego nie chciał się nawet dotknąć. Parsknął i spojrzał przed siebie.
Usłyszał krzyk.
Myślał, że umrze ze strachu na miejscu. Z powrotem się odwrócił.
Filii nie było.
Zamarł, miał ją cało przenieść do pałacu, a tak...opadł na kolana i wsadził głowę w dłonie.
Już nieżyje.Xelloss mu nie daruje. Logiczne myślenie, ktoś musiał się teleportować, to raczej nie był łącznik, zresztą po co miałby to zrobić. Skupił się w sobie. Nie mógł wyczuć jej aury, ktoś musiał ją tłumić, albo ogłupiał mu zmysły. Czyli ktoś znający się na magii. Jakiś służący Dynast'a? Ale po cholerę? I czemu zabrali ją od niego?
Przełknął ślinę. Musiał powiadomić Xelloss'a. Zamknął oczy i cień strachu przeszedł przez jego ciało. Nie mógł nawiązać kontaktu. Mazoku musiał być neprzytomny,albo...nie, na pewno nie. Zacisnął oczy. Wstał i znów szedł przed siebie. Tym razem o wiele szybszym krokiem. Byle dojść do pałacu jak najszybciej. Wszystko zaczynało mu tu śmierdzieć jakimiś pierwotnymi uczuciami.
Ktoś tu się po prostu mścił.
*
Valgarv przeczesał włosy zamyślony, miał tego po dziurki w nosie. Patrzył się tępow w podłogę przez ostatnie kilka godzin przerywając jedynie na posiłek. Zmarszczył brwi i spojrzał na towarzystwo w pokoju. Połowa spała, reszta grzebała po regałach łudząc się, że nuż znajdą coś ciekawego. Założył ręce za głowę. Ktoś wszedł do komnaty. To była Sherra. Wyglądała na dziwnie roztrzęsioną.
-P...pan Dynast kazał was do niego przyprowadzić!- Wystękała.
-Coś się stało?- Amelia wstała od stołu. Generał zmierzyła ją chłodnym spojrzeniem. Powróciła do swojej starej postawy.
-Oczywiście, że nie. Chodźcie za mną.- Co mieli zrobić? Wyszli. Zwłaszcza,że słońce chyliło się ku zachodowi.
*
Filia przetarła oczy.
-Fable gdzie jesteśmy?- Kot ziewnął, też spał. Zamrugał kilka razy oczami.
-Nie wiem. Chyba gdzieś w pałacu Fi.- Smok zdjął płaszcz i położył go na łóżku na którym wcześniej leżała. Kot wyskoczył i usiadł jej na ramieniu.
-Pamiętasz coś? Jak się tu znaleźliśmy? - Przeciągnął się.
-Mmmrrrr...nie. Nie wiem. Nie mam pojęcia.- Patrzyli na siebie przez chwilę i oboje westchneli.
-No,ale przynajmniej jesteśmy w środku szybciej niż na nogach. -Wstała i skierowała się ku drzwiom.
-Chcesz wyjść?
-A mam czekać, aż coś się stanie, tak przynajmniej zorientuję się gdzie jestem. - Nacisnęła klamkę i wyjrzała na korytarz. Był pusty i mroczny. Zawachała się lekko, ale postawiła stopę na zewnątrz. Fable wdrapał się jej na głowę.
-Słuchaj, dlaczego Xelloss nazywał swoje zwierzęta "bajką"? - Fable czuł, że próbuje go zagadnąć dla stłumienia strachu. Właściwie nie wiedział dlaczego, ale cóż...spróbował coś wymyślić.
-Może...lubi bajki?-Smok parsknął.
-Nie sądzę. Nie wiesz?
-A skąd mam wiedzieć, a ty wiesz dlaczego nawali cię Filia? Zaytaj jego.
-Ja nie mam kogo się zapytać. Moją rodzinę zabił Xelloss.- Dodała markotnie.
-Ach...sorka. Nie chciałem cię...- Zamilkł. Przed jej nogami pojawiła się snużka srebrnego światła.-To jest zasadzka.-Mruknął i stwierdził zarazem.
-Masz inny pomysł?- Pokręcił głową, więc poszli za światłem.
-Nie boisz się?
-Nie...trochę.
-To czemu się trzęsiesz? Przestań, bo zaraz spadnę.
-Koty spadają na cztery łapy.-Zadrwiła.
-Ale ja jestem specjalny i nie lubię jak ktoś mnie zrzuca.-Prychnął. Szli przez chwilę w ciszy. Zatrzymali się w momencie kiedy światło skończyło się przed wielkmi drzwiami. Filia odwróciła się. Korytarz znów pogrążył się w ciemności.Kot podniósł głowę i odczytał napis na klamce.
-Mei'an...
-Widzisz tam coś? Jakie Mei'an?- Poczuła, że Fable cofa się powoli, aż o mało nie spadł. Złapała go w locie,a ten schował jej się do kieszeni w spódnicy.
-J...jestem kotem...w...widzę w ciemności...
- Co to jest "Mei'an..."?
-Xelloss...zawsze mówił, że ...umrze w Mei'an...-Urwał w momencie kiedy smok otworzył drzwi.Skulił się w sobie.
To naprawdę była jego pani.
*
Cała piątka stała w wieeelkiej komnacie. Całej białej z lekkimi zdobieniami na suficie. To tu to tam przelatywały jakieś dziwne stworzenia, po chwili z powietrza wyłoniły się dwie sylwetki. Dolphin i Dynast.
-Witajcie.- Uśmiechnął się.
-Gdzie Xelloss.-Zażądała Lina. -Z tego co pamiętam ostrzegł cię ostatnim razem i pięknie mu się odwdzięczyłeś.Lord skinął dłonią na kanapę. Usiedli.
-Wasz kapłan jest...-spauzował- w bezpiecznych rękach.-Sherra odchrząkneła znacząco. Lord spojrzał na nią.-Możesz odejść generale.-Westchnęła z wdzięcznością.
*
Biegła korytarzem. Musi się z nim zobaczyć. Czuła go, czuła aż za dobrze.
-Grau ty idioto...- Wyszetała. Mężczyzna powinien być już niedaleko. Spojrzała za róg. Rzeczywiście szedł spokojnie wzdłuż okien, patrząc na padający śnieg. Wybiegła i ścisneła go za koszulę.-Coś ty zrobił!!!- Zatrzymał się.
-Co?
-Czułam energię Xelloss'a, a teraz znikła. Coś ty mu zrobił?!!!- Krzyczała. Złapał ją za ramiona.
-Nic.- Odpowiedział prosto. Patrzył za okno nie na nią.
-Mógł cię zabić.-Zniżyła głowę i odeszła o krok.- On jest silniejszy niż myślisz.- Poczuła dłoń głaszczącą ją po policzku.
-Ufasz mi?- Przytaknęła. Odetchnął. -Poradzę sobie, a uważam,że nikt bezkarnie cię nie dotknie,ani nie zrobi ci krzywdy.
-Czemu? Czemu od zawsze byłeś dla mnie miły, mimo,że cię nienawidziłam?
-Trzeba umieć zaufać ludziom.
-Kto dzisiaj komukolwiek ufa? Ludzie zabijają się nawzajem. Wykorzystują się bez mrugnięcia okiem. -Podszedł do niej i ją objął.-Jeszcze go zranisz? Zabiłeś go?
-Nie...nie jest wart zabicia, chciałbym zranić go tak jak on zranił mnie.- Podniosła palec i dotkneła jego policzka.
-Płakałeś?
-To ze złości.
*





   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.98824300 1276783674
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!