Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #38
 
Treść fanfika..
Pytanie: Robimy dobre zakończenie czy złe? Jakbym miała własną stronę to zrobiłabym sondę:P, no...może kiedyś, jak nauczę się publikować pieruństwo w necie, bo nie chcą mi gotowe dokumenty wchodzić na serwer(jak to się robi????), aaa...bełkocze bez sensu...ohayo, miłego czytania jak zwykle...teraz wypadałoby napisać oddzielny fik o przeszłości Zel'a i Ame, niby wiem jakby to wyglądało(ktoś powie o nie, ZNOWU?), ale jakoś nie mogę się do tego zabrać...jakby co to was powiadomię, no nic,papatki.
kanti_metallium@wp.pl
aaa...i to nie jest koniec, za dużo wątków pozostało niedokończonych>>.

Mei'an 38-Co dalej?


Smok otworzył oczy. Pierwsze co zauważyła, to Fable śpiący, zwinięty w kłębek tuż przed jej nosem. Jej wzrok powędrował do jego brzuszka. Oddychał, na szczęście. Za to ją bolało wszystko na około. Brzuch, głowa, nogi, ręce. Przypomniała sobie po chwili. Walczyła z Grau, albo raczej próbowała przeżyć. Gdzie teraz była? Było jej ciepło i dosyć wygodnie. Hm, przykrywała ją kołdra.Zielona kołdra. W tym momencie do jej brzucha spadła wielka mosiężna kula. Rany boskie, czy to nie jest przypadkiem...? Z wysiłkiem podniosła głowę, nawet nie bolało tak jak myślała. Zaczerpała powietrza. Tak, to był pokój mazoku, a on we własnej osobie, stał przy oknie, ubrany tylko w białe spodnie i wycierający mokrą głowę ręcznikiem. Patrzył za okno. Nagle nachylił się nad psem leżącym na kanapie.
-No, co Fairy ...znów jesteś głodny? No, nie patrz tak na mnie, jadłeś rano, teraz jest...raju dwunasta, to naprawdę musisz być...-Odwrócił się i stanął zaskoczony. Uśmiechnął się.-Dzień dobry!-Nie bardzo wiedziała co ma zrobić. Czuła się cholernie niezręcznie.
-Mhm.- Wybełkotała, rany jak to musiało głupio brzmieć. Podniósł brew i przykucnął obok.
-Jak się czujesz?- Jego głos nabrał innego tonu. Bała się go nazwać. Próbowała usiąść. Z sykiem, ale się udało. Nie powstrzymał jej, siedział i się przypatrywał. Miał otwarte oczy.
-Lepiej nie było.-Zaśmiała się lekko, ale potem ucichła. Przepona zaczęła ją narywać. Obejrzała się.-Fable...-Wysunęła rękę i pogłaskała delikatnie kota. Ten poruszył wąsikami i raptownie ziewnął. Otrząsnął się lekko, przejechał parę razy ręką po pyszczku. Spojrzał na nią tymi swoimi zielonymi oczami. Przeniósł wzrok na kapłana.
-DZIEŃ DOOOOBRY!( jak w tej reklamie, Lu-petitki:])- Podniósł się, wskoczył najpierw Filii na kolana, zakręcił się kilkakrotnie, potem przeskoczył na Xelloss'a siadając mu na ramieniu.- WY ŻYJECIE?!!! MYŚLAŁEM, ŻE ZOSTANĘ SAM NA ZAWSZE!!!JAK MI MIŁOOOOO!!! ACH JAK DOBRZE,ŻE NIE WĄCHACIE KWIATKÓW OD SPODU!!! BYLOBY DRUGIE "ROMEO I JULIA", RAJUUUUŚKU JAK FAJOOWO!!!- Kapłan zaczął się śmiać. Podrapał go za uchem.
-Kto mi zostawił Fairy Tele bez opieki ,co?- Kot zmarkotniał i odwrócił wzrok.
-Yyy...-Jeżeli kot mógłby się zarumienić, pewnie byłby teraz jak bąbka.-...noo...musiałem chronić Fi!-Kapłan przez chwilę był cicho.
-Fi?- Rzucił mu mordercze spojrzenie.-FI?!!!- Fable otrząsnął się i przeskoczył z powrotem na kapłankę, schował jej się za szyją, tylko głowa wystawała. Xelloss zerwał się odruchowo, żeby go złapać. Zatrzymał się milimetr od jej twarzy. Zapadła niezręczna cisza. Uśmiechnął się.-Fi...-podniósł dłoń i dotknął delikatnie jej skóry. Potem wyciągnął kota. Usiadł z powrotem.- Ile żeś jej naopowiadał, panie gadatliwy? -Kot wyrywał się, ale Xelloss trzymał go mocno.- Hm? Pozwolić ci do kogoś otworzyć usta, to od razu puszczasz parę z ust!- Wreszcie, Fable się poddał. Filia znów się uśmiechneła. Oboje wyglądali niezwykle zabawnie.
-Dostanę, karę?- Zapytał zrezygnowany. Mazoku zachichotał lekko.
-Oczywiście, że tak. Posiedź ze smokiem, jeszcze trochę. To najlepsza tortura dla ciebie.- Spojrzał ukradkiem na smoka. Ta zwęziła oczy. Po chwili zniknął. Słyszała jakieś chrzątnie w kuchni.
-Fable, co on...
-Eee...nic, jaja se robi i tyle. To jeszcze dzieciak, zawsze straszy karą, a potem daje coś takiego...
-Khem,khem- Rozległ się głos zza drzwi.- Fairy Tele! Fairy Tele, chodź,bo Fable się z tobą stęęęęęęsknił!!!- Kotu opadły uszy. Smok pogłaskał go po brzuchu.
-Okrutny,co?
-Oczywiście, że jestem okrutny, a co myślałaś?- Kapłan właśnie wsedł do pokoju trzymając w ręku wielką porcję naleśników, a w drugiej dzbanek z mlekiem. Położył jej talerz na kolanach. Potem klasnął rękami i przed psem pojawiła się miska z jedzeniem. Podszedł do niego i zaczął głaskać. Spaniel tylko jadł nie zwracając na nic uwagi. Xelloss dopiero teraz zauważył, że nadal kapie mu z włosów. Rozejrzał się po pokoju i otworzył szafkę z której wyjął czarny sznurek. Związał nim włosy w kucyk. Filia od razu powędrowała wzrokiem do zdjęć.-A tak, kiedyś czesałem się tak częściej do momentu kiedy Tadao powiedział po raz setny, że to głupio wygląda, więc wreszcie dałem spokój. - Odetchnął widząc,że smok je. Nalał mleka do dwóch szklanek. Podał jedną jej.- Trzymaj, przepij.
-A ja dostanę?- Fable pisnął spod kołdry. Mazoku spojrzał na niego chłodno.
-Nie.Fiii-kusiu!- Smok zaśmiał się i zmoczył palec w mleku. Podał go małemu ,ten zaczął łapczywie lizać.-Ejjj mówiłem, że nie!
-Fable bardzo mi pomógł.- Powiedziała cicho.-Niech ma trochę mleka. Jest bardzo dobry dla innych.-Mazoku westchnął.-Co się stało z resztą? Pałac się zawalił?-Przytaknął.
-Tak, nie mam pojęcia gdzie jest reszta...może jak znajdę Tadao to będzie łatwiej to określić....chyba żyją...
-Jak to "chyba żyją"?- Podniosła na niego wzrok. Usiadł obok niej i oparł się o kolana.
-W momencie kiedy jestem rozpieczętowany obieram sobie jeden cel. Nad resztą nie panuję.Niewiele pamiętam z tamtej chwili.
- Co z Grau?- Jego oczy nabrały ciemniejszej barwy.
-Zabiłem.-Postanowiła zmienić temat.
-Ale...reszta prawdopodobnie żyje?
-Nie, naprawdę nie wiem...chyba tak, jak tylko znajdę Ta to się zapytam.- Zmarkotniała. Przełkneła ślinę.
-Co było twoim celem?- Wyprostował się i pojawił za nią. Dotknął palcem jej pleców i przejechał wzdłuż lini kręgosłupa. Zatrzymał się przy szyi. Nic nie mówiła. Poczuła ciepłe wargi przy swoim uchu i ręce oplatające się wzdłuż talii.
-To tajemnica, Fi.-Pociągnął ją do tyłu. Straciłą równowagę i opadła na niego.
-Co ty...?- Zaśmiał się do jej ucha. Podniósł wzrok i sięgnął po talerz na jej kolanach.-Fable...-Podniósł głos. Kot nadstawił uszu. -Chodź tutaj, bo widzę, że naszego pacjenta trzeba nakarmić.
-C...-niedokończyła. Miała usta pełne kawałków naleśników.
W pokoju rozległ się gromki śmiech.
*



   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.23467200 1276781830
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!