Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Joisan
Mega Slami Slayers
rozdział #04
 
Treść fanfika..
Następny piękny dzionek. Po śniadaniu, nasi bohaterzy udali się w dalszą drogę.
-To gdzie dokładnie idziemy?- spytała Amelia Liny, która porównywała mapę do zagadki.

-Myślę, że na początku pójdziemy do tego miasta Araii, a potem się zobaczy.- odpowiedziała Lina. Ponieważ miasto Araii jest daleko (i ja miałam taki kaprys ^.^) drużyna musiała zatrzymać się w przydrożnym motelu. Wieczorem zapalili sobie ognisko i jedli smażone rybki z pobliskiej rzeczki.

-Właśnie Xellos!- zaczęła Lina- Co ty wiesz o tym manuskrypcie?

-Nie wiele. Prawie tyle co wy.- odpowiedział jej.

-Prawie?- nalegała Lina.

-Tylko tyle, że wymyśliła to pewna potężna czarodziejka i już od dawna nie wiadomo, gdzie są jej manuskrypty. Reszty się domyślam- skończył Xellos.

-Czego się domyślasz?- pytała Lina.

-To tajemnica.

-Kurde, ciągle jakieś durne tajemnice...- westchnęła Lina. Gourry usiłował coś powiedzieć, z pełną gębą.

-Gourry nie znasz zasad swłor wiwra!- zwróciła mu uwagę Lina.

-A co to jest sawłor wiwer?- spytał blondyn.

-Naprawdę nie wiesz co to sawłor wiwer?

-Chyba sawłar wiwr- poprawił Linę Xellos.

-A ty się nie wymądrzaj! Co to za różnica sawłar wiwer czy sawłar wiwr?!- wkurzyła się Lina. Tym czasem Amelia i Zel poszli się kąpać. Amelia zdjęła ubranie i zanurzyła się wodzie, gdy nagle zobaczyła Zelgadissa kapiącego się nie daleko.

-Ale jaajaa!- westchnęła i osunęła się naga do wody, płynąc z nurtem rzeki (dla nie domyślnych w stronę Zelgadissa). Amelia półprzytomna przepłynęła obok Zela. Teraz rozgrywa się dramatyczna i jakże pikantna scena z ? Nagiego Patrolu?. Zel podpłyną stylową żabką do oszołomionej Amelii. Wyciągną nagą księżniczkę i kiedy nacieszył się widokiem Amelii przystąpił do sztucznego oddychania. Kiedy ocucił Amelię ,koóra wydała z siebie tylko cichy jęk zachwytu typu ?och? i ?ach?, ponownie zemdlała. Nagle z krzaków wyłoniła się Lina. Szybko ocenił sytuację.

-Zel !!! Co ty robisz Amelii?! TY ZBOCZEŃCU!!!- krzyknęła Lina i przykryła Amelie ręcznikiem.

-Jak możesz ją tak wykorzystywać! Znowu coś się opętało?!- i wcisnęła mu czosnek do gęby. Zelgadiss zaczerwieniony odszedł. Nie wiadomo co Lina mogła mu jeszcze zrobić.

-Amelio! Dobrze się czujesz?- spytała Lina troskliwie cucąc ją.

-Taak...Panna Lina?! Nie uwierzy pani! Jakie jaja!

-No jakie?- spytała Lina.

-Pan Zelgadissa!

Linę na chwilę zatkało. Sama nie wiedziała co o tym myśleć. Odprowadziła oczarowaną Amelie do pokoju. Następni poszła do Zela i uderzyła go w policzek.

-Jaka ty okrutna! Ja jej tylko pomagałem! To było sztuczne oddychanie- tłumaczył się Zel.

-Taa. Jasne! Sztuczne! Raczej naturalne i namiętne. Wstydził byś się Amelia to jeszcze dziecko. A na dodatek była uśpiona.

-Chyba nie przytomna.- powiedział Zel.

Lina tylko spojrzała niedowierzająco i poszła się kąpać.

-No, no Zelgadissie.- powiedział Xellos.

-Zamknij się!- krzyknął wkurzony Zel.


* * *

Następny ranek. Wszyscy siedzieli przy stole. Amelia była nadal oczarowana Zelem. Lina z Gourrym obżerali się jak zwykle a Xellos pił herbatkę również jak zwykle.

-Ruszajmy, dalej! Do Araii!- krzyknęła Lina. Popołudniu do tarli do miasta i postanowili przejść się po nim.

-Może wróżbę?- spytała kobieta podsuwając koszyczek z kolorowymi karteczkami.

-Jaką?- spytała Amelia.

-Kim zostanie panienka w przyszłości.- odpowiedziała kobieta.

-Ja spróbuję.- i Amelia wylosowała karteczkę- ŁAŁ! Zostanę modelką!- ucieszyła się Amelia.

-Ja też chcę!- powiedziała Lina i wzięła karteczkę.

-Ja tez poproszę wróżbę.- odezwał się Gourry i wyciągnął los.

-Można?- spytał Xellos losując również.

-Eee...Ja zostanę n-a-a-r-k-o-o-m-a-a-n-e-m.- przeliterował Gourry- Co to narkoman?

-Miał pan pecha panie Gourry.- powiedziała Amelia.

-???- Gourry.

-Ha! Ja zostanę płatnym mordercą ^^.- oświadczył Xellos- A ty Lina ^^?

-Nawet nie pytaj.- powiedziała Lina chowając karteczkę za siebie.

-Prostytutką.- przeczytał Zel, który nie losował, bo to głupie, nie ^.^?

-Ha, ha, ha!!!- zaśmiał się Xellos.

-Co w tym śmiesznego?!- spytała rozłoszczona Lian.

-Rzeczywiście masz do tego predyspozycje rozmiarowe.- powiedział Xellos.

-FAAJEER BAAALL!!!


Wieczorem

Z powodu barku funduszy udali się do jednego z tańszych hoteli. Przywitał ich dziwnie radosny facecik.

-Dzieeeń dooobryy! Tzn. Dooobryyy wieczóóór!

-Dobry wieczór.- odpowiedziała Lina- Chcieliśmy wynająć pokoje.

-Oczywiście!!! Dwa pokoje dla par? Miesiąc miodowy? Zgadłem? Może jeszcze szampana?- nawijała facecik.

-Nie chcieliśmy pojedyncze pokoje.-powiedziała Lina.

-Niestety mamy wolne łóżka małżeńskie, ale to nie problem prawda?- spytała troskliwie facecik.

-W sumie tak, ale co z Xellosem...- powiedziała Lina.

-A tak! Mam tez pokój z potrójnym łóżkiem.

-Dobrze bierzemy.

Facecik zaprowadziła ich do pokoi. Xellos, Zel i Gourry mieli potrójne łóżko, a Lina i Amelia podwójne. Kiedy dziewczyny kładły się spać ktoś zapukał do drzwi.

-Kto tam?- spytała Lina.

-Xellos ^^ - odpowiedział.

-Wejdź ?pozwoliła Lina- Czego chciałeś?

-Zagrajmy w coś ^^- za Xellosem stał Zel i Gourry.

-No, dobra. W co?- spytała Lina.

-Może w karty ^^.- zaproponował Xellos. Wszyscy się zgodzili, ale po chwili stwierdzili, że dla Gourriego to zbyt skomplikowana gra.

-Zagrajmy w domino.- odezwał się Gourry.

-No, cóż...może być.- powiedziała Amelia. Gourry i tak sobie nie radził więc pomagała Xellos.

-Xellos! Oszukujesz!- krzyknęła Lina.

-No gdzieżbym śmiał ^^ - zaprzeczył Xellos. Lina chwyciła mazoku z szyje i wytrząsnęła z niego domino.

-Tak, nie oszukujesz...-powiedziała Lina.

-Zagrajmy w coś ciekawszego np. w rosyjską ruletkę ^^- zaproponował Xellos.

-rosyjską?- spytał Zel.

-Zaraz wam wytłumaczę. Potrzebny będzie nam rewolwer. O! Akurat mam przy sobie ^^

-Akurat?- spytała Lina.

-To jest rewolwer sześcio nabojowy, ale w magazynku jest tylko jeden nabój. Popatrzcie na czym to polega- Xellos zakręcił bębnem rewolwera i przystawił do głowy- wygrywa ten kto najdłużej przeżyje ^^. Ja pierwszy zaczynam- i nacisnął spust i rozległ się huk- Chyba przegrałem ^^- stwierdził Xellos. Zniechęceni grą poszli spać.

Wszyscy spali głębokim snem, oprócz Xellosa...


Następnego ranka.

-FAAAJEER BAAALL !!!- wrzasnęła Lina- Co wy zrobiliście ZBOCZEŃCY!!! Przenieśliście mnie do swojego łóżka!!! FAAJEER BAAL!!!

-To nie my!- bronił się Zel.

-Po tym co zrobiłeś Amelii, można się wszystkiego spodziewać!

-Lina to naprawdę nie my zrobiliśmy.-powiedział Gourry.

-Jeszcze śmiesz się odzywać!- i Lina brutalnie pobiła Gourriego. Następnie po zmasakrowaniu Zelgadissa wróciła do pokoju jej i Amelii. Zdziwiła ją jeszcze jedna rzecz.

-Xellos tutaj!- zdziwiła się. Amelia spała (tzn. leżała obok) z Xellosem.

-Xellos wstawaj!- budziła Lina mazoku.

-O! Lina ^^!- ucieszył się po przebudzeniu.

-Czego się tak cieszysz?! Czemu śpisz zAmelią?!

-A co jesteś zazdrosna ^^ ?- spytał Xellos.

-Ciekawe o co?

-O mnie ^^- uśmiechną się Xellos.

-Chyba żartujesz. Dlaczego tu śpisz?- dopytywała się Lina.

-Sam nie wiem ^^- odpowiedział Xellos.

-Kłamiesz! Mogłam się tego domyślić to ty zrobiłeś?!

-Skąd ci to przyszło do głowy ^^- zaprotestował.

-Dobrze, że się ze mną nie położyłeś.- powiedziała Lina do siebie.

-To chyba oczywiste, dlaczego nie położyłem się z tobą. Już bym nie żył.- powiedziała Xellos.

-FAAAAJEEER BAAAAL !!! Masz rację.

I tak skończył się ten wybuchowy poranek. Następnie udali się na poszukiwanie mleczarni, bo tak było w zagadce. Jednak nie znaleźli żadnej mleczarni tylko Muzeum MLEKA. Gourry był tym zachwycony. Były tam rożne pamiątki mleczne i wszystko co dotyczyło mleka lub się z nim wiązało. Szli więc dalej, ponieważ 3 mile od tego miejsca miał być ukryty manuskrypt Mega Slami. Po dość długiej wędrówce, prawie pod wieczór odnaleźli jakieś ruiny i schody, które wchodziły w głąb ziemi. Lina zapaliła świetlistą kuleczkę. Szli w głąb ziemi. Po przejściu schodów znaleźli się w dużej sali wypełnionej kamiennymi tablicami, niektóre z nich nie były w najlepszym stanie. Lina podeszła do pierwszej lepszej kamiennej tablicy. Na tej widniał rysunek pięknej kobiety z dużym biustem. Lina zaczęła czytać:

-Mega Slami te zaklęcie jest potężne i niepowtarzalne. Każdy kto go użyje zmieni swoja powierzchowność. Zel, chyba tego szukałeś? Czytam dalej: zaklęcie to powiększa piersi!

CUDOWNIE!!!- ucieszyła się Lina. Nagle płyta przechylił się i rozbiła na drobny maczek. Lina spojrzała na Gourriego, który opierał się wcześniej o tablicę.

-CO TY NAJLEPSZEGO ZROBIŁEŚ?!

-Ja nie chciałem...Lina...- powiedział Gourry przyglądając się wściekłej Line.

-Lepiej uciekajmy ^^- dodał Xellos konspiracyjnym szeptem i oddalił się z Amelia i Zelem.

-DRAAAGOON SLAAAAVEEE !!!!

Z ruin i innych tablic nic nie zostało, podobnie jak i z Gourriego.

-Xellos wiedziałeś, że te zaklęcie ma takie właściwości?- spytała Zelgadiss otrzepując ubranie.

-Jasne ^^- odpowiedział.

-Uważajcie!- krzyknęła Amelia, ale było już za późno...

-FAAAAJEEEER BAAAAL !!!


AVE SLAYERS ! I AVE Xellos ^.^ !

Na wieki, wieków AMEN, siostro!

joisan


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.22307700 1276787899
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!