Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Filia Ul Copt
Saga o ludziach chaosu
rozdział #04
 
Treść fanfika..
"Stary przyjaciel i przepaść Cephieda"


Lisa: JEDZIEMY?!!!!!!

Lina: Gdzie? A no tak, zapomniałam że twoja mam się zgodziła. Za ile gdzieś będziemy przy przepaści Cephieda?

Lisa: Za jakieś cztery dni. W przerwach na śniadanie, obiad i kolację.

Zell: A bez przerw tylu?

Lisa: Jakieś 10 dni

Lina: Cooooooo!

Lisa: Jeżeli się dobrze nie pożywię to będę bardzo wolno latała, i szybciej się męczyła.

Lina: Filia mówiła że dwa dni

Lisa: No tak, tylko że ja mam tylko 2 lata i latam o połowę wolniej

Amelia: No to skoro już wszystko wiemy to kiedy wyruszamy? Chciałabym zobaczyć przepaść Cephieda. Podobno jest tam przecudnie!

Lina: Taaaaak, widoki są piękne. Ehh...

Amelia: Co sie stało Lino?

Lina: Nic, po prostu przypomniały mi się dawne, zapomniane czasy. A raczej schowane w najgłębszym zakamarku serca.

Zell: Kiedy tam ostatnio byłaś?

Lina: Tak dawno... że sama nie pamiętam kiedy i dlaczego się skończyło. To były cudowne czasy... (i łza spłynęła jej po oku. Jedyna, samotna łza)

Lisa: Nie chcę przeszkadzać ale mam wrażenie że ona gada bez sensu.

Gourry: Ciiiiiicho (szepnął)

Amelia: Chodź, wytłumaczę ci to dalej (i weszły do domu)

.::Tymczasem u Liny::.

Gourry: Lina? Lina?

Lina: Eee, eee co się stało?! I dlaczego tak cicho mówisz, jakby się coś stało.

Zell: Łza

Lina: Jaka łza? Chyba nie płakałam?

Zell: Uroniłaś przed chwilą jedną, jedyną łzę. Która gdy spadła na trawę zamieniła się w to.

Podał jej srebrny łańcuszek, gdy go dotknęła pojawił się wisiorek w kształcie fali wody. Wygrawerowane tam było: "L. I."

Lina: Ciekawe co to znaczy?

Gourry: L i I to przecież twoje inicjały! Lina Inverse!

Zell: Cholera! Czemu sam tego nie zauważyłem?

Lina: Bo próbowałeś wymyślić coś trudniejszego do wymyślenia. Gourry ma jedną zaletę. Jego głupota nasuwa mu zawsze pomysły debilnie łatwe. I takie nam najczęściej są potrzebne. Ale my mósimy cudować i kręcić jakieś cuda na kiju.

Zell: Żeczywiście, tak jest. Jakoś nie zwróciłem na to nigdy uwagi.

.::Tymczasem u Amelii i Lisy::.

Lisa: Czemu wyszłyśmy?

Amelia: Jeszcze nigdy w życiu nie widzieliśmy Liny w takim stanie. W życiu nie widziałąm aby uroniła choć jedną łzę. A ta łza na dodatek zamieniła się w łańcuszek!

Lisa: Nigdy nie płakała? To tak się da?

Amelia: Może i kiedyś płakała, ale nigdy tego nikt nie widział. Jakie to wspomnienie zmusiło ją do płaczu?

Lisa: Już rozumiem. A może wyruszymy? Wtedy na chwilę o tym zapomni.

Amelia: Świetny pomysł! Chodźmy!


I wyszły z domu. Po kilku minutach już szybowali wśród chmur. Wszyscy na grzbiecie Lisy.


Lina: Uwielbiam latać! Gdy wiatr przechodzi przez każdą część naszego ciała i wraca mu chęć do życia. Przynajmniej tak jest u mnie. Gdy źle się czuję to latam.

Amelia: Ja tego nigdy nie czuję. Wogóle to nie cierpię latać.

Zell: Zawsze myślałem że to lubisz.


Po takiej pogawędce trwającej około pół godziny wszyscy pousypiali na grzbiecie Lisy. Wszyscy prócz samej Lisy i Gourryego.

Lisa: Gourry. Mogę się o coś zapytać?

Gourry: WAL!

Lisa: Czy ty kochasz Linę?

Gourry: Czemu pytasz?

Lisa: Z ciekawości. Mam wrażenie że Lina nie jest pewna tego że ja kochasz.

Gourry: Bo jej tego nie powiedziałem ^_^

Lisa: I ty się jeszcze cieszysz! Dlaczego jej nie powiedziałeś?

Gourry: Pewien człowiek mi dał kiedyś radę: "Nigdy nie pokazuj swoich uczuć przed kobietą, którą kochasz" Może troszke przekręciłem wyrazy ale skutek jest ten sam. I ja to zapamiętałęm. I pamiętać będę po wszeczasy ^_^

Lisa: Zazdroszczę Linie

Gourry: Czego?

Lisa: Nie, nic. Mówiłam tak sobie pod nosem coś. Nie idziesz spać?

Gourry: Może to i dobry pomysł? Zdrzemne się. Dobranoc

Lisa: Obudze was gdy będziemy niedaleko jakiegoś miasta na kolację. Gourry?

Gourry: Hrrr, hrrr

Lisa: No nie! On usnął już! Gourry, skoro śpisz to teraz powiem czego zazdroszczę Linie. Ciebie. Jesteś mądry i głupi jak but jednocześnie. I na dodatek śliczny jak z obrazka.


Po kilku godzinach podróży w końcu Lisa doleciała do miasta. Miękko wylądowała i zamieniła się z powrotem w człowieka. Spojrzała na Linę i jej team. Wszyscy wyglądali komicznie śpiąc w najlepsze na suchej ziemi. Zachowywali się tak jakby spali na najlepszych jedwabiach i wielkich łóżkach w wielkim, potężnym zamku.

Lisa: I zazdroszczę ci twojego teamu Lino. Jak ty to robisz że każdy robi to co mu zagrasz? NAwet tatuś był ci posłuszny. Jeden z najsilniejszych mazoku tego filaru morza chaosu. Jakoś nie mogę w to uwierzyć.

Lina: Uaaaaaaaaaaa. Już jesteśmy?

Lisa: Ojejku, nie zauważyłam że wstałaś? Słyszałać to?

Lina: Co? To co mówiłaś?

Lisa: Skąd wiesz że coś mówiłam?

Lina: Bo sie mnie pytasz czy "TO" słyszałam. Więc wiadomo że coś mówiłaś. Trzeba myśleć! Nic nie słyszałam, nie bój żaby ^_^

Lisa: Dziękuję.

Lina: Nie ma za co ^_^

Lisa: Budzimy wszystkich i idziemy na kolację?

Lina: Tak jak zwykle ^_^ . Potem pójdziemy wynająć jakieś pokoje i spać. A z samego rana wyruszymy pieszo przez las. W między czasie sobie upolujemy śniadanie. Po śniadaniu polecimy dalej drogą powietrzną ^_^ Koło czwartej godziny powinniśmy dolecieć do "Ridway". Małe miasteczko ale obiadki pożądne i za niską cenę ^_^.

Lisa: A potem spać?

Lina: Potem spać ^_^

Lisa: Dobrze się orientujesz

Lina: Ohh... chodziło się kiedyś tu i tam. Jeszcze pamiętam najlepsze drogi do każdego z miast ^_^

Lisa: OOOO... budzą się


Obiadu i całej resztu nie ma po co opisywać bo było to co zwykle: 10 porcji dla Liny na obiad. Potem spać. Każdy w swoim pokoju. Gdy wstali następnego dnia o wschodzie słońca to natychmiast wyruszyli pieszo w stronę Ridway przez las i przy okazji upolowali 5 dzików i 20 królików. "W tym lesie zawsze jest pełno żarcia" skwitowałą Lina po zjedzeniu posiłku.
Później drogą powietrzną ruszyli w dalszą drogę. Na noc zatrzymali się w lesie. Zjedli 10 dzików i pięć królików. Z samego rana następnego dnia wyruszyli w dalszą drogę, oczywiście po posiłku. Nie napiszę ile tego zjedli bo mi się nie chce wymyślać ^_^. Potem znów polecieli w dalszą drogę i na wieczór byli już w Ridway.

I teraz będzie coś ciekawszego. Gdy weszli do jedynej czynnej tawerny...

Lina: 15 porcji poproszę!

Lisa: Cooooo!

Lina: Nie ledliśmy obiadu. 2 porcje dla ciebie (wyliczała), dwie dla Amelii i dwie dla Zella. Cztery dla Gouryego i pięć dla mnie! Ojejku. Źle policzyłam. 20 PORCJI!!!!! Teraz będzie siedem dla mnie i siedem dla Gourryego. I na deser sobie weźmiemy jeszcze coś i będzie akurat. Dobrzez że mi przypomniałaś!

Kelner: Psze, psze (został zupełnie zignorowany po podaniu zamówienia a chciał im coś powiedzieć. PSZEPRASZAM! (stracił cierpliwość)

Lina: Słucham (i tak go ignorowała)

Kelner: Ostatnie 40 porcji kupiła jakaś kobieta.

Lina: Cooooooo! Jak ona wyglądała?

Kelner: Ja nie wiem bo był mój kolega ale już go nie ma. Mówił mi tylko że poszła w stronę przepaści Cephieda lasem i miała no...tego... okrągłe kształty.

Lina: Nie pozwolę aby ktoś zeżarł mi obiad i kolacje w jednym!!!!!!!! Ide tam! Idziecie ze mną?

Lisa: A mamy inny wybór?

Lina: Nie. No dobra. Możecie pięć minut odpocząć i ruszacie. Tylko macie WYRUSZYĆ!

Zell: Dobra dobra. Tylko nie żucaj w nas kulą smoka!


.::Po trzech minutach szybkiego marszy w głąb lasu Lina zaczęła słyszeć jakieś odgłosy więc przyspieszyła jeszcze bardziej i tak już szybkiego kroku. W dali widziała polanę oświetloną światłem srebrzystego księżyca. Jeszcze bardziej przyspieszyła. Wleciała na polanę jak bomba.

Lina: Kto ci pozwolił kupić jedzenie które miałam kupić ja!!!!!!!

40porcjowa: Lina? To ty? Nie wierzę!

Lina: O boże! Naga!!!!!!

Tak 40porcjowa jak ją przez chwilę nazywałam była Nagą the White Serpent.

Naga: Lina! Jak ja cie dawno nie widziałam!

I wprost żuciły się na siebie. Turlały się po ziemi i przutulały zupełnie jak najbliższe przyjaciółki, które nie widziały się całe życie.

Lina: Jejku! Naga co ty tu robisz?

Naga: A wiesz tak sobie podróżuję. Łupię bandytów ^_^. Chciałam pójść do przepaści Cephieda. Stęskniłam się za widokami!

Lina: Do przepaści Cephieda? My też tam idziemy!

Naga: WY? To znacz kto?

Lina: No, troche nas jest. Powinni zaraz przyjść. Mieli odpocząć pięć minut w tawernie i do mnie przyjść. Miałam zamiar tu przyjść i opierdolić tą babę co mi żarcie kupiła przede mną i trafiłam na starą, dobra przyjaciółkę.

Naga: Co za zbieg okoliczności!

I znowu zaczęły się przytulać i tak je też ujrzał cały team Liny. Wyglądały jakby się biły, a przynajmniej tam sie wydawało teamowi. Gourry złapał hikaru no keni zaczął biec w stronę Nagi aby "uratować" Linę. Dobrze że Lina go zauważyła bo by się źle skończyło, i żuciła w Gourryego fireballem.

Lina: Człowieku! opanuj się.

Gourry: Lina, ona się z tobą biła!

Naga: Że co?

W końcu ktoś zwrócił uwagę na Nagę. Wszyscy zaczęli się na nią lampić a ona na nich. W końcu Amelia zaczęła coś dukać

Amelia: Gra... gra... gra... GRACJA!!!!!

Naga: O boże! Amelia!

I rzuciły się sobie w ramiona.

Amelia: Siostrzyczko!

Naga: Amelia!

Lina: O co do cholery chodzi?!!!!!!

Amelia: To jest księżniczka Gracja Wil Tesla Saillune, moja siostra. I czemu do cholery mówisz do niej Naga?

Lina: Bo to jest Naga the White Serpent! Rozum postradałyście czy co?

Amelia: WCALE NIE! to jest moja siostra Gracja

Lina: Właśnie że nie bo moja przyjaciółka Naga!

Amelia: siostra Gracja!

Naga: Przestańcie!!!!! obie macie rację. Ale Amelia tylko częściowo. Kiedyś byłam księżniczką Gracją. Teraz jestem Nagą the White Serpent.

Lina: Prawowita spadkobierczyni korony. Podróżowałam tyle lat z dwiema księżniczkami z Saillune!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Naga: Co?

Amelia:Juz trochę czasu razem pracujemy. Jakieś 6 lat

Naga: Lina! Jak ty tyle z Amelią przeżyłaś?

Lina: No.... wiesz jak mi fireball dobrze wychodzą ^_^

W tej chwili zmaterializował się koło nich Xelloss

Xelloss: Cześć! W końcu was znalazłem! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

Lina: Xell co ci jest?

Xelloss: To chyba koszmar! Naga!

Lina: Co! Wy też się znacie?

Naga: Pan Xelloss! (Teraz Naga z Xellossem żucili sie sobie w ramiona)

Lisa: TATO! Co ty robisz?!!!!!!!!!!!!!!

Naga: Tato?

Xelloss: No bo Naga... to jest moja cureczka, i mam jeszcze synka ^_^

Naga: Buhahahahahahahahahaha nie wierze. Xelloss żonaty. Trzymajcie mnie bo zaraz pęknę ze śmiechu!!!!!!!!!!! buhahahahahaha

Lisa: O co chodzi? Cholera! WYTŁUMACZCIE NAM TO!

Naga: Xelloss był moim nauczycielem gdy uciekłam z zamku. Nauczył mnie połowy tego co umiem.

Xell: Połowy? A nie całości?

Naga: Dokształciłam się ^_^

Wszyscy zajęli się konwersacją, wszyscy prócz Nagi i Xellossa. A może jednak nie?

Naga: Xell, co chcesz?

Xelloss: Oooooooooooo... pamiętasz jeszcze telepatię?

Naga: Tego się nie zapomina

Rozmawiali telepatycznie dalej

Naga: A więc, co chcesz ode mnie?

Xell: Chcę cię o coś poprosić

Lina: Cześć! (powiedziała telepatycznie)

Xell: O BOŻE! Lina, jak mnie przestraszyłaś. Hej! Jak ty z nami gadasz?

Lina: Normalnie ^_^

Xell: Ale skąd znasz telepatię?

Naga: ZAPOMNIAŁAM! Nauczyłam ją. Gdy razem podróżowałyśmy.

Xell: Co!

Lina: A nie widać?

Naga: Lina, mogę cię prosić abyś nam dała chwilę porozmawiać?

Lina: Pewnie! Powiesz mi potem co od ciebie chciał ten potwór?

Naga: Powiem. Ale idź

Lina: OK! papa

Xell: No. Wy się dobrze rozumiecie...

Naga: Trochę się razem podróżowało

Xell: Amelia podróżowała z Liną dłużej niż ty a Lina jak dotąd jej nie posłuchała w niczym. Chyba że ją Amelia dręczyła. A ty powiedziałąś słowo i cie posłuchała.

Naga: To chyba dlatego że jesteśmy bardzo podobne. Oczywiście z charakteru ^_^

Xell: Z wyglądu raczej podobne nie jesteście ^_^

Naga: Freeze Arrow!

Xell: Moje nogi! Dlaczego zamroziłaś mi nogi?

Naga: Bo obgadywałeś Linę w mojej obecności!

Xell: Co? To wy takie zżyte?

Naga: Pa! Może się kiedyś spotkamy (i poszła do reszty grupy).

Lina: Oooooooooo! Naga. Nie poczęstowałabyś nas tym co kupiłaś?

Naga: Mam inny wybór?

Zell: Raczej nie...

Naga: Jest za drzewem. Zjedzcie wszystko. Ja się już najadłam.

Lina: Oh dzięki!

Naga: Nie ma za co ( iwróciła do Xelloss)

Xell: Oh... Naga. Wypuść mnie! proooszę ^_^

Naga: Fireball!

Xell: Oh. Thanks

Naga: Zejdź mi tylko z oczu

Xell: Ale Naga. Mam małą prośbę.

Naga: Dobra. Mów tylko szybko zanim stracę cieprliwość.

Xell: Wiesz że Lisa to moja córka. Mogłabyś się nią zaopiekować troche. Po prostu zwrócić uwagę gdyby Lina miała zamiar w nią żucić fireballem albo Dragu Slave'm

Naga: Dobra. I jeszcze jedno

Xell: Słucham?

Naga: Ile ona ma lat?

Xell: 2 lata, 2 miesiące i 22 dni ^_^

Naga: Dzięki za dokładność. Nie mósisz mi mówić ile ma godzin. Tyle mi starczy.

Xell: Szkoda. Godziny też chciałem powiedzieć

Naga: [gleba]

I tak im zeszła cała noc. Rano nie czuli się ani trochę zmęczeni. I wyruszyli nad przepaść Cephieda. Xelloss postanowił wrócić do żony i nie poleciał z nimi. W południe byli już przy przepaści Cephieda i postanowili... się pożywić.
Przy stole całym zawalonym tależami Naga zaczęła wypytywać Linę o przepaść Cephieda.

Naga: Po co ty tu wróciłaś?

Lina: Chyba mogę ci powiedzieć. Poszukuję amuletu Cephieda. Sądzę że tu jest część dzierżyciela powietrza. W przepaści Cephieda jest tak niebezpiecznie właśnie z powodu wiatrów tak silnych że aż zrzucających na każdego śmiałka wielkie głazy a także wżucania go w otchłań nicości. Tak głęboką że aż głębszą od wszechświata. Tyle ludzi tam zginęło a nas nawet nie przewiało. Nie rozumiem tego.

Naga: A masz zamiar ich też wziąść? (I pokazała palcem na cały team Liny w stanie błogiego snu)

Lina: Nie, muszę ich zostawić. Nie chcę nikogho poświęcić. W życiu nie byli w przepaści Cephieda. Ja tu znam prawie każdy zakamarek.

Naga: Ja też! I pójdę z tobą! Nie puszczę cię samej!

Lina: (Uśmiechnęła się) Wiem, dlatego ci wszystko powiedziałam. Brak mi było tych chwil spędzanych razem.

Naga: Nie przejmuj się. Mi też. Mam pomysł. Każdemu damy pojedyńczy pokój a my będziemy spały w jednym i w nocy sie wymkniemy.

Lina: Myślałam dokładnie o tym samym!

Naga: Obudzimy ich?

Po zbudzeni każdego członka teamu Liny postanowiono położyć się spać w pokojach a nie na stole. Gdy Lina powiedziała ze będzie spała z Nagą nikt nie zwrócił na to uwagi. Wszyscy byli zajęci czekanie na klucze. Było im bardzo śpieszno do cieplutkiego łóżka. Gdy już Lina z Nagą były pewne żę wsztscy usnęli wyszły po cichu z pokoju, potem z tawerny i skierowały się nad przepaść CEphieda.
Była to zwyczajna przepaść między dwoma kawałkami ziemi. Z wieloma półkami skalnymi. Spływał do niej wodospad. A czerni w dole nie było końca. Dziewcxzyny stały już nad przepaścią i miały zamiar się w nią "zucić" gdy...

-Cześć! Cio robicie?

Lina: Jezu! Kto mnie tak przestraszył?

Naga: Xelloss! Co ty tu robisz?!

Lina: Spadaj! Nie jesteś nam potrzebny

Xelloss: Pamiętasz co było tam napisane? Tylko wybraniec wyciągnie amulet. Inaczej zginie.

Lina: Nic nie było napisane o śmierci.

Xelloss: Było ale wam nie powiedziałem

Lina: Tyyyyyy... "Ciemności od półmroku, szkarłat w krwi utopiony, grzebany w odpływie czasu. W twoim imieniu oddaję siebie! Ci, którzy nam się przeciwsta...

Xelloss: nie radziłbym

Lina: W twoim imieniu oddaję siebie! Ci, którzy nam się przeciwsta...

Xelloss: Zniszczysz przepaść

Lina: Cholera! No tak!

Naga: Spadaj Xell! Nie potrzebujemy cię!

Xelloss: Nie, nie chcę abyście się zabiły. Wiesz co ja bym miał wtedy z Filią? Sam bym nie żył!

Naga: No to nie mamy wyboru... FREEZE ARROW!!!!!

Xelloss: Cholera znowu!

Lina: Sama głowa została. Kiedyś tego nie umiałaś.

Naga: Cwiczyło się. Twoje fireballe też są o wiele lepsze

Lina: Ja też ćwiczyłam. Ale nie mamy czasu na gadanie. Chodźmy!

Naga: Jeszcze jedno. Xelloss kim jest Filia?

Xell: Moją żoną ^_^

Naga: Tak sądziłąm. Za 9 godzin lud się roztopi. Użyłam mniejszej mocy abyś mógł wrócić do domu.

Xell: Oh dzięki. Miła jesteś ^_^

Naga: Wiem! Idziemy!

I żuciły się w przepaść. Nie spadły, poleciały w dół. Cały czas panowały nad kierunkiem lotu. Wiatr przestał wiać gdy skoczyły. Jakby słuchał ich rozkazów. Xelloss powiedział tylko dwa słowa gdy to zobaczył

Xelloss: To niemożliwe


Czy Xelloss napewno wydostanie się z lodowej półapki za 9 godzin?
Czy Lina naprawdę jest wybrańcem?
Czy Team Liny smacznie śpi?
Czy świat jest kwadratowy?
Tego dowiecie się w następnej części mego fica. W księdze 5tej.

C.D.N

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.43804900 1276785606
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!