Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Deo-chan
Romans Deo Delaline
rozdział #04
 
Treść fanfika..
Zachodziło słońce. Drzewa rzucały cień na wszystko. Na jednym z nich siedział człowiek ( czy można go nazwać człowiekiem ?) obserwując zachód.
Xelloss obserwował zachód słońca, jak zostaje ono intensywnie pochłaniane przez ziemię. Ciemność i światło, dwie tak podobne siły...i tak odległe od siebie. Jeśli są razem, to jest to niebezpieczne ryzyko, to tak, jak dwie strony tej samej monety. Ale ciemność i światło nie mogą bez siebie żyć, istnieć, ale nie mogą też razem koegzystować. A może mogą ?
Mazoku westchnął. Dlaczego takie myśli nachodzą go akurat teraz ? Dlaczego on sobie pozwala na takie myślenie ? Ale...., mimo to, jeśli nie myślałby o samym życiu i jego treści to... po co by istniał ? To nie takie łatwe, odblokować od siebie świat, budować latami barierę wokół siebie. Swoich uczuć, emocji...Tak ! Bo kto powiedział, że mazoku nie mogą mieć pozytywnych uczuć ?!
Tak, istnieje wiara, że demony nie mają uczuć, ale wyjątek potwierdza regułę...Takie uczucie są niebezpieczne z drugiej strony dla stworzenia ciemności. Dlatego trzeba było nauczyć się je tamować i nigdy nie pokazywać. Nawet, jeśli byłyby nadal obecne, ciche, ale gdyby wybuchły....
Xelloss nadal obserwował słońce, myśląc o tym, że ciemność i światło to niemożliwy związek, ale właśnie taki związek obserwował. Słońce stapiało się z ciemnością tylko dwa razy za doby. I każdy, nawet mazoku, musiałby przyznać, że to są dwa najpiekniejsze zjawiska na świecie, jutrzenka i zmierzch.
To ostatnie było ulubionym zjawiskiem mazoku. To był czas, kiedy ciemność wygrywała w końcu odwieczną walkę ze światłem. Ale później nastawał świt i to samo działo sie z nocą.
Więc przychodzi jednak dzień i to on wygrywa wojnę.
Zmierzch i jutrzenka, miłe pojęcia, tak..., tak raczej myślał Xelloss, kiedy przyszła noc i otoczyła wszystko. To wszystko to troche jak on i ona, nie ? Czasami on wygrywał bitwy, czasem ona....zawsze wielka, nieskończona wojna, wieczna nienawiść.....a raczej tak właśnie powinno być, ale chyba nawet LoN nie pomyślała, że ciemność pokocha światło. A on najmniej. Ale jednak, co się stało, to się nie odstanie i teraz czeka życie z taką głupią pomyłką. Ponieważ demon sie zakochał.
Xelloss prawie zawył z bólu, kiedy patrzył w ciemność. Po jego twarzy spłynęła łza.
***
Filia spojrzała przez okno sypialni na zawnatrz. Chłodny wiatr nieznacznie zrumienił jej policzki i rozwiał włosy. Takie przyjemne uczucie. Jak pieszczota kogoś, kto nigdy by czegoś takiego nie zrobił.
Westchnęła, obserwując piękny zachód słońca. Zawsze obserwowała zmierzch, przypominał nią i jego. Tego, który utrzymuje w swoim sercu tylko ciemność...W którym sercu ? Czy on ma serce ? Czy to możliwe dla mazoku mieć serce ?
To wszystko nie powinno jej niepokoić, ale było inaczej. Ciemność i światło, dlaczego ? To tylko pojęcia, nic nie znaczące. Przynajmniej dotąd, dokąd będzie robiła to, co do niej należy. Ale co do niej należy ? Czy powinna raczej stanąć po stronie serca i jak każda zakochana ściskać nadzieję ? Czy powinna posłuchać Starszyzny i trzymać się od niego z daleka ? Ale jak mogłaby wrócić i wyjaśnić, to, co się stało ? Że światło pokochało ciemność. Wyklęnęli by ją, albo nawet gorzej.
Filia potrząsnęła głową, kiedy słońca zniknęło za horyzontem, pozostawiając świat w mroku. A może nie. Złoty Smok obrócił się i spojrzał na księżyc. Ten blask oświecał wszystko w nawet największym cieniu. Może takie stworzenia jak on także mają w granicach siebie jakieś światło ? Może...
Nagle jakieś smutny odgłos podobny do wycia przerwał jej myśli. Nastała cisza.
Smoczyca spojrzała w ciemność i zmarszczyła brwi. Brzmi tak samotnie...chciałabym pomóc temu stworzeniu....Może ono także by mi pomogło....
Wydobyła z siebie podobny dźwięk do tamtego, oddajac w nim wszystkie swoje uczucia.
Kiedy skończyła, nagle coś ją pchnęło. Zeszła po schodach, przez drzwi i wbiegła do lasu, nie martwiąc się o to, co może się stać. Szła za sercem i instynktami ! I nie powie o tym Starszyźnie, do diabła ! Nic ją to nie obchodziło, biegła po prostu ciemną i mroczną nocą.
***
Xelloss kontynuował myślenie o życiu, aż nagle usyszał wycie, jakby odpowiedź na jego. Uniósł głowę w górę. To nie był wilk. Spojrzał szalenie no okolicę pod sobą. Nie, to wycie nie pochodziło od wilka, ale....innym pomysłem na to było to, że światło usłyszało i odpowiedziało na wezwanie. To oznaczało, że jego anioł idzie do niego....
Pewnie, pod nim był jego anioł, patrzący dokoła siebie, otoczony białą aurą. I wtedy usłyszał, jak zawołała go miękko.
- Xelloss.... Ja wiem, że tu jesteś...Czuję twoją obecność.....Wiem, że mnie wołałeś.....Przyjdź tu...Proszę, chociażby dlatego, że odpowiedziałam....I będę czekać tak długo, jak się nie zjawisz...-
Usiadła na trawie, przyciskając do siebie kolana i próbując zachować ciepło. Czekała.
Xelloss patrzył z drzewa. Samotność i smutek go zatopiły....To nie było przyjemne, widzieć ją cierpiącą, plus to, że była dość odważna, żeby tu przyjść, powinien też zrobić to samo. Więc teleportował się na ziemię i stanął kilka stóp przed nią. Ona podniosła głowę i uśmiechnęła się.
- Przyszedłeś...Miałam nadzieję, że...- ucięła w środku zdania, kiedy Xelloss podszedł do niej i zawinął wokół niej ramiona. Przytulił swego pięknego anioła i zaczął głaskać ją po włosach.
- Jesteś świadoma tego, że to nie będzie łatwe, prawda ?- spytał, kiedy zwróciła uścisk. Skinęła nieznacznie głową. - I nawet jeśli o tym wiesz, chcesz to kontynuować ?-
Filia znów skinęła i uciszyła go delikatnym pocałunkiem.
- Ciemność i śwatło.- powiedziała, zanim położyła głową na jego ramieniu.- Dobro i zło....To są tylko pojęcia....Nie ma nic takiego jak czyste zło albo czyste dobro...zawsze musi być zachowana równowaga....- uśmiechnęła się lekko, kończąc. Spojrzała w jego ametystowe oczy.
Xelloss kiwnął głową.
- Pojęcia...- mruknął do jej włosów, tuląc ją bliżej. Tak, to tylko pojęcia...Noc zgodziła sie z nimi. Gdzieś w oddali zahukała sowa....


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.35568400 1315601681
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!