Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 5
rozdział #04
 
Treść fanfika..
Uff.. dobrnęliście do kolejnej części. Gratuluję. Wiem że w tej chwili właśnie wgryzacie się w biurko/ walicie klawiaturą o ścianę/ wyrzucacie monitor przez okno/ walicie mychą o podłogę / zrzucacie jednostkę centralną ze schodów (niepotrzebne skreślić, a w razie potrzeby dopisać). Jak checie możecie w kazdej chwili odejść od komputera, zaparzyć sobie kawę i obejrzeć kolejny odcinek "Domku na prerii"

Tym którzy jednak z wielkim poświęceniem zdecydowali się czytać, życzę powodzenia i radzę przygotować sobie kubeł herbaty lub inne napoje niewyskokowe.

KSIĘGA CZWARTA ( i niestety nie ostatnia)

rozdział pierwszy.

Kriss wkurzona jak nie wiem co, galopowała przez pola. Słońce zaczęło zachodzić. Czerwone jego płomyki oświetlały twarz Kriss, jej zmarszczone brwi i zaciętą minę.
Za nią galopowało jej rodzeństwo. Nieco zdezorientowani (jak zwykle nie za bardzo rozumieli o co chodzi, takie dwoje słodkich idiotów [:DDD) spojrzeli po sobie. Wiedzieli że nie powinni się w tym wypadku odzywać..
- Kriss.. dlaczego odjechaliśmy? - jednak wypalił Moony __-__
Kriss nie odpowiedziała.
- będziesz łaskawa się odezwać, czy mamy cię błagać.
- nie chce mi się z tobą gadać. - warknęła Kriss i przyśpieszyła.
Na drodze leżał zwalony pień. Kriss, chociaż pień był ten prawie wysoki jak jej koń postanowiła go przeskoczyć. Już w pełnym pędzie koń wzbił się do skoko, już był w powietrzu, gdy..
- A !
- AAAA !
- I - HA HA HA HA !

*JEBUT*

Kriss zamroczona leżała na ziemii, jej koń również a przed nimi stał nieco zdezorientowany chłopak, stojący akurat w tym miejscu gdzie przebiagała planowana linia lądowania konia Kriss.
Po chwili pojawili się Sunny i Moony nadjeżdżający z obu stron pnia, ponieważ znaleźli lepszy sposób- okrążenie przeszkody.
- kto ty?- Sunny zapytała nadal nieco zdezorientowanego faceta. Próbował zrobić jakąś przytomną minę, ale uniemożliwił mu to alurat lizak chupa- chups tkwiący mu w ustach.
- tamten król..- wskazał niepewnie w stronę królestwa Teme a potem dodał- ej, myślicie że ona jeszcze żyje? - spojrzał na nadal nieprzytomną Kriss.
- złego diabli nie wezmą.. - podsumował ją Moony
Facet pochylił się nad nieprzytomną Kriss.
- żyjesz..?
Dziewczyna wolno odemknęła powieki. Momentalnie oprzytomniała.
- EJ CO TY SOBIE MYŚLISZ WYSKAKIWAĆ MI NAGLE PRZED KONIA ?! DEBILU [TRZASK] TY JEDEN !
Kriss tak strezliła facetowi z liścia że lizak którego miętosił w pysku roztrzaskał sie o jego zęby.
- zepsułaś mi lizaka. - facet z żalem wyjął sam patyczek - pozatym to nie moja wina że skaczesz przez wysokie przeszkody nie patrząc uprzednio co jest przed nimi.. to mogło sie dla ciebie gorzej skończyć, dziewczynko..
- aż w mordę, mądrala się znalazł. - jęknęła Kriss podnosząc się ziemii
- wiecie może gdzie mogę znaleźć Kriss, Sunny i Moony Gabriev, Venetha, oraz Katię?
- pha ! masz z nimi ZASZCZYT kmiotku ! - Kriss szybko wstała, tak że omało nie wyladowała spowrotem na glebie.
- kmiotku? - facet odpakował kolejnego lizaka i włożył go sobie do gęby - ksążę Teme dał mi pracę nadwornego maga ! i miałem znaleźć was by wam pomóc !
- nie wyglądasz na silnego. - Sunny spojrzała na faceta. Miał on poskręcane jasno turkusowe włosy,a na czole przepaskę z wyszytym króliczkiem playboya __-__. Swoimi zielonymi oczami spoglądał niezbyt bystrze. Do tego jeszcze po chamsku miętosił lizakiem w gębie.
- no cóż.. doskonale radzę sobie w sztukach walki, we władaniu mieczem, i w czarach się trochę znam.. - powiedział niby skromnie. - macie szczęście ze spotkaliście właśnie mnie. Jam jest wielki Chazz !
- Szajs?- zapytała się Kriss
- Chazz ==" kobieto...
- phe! Szaz czy Szajs.. co za różnica..
- nie obrażaj syna największej wyznawczyni Zoamelgustara, bo on cię pokaże ! - zarecytował że aż mu mało lizak nie wypadł z ust
- Zoamelgustar? a co to znów za manel? - Moony bezmyślnie spojrzał na Chazza
- zaraz zaraz czy ty nie jesteś czasem synem Martiny i Zangulusa? - wpadła na to Kriss, któraj mama zwykła opowiadać takie bardzo miłe historie do snu [:DDD może dlatego wyrosła na takiego odludka [:DDD
- skąd wiedziałaś? - Chazz przekręcił lizakiem co oznaczało najwyższe zainteresowanie
- PRZYKLĘKNIJ I MÓDL SIĘ ! MY JESTEŚMY POTOMKAMI LINY INVERSE !!!!!!!

*TRZASK* - piorun rozswietlił niebo

- tej tamtej? co niby okazała się lepsza od mojej mamy i nie wierzyła w moc Zoamelgustara?
- tej tamtej - -" kmiotku
- co ty z tym kmiotkiem? czyżbyś nie zauważyła jaki jestem seksowny?

[GLEBA]

-ten lizak odbiera ci urody..
Patyk od lizaka sterczący z ust Chazza drgnął.
- jestem uzależniony od lizaków.

[GLEBA]

- rozumiem.. to znaczy nie rozumiem. Jak można byc uzależnionym od lizaków?
- jak widzisz można. Pozatym dlaczego zwracasz się do mnie na "ty"? jestem od ciebie przynajmniej 5 lat starszy !!!
- tez mi osiągnięcie..
- rozwaliłem pierwsze miasto, kiedy ty jeszcze na gówno papu mówiłaś !
- phe!

TYMCZASEM U VENA I KATII

- no.. choć.. głupie bydlę !!!!!!! - Katia ciągnęła konia za uzdę na chama próbując sprawić żeby się ruszył. Lecz ten ani drgnął.
- ja to może lepiej zrobię. - rzekł Ven. Podszedł do konia pogłaskał go, on cicho zarżał (dodam że była to klacz ^^) i potulnie udał się za Venethem tak że ten nie musiał go nawet prowadzić.
W końcu zostawił go przed zamkiem. Ven i Kat udali się spowrotem do sali tronowej gdzie nadal siedział książę. Czerwone promienie zachodzącego słońca oświetklały smoka za oknem tak że wyglądał jeszcze bardziej przerażająco niż jest. Król spojrzał ciepło na naszych bohaterów.
- i co? zdecydowaliscie się?
- tak. My zostajemy z panem. Oni udali się do tamtego królestwa.
- może to i dobrze. Nie była mi potrzebna zrzędliwa piękność ani dwoje słotkich idiotów...
- no nie ^_- [oczko]
- słyszałem że książę Teme wynajął jeszcze jednego potężnego gościa.. Chazza z Bzdyczków.. wygląda niepozornie, ale ma wielką moc.
- Shazza? ta piosenkarka disco polo? - zauważyła tępo Katia
- nie ==" to jest facet, Chazz !
- a ładny?- wypaliła
"z kim ja muszę pracować" - pomyślał książę
- co mamy dokładnie robić? - zapytał się wreszcie Ven
- róbta co chceta. Dostęp do drzewa z Teme ma tylko prawowity władca, tak samo jak dostęp do naszego jeziora.. więc zróbcie tak, abym mógł wstąpić na tron, a on się go zrzekł.
- możemy już iśc?
- jasne. I acha - jak znajdziecie jakiegoś szpiega lub zdrajcę nie wahajcie się - zabijcie od razu.
- OK.
Wyszli z sali tronowej.
- to co robimy?- zapytała się Katia Venetha
- może na początek się przebierz bo w tych butach nie wyglądasz za ciekawie - -"...
- co? no dobrze.
Katia zeszła, odczepiła ekwipunek z siodła które teraz wisiało kulturalnie w stajni. Po chwili wyszła ubrana w swój codzienny strój- czerwone dzwony, białą króciutką spudniczkę, czerwony top bez ramiączek osłaniający jedynie piersi i hm takie coś co nosiła Leeloo z "Piątego Elementu", tylko że czarne, jednolite i zupełnie inne [:DDD. Do tego biała peleryna.
- no, tak już lepiej. - powiedział Ven - a, i zapomniałaś miecza. Może się przydać.
- a i owszem. - Doczepiła sobie miecz
Zeszli ze wzgórza. Na dole znajdowało się spore miasto, zapewne stolica tego księstwa. Ven i Katia zasiedli w jakiejś knajpie zamawiając niewyskokowy koktajl truskawkowo mleczny z fioletową słomką oraz dwoma parasolkami.
- Kriss i reszta sa bardzo przebiegli. Jak my to wszystko rozegramy? - zapytała się Katia siorbiąc koktajl
- nie mam pojęcia.. chyba lepiej było trzymać się ich.
- nie. Myślę ze tak będzie najlepiej. O, koktajl się skończył ][
- a może by wykraść ten sztylet?
- Ven =="
- ee.. ekhm - zmieszał się chłopak ^^
Nagle do naszych bohaterów przysiadła postać w starym obdrapanym płaszczu.
- nie mamy pieniędzy. - powiedziała Katia nie zważając na to że na szyi błyszczy jej się złoty łańcuszek od peleryny a na dłoniach pierścionki, a jej kolczyki wykonane są z jakiegos drogiego tworzywa.
- chcecie zdobyć sztylet? - zachrypiała postać.
- a ty skąd wiesz skoro jesteś taki mądry?
- miałem byc tu nadwornym magiem ale zrezygnowałem gdy odkryłem prawdziwe oblicze króla..
- prawdziwe oblicze?
- owszem.. on ma.. tajemnicę.. ale nie o tym ma być rozmowa. Słuchajcie. Jezioro z Aki jest częściowo wyschnięte, dlatego król się usprawiedliwia że nie daje wody poddanym.. ale tak naprawdę pod tym jeziorem znajduje sie inny zbiornik, pełny aż po brzegi, którego nie chronią duchy, tym samym czerpać z niego może każdy. Możecie zaszantażować króla..
- a dlaczego ty tak nie zrobiłeś?
- bo mi ten sztylet niepotrzebny..a odkąd poznałem prawdziwe oblicze króla Aki.. życzę mu jak najgorzej... - zachrypiała postać i juz zmierzała się do wyjścia
- czekaj czekaj. A skąd mamy wiedzieć że nasz nie oszukujesz?
- kuźwa ][ a dlaczego miałbym was oszukiwać?
- a niewiem.
- Ty jesteś Flawiusz Veneth I, syn Amelii i Zelgadissa Graywords, jeden z najzdolniejszych złodziei tego tysiąclecia. Równie dobrze mogłabym cię wydać. A ty - postać zwróciła się do Katii - jesteś pół- mazoku, jak być chciała mogłabyś rozwalić ten wymiar jednym kichnięciem. Gdybym o tym doniosła królowi powybijał by was w pień. A po co mi to?
Ven i Katia wytrzeszczyli na przybysza oczy. Nagle równocześnie, jak na komędę złapali go za ręce i wywlekli z knajpy.
Postać, gdy się zorientowna że jest ciągnięta, rozbłysła białym światłem i uwolniła się z uścisku naszych bohaterów. Spadł z niej wyświechtany płaszcz. Ukazała się piękna, różowowłosa elfica, ubrana w różową suknę przetykaną złotem. Na dłoniach miała złote bransolety, na palcach pierścionki z diamentami. Z szyi zwisał jej medalion wartości chyba księstw Aki i Teme razem. Rozwścieczony wzrok wbiła w Venetha i Katię. Całe to wydarzenie wzbudziło uwagę mieszczan. Była noc, a białe światło bijące z lewitującej elficy rozświetlało całą ulicę.
- jak smieliście mnie tknąć ! - wycedziła. Tym samym ochrypłym głosem co zdecydowanie nie pasowało do niej ^^ - zdradziliście moje przebranie.. lecz nie więcej.. - i znikła.
- znikła..- wydusił Ven.
Lecz Katia szeroko otworzyła oczy i wygldało jakby wodziła za czymś błyskawicznym tempie.
- nie znikła tylko uciekła.. ZA NIĄ ! -rozkazała
Zaczęli biec, lecz Veneth ze zgrozą zobaczył że został daleko za Katią, która biegła szybko jak wiatr. Lecz stwierdziła że to i tak za wolno. Rozbłysła szkarłatnym światłem...
Na kilka sekund wszystkich oślepiło..
W miejcu gdzie rozbłysło światło stał jaszczur pokryty szkarłatnymi łuskami. Z boków sterczały mu dwa ogromne skrzydła, każde wielkości chałupy. Pazury wbijały się w ziemię a trzy ogony zakończone szpikulcami wściekle siekły powietrze. Po chwili smok także znikł, jak wydawało się wszystkim, ale on tak naprawdę podążył z niewiarygodną szybkością za elfką.
- ta dziewczyna coraz bardziej mnie zadziwia... - westchnął Veneth i przystanął żeby wziąć oddech.
Tymczasem Katia pod postacią potwora mknąc przez las powalając drzewa dostrzegła elfkę. Przyspieszyła i momentalnie znalazła się przed nią, przygniatając łapą do drzewa.
- AAAAAAAAAAAAAAAAUUUUUUWWWWWWWWRRRRRRRRRHH !!!!!!! - zaryczała że aż ten ryk rozniusł się po całej okolicy.
- czego chesz.- zachrypiała elfka wciąż próbując uwolnić się z uwięzi. Lecz uniemożliwiały jej to pazury wielkości jej samej.
- nigdy nie zadzieraj z pół-mazoku, ćwierć - złotym smokiem.. , pół-złotym dzieckiem. - zachichotał jaszczur. Po chwili do tego towarzystwa doczłapał zdyszany Veneth.
- Katia.. to ty?- zapytał z niedowierzaniem
- nie, duch święty =="
- ale jak.. dlaczego..
- a tak o ^^ niedawno odkryłam tą zdolność ^^ w tej postaci jestem niepokonana.. fuzja czarnej i białej magii.. hehe ^^ - wyszczerzyła śnieżnobiałe zębiska, każde wielkości nogi Venetha.
Nagle znowu rozbłysło oslepiające szkarłatne światło i przed Venem znowu stała roześmiana Katia, nadal przytrzymującą elfke przy drzewie.
- czemu uciekałaś?- zapytała się jej
- ukrywam się przed.. ach puść mnie, nie będę uciekać.
Katia ostrożnie pusciła ją. Elfka otrzepała z kory swoje przydługie uszy.
- więc.. nazywam się Rhea. Król księstwa Aki wynajął mnie kiedyś jako nadwornego maga, lecz niestety odkryłam sekret dotyczący tego jeziora i jeszcze inny.. on za to skazał mnie na śmnierć, zeby nikt inny się o tym nie dowiedział. Ja uciekłam, i ukrywam się.. jak się teraz dowie gdzie jestem... ojejejej.. - elfka schyliła głowę.
- ojej.. słowem, narobiliśmy ci kłopotu ^^
- dokładnie - zachrypiała elfka
- twój głos nieco kontrastuje z urodą.- zauważył Veneth
- owszem - chrypnęła elfka jakby miała zaraz opluć ich czymś obrzydliwym - byłam królową w swoim kraju lecz mój młodszy brat zaczarował mnie.. wszyscy pomyśleli że to zły znak i wygnali mnie. I teraz on jest królem ][
-ou biedactwo ^^ ! a słuchaj, może pomożesz nam w zdobyciu sztyletu?
- nie ! nie mam co robić tylko wam pomagać !!! - zachrypiała elfka jak żul spod sklepu monopolowego
- tak się składa ze znam pewne zaklęcie leczące chrypkę.. ^^ - powiedziała niewinnie Katia
- serio?
- tak.. ale skoro nie chcesz..
- kto powiedział że nie chcę? miałam zamiar od razu się zgodzić !! tak tylko chciałam cię sprawdzić.
"a mówią że elfy nie kłamią"- pomyślał Veneth.

TYMCZASEM U KRISS I RESZTY LUDKÓW

- czy ty musisz za nami łazić? - warknęła Kriss przyśpieszając kroku.
- cicho bądź *chhwwwsppp* - Chazz wciągnłą sok z lizaka że wszystki zebrała się ślina w ustach - mam was chronić.
- jak narazie przez ciebie boli mnie cały kark, nie mówiąc już o moim biednym Lamborgini
- i- ha ha ha.. - zarżał smętnie koń kuśtykając
- ee tam wyliżecie się - wyjął lizaka i zaczął go ostentacyjnie lizać
- lodziarz.. - usłyszał cichy chichot za sobą
- ty, blondynko, co chciałaś przez to powiedzieć? - spojrzał się na nadal chichoczącą Sunny
- nic nic. - nagle zaczęła się tak rechotać że spadła z konia
- dobrze ci tak. - mruknął Chazz wyrzucając patyczek z wylizanego już lizaka
Na horyzoncie księżyc oświatlał już mroczną sylwetkę zamku Teme.
- ci z Teme są głupi. Wystarczyło pokazać im prostego Fire Balla. - powiedział w końcu Chazz próbując odpakować kolejnego Chupa - chupsa z papierka. - tak naprawdę z czarów znam tylko to i trochę białej magii.. najlepiej to się znam na sztukach walki..przydaje mi się to w moim fachu.
- czyli? - westchnęła Kriss, która wiedziała że jak Chazz się rozgada to nie ma ucieczki.
- hmmm..- próbował wywołać błysk w oku lecz uniemożliwiło mu to skupienie uwagi na rozpakowywaniu lizaka - mucha leśna, złodziej.
- słyszałam tylko o musze pustynnej.
- mucha pustynna? hehe właśnie z tym gościem założyłem się o kupę złota że będzie żył przez rok w celibacie.. ciekawe czy tego dotrzymał..
- VENETH W CELIBACIE !! ROK !!! HAA HAAA HAAA HAAAAAAA !!!!!!!! - Kriss w nagłym ataku histerycznego śmiechu sturlała się z konia
- co jej się.. - Chazz spojrzał na Moony i Sunny, lecz ci także stoczyli się ze swoich wierzchowców.
- wy jesteście pewni że dobrze się czujecie..? - spojrzał z powątpliwaniem na tarzającą się po ziemii Kriss, nieprzyzwyczajoną do takiego śmiechu.
Minęło kilka minut, zanim byli zdolni mówić.
- bo... hihihi.. widzisz.. my znamy .. ghihi .. muchę pustynną. - krztusiła się ze śmiechu Kriss próbując wsiąść na konia
- tak? i co w związku?
- pewnie w tej chwili jest gwałcony ^_______________^ - dodał Moony
- ee nie.. to musi się odbyć z jego inicjatywy.. i kupę szmalu szlag trafił ][ powinienem ostrożniej się zakładać ][
- a tak przy okazji.. czemu wy przyjmujecie takie pseudonimy z muchą na początku?
- bo muchy są małe i nieuchwytne.
- siadają na gównach i sa najlepszymi przyjaciółmi pijaków. Taaa.. - powiedziała Kriss a Sunny i Moony ponownie spadli z wierzchowców [:DDD
- to akurat nie było śmieszne ==" - warknął Chazz, zrywając z zawiścią wreszcie papierek z lizaka i wpychając go sobie go ust ze omało nie rozerwał sobie policzka ^^
No cóż, wkrótce nasi przyjaciele dotarli do zamku i zmęczeni podróżą pokładli się spać. Tak samo Veneth i Katia- także udali się do zamku zostawiając chrząkającą ze szczęścia Rheę w lesie.

***

- brzbrzbrz..
- ej, Sunny, Moony wstawajcie.
- brzbrzbrz.. mamo nie.. tylko nie kaszka.. brzbrzbrzbrz...
- ...
- tylko nie Fire Ball.. chrrrap !
- MÓWIE WSTAWAJCIE LENIE PATENTOWANE BO JAK NIE TO SIĘ Z WAMI POLICZĘ !!!!!!!!!!
- aaa !! - Sunny i Moony zerwali się na równe nogi. Nad nimi stała rozeźlona Kriss
- ej, co się.. hep ! st..AAAAAAAAAA..ło? - Chazz potężnie ziewnął i wszedł do komnaty
- o, bez lizaka w gębie wyglądasz nawet całkiem nieźle. Oczywiście pomijając tą piżamę w misie Cocolino =="
- awr, ugryś się - Chazz odpakował lizaka i zaczął go lizać
- może byś zęby umył?
- zaraz. Muszę zawsze zacząć dzień lizakiem.
- czy ty na pewno jesteś normalny?
- odstosunkuj się - warknął Chazz, odwrócił się i podreptał do swojego pokoju.
- ufolacz. - podsumowała go Sunny
- hiehiehie - zarechotał Moony i zasnął
- hiehiehie - zawtórowała mu Sunny i także zasnęła
- WSTAWAJCIE SZKODA DNIA !!! JEST AŻ 4:00 RANO !!!
- AŻ 4:00.. no doprawdy..- jęknęła Sunny i jeszcze bardziej wcisnęła się w poduszkę.
- ale my teraz zbrodnie popełniamy ][ chrrr..- mruknął Moony wkładając głowę pod wściekłozieloną kołdrę w różowo - żółte kwiatuszki (szyta specjalnie na zamównie Sunny i Moony ^^)
Kriss westchnęła, nalała wiadro lodowatej wody i chlusnęła na rodzeństwo.
- WSTAAAAAAAAAAAAWWAAAAAAAAĆ !
- a mówisz na niego że jest nienormalny - powiedziała z wyrzutem mokra Sunny
- a co, zakochałaś się w nim? EEEEEEEEEEJJJJJJ CHAZZ !!! WIEESZ COOOO !!! - zaczęła się drzeć Kriss i iść w kierunku komnaty Chazza
- NIE NIE NIE KRISS PROSZĘ !!! - zawyła Sunny przygważdżając siostrę do podłogi
- hehehe teraz cię rozbudziłam. Marsz się umyć i przebierać !! juz już już ! ruchy ruchy !
Pomięci i zmęczeni Sunny i Moony poszli do łazienki. Tymczasem Kriss poszła do komnaty Chazza który w najlepsze sobie spał.
- śpi z lizakiem ][ gościu mnie coraz bardziej zaskakuje - westchnęła Kriss - ej, wstawaj jełopie
- Zoamelgustar cię pokaże..! - Chazz nieprzytomnie pomachał ręką i znowu zasnął
- wstawaj debilu a nie piernicz od rzeczy !!! i przyczesz tą turkusową szopę bo masz fryzurę jak Chopin ze zboczonymi pchłami =="
- chrrr..
- FIRE BALL !!!!!!!!!!!

*PIŹDZIACH*

- auuua.. chamówo ][ - jęknął Chazz podnosząc się z tego, co niegdyś było łóżkiem a teraz jest kupą popiołu.
- mówiłam po dobroci..
- dobroci dobroci - -" sroci ! i zepsułaś mi lizaka ! - wyjął z zębów sam patyczek
- i dobrze ci tak.
- awrr jesteś wredna ! - odpakował kolejnego lizaka i wepchnął sobie do pyska
- wyciągasz te lizaki jak z kapelusza, poczestowałbyś mnie jakimś..
- a nie będziesz już mnie bić?
- ...
- dobra, masz. - rzucił jej pierwszego z brzegu chupa-chupsa. Ona go odpakowała i chciwie wepchnęła do ust
- hmm niezły ! chyba zaczynam cię rozumieć.
- no to mówię że niezły ^^ ja się nigdy nie mylę.

TYMCZASEM U INNYCH BOHATERÓW POZYTYWNYCH

- ej ej.. nie tak szybko.. chrr.. ach pieść mnie..- jęczała przez sen Katia rozwalając pościel na wszystkie strony, tak że kołdra znajdowała się już na drugim końcu pokoju
- PRZYMKNIJ SIĘ !!!!! - ryknął Ven z sąsiedniego pokoju, na wszelki wypadek zaryglowanego.
- tak.. och.. rób tak jeszcze.. ach.. chhhrr.. - jęczała nadal Katia przez sen, a spała jak kamień, że nawet wybuch bomby uranowej by ją nie zbudził
W tym momencie w jej pokoju zmaterializowała się elfica. Spojrzała z niesmakiem na jęczącą przez sen Katię, znikła i zmaterializowała się w pokoju Venetha, który sobie w najlepsze chrapał z pluszowym słonikiem Bombi pod pachą.
- ej, zbudź się śpiochu !!! - zachrypiała Rhea, że aż się ściany zatrzęsły
- aaarghh.. - jęknął Ven - o, Rhea. Nie za wcześnie na wizytę?
- sorki, nudziło mi się. Uważam, że im wcześniej wyruszymy tym lepiej.
- UAAAAHHH !!! - Ven wyciągnął się prężąc swoje bicepsy i tak dalej ^^ tak że elfica przybrała kolor zachodzącego słońca. - słuchaj, Rhea, czy uważasz że twój strój jest odpowiedni na takie wyprawy?- wskazał na jej różową wytworną suknię z wieloma złotymi akcentami
- nie mam niczego innego. W końcu pochodzę z królewskiego rodu i jestem królową !
- ja też.. chrr..- mruknął Ven i znów zasnął
- ty? z królewskiego rodu? a to dobre ! - chrypnęła Rhea i zaczęła wydawać dziwne dźwięki, co zapewne było ironicznym śmiechem
- masz zaszczyt z Venethem Flawiuszem.. Flawiuszem Venethem Graywords czy jakoś tak.. - westchnął Ven w letargu - książę Sey..chrr.. ruun..
- bujasz ! - kaszlnęła elfka zrywając Vena na równe nogi
- nie, nie bujam.. mów ciszej z łaski swojej.. jest 4:00 rano..
- wwwrrr..- warknęła Rhea wydając dźwięk jakby miała splunąć najobrzydliwszą flegmą z samego końca gardła ][ - WSATWAJ LENIU PATENTOWANY !!!!!!!!!!! - ryknęła na cały głos
- AAAUAAAA !!! mamusiu, nie chcę dzisiaj iść na naukę suahili.. chrr..- chrapnął Ven
- trzymajcie mnie.. WSTAAAAAAAAAAAWAAAAAAAAAAAAAAJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- tato.. nie ćwicz śpiewu kiedy śpię..
Rhea się wkurzyła i posłała kilka czarów które by rozwaliły Półwysep Iberyjski ^^ ale Ven nadal spał snem niewinnego dziecka.
W końcu wpadła na pomysł.
- Veneth.. zbliża się Katia cała w koronkach, patrząca uwodzicielskim wrokiem...
- CO? GDZIE !!! ach zapomniałem, zakład ][][][][][ dobij mnie żebym nie cierpiał - westchnął Ven zsówając się na podłogę
- huehue ^^ - zarechotała Rhea - obudziłam cię. A teraz się ubieraj.
Ven zwlekł się z łóżka.
- a ty co tu jeszcze robisz? a kysz a kysz ! won sobaka ! nie podglądaj !
- co? och ee.. ja tylko.. eee.. - i czerwona jak kartka walentynkowa znikła zostawiając kłąb różowego pyłu.
Ven się ubrał w swój tradycyjny biały komplet i przyczepił miecz do pasa. Wszedł do pokoju Kati, której pościel była porozrzucana po różnych dziwnych miejscach jak żyrandol i pułka ze sprzętem Hi-Fi.
- ach bierz mnie bierz mnieeeee... - Katia jęczała przez sen głośniej niż kiedykolwiek. W końcu spadła z łóżka z głośnym trzaskiem. Ven podszedł do niej z zatroskaną miną.
- jesteś ranna?
- nie, całodobowa.. co? hę? o cześć, Ven ^^''''' co ja tu robię?
- ee.. leżysz..
- tak? a no tak =="
- no tak.
- tak.
- taaak..
- MOŻE BYŚ MI POMÓGŁ WSTAĆ !
- hę? a po co?
- tak wypada głąbie - - pomóc wstać z ziemi biednej i bezbronnej dziewczynie..
- a niech ci będzie.
Ven podszedł do niej i bardzo kulturalnie pomógł jej wstać. Ona skorzystała z okazji, chwyciła za kołnierz i rzuciła na łóżko.
- hehe ! - zarechotała z uśmieszkiem obleśniejszym niż kiedykolwiek
- Katia.. chyba nie będziesz.. nie masz zamiaru..
- HEHE !!
- Katia.. ej nie..
- cześć wam, OCH !!! - tą scenkę zobaczyła akurat meterializująca się Rhea
- RHEA BĘDĘ CI WDZIĘCZNY DO KOŃCA ŻYCIA ! -zawył Ven
- jeszcze się zemszczę.- warknęła Katia i zeszła z Vena
- ee..pojawianie się w nieodpowiednich momentach to moje drugie imię..- jęknęła Rhea - jak wam się podoba mój nowy strój? - wskazała na zrobioną z różowej poszewki spódniczkę, i coś, co chce bardzo byc bluzką. Ponadto związała sobie włosy na samym czubku głowy, lecz i tak walały się one na podłodze.
- jest piękny - powiedział Ven z dziką satysfakcją patrząc na minę Katii - wiesz, nie wiedziałem że masz taką ładną figurę.
W Katii coś zabulgotało, ale nie dała po sobie poznać.
- dzięki #^^# - Rhea przybrała kolor swojej sukienki i zastrzygła spiczastymi uszami.
- ile masz lat?
- mało.. zaledwie 218..
- zaledwie..
- taa..
W końcu wszyscy doprowadzili się do porządku (jeżeli tak mogą wyglądać osoby obudzone o 4:00 nad ranem) i wyszli do wiochy, która była miastem (3majcie mnie, jaki tekst ][). Zakupili sobie po wielkiej porcji lodów i szli liżąc je bezwstydnie. Venethowi i Rhei trochę utrudniały to woalki, które założyli że niby są incognito ^^ .
- wiecie jaki mam plan? - zapytała się elfka akurat oblizując się po skończeniu jednej z 52 gałek loda
- nie. Naprawdę trudno nam myślec o tej godzinie..- jęknęła Katia i zrobiła ruch jakby zaraz miała paść na ziemię, lecz Ven w porę ją złapał
- więc - ciągnęła elfka nie zważając na niezbyt obecne oblicza towarzyszy - dzisiaj wieczorem włamiemy się i zakosimy troche wody z jeziora jako dowód.
- a po kiego pedolacza.
- noo.. zaszantażujemy króla i sam zrzeknie się tronu przekazując go nam ^^ genialne nie?
- nie =="
- to rzućcie jakims innym pomysłem jak jesteście tacy mądrzy. - zachrypiała elfka
- myślę że.. - powiedział Veneth po kilku minutach czynności którą przy wielkim przymknięciu oka mażnaby było nazwać myśleniem - wykradniemy tą wodę. Lecz potem pujdziemy do tego Teme czy jakimtam i pochajtamy księciowi ptrzed nosem w zamian pełnomocnictwa tronu... jak się zgodzi i da nam łuk, załatwimy chama i oddamy władzę księciu księstwa Aki, który da nam miecz a potem.. hę, co ja mówiłem? pogubiłem się ][
- ee zabić? - zapytała Rhea
- jacha ! jeżeli zajdzie taka potrzeba !
- ja się ciebie zaczynam bać - jęknęła Katia
Nasi bohaterowie wyszli za miasto i szli ładną, wybrukowaną drogą wśród pól. Nad choryzontem świeciło ranne słoneczko.
- hehe powinnaś mi dziękować że jeszcze żyjesz nędzna zboczona..
- nie kończ..
- bo co? ty obleśna nimfomanko?
Katia przystanęła na środku drogi. Nagle zapadła ciemność. Wokół dziewczyny zebrała sie szkarłatna poświata. Jej różowe oczy (Katii, nie poświaty [:DD) błyszczały gniewnie. Po chwili w jej ręce zaczęła się tworzyć kulka energii tworząc oślepiające światło.
- ha, skoro tak grasz..- Veneth wyjął miecz. Zaczął mruczeć pod nosem jakieś zaklęcie. Zawiał silny wiatr.
Rhea na wszelki wypadek zaczęła lewitować tworząc wokół siebie barierę ochronną.
- HHHHHHHHHHIAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - z miecza Venetha błysnęła biała wiązka energii.
- IIIIIIIIIIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - Katia odpowiedziała wiącha srebrzystego światła z jej rąk

*SSSSSSSSSSSSSSSSSSSSRRRRRRRRRRRRRRRRRRUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU*

Wzbiły się tumany kurzu. Po paru minutach kurz ten opadł.
- jestem cała? - chrypnęła nieśmiało lewitująca Rhea otwierając jedno z niezdrowo fioletowych oczu.
Na pustyni, którą niegdys była przepiękna łąka oblana kwieciem i różnorodnym stworzeniem ^^ stała Katia, a gdzieś daleeeko leżał Veneth.
- świnia. Śmiał zadzierać z pół - mazoku. - warknęła Katia - to było jedno z moich słabszych zaklęć. Prawdę mówiąć myślałam że będzie silniejszy.
- nie tak szybko ! HHHHHHHHHHHHHHHHHHHAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - w stronę Katii leciało kolejne białe światło, lecz ta w ostatniej chwili odskoczyła.
- jeżeli myślisz że można mnie tym zaskoczyć..- powiedziała za oddalającą się wiązką energii - to.. OCH ! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAHHH...- obejrzała się, i nie zdążyła uniknąć kolejnego zmierzającego ku niej ciosu. Poleciała i potoczyła się po ziemii kilkanaście metrów. Gdzieś z oddali wyszedł Veneth
- ha ha ha ! i co ty na to ! - zawołał w stronę gdzie upadła Katia spodziewając się bolesnego jęku
- chłopczyku jeżeli myślisz że takie coś odczuję.. ADIOS ! - usłyszał głos za sobą, a po chwili urwał mu się film. Veneth porażony zaklęciem osunął się na ziemię. - pośpij sobie ^^
- och co mu zrobiłaś? - zachrypiała nadal lewitująca elfka
- ee tam po kilku godzinach sie obudzi.
Lecz Veneth zaczął się powoli podnosić.
- nie znasz mnie dziewczyno.. ja dużo podróżowałem przez te kilka lat.. nauczyłem się różnych rzeczy..- jęknął wstając chwiejnie na nogach
- zdołałeś się podnieść.. jesteś pierwszym ludkiem który zdołał się podnieść po tym zaklęciu po czasie krótszym niż jeden dzień. Gratuluję ^^
- nie chachaj się tak głupio.. zaraz poczujesz mój miecz !!!!!!!! - Veneth przymknął oczy i zamachnął się

*FFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFUUUUUUUUUUUUUUUUCCCCCCCCCH*

*BENG*

Miecz wymierzony w Katię walnął w coś twardego. Veneth otworzył oczy by zobaczyć co to jest. Ku rozpaczy okazała się to wielka łuska.
- czas kończyć tą walkę - warknął czerwony jaszczur, trzepocząc trzema ogonami. Wziął głęboki wdech i.. zionął ogniem ^^ Veneth padł nieprzytomny.
- AAALLEEE CZAAD ! - Rhea szeroko otworzyła oczy
- no nie ^^ - jasczur po chwili spowrotem zamienił się w Katię
- chyba go trzeba trochę uzdrowić.. Veneth żyjesz? - elfka stanęła na ziemii i podeszła do Venetha
- +_+
- ludzie, nie masz litości nad biednym chłopakiem - Rhea spojrzała z wyrzutem na Katię i rzuciła na Vena czar uzdrowienia. Ten po chwili z trudem otworzył oczy.
- viktoriiiiiiii ^^ ! - zawołała Katia z gestem zwycięstwa w stronę Vena - i co, dostało sie troszkę po dupie, co ^^
- to niesprawiedliwe.. ty się umiesz zamieniać w.. nie, smok to napewno nie był, smoki są ładne a ty się zamieniasz w jakiegoś jaszczuroufowarana z komodo ][ to nie fair !
- i po coś zadzierał z [kop] pół mazoku chamie [kop] co?
- co mnie bijesz świnio !
- co świnio !
- jajco !
- och przestańcie, bo ja wam pokażę co to znaczy magia - warknęła elfka groźnie nastraszając uszy
- ech dajmy już spokój.. w końcu mamy zdobyc oręż..
- o właśnie, apropos oręża.. mógłbyś mi pokazać twój miecz?
- jacha.
Podał jej swój pięny miecz. Ona obejrzała go z podziwem.
- słuchaj czy to nie jest czasem miecz z Naab?
- oczywiście !
- OJEJ ! ależ.. ten miecz jest obdarzony niezwykłą mocą !
- niezwykłą mocą? dla mnie oprucz tego że ładnie wygląda nie jest niczym obdarzony.
- bo nie umiesz się nim posługiwać.. wśród pięciu częśći oręża z Naab miecz jest właśnie najważniejszy.. by odkryć jego prawdziwą moc trzeba długo i wytrwale ćwiczyć.. tylko jedna osoba z na 5000 lat może się nim posługiwać..hmmm - przymróżyła oczy - miałam okazję posługiwać się podobnym mieczem, ciekawe czy..- zabłysła różowym światłem, zamachnęła się i.. odcięła Katii rękę od ramienia ^^
Katia wybałuszyła oczy spoglądając to na ramię, to na leżącą na ziemii jej rękę.
- tak myślałam. - Rhea uważnie obejrzała miecz - tylko jedna osoba może posługiwać się tym mieczem..
- odciełaś mi rękę..- zauważyła Katia
- gdybym ja była wybrana do obsługiwania sie tym mieczem, Katię oprucz tego że by straciła rękę, poraziłby straszliwy czar i prawdopodobnie już do końca życia przyciągałaby karaluchy ^^
- odciełaś mi rękę ! - powiedziała Katia, tym razem już bardziej pewnie
- a skąd wiesz że wogóle ten miecz jest obdarzony jakąś mocą? - zapytał się Ven Rhei
- miałam okazje zaznajomić się z mieczem podobnego typu.. a pozatym.. słyszałam że ilekroć zbruka się ten miecz krwią, przybiera on kolor srebra, a na ostrzu pojawia się złoty napis.
- odcięłaś mi rękę !!! - Kriss powiedziała to tym razem całkowicie pewnie
Ven wziął miecz do ręki. Istotnie, ostrze było srebrne a wzdłóż niego przebiegał misternie zrobiony napis w dziwnym języku.
- co tu pisze ?
- hmm- Rhea przyjrzała się napisowi - nie wiem. Jest napisany w dziwnym języku. Prawdopodobnie starożytnych smoków. Nie potrafię go odczytać.
Po chwili napis znikł, a ostrze znowu zrobiło się stalowe.
- ODCIĘŁAŚ MI RĘKĘ ! - Katia krzyknęła podnosząc swoją rękę z ziemii
- kto w takim razie może się posługiwac tym mieczem?- zapytał Ven
- ty, Veneth.
- co ja? dlaczego? to niemożliwe !
- opowiedz mi okoliczności w których ukradłeś ten miecz. Właściwie sam moment jego zabrania.
- no.. miecz ten leżał w takim jakby akwarium.. wsadziłem do niego rękę.. nagle rozbłysło złote światło..
- tak tak i co dalej?
- EJ ODCIEŁAŚ MI RĘKĘ !!! - Katia pomachała elfce swoją odciętą ręką przed nosem, lecz ona nie zwróciła na to uwagi
- potem to światło znikło... włożyłem rekę do tej wody i wyjąłem miecz.. a potem..
- dalej nie musisz opowieadać. Tak, dla ciebie jest przeznaczony ten miecz. Widzisz te złote ozdóbki na jego rękojeści?- wskazała na malutkie złote kuleczki których Ven wcześniej nie zauważył - gdybyś nie był wybranym, złote światło zamieniło by cię właśnie w jedną z nich.
- niemożliwe !
- a jednak.
- EEEJ !!! ODCIĘŁAS MI RĘKĘ !!! jak ja teraz wyglądam. Jestem niesymetryczna.- chlipnęła Katia
- już już. - elfka wzięła rękę Katii i przytknęła ją do jej ramienia. wymówiła zaklęcie i ręka tkwiła mocno przy ciele.
- oo działa ^^ - Katia zamachała kończyną trafiając przy tym Venetha w nos i Rheę w ucho - jak fajnie ^^

Opusćmy tą jakże radosną scenę __-__ i przenieśmy sie do Kriss i reszty popaprańców ^^

Słoneczko oświatlało jak zwykle posepną twarz Kriss. Dziewczyna leżała sobie na łące żując jakąś trawę. Niedaleko siedzieli Sunny, Moony i Chazz.
- zobaczcie.. ta chmurka przypomina baraaanka.. a tamta świnkęęęęę.. - Chazz pokazywał rozentuzjazmowanym Sunny i Moony chmury przepływające po niebie
- a tamta! tamta przypomina samolot !
- samolotu jeszcze nie wynaleziono, Sunny =="
"nadają się do siebie"- pomyślała Kriss" - "jakby u zrobić żeby zdobyć łuk.. nie będzie to łatwa sprawa, jeżeli ma się Katię i Venetha za wrogów"
Gdy tak rozmyślała, nie spostrzegła że obok niej przysiadł się Chazz, zostawiając rozbawione Sunny i Moony samym sobie.
- ty też zastanawiasz się jak zdobyć łuk?
Kriss nie spojrzała na Chazza.
- owszem. To nie będzie łatwe..
- wiesz, nie jestem taki nieprzydatny na jakiego wyglądam..- zaczął nieśmiało Chazz
- obmyśliłeś plan?
- nie.. chcesz lizaka?

[GLEBA]

- no dobra. mam jako taki plan, może tobie się spodoba.
- to powiedz, bo janie mam żadnego pomysłu.
- myślę że najpierw zobaczymy gdzie dokładnie znajduje się ten krzak..
- drzewo !
- no dobra, niech ci będzie drzewo. A potem zwabimy gdzieś księcia Aki tak, by znalazł się w pułapce i zmusimy do oddania mu władzy.
- do dupy.
- wiedziałem że to powiesz.
- no ale cóż, nie mamy innego planu ani wyjścia. Zrobimy to dzisiaj w nocy.
- co?
- nie podoba mi się ten wzrok, jaki miałes przy zadaniu tego pytania - -" . Dzisiaj w nocy podkradniemy się do tego drzewa.
- achaa..
- tym razem nie podoba mi się twój głos. Jest zbyt zawiedziony .
- przestań. Ja jestem grzeczny.
- nie chce mi się wierzyć.
- wyznawca Zoamelgustara nie zajmuje się takimi sprawami.
- acha.
- ale jeżeli byś chciała, to ja jestem bardzo pomocnym człowiekiem - przysunął sie do niej
- a edź ty !! Mam inne sprawy na głowie niż hajtanie się z turkusowowłosym jełopem ==" więc spadaj !
- jesteś niegrzeczna. Ale wiem jak możesz zrobić, żebym ci wybaczył.- i jeszcze bardziej się do niej przysunął i jęgo rączka zaczęła wędrować tam gdzie nie powinna ^^
- SPADAJ NA SZCZAW ! [TRZASK]
- auuua.. moja szczęka ][
- idź do Katii. Ona na pewno się zgodzi.
-Katia? czy to nie jest czasem ta największa dziwka w całej południowej części kraju od czasów Gorącej Gieni Zawsze Chętnej?
- jak w mordę strzelił - -"
- rozumiem. No no, w ładnym towarzystwie się obracasz.
- już nie obracam.
- acha.

[ŚŚSSSSSSSSWIST]

- CO TO BYŁO???
Chazz obejrzał się i spostrzegł garście jego turkusowych włosów na ziemii. Niedaleko spadł miecz. Po drugiej stronie stali Sunny i Moony niby zajęci dyskutowaniem nad egzystencją struktury materialnej cumulusa (chociaż nie wiedzieli co każde z tych słów znaczy)
- MOJĘ PIĘKNE, LŚNIĄCE WŁOSY !!! - ryknął Chazz - COŚCIE ZROBILI !! WSZYSTKIE DZIEWCZYNY NA NIE LECIAŁY ][][][
- ej, dzieci, przynać się, kto obciął Chazzowi szopę?- zapytała Kriss
Sunny i Monny obejrzały się i wskazały się wzajemnie.
- fajnie ==" no to może któreś z was wyjaśni mi powód, dlaczego to zrobiło?
- no bo zrobiliśmy konkurs kto dalej rzuci mieczem w tamten kamień..i ona zaczynała
- nieprawda ! on zaczynał !
- BUUUUUUHUUUUUU MOJE WŁOSYYY - ryczał Chazz bezskutecznie próbując je sobie przyczepić spowrotem
- nie jęcz ! z tymi włosami do ramion nie wyglądasz tak źle (aww jak mi to przez gardło przeszło ][ wygląda jak grom na puszczy)
- serio?
- nom. Ale czekaj, zrobię ci ładniej. Sypnij ktoś nożyczkami !
I Kriss przystąpiła do eksperymentowania z fryzurą Chazza. Po godzinie żmudnej pracy miał włosy jak Wojtek W. z BB ^^. Kriss jeszcze sypnęła troche takich rzeczy jak lakier i żel. Potem podąła Chazzowi lustro
- o f mordę !
- co? nieładnie?
- jesu, alesz ja jestem seksowny ^^ mógłbym śmiało konkurować z muchą pustynną, który zawsze miał większe powodzenie odemnie ^^
- bo w tamtych długich włosach, wyglądałeś jak pedałek.
- a co ty tam wiesz kobieto ==" za to teraz.. achhh zaraz sam siebie zgwałcę
- skąd ja to znam ==" drugi Veneth
- jestem bardziej piękny od niego !
- chciałbyś. - zachichotała Sunny, ale nagle spostrzegła że wszyscy na nią patrzą, zaczerwieniła się i wróciła do swoich zajęć.
Owszem, Chazz był dość ładniutki ^^ Ale Veneth i tak ładniejszy ^^ jednak w konkursie na najbardziej seksownego chłopaka s mojich fikoof wygrywa Altar ^^^^ na drugim miejscu (tuz za nim ^^) jest Ven, a za nim Chazz ^^ potem jest dorosły Derek. A biedny Moony został się na ostatnim miejscu ^^. Jeszcze dziecna z niego, pdobna do swojej siostrzyczki bliźniaczki jak kropla wody ^^
Cóż, resztę dnia, nasi bohaterowie spędzili tak samo. Nie będę opisywać jak, bo ten fik i tak wystarczająco za dużo kb ][ i nikomu nie chce się go czytać.

Jendak zanim przesledzimy poczynania naszych herosów, przenieśmy się do sali księcia księstwa Teme.
- Drazil ! na drzewie znowu nie ma owoców. Drzewo to kwitnie raz na rok, byłem dzisiaj i niczego nie ma.
- myślę że jest to spowodowane za małymi podatkami panie.
- słucham?
- za małe podatki. Księstwu się źle wiedzie i dlatego drzewo słabo rośnie, glum glum - przełknął ślinę niczym Gollum z Tolkiena
- masz rację ! straże !!! ogłosić że podnoszę podatki o 500% !
- yes, sir ! - i jusz siakiś ludek wybiegł z sali.
- (ty naiwny kmiotku, i tak 99% przypada mi ^^) - pomyślał Drazil
- to okropne, czekam na te owoce ponat 50 lat, a nigdy nie udało mi się skosztować ani jednego.
- być może jesteś zbyt łaskawy dla swoich poddanych..
- racja ! straże !! ogłosić że za głośne śmianie się na ulicy grozi kara pozbawienia do 5 lat włącznie, oraz grzywna wysokości 1000 złotych monet + VAT !
- yes, sir ! - i kolejny ludek wybiegł z sali
- ..oraz - ciągnął swoim wężowtym głosem Drazil - jesteś mało szczodry dla twojego doradcy, którego tak wiele zawdzięczasz glum glum.
- Drazil, dostajesz 99% z podatków ! czego chcesz więcej?
- zastanów się królu.. doradziłem ci prawie wszystkie twoje decyzje.. o wznowieniu kary śmierci, o wyrżnięciu sąsiednich księstw w pień i zgarnięciu ich majątków, na twoje bezżeństwo (inaczej musiałbyś się dzielić majątkiem z żoną), zabijanie każdego kto jest ci nieposłuszny i wiele glum glum innych spraw.. czy naprawdę mi się za to nic nie należy? pomyśl sss..- zasyczał jak wąż. W ciemnym światle wyglądał naprawdę jak niezwykle chuda anakonda
- dobrze. Po mojej śmierci otrzymasz władzę...
- sss, dziękuję książę.. glum glum !
I sycząc wypłynął z sali.

Tymczasem zapadła noc. Księżyc świecił się jak cholera, co naszym herosom było wybitnie nie na rękę. Lecz w końcu Chazz, Kriss, Moony i Sunny zebrali sie do kupy. Stanęli obok wejścia przy zamku.
- to co robimy?
- nie wiem, myślałem że ty masz jakiś konkretny plan.
- OWŻ TY JEŁOPIE ][ a skąd niby miałabym mieć
Chazz wzruszył ramionami i zakręcił lizakiem.
- niewiem.
- ty kretynie debilu i idioto do kwadratu !!! co za całkowity imbecyl intelektualny mógł się wybrać na taką wyprawę bez planu !!!
- jak widać nie tylko ja ==" cicho, ukryjmy się, słyszę jakieś kroki.
Ukryli się za jakimś krzakiem, co w Chazzie wywoływało brzydkie skojarzenia związane z Kriss, wskutek czego dziewczyna musiała się trzymać trochę na uboczu ^^ tymczasem z zamku wyszedł nikt inny jak Drazil. Rozglądnął się uważnie i skulony jak pies skradający się po ochłap mięsa przemknął obok naszych bohaterów i pobiegł w zarośla.
- uff, omało nas nie zauważył - odetchnął Moony
- sledźmy go !
Podążali za królewskim doradcą starając się nie robić hałasu. Drazil węszył i nasłuchiwał jak jakieś zdziczałe zwierzę. W końcu przystanął na jakiejś polanie.
- wreeeeszcie, zaczęły mnie już nogi boleć.- westchnęła Sunny
Lecz nikt na nią nie zwrócił uwagi, bo ich uwagę przykuło co innego. Na środku wielkiej polany rosło drzewo grube jak baobab, posiadające białe liście. Błyszczało lekkim światłem. Drazil, unikający jak może światła drzewa stał nieco w oddali. Nagle coś zakotłowało i przed nim stanął duch kształtu siakiegoś bliżej niezbadanego zwierzęcia. Lecz był to duch niezwykły, bo na wpół przeźroczysty. Przemówił do Drazila:
- znowu tu jesteś. Przecież byłeś tu wczoraj.
- sss nie gadaj od rzeczy, głąbie ==" dawaj !
- już, już, co się tak śpieszysz.- Duch zostawiając za sobą dymek odleciał, podleciał do drzewa i zerwał coś. Po chwili przylciał do Drazila trzymając białą kulkę. Drazil chciwie wyciagnął po nią chude jak patyki paluchy, lecz duch nadal trzymał owoc z dala od niego.
- a zapłata?
- a tak. - Drazil pośpiesznie pogrzebał w starym płaszczu i wyjął z niego niewielki flakonik. - masz. Już mi dużo nie zostało. Ale myślę że jeszcze kilka porcjii odzyskasz materialne ciało.
- dzięki. - duch wziął flakonik, otworzył i wypił jednym chałstem. Po chwili stał się jeszcze bardziej materialny.
- dawaj dawaj ! - Drazil chciwie wyciągał łapska po owoc - no już, na co czekasz?
- hmm.. zaraz zaraz bratku.. czy mi się wydaje że się cały trzęsiesz?
- nie..
- taak.. - duch obleciał go ze wszystkich stron. - masz coś na sumieniu, albo zamierzasz mieć.
- sss !
- czy czasem jeżeli dam ci to jabco, osiągniesz odpowiedni stan, i wtedy przejmiesz władzę od króla? i nie przyniesiesz mi napoju?
- glum glum..
- ten błysk w twoich ocach.. taaak.. mam cię.. a gdybym tak.. powiedział królowi że od 50 lat kradniesz mu owoce z drzewa i korzystając z wiedzy jaką dzięki nim osiągasz knujesz plan zrzucenia go z tronu i przejęcia księstwa Aki by osiągnąć młodość?
- nie odważysz się..
- a skąd wiesz?
W zapadłych oczach Drazila cos błysnęło. Potem dla odmiany on rozbłysł. Po paru chwilach na jego miejscu pojawiła się wielka jaszczurka wielkości conajmiej parowozu.Rzuciła się na ducha i porwała mu jabłko z dłoni. Połknęła je łapczywie.
- Drazil, nie..
- RRRRRRRRRRRAAAAAAAAARRRRRR !!!!!!!! - jaszczurka syknęła dziwnym promieniem i nagle duch rozpłynął się.
- och ! - wymsknęło się Sunny
- hę? - warknęła jaszczurka i zaczęła węszyć.
- aleś nas urządziała, Sun - warknęła Kriss, po czym śmiało wyskoczyła przed potwora - tak , ja się tam ukrywam !
- oraz ja, dzielny i superseksowny bohater pozytywny ! - wyturlał się Chazz
- i eee my?- jęknęli Sunny i Moony nie wychodząc z krzaków
- RAAAAAAAAAARRRRRRRRRRR ! - zawyła jaszczurka. Chazz błyskawicznie wyjął miecz. I ochronił się od promienia.
- TY GUPIA TY !!! - rzucił się z mieczem na jaszczurkę lecz zwinnie umknęła
- RRRRRRRRRARRRRRRRRRR ! - kłapnęła szczękami, lecz zamiast w Chazza trafiła w jego miecz. Zamachała nim i rzuciiiiiiiłaaaa daleko (razem z Chazzem) ^^
- o w mordę... -jęknęła Kriss czując na sobie wzrok jaszczurki patrzący się na nią z satysfakcją (ale to głupio brzmi)
- wmmmmmrrr..- mruknęła zadowolona jasczurka i zaczęła kłapać w kierunku Kriss niemającej dokąd uciec.
- F-Fire Ball!!!!!!!!!
Lecz jaszczurka nawet nie zwróciła na to uwagi.
Za każdym krokiem jaszczurki Kriss coraz bardziej miotały wątpliwości.
Zaczęła wykonywać znaik rekami. Nagle się zatrzymała.
Zaszumiał jej w głowie głos jej mistrzyni [[pamiętaj, przed 15 rokiem życia nie ujawniaj się.. może się to skończyć tragicznie]]
- Kriss, łap ! - z rozterek wyrwał ją głos Sunny która rzuciła jej swój miecz. Kriss nie tracąc ani chwili rzuciła się na jaszczura.
- GIIIIIIIIIIŃŃŃŃŃŃ jełopie - i wbiła mu miecz w.. nos ][
- RAAAAAAAAAAAAAARRRRRRRRRRRR !!!!!!! - miotnął się jaszczur
Kriss zaczęła juz tracić nadzieję, gdy gdzieś z drzew..
- ŻEGNAAAAAJJJJJ TY POCZWARO!!!
- do mnie to było? - jęknęła Kriss
Lecz nie usłyszała odpowiedzi, bo gdzieś z drzewa spadł Chazz wbijając jaszczurce miecz w kark. Padła martwa na ziemię.
- uff ^^ - otetchnął Chazz ocierając czoło (a dokładnie naszywkę z króliczkiem playboya) - załatwione.
Kriss utkwiła poważne spojrzenie na martwym jaszczurze.
- to był mazoku. Tyle że dość słaby.
- tsia..
- chrrr..- dobiegło chrapanie z krzaków w kórym znajdowało się rodzeństwo ^^

rozdział trzeci. saaa!

W tzw. tymczasie.

Zapadł zmrok budząc przy tym Katię, Venetha i Rheę, którzy spali, by zapobiec jakiemuś zaśnięciu w akcji (zaginiony w akcji, było by tu trafnym stwierdzeniem [:DDD). Cała trójka spała sobie w cieniu drzew, jedynie Katia NA drzewie.
- POBUUUUUUUUUUDKA ! - zachrypiała wreszcie elfka
- mogłabyś delikatniej budzić - jęknął Ven
- pocałunkiem?
- no na przykład ^^
- nie pozwolę !!! - Katia zeskoczyłą przypoadkiem depcząc Venetha - tylko JA mam prawo go całować !
- dobra już dobra...- elfka pokręciła głową, próbując ukryć swoje zawiedzenie ^^
- Katiaaa nie depcz po mnie obcasami !!! - jęknął Ven
- co? a no tak, sorry ^^
- geez... - Ven otrzepał się i chwiejnie wstał
- a tak przy okazji: dlaczego budziałaś nas o 4:00 nad ranem, jak potem cały dzień spaliśmy? miałam taki piękny sen ^^ - rozmarzyła się Katia
- można było się domyslić po dźwiękach jakie wydawałaś ==" (zbereźna świnia, gdzie się takie coś wychowało)
- ojej ^^ mówiłam przez sen?
- raczej jęczałaś.
- acha. heh.. no cóż. to musimy ruszać, nie?
- chcę seksu. - usłyszały Rhea i Katia za sobą
- słucham?- zapytały z nadzieją w głosie
- a nic, chciałem zobaczyć jakie miny będziecie miały ^^. Rhea jesteś bardziej czerwona niż włosy Katii ghihihi
- ale śmieszne.- mruknęa Rhea próbując ukryć swój rumieniec
- ależ nie musisz się wstydzić.. wszyscy wiedzą że jestem najseksowniejszym człowiekiem jakiego mieliście okazję spotkać w swoim życiu ..
- hmm znałam lepsiejszego od ciebie.. zwał się Altar ^^ Saovi to szczęściara, umarła w jego ramionach ^^^^^ - zachrypiała elfka
- phe! na pewno nie dorasta mi do pięt.
- mm te jeko kocie oczka, te włoski awww ^^ a jego wzrok tak cudnie rozbrajał ^^ gdy powiedział słowo każdej osobie płci żeńskiej gięły się kolana ^^ miałam okazje tyko raz go spotkać i akurat chciał mnie zabić ^^ aww nie zapomnę jego czarującego uśmiechu gdy powiedział "giń".. awww...
- ====="""
- mnie masz na codzień, mrrr.. - mruknął Ven, a Rhea zrobiła się jeszcze bardziej purpurowa (jeżeli to było wogóle możliwe) - właściwie ty nie jesteś jedyna.. prawie każda kobieta którą spotkałem zakochała się we mnie.. no cóż.. taka jest cena..

[KOP]

- nie piernicz tyko choć! bo do twoich tytułów trzeba będzie jeszcze dodać Narcyz. Flawiusz Veneth Narcyz I BUAHAHAHAAH - zarechotała Katia
- ha ha ha.. przepraszam ale czy jest takie imię "Dziwka"? doskonale by ci pasowało.
Po krótkich rękoczynach [:DDD nasi bohaterowie pod osłoną nocy zaczęli sie skradać do zamku..
- wiesz dokładnie gdzie jest to miejsce?
- jacha - chrypnęła elfka - musimy wkraść się do zamku i wejść przez lochy.
- skąd ty to wiesz?
- eee.. sore wa himitsu desu ^^
- ej, to mój tekst ^^" a właściwie mojego tatusia ^^
- ale to naprawdę tajemnica...
- powiedz. Inaczej ci nie uwierzę i Katia cię zagryzie.- zagroził jej Veneth
- eee.. ok.. potrafię stać się niewidzialna.. #^^#
- niewi.. CO?? CZYLI TO BYŁY TE DZIWNE HAŁASY KTÓRE SŁYSZAŁEM ZAWSZE JAK SIĘ PRZEBIERAŁEM !!!!!!!
- kashlu kashlu
- wiedziałem że te ciche "odsłoń ! no dalej dalej ! nie zasłaniaj !" to nie był wytwór mojej wyobraźni ==" ty jesteś bardziej zboczona niż Katia ==="
- ee nie tak jak myślisz - elfka chyba pobiła swój rekord w czerwienieniu się, lecz pod osłoną nocy nie było tego wiadać - potrafię stać się niewidzialna tylko na jakiś czas.. zwykle 15 minut..
- o żesz ty w mordę ][
Przerwali tę rozmowę , ponieważ zbliżyli się do zamku.
- teraz ciii - rozkazała elfka chrypiąc tak, że sama sobie przeczyła
Zaczęli się po cicho skradać. Venethiowi i Rhei łatwo to wychodziło, bo jak wiadomo Rhea to elfka, a Ven złodziej zawodowy. Jedynie Katia miała kłopoty bo ona zwykle miała zwyczaj się poruszać niczym huragan Michelle ^^
Przelewitowali po cichu przez mury obronne.
- Rhea, potrafisz tak zrobić, że nie tylko ty będziesz niewidzialna?
- taa.. TRAKTUM SRAKTUM NIEWIDZIALNUM ! - i cała trójka rozpłynęła się w ciemnościach
- ale odjazd ^^ - zauważyła Katia
- ale i tak zachowajmy ciszę.. pozatym musimy się spieszyć.. to trwa tylko 15 minut..
Zaczęli się cichutko podkradać. Cichutko otworzyli wrota (TRZAAAAAASK) i zaczęli skradać się ku schodom do piwnicy (TUP TUM BRZDĘK SRUU AŁA TUP SZUR SZUR CO MNIE BIJESZ TUP SZUR RHEA TO TY? TUP TUP BRZDĘĘĘG NIE, TO JA TUP TUP EEJ GDZIE TY MNIE TRZYMASZ SZUR SZUR MYŚLAŁEM ŻE TO TWOJĘ EE RAMIĘ TUP BRZDĘK SRUUUUUUUU AŁĆ BOLAŁO) i zaczęli schodzić cichutko po schodach w dół (ŁUUUUUBUUUDUUU TRZEBA BYŁO JEDNAK ZAPALIĆ ŚWIATŁO). Już mieli zacząć iść cichutko w stronę lochów gdy usłyszeli czyjeś szybkie kroki.
- słyszę czyjeś szybkie kroki !!!
- =="
Nagle pojawił się nikt inny jak książę. Szedł szybkim krokiem (][). jego długie szare włosy ciągnęły się za nim jak welon. Minął naszych bohaterów i zszedł do lochów.
Katia, Rhea i Veneth przełknęłi ślinę. Zeszli do lochów. Na ich szczęście księcia tam nie było.
- po co on tam zszedł?
- ee pewnie chciał zobaczyć czy więźniowie cierpią dostatecznie mocno.. jak to on.. choćmy dalej ! - rozkazała Rhea.
Więc tak zrobili. Podeszli do lochu nr 13. Był pusty. Po załatwieniu zamka zaklęciem typu alohomora ^^ herosi weszli do lochu.
Rhea nacisnęła kilka cegieł w ścianie.
- mam nadzieję że nie zapomniałam inskrypcji - mruknęła. - ołpen de dor !
Ziemia sie zatrzęsła i ściana otworzyła się. Za ścianą znajdował się ciemny, wilgotny i przegniły do granic wytrzymałości korytarz. Nagle coś pyknęło i Rhea, Kastia i Veneth stali się widzialni.
- cas zaklęcia minął. - zaalarmowała Rhea - choćmy
- współczuję ci, Rhea, jesteś prawie boso a ty musisz chodzić po takim syfie.. ta woda zalega tu chyba od 300 lat..
- aww dziękuję za wsparcie ][
Wolno posówali się po omacku znajdując drogę. Nagle, po kilkunastu minutah wędrówki zaczęły dobiegać jakieś słabe promyki światła.
- zbliżamy się.
Wtem, na końcu tunelu ukazał się spory zbiornik wodny. Woda z niezbyt solidnego sufitu kapała wprost do jeziorka.
- więc to jest to tajemnicze jezioro, przez które aż tylu ludzi przelało krew..
- proszę proszę, któż nas zaszczycił swoją obecnością. - usłyszeli głos, którego w żadnym wypadku nie chcieliby w tej chwili usłyszeć (nie nie, nie była to Lina ^^)
Przed nimi, po drógiej stronie jeziora stał nikt inny jak książę Aki. Na jego twarzy gościł zlośliwy uśmiech.
- Rhea, jak ja ciebie dawno nie widziałem.. z 50 lat już będzie.. jakże się cieszę..
- radość nieodwzajemniona. - chrypnęła Rhea
"50 lat? przeciesz facet wygląda na co najwyżej 16.. co jest grane?"- pomyślała Katia
- a ty nadal nie odnalazłaś lekarstwa na swoją hm dolegliwość.. - powiedział spokojnie książę
- lepiej niż chrypę niż być takim obłudnym jak ty ! ciekawe co by poddani powiedzieli jakby się dowiedzieli o tym, że sobie czerpiesz z jeziora jak chcesz.. no cóż, w końcu masz już z 700 lat, co?
- 700 LAT??? - ryknęli Veneth i Katia
- nie dowiedzą się [błysk w oku]..
- 700 lat ! wiedzoiałem że te włosy nie są normalne ! - jęknęła Katia
- trudno mieć eliksir młodości przed nosem i z niego nie korzystać ==" a pozatym masz coś do moich włosów? mi się podobają.. zapuszczam je już od 100 lat..
Owszem, włosy tego księcia były niezwykle długie. Właściwie to ciągnęły się za nim jak welon księżnej Maximy [:DDD.
- no cóż.. będiesz się niestety musiał pożegnać z władzą i eliksirem.. ŻEGNAM ! - i nagle Rhea wzniosła się w górę, lewitując. Wymówiła jakieś zaklęcie i już po chwili w jej dłoniach tkwiła kulka energii.- IAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!

*SZUUUUUUUUUUUUUUCCCCCCHHHHHHHHHHHHHH*

Książę osłonił się rękoma, a potem stanął uradowany że nic mu się nie stało.
- i co, twoje czary na mnie nie działają he he he.
- ekhm. - hrząknęła Rhea i wskazała oczami na jezioro.
- hę? OOOOOOOOOO NIIIIIIIIIIIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kulka energii Rhei była wymierzona nie w księcia, tylko w jeziorko ^^ które jak widać całe wyparowało ^^ ku rozpaczy księciunia ^^
- STRAAAAAAAAAAAAAŻŻŻŻŻŻŻŻŻEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE ES - WU - WU - EM - ES - EN - KA - EEEEEŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚ (Sekretnie Wtajemniczeni W Mój Sekret, Nieposłószeństwo Karane Śmiercią)
Rozległ się tupot nóg i po chwili ukazało się kilku tęgich żołnieży.
- zabić chołotę ! -rozkazał, a sam wyszedł.
Jeden z żołniezy rzucił się na Venetha, lecz ten wyjął miecz i wbił go w napastnika. Kolejny z żołnieży rzucił się na Katię, lecz ona go załatwiła prostym zaklęciem. Tak samo Rhea.
Walka trwała. Żołniezy było coraz więcej.
- proponuję dać nogę. - zaproponowała Rhea
Katia przytaknęła.
- tez tak sądzę..- powiedział Ven i zaczęli uciekać, zostawiając żołnieży samym sobie ^^
Biegli przez korytarz. W końcu wybiegli z zamku, przebiegli przez dziedziniec i zatrzymali się dopiero w mieście.
- w porządku?- zapytał Veneth gdy trochę odsapnął.
- w porządku.- odparła Rhea
- [cisza]
- O KU**A ! - zaklnął bardzo brzydko Ven - A GDZIE KATIA !!??

By to wyjaśnić, robimy cofu cofu w czasie, gdy nasi bohaterowie uciekali ciemnym korytarzem.
Katia była opstatnia z towarzystwa. Lecz nie biegli sami. Nagle za nimi pojawił się nikt inny jak książę zaopatrzony w narzędzie drewniane sosnowe z napędęm ręcznym (czyli w skórcie solidny badyl) i rąbnął nim w potylicę Katii która bez hałasu spadła na mokre podłoże, tak że Veneth i Rhea tego nie usłyszeli.
Książę ją związał i ciągnąc jej bezwładne ciało poszedł na górę.

Wracamy do spanikowanych Vena i Rhei.
- ależ to straszne.. ona momentalnie traci przytomność jak ją ktoś walnie w tył głowy.. to jest jej jedyny słaby punkt.. ojejejej..
- a myślałam że jedynym jej słbym punktem jesteś ty..
- to nie pora na żarty.. ojejejej..

I tak rozpaczając przesiedzieli do świtu.

- ojejejejejej... chrrr...
- och zasnął wreszcie. - Rhea spojrzała na Venetha z głową na ławce
- to jest bar, nie sypialnia - syknęła jakaś niesympatyczna kelnerka.
- Ven, obudź się.
- chrr? co? ojejej..
Ven wstał. I zaczął się wlec w kierunku wyjścia z miasta. Za nim powlokła się Rhea.
Tak sobie szli przez brukowaną ścieżkę, gdy zobaczyli cztery postacie idące drogą.
Wszystkie szyły wolno i majestatycznie.. ich płaszcze i peleryny powiewały wśród rześkiego rannego wiatru.
Długie włosy dziewczyny lśniły w słońcu.
Miecze przyczepione do pasów dwóch osób odbijały światło. Jeszcze miały na sobie ślady krwi.
Kolejny człowiek miał w rękach złoty , wysadzany drogimi kamieniami łuk i strzały.
Wszyscy mieli w ustach lizaki ][][][][][][
Chyba wiadomo o kogo chodzi ^^
- Kriss ? (mam dzisiaj zły dzień) - pomyślał Veneth
- o, Ven ! cos ty taki struty .. widzę że jakąś laskę sobie przygruchałeś.. i to do tego elficę...
- to nieprawda ! - zaprotestowała Rhea
- i to jeszcze elficę z głosem jak żul odjęty prosto od butelki z arizoną..
- Kriss, to nie jest pora na żarty. Katia jest w niebezpieczeństwie.
- niebezpieczeństwie?
- tak.. książę odkryłjej słaby punkt.. może to wykorzystać..
- ojej !!! musimy cos zrobić !!! i to natychmaist !!! - krzyknęła Kriss nie zważając na to że dwa dni wczesniej była jej śmiertelnym wrogiem.

*ŁUPS*

Te rozmowę przerwało zderzenie się Chazza z jakimś dzieciakiem. Chłopczyk wpadł na niego z całym impetem tak że biedny Chazz przetoczył się kilka metrów dalej.
- ojej, przepraszam pana ! - chłopczyk pomógł Chazzowi wstać
- nic nie szkodzi, mały. Gdzie tak pędzisz?
- to wy jeszcze nie wiecie? książę Aki wypowiedział księstwu Teme otwartą wojnę ! powiedział że ma jednego z jego ludzi i nie zawaha się go zabić w razie przegraniej.. lecę powiedzieć wszystkim mieszczanom żeby schowali się w odpowiednie miejsce !! walka niedługo się zacznie ! - to rzekłwszy chłopczyk pobiegł dalej
- o cholera.
- zaraz zaraz - Veneth podrapał się po głowie - mucha leśna?
- ooo Veneth stary draniu ^^ [SRU] - Chazz walnął Venetha w plecy tak że zadudniło w całej okolicy - i co, dotrzymnujesz zakładu?
- pewnie !
- nie czas na to, jełopy ! - krzyknęła Kriss - lećmy na wzgórze, może obejrzymy walkę !
Pobiegli na wzgórze, z którego było widać zarówno zamek księstwa Teme, jak i Aki.

TYMCZASEM W SALI TRONOWEJ KSIĘCIA AKI

Na krześle siedziała związana nadal nieprzytomna Katia. Przy oknie stał książę patrząc na posąg smoka siedzący na dachu.
- hehehe, zabawę czas zacząć. - zarechotał. Zaklaskał kilka razy w dłonie wykonując coś w stylu klaskacza z reklamy Media Markt (pamiętacie to? "tuw tuw TUW tuw tuw. Media Markt. Nie dla idiotów ^^). I mruknął pod nosem jakąś formułkę.
Nagle zamek otoczyła srebrna aura. Wtem.. posąg smoka, na który patrzał kasiążę poruszył się. Po chwili stanął, rozprostował skrzudła i ryknął przeraźliwie. Później zleciał z dachu w kierunku królestwa Teme, razem z 14 innymi smokami, kóre były posągami.

PRZENOSIMY SIĘ SPOWROTEM DO NASZYCH HEROSÓW

- ciekawe na czym będzie polegać ta walka..
- ej, patrzcie na zamek księstwa Aki !!!
Na niebie ukazało się 15 wolno lecących smoków. Ich srebrne łuski odbijały promienie słońca.
Wtem.. ze strony zamku królestwa Teme także nadleciały takie same smoki, tylko że czarne. Nasi bohaterowie poznali w nich posagi siedzące na wieżyczkach i przy wejściu.
Obie armie smoków rzuciły się na siebie z łoskotem. W wirze walki niszczyły całą okolice promieniami i wiąchami ognia.

WRACAMY DO SALI TRONOWEJ

- no pięknie, pięknie BUAHAHAH !- zarechotał książę patrząc na dach, na którym wcześniej siedział smok. Był tak zaasorbowany zachwycaniem się nad sobą, że nie zauważył że Katia zaczęła wolno otwierać oczy.
- mój łeb.. - szepnęła. Pokręciła się i dostrzegła że jest związana. Rozbroiła ją prostota tej pułapki tak że parsknęła śmiechem.
- o, widzę że się obudziłaś.- odwrócił sie książę - zadziwiające, jak łatwo było cię pokonać. Tylko walnąć cię w potylicę..
- phe ! jeśli myślisz że już mnie masz..
- jesteś zwykłą czarodziejką, nic nie zrobisz z takimi sznurami (dodam że te sznurki były grubości cum )
- BUAHAHAHAHAHAH !!!!!! - znowu zaśmiała sie Katia - jesteś głupi.
- nie śmiej się.. moje smoki niedługo zawładną całą tą okolicą, zabiją twoich znajomych.
- denerwujesz mnie.- oczy Katii rozbłysły i wydostał się z nich taki fajowy czerwony promień, coś jak u Supermana [:DDD. Książę z wyrazem niespotykanego zdumienia na twarzy padł na ziemię. Katia wstała, zrywając wszystkie sznurki. Nic trudnego, skoro jest mazoku. Podbiegła do okna.
- o w mordę jeża kopanego ! ten laluś mówił prawdę !
Spojrzała na tron. Obok niego, na poduszcze leżał wysadzany kamieniami sztylet.
- co za głąb, zostawił go na wierzchu. - powiedziała Katia i przygarnęła sobie sztylecik. Znowu zbliżyła się do okna. Rozbłysło światło i zamieniła się w jaszczura. Ledwo się mieściła w i tak wielkiej sali.
Rozłożyła skrzydła rozwalając ściany. Tynk spadł z łoskotem na ziemię. Po chwili wyskoczyła z okna tłukąc je. Oddźwięk roznisuł się po całej okolicy.
- ej, słyszeliście to?- Veneth obejrzał się.
Z okna, tzrepocąc ogromnymi skrzydłami wyleciała Katia drąc się.
- HA HAAAA !!! ADIOS AMIGOSS !!! KATIA NEVER DIES !!! HA HAAA !!!- po czym rzuciła się na walczące czarne i srebrne smoki - NEMO ME IMPUNE LACESSIT !!! [CHAPS] - i dwa martwe smoki spadły na ziemię. Po chwili spowrotem zamieniły się w kamień.
- co to za jaszczur?- Kriss wytrzeszczyła oczy
- Katia żyje !! ha ha ha ! -ucieszył się Veneth
- TO jest Katia?- zapytała się nieśmiało Kriss
- tak ! BRAVO KATIA ! WYPRUJ IM BEBECHY !!! - darł się Veneth
- więc to jest ta dziwka ? no cóż niezła.. ale spodziewałem się raczej kobiety..- mruknął Chazz.
Tymczasem Katia zabijała smoki. Gdy już wszystkie spadły na ziemię, zamieniając się w kamień ona sama ładnie wylądowała przed naszymi bohaterami.

*SRRRUUU* - aż ziemia zadrżała [:DDD

- Viktoriii ^^ - Katia wyszczerzyła zębiska.
- K..Katia..? - wydusiła Kriss podchodząc do jasczura merdającego trzema ogonami ^^
- siem Krissti ^^ nie jesteś już na mnie obrażona?
- najważniejsze że żyjesz - poklepała ją pa pazurze wielkości prawie samej siebie

Co będzie dalej z naszymi bohaterami ( nie chce mi się pisać już więcej pytań) o tym w następnej części !!

C.D.N.


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.02925600 1314327371
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!