Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #04
 
Treść fanfika..
Promise me!!!

Part four-Chciałbym dać...



-To naprawdę nie ja!!!- Rozłożył ręce w geście rozpaczy. Dostał już przynajmniej dwa ciosy przez głowę.
-Mieliśmy nie zwracać na siebie uwagi, a nagle wszystkim spalono instrumenty. To oczywiste, że to ty!!! Znudził ci się bezpiecznik to wsadziłeś swój nochal w orkiestrę!!!-Lina wrzeszczała na Mazoku.Poczuł coś złowrogiego. Zniknął tuż przed nimi. ,,Boże, czemu ja...``
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Dośka czego chciałaś?Byłem zajęty!- Dziewczyna siedziała cicho w fotelu. Patrzyła w jasną kulę energii roztoczoną tuż przed nią. -No co chcesz? Słuchaj jak do ciebie mówię.- Nagle zniknęła i poczuł cichy powiew wiatru tuż za nim. Odwrócił się szybko. Dostał cios z drugiej strony. Ledwo zdążył wytworzyć osłonę.
-NIE JESTEM DOSIA!!!- Spojrzał na nią. Zrezygnowany.
-Miałaś mnie nie atakować z zaskoczenia. Widzę, że sporo się nauczyłaś. Za jakiś czas przyjdę i powalczymy sobie na serio.
-Rozwalimy wymiar.
-Więc na Astralu.
-Zabijesz mnie.
-Nie zabijam swoich podwładnych. Najwyżej troszkę cię poranię^^.-Miała oczy pełne buntu. Znikł po chwili.- No, ale o co chodzi?
-Spójrz.- Wskazała palcem kule. Podszedł bliżej. Przypominała ekran monitora. Nagle zaczęły pojawiać się dwie sylwetki. Kosmyki złotych włosów bezładnie leżały na ziemi. Obok niej siedział męszczyzna w ręku miał butelkę z czymś procentowym. Dziwnie się poczuł.-Została pobita. Normalnie, smoki co jakiś czas uzupełniają swoją energię pobierając ją ze świątyni, ale on została odcięta od źródła. Ty potrafisz wchodzić na astral, który jest swoistym połączeniem między wymiarami.- Podkreśliła ostatnie słowa. Parsknął pod nosem.
-Deo ja wiem, że twoim marzeniem w tej chwili jest, abym tam wparował niczym obrońca uciśnionych i wyniósł ją stamtąd na rękach. No i w ramach małej gimnastyki rozmiażdył temu facetowi gębę na posadce.Mam rację?- Spojrzała na niego znacząco.
-Proooszę!- Postać SD. Otworzył leniwie jedno oko.
-Nie chce mi się.
-,,Więc dlaczego w twoich oczach widzę smutek?"-Przełknął ślinę.
-Cytujesz wiesz o tym?
-Wiem.- Uśmiechnęła się wrednie.- Ale ona by pewnie tak powiedziała... chyba.
-Nie, sądzę ostatnio nie chciała mojej pomocy,ale...
-Ale w swojej głowie usłyszałeś cichy szept,,Xellos..." prawda?-Spojrzał na nią skonsternowany. Wręczył jej brązową kopertę.-Ślicznie wyglądasz wiesz?
-Pewnie tak. Ty zawsze potrafisz dobrać dobrze garnitur. A ja w nim później muszę chodzić z braku innego pomysłu. To twoja nastęna misja.
-Znowuu?!!!! W ogóle nie dajesz mi odpocząć!!!
-Żebyś pisała te bzdety... jeszcze czego...
-Muszę wziąść notepad z modemem...-Szepnęła.
-Mówiłaś coś?- Spojrzał nań podejrzliwie.
-Khem... muszę wziąść kapustę z kremem.
-Słucham?
-Trzeba wziąść pałeczki z serem.-Kurczę ta opcja też nie była najlepsza. Łypnął na nią zirytowany i pokręcił głową. Zniknął po chwili. Na twarzy Deo zagościł szeroki uśmiech. Wyjęła papier z koperty. Nastała cisza. Po chwili krzyk strachu przeszył Wolf Pack Island.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mazoku zjawił się w obskurnym pokoju. Facet był tak upity,że nawet się nie zdziwił. Opadł bezładnie na krzesło. Xellos pił kiedyś alkohol. Chyba z trzy razy. Nie czuł smaku. Był mu obojętny. Wolił herbatkę. Spojrzał na Filię. Dostała jeden mocny cios w brzuch. Dotknął jej szyi. Słaby puls. Energii też prawie w ogóle. Zmarszczył brwi.,,Mały wredny, złośliwy...i bezbronny smok...Filia...``przeszło mu przez myśl. Deo byłaby zadowolona. Ale nie myślał teraz o tym.,,Na razie lecimy na astral`` pomyślał. I zniknęli. Zanim wysłał energię zwężył oczy. Facet dostał spazmu. Oj, tak ten mazoku był mściwy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Męszczyzna bezszelestnie szedł ciemnym korytarzem. Nagle się zatrzymał. Jego włosy rozwiał wiatr. Co ciekawe w pomieszczeniu zamkniętym.,, Ta moc...znajoma moc" Pomyślał w duchu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Filia otworzyła lekko oczy. Zamazany obraz po chwili wyostrzył się. Wstała z wysiłkiem. Przetarła jeszcze raz oczy. Było ciemno. Rozejrzała się zmylona. Obok niej siedział Xellos czytając jakąś książkę. Ocknął się z zamyślenia i popatrzył w jej stronę.
-No proszę wstałaś.
-Gdzie ja jestem? Jesteśmy?
-Astral. Strasznie się długo regenerowałaś w sumie nic dziwnego w końcu dostałaś niezłego łupnia.
-Co? Aaa...-dopiero po chwili poczuła ból.-...aaaauuuu!- Zaśmiał się.
-Smoki nie są zbyt odporne i dlatego takie słabe.
-Shut up idioto! Nie prosiłam cię, żebyś mnie tu zabrał.
-Ale Dośka prosiła.- Poczuła dziwne ukłucie w sercu. Jakieś wrene uczucie, którego nie chciała.
-Kto to jest Dośka?-Uśmiechnął się.
-Zaraz ją poznasz. Chodź.
-C...-Zamilkła złapał ją za nadgarstek i zniknęli. Pojawili się w ciemnym pokoju. Xellos zapalił światło skinieniem palca.
- Xell to ty?!!!
-Deo gdzie jesteś? Powinnaś być na misji, wiedziałem, że wcześniej, niż za dwa tygodnie się nie ruszysz, więc przyszedłem...-Przerwał. Zaspana dziewczyna wysunęłą się zza framugi drzwi. Stanęła i zdziwiona popatrzyła na Filię.
-FIIIIILIIIIAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!- Krzyknęła i uwiesiła się jej na szyi. Smok zajęczał z bólu. Struga krwi wytrysnęła z jej rany.Odsunęła się widząc jej ból.
-Dzie... dzień...
-Daruj sobie maniery Filio. Ona cię lepiej zna, niż mogło by ci się wydawać.
-Słucham?
-Słuchaj.... widzisz to... to jest komputer i...
-... jedna z mniej sensownych rzeczy jakie człowiek wymyślił.- Switował.
-...i tu mam takie opowia...-Xellos zastygł. Rzucił pioronujące spojrzenie w stronę Deo. Zająkała się.
-... pokażę ci później, jak będzie spał...-Szepnęła jej wprost do ucha.
-Co tam gadasz?
-Nic.-Odparły równocześnie. Zmierzył wzrokiem obydwie.
-Deo, ja nie potrafię leczyć ciała materialnego. Wiesz coś o tym?
-Hm...-delikatnie odsunęła jej rękę-... coś się zrobi, ale... będzie musiałą zostać na noc.
-Więc się pospiesz, bo nie zostanie.
-Co?-Zapytała zaskoczona.
-To twój gość. Nie mój. A jest jedna znacząca różnica między nami prawda?-Westchnęła.
-Tak jest panie.- Odparła ceremonialnie, klękając na jedno kolano. Filia zdziwiona popatrzyła się na Xellosa.
-Jestem podwładną tego skubańca.-Spojrzała na niego.-Dobra, pospieszmy się.-Xellos zarumieniony przeglądał dysk komputera. Kasując co bardziej nie potrzebne pliki. Deo uśmiechała się tajemniczo patrząc na tę czynność. Byłaby głupia, nie robiąc kopii zapasowych.

Dlaczego Xellos nie pozwolił jej zostać?
Co za człowiek szedł korytarzem?
Kto spalił instrumenty(a nie domyślacie się?)?
I co najważniejsze. Kiedy Mama zrobi mi kolację()!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.97286000 1315134174
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!