Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Friendship
rozdział #04
 
Treść fanfika..
(lubię ten chapter, przyjemnie mi się go pisało^^)


Friendship 4 - Prośba


Kobieta spojrzała na nich swoimi ciemno brązowymi oczami i uśmiechnęła się lekko. Xelloss przysiągłby,że nie widział nigdy wcześniej kogoś tak...
...pięknego?
Nie, to byłoby złe określenie.Emanowała z niej jasna poświata. Nie uśmiechał się, widział w jej oczach nieprzeniknony smutek. Coś czego nie mógł opisać. Poczuł,że sznury same się rozwiązują.
-Mówiłam,że nie ma potrzeby traktować ich jak więźniów. -Powiedziała cicho. Mężczyzna odchrząknął znacząco.
-Ekhm...sądzę,że pan Bazard na pewno miałby coś przeciwko...
-Bazarda teraz nie ma. - Spojrzała na niego przez chwilę.- Możesz odejść, dziękuję.- Drzwi zatrzasnęły sie po chwili. Shiro podbiegła do niej pierwsza.
-Dziękujemy za uratowanie.-Uśmiechnęła się. Kapłanka odwzajemniła uśmiech. Położyła dłoń na jej brązowych włosach i trzymała przez chwilę kosmyki między palcami.
-Xelloss'ie Metallium i ty Tadao Sendey- Podniosła głowę. -Przepraszam was za takie przyjęcie.
-Widzę, że nas znasz kapłanko. Z kim mam niewątpliwą przyjemność?-Łącznik usiadł na pobliskim krześle.
-Nazywam się Satara Sant'sefl,chodź tutaj mówią na mnie ul Copt. -dodała półgłosem. Wstała z wysiłkiem, jej biała sukienka zafalowała pod wpływem powietrza.Tadao zrobił to samo.- Dlaczego nie uciekłeś razem z przyjaciółmi Tadao?-Chłopak spojrzał na nią.
-Ja...nie mógłbym, nad celą była rozpostarta bariera. Nie mógłbym się teleportować.- Skarcił się w duchu widząc jej spojrzenie. Po raz pierwszy widział taką osobę. Była smokiem, to nie unikało wątpliwości jednak nie miałby ani krzty radości zabiając ją. Powiedziałby więcej, nie mógłby tego zrobić. -Przepraszam.-Stęknął.
-Nie ma potrzeby...wiem kim jesteście, zastanawia mnie tylko czemu...
-Chcieliśmy wiedzieć co się stanie dalej, bez jakiś innych motywacji.-Wtrąciła Shiro. Xelloss objął ją ramieniem.
-Dlaczego nas tu sprowadziłaś?-Zapytał. Kapłanka uśmiechneła się blado.
-Xelloss'ie...wiem ,że jestem ryuzoku,ale mam do ciebie prośbę. Prośbę o ocalenie najdroższej dla mnie osoby. -Mazoku zadrżał lekko.
-A jaśniej? - Wyjrzała za okno.
-To bardzo długa historia...ale proszę, abyś...-spazowała- błagam...chodźcie za mną.-Spowiło ich blade światło i wszyscy znikneli.
*
Pomieszczenie było bardzo małe. W środkowej części stał mały podest z dużym srebrnym sześcianem. Xelloss spojrzał na nią pytająco.
-Proszę...nie pytajcie o nic, tylko...
-Powiedz,przecież nic ci nie zrobimy. Rozmowy w sprawie ugody wciąż trwają, jeszcze nic nie jest powiedziane, nie mam podstaw żeby cię atakować.-Nie odezwała się przez dłuższą chwilę, potem przytaknęła powoli.
-Chciałabym abyście zabrali to naczynie i przenieśli je do świątyni na południu kontynentu.-Tadao przyjrzał się ogromnemu sześcianowi jeszcze raz. Wskazał na niego palcem.
-TO naczynie? Jak my to uniesiemy?-Odwróciła się w jego kierunku.
-Jesteś łącznikiem, myślałam...-Zmierzył je wzrokiem ponownie. No fakt, nie pomyślał.
-Na kiedy ma to tam dotrzeć?-Xelloss przekrzywił głowę zaciekawiony.
"Zwariowałeś???!!! Chcesz to brać?!!!"
"Nic nie tracimy, to zajmie tylko chwilę, Ta daj se na luz."
"Tracimy, tracimy, a co jeśli to jest zasadzka? Co wtedy powiesz?"
"Powiem,że ta kobieta nie mogłaby zrobić czegoś takiego"
-Chciałabym abyście zabrali je dzisiaj,a dotarli z nim jutro. Dotego czasu zatrzymali się w jakimś bezpiecznym miejscu.
-Dlaczego mamy ci ufać? -Łącznik wychodził z siebie. Satara opadła na kolana i opuściła głowę.
-Jeżeli...jeżeli mi nie zaufacie to...ja już i tak nie mam w co wierzyć.-Dodała półgłosem. Shiro podleciała do niej szybko.
-Nie no... niech pani nie klęka! Mój braciszek tylko wygląda na takiego zgryźliwego, naprawdę jest nawet miły.
-Dzięki Shiro,wielkie dzięki.-Tadao bąknął pod nosem. Spojrzał na mazoku,ten przytaknął.-No dobrze. Możemy coś jeszcze zrobić dla ciebie kapłanko?
-Powiedźcie w świątyni,że to...-spauzowała- przesyłka od upadłego smoka.
*
Tym razem byli w hotelu. Wielkie "pudło" jak nazywał je Tadao stało w środku pokoju. Shiro patrzyła przez okno i uśmiechała się lekko.
-Xell co cię do cholery podkusiło żeby to brać? Przecież to był smok,do tego kapłanka, na pewno zabiłaby cię bez zmrużenia oka,gdyby zaszła...
-Wątpię. Tadao zanim cię poznałem-przeniósł wzrok na dziewczynę-byłem również szkolony na kapłana.-przerwał- Teraz mój drugi test, na generała, ma się ku końcowi,ale tamten pamiętam bardzo dobrze.
-No i co w związku?
-To,że nie były to moje najlepsze lata, uważałem je za stratę czasu. -Uśmiechnął się tajemniczo. - Ale ta kobieta też nie miała chyba za łatwego życia...nic nas to w końcu nie kosztuje. Juuoh jeśli będzie chciała przesłać nam jakieś rozkazy i tak to zrobi.
-Działamy na własną rękę...
-Zabranie Shiro to twoim zdaniem było spełnienie przysługi? - Pokiwał głową.
-No tak...ale słuchaj chyba za nim to oddamy...to zobaczymy co jest w środku,nie? -Xell przekręcił głowę w jego stronę.
-No wiesz...nie wpadłem na to. - Podszedł do "pudła".-Potrafisz to zrobić?- Łącznik spojrzał przez chwilę na niego i pojawił się tuż obok. Dotknął palcem jednej ze ścian. Miejsce zajarzyło się na szaro.Po chwili w rękach Tadao pojawiło się małe ostrze. Uśmiechnął się. Podniósł szybko rękę i przeciął zamek.
-Poszło za prosto.-Skwitował mazoku.
-Nie Xell, rzuciłem zaklęcie. Było zapieczętowane.-Przełknął ślinę i wziął głęboki wdech. Wbrew słowom które wypowiedział, gdyby nie posiadał odpowiedniego kodu lub nie byłby łącznikiem za Shabiego by tego nie otworzył. Kapłanka się postarała. Położył dłoń na małym wklęsłym uchwycie i pociągnął go do siebie. Xelloss jęknął.
Nastała chwilia ciszy.
-To jest...- Tadao schylił się lekko i wziął kartkę papieru leżącą w rogu naczynia.
-Z tego co tu jest napisane...-Spojrzał na swojego przyjaciela. Xelloss wciąż gapił się na "przesyłkę". "Przesyłka" była na oko dziecięsięcioletnią dziewczyną. O złotych włosach spiętych w dwa luźne kucyki. Miała lekko otworzone oczy, które emanowały błękitem i rozchylne usta. Siedziała prosto mając dłonie na kolanach, ubrana w zieloną, ściśle przylegającą do ciała sukienkę. Wyglądała jak rzeźba z policzkami i całą skórą niezwykle bladą. Mazoku poczuł,że serce o ile je miał stanęło w miejscu.
-...to jest..."dziecko świtu".- Tadao opuścił kartkę, która pofrunęła na pobliski tapczan.
*
(Yey mówiłam,że poznacie kogoś znajomego ^^, podobało się?Mam nadzieję,że usytasfakcjonowani^^)
kanti_metallium@wp.pl

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.84331500 1313894190
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!