Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #40
 
Treść fanfika..
Pozdrowienia dla Fujinka i Achiki, która jest teraz w Niemczech i nie może czytać mojego fika, czego na pewno bardzo żałuje:P
Jakby kto się nie zorientował, po tych kilku romansowych chaptach, nareszcie zacznie się coś dziać.Yeyyy, jakoś mi pisanie romansów kiepsko idzie, trzeba przyznać-_-".
kanti_metallium@wp.pl



(rocznica hurra,doszłam do 40 części)
Mei'an 40-Kiedy odchodzisz.


Xelloss wpatrywał się tępo w podłogę. Nie mogłaby uciec. Nie tu na Wolf Pack...ale chyba nic mu nie jest prawda? Jest normalny, zaraz się uśmiechnie, prawda? PRAWDA? Xelloss przyklękł na podłodze i sięgnął po zmiotkę, powoli każdy kawałek szkła zamiatał do środka. Smok się nie poruszył. Co go tak zdenerwowało. Drgnęła jeszcze bardziej w momencie kiedy trzasnął i zmiotką. Zniknął i pojawił się tuż przy niej. Objął ją mocno. Drżała ze strachu. Co on chce zrobić? Zacieśnił uchwyt.
-Bałem się o ciebie.-Wyszeptał w jej szyję. Zesztywniała.
-C...co?-Zapytała. Przełknęła ślinę.
-Przepraszam ,że nim rzuciłem, po prostu...mam tego dość!- Nadstawiła uszu.
-Cz...czego?- Odepchnął ją lekko i nachylił się nad jej czołem. Była prawie przy ścianie.
-Tego...-Dotknął jej policzka, potem palce zjechały na wargi. Ścisnęła oczy i czekała. Co miał zamiar zorbić niech to zrobi tylko szybko. -...nie bój się mnie. Nie chcę cię skrzywdzić.- Podniosła twarz na niego. Uśmiechał się chociaż w jego oczach była obawa.
-Czemu się...?- Umilkła.
On ją...CAŁOWAŁ!!! Dłonie powędrowały do głowy i pogłębił pocałunek. Opuszki palców wplątywały się w jej włosy. Kiedy myślała,że więcej nie wytrzyma złamał go. Odsunął się na krok patrząc jej w oczy. Po chwili znów się przybliżył i przyciągnął do siebie mocno. Znów ją obejmował.
-Denerwowało mnie, że nigdy nie mogłem zrobić tego wcześniej.
Cisza przerwana cichym miauknięciem
-Fable...zabiję cię...-mruknął i uśmiechnął się rozluźniając uścisk.
Słońce wstało zupełnie.
*
Lina otworzyła ostrożnie oczy. Gdzie była? Zmrużyła je. Biały puch wpadł jej do oka. Po chwili zrozumiała,że coś ją przygniata. Blond kosmyki spływały jej po twarzy. Gourry? Jęknęła i próbowała podnieść głowę,żeby wszystko lepiej widzieć. Szermierz leżał tuż przy niej, nadal był nieprzytomny. Jego głowę rozcinała wielka , zakrwawiona rana. Zerwałą się na równe nogi ignorując ból.
-Heal!- Krzyknęła. W jej dłoniach pojawiła się biała energia. Podniosła głowę słysząc chrzęst kroków.
-Pomogę.- Tadao usiadł obok niej. Nie mogła nic powiedzieć, coś ugrzęzło jej w gardle na ten widok. Przękręcił szermierza na drugą stronę.- Myślę, że Filia tu więcej pomoże. Odwrócił się. Zanim stała Ame, Zel i Val. Lina nie mogła się powstrzymać i pobiegła do nich ściaskając mocno.
-Myślałam,że...-Zelgadis dał jej pśtyczka w nos.
-No właśnie problem w tym,że nie myślałaś. Kto tworzy Dragu Slave w zamkniętym pomieszeniu. O mało żeśmy tam nie zostali rzywcem pogrzebani głupia.- Zwróciła swój wzrok do szermierza. Ochronił ją. Zacisnęła zęby.
-Tadao...-ten przytaknął głową. Wszyscy zniknęli w ułamku sekundy.
*
Fable okręcił się w kółko niespokojnie. Tyle nowych twarzy. Wszyscy chrzątali się nie spokojnie. Lina krzyczała na około udając,że nie zwraca uwagi na chłopaka w łóżku. Amelia wycierała talerze,a Zel czytał gazetę. Valgarv jako najciekawsza persona zdaniem kota gapił się tylko za okno nie wykonając jakiś większych ruchów. Po tamtym razie kiedy NIE chcący przeszkodził Fi i Xell'owi nic się większego nie wydarzyło. Uważali,że nic się nie stało, prócz tego,że z satsfakcją zauważył, iż Xelloss mógłbyć z nożem tuż obok niej, a ona nawet nie drgnęła. Uśmiechnął się, oni powinni się sparzyć. Taaa...i byłyby takie fajne dzieci. Zamruczał zadowolony, nigdy nie widział żandego dziecka prócz Shiro jak była mała, więc nie wiedział co go czeka. Parsknął cicho i wskoczył na kanapę.
-Fable, co mówiłem o meblach?!!!- Skostniał, nie mógł się teraz odezwać wśród tylu obcych, więc tylko miałknął cicho i wskoczył na pobliską podstawkę do kwiatków, która leżała pusta. Smok właśnie zchodził ze schodów niosąc mała miskę. Postawiła mu ją przed nosem.
-Nie mart się nim, wieczorem go ochrzanisz...
-Oczywiście Fi. Oczywiście.- Zamruczał pod nosem i zabrał się do lizania mleka. Podniosła się z klęczek. Skierowała do Tadao, który właśnie grał w karty z mazoku.
-No, dobrze Ta, ale co właściwie z naszymi przenosinami? Muszę...errr znaleźć sobie mieszkanie, mógłbyś mnie odesłać w jakieś okolice Seiluun?- Skłamała. Nie o mieszkanie jej chodziło. Xelloss nie podniósł wzroku. Przekładał karty w dłoni i kasował je powoli. Łącznik przyglądał się chwilę tej czynności, a potem skierował swoją uwagę na nią.
-Tak, myślę,że możesz już.
"Kucyk, pokaż ,że jesteś facet, zrób coś?"
"O czym ty mówisz?"
"No, zależy ci na niej nie? Dasz jej tak odejść? Zostawisz innemu, Val tylko czeka. Valkower?"
"Spadaj, poradzę sobie"
"Słuchaj,bo wiesz z kobietami..."
"Pozwolić odejść-tak, poddać się- na pewno nie."
"Rób jak chcesz tylko tego potem nie żałuj." Rzucił mu ostatnie spojrzenie.
Filia zniknęła.
Xelloss podniósł pierwszą katę z brzegu.
As pik.
Tej nocy w sypialni Xelloss'a również nikogo nie było.
Tadao wygasił światło świecy i zabrał się za ścielenie łóżka, przez następne kilka dni nikomu nie będzie potrzebne, ani Fi, ani Xelloss'owi. Za to przeczuwał,że przydadzą się nowe zioła na uspokojenie.
Nie mylił się.
*
Smok wygładził sukienkę. Uśmiechnęła się.
Zero zmartwień.
Zero kłopotów.
Zero obaw.
Zero wrzasków.
Zero wszystkiego co miała do tej pory.
Wieeeelkie westchnięcie. Może to i dobrze. Przeczesała palcami włosy i ruszyła przed siebie. Miała już dość bycia na Wolf Pack, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach. Spojrzała po sobie, była żółtą sukienkę z kieszeniami i przewiązaną pomarańczowym sznurkiem. Znalazła ją dziś rano przy łóżku, jak zwykle z resztą. Bała się pytać o jej pochodzenie. Był problem finansowy, jak mogła znaleźć ją bez żadnych pieniędzy? Westchnęła i usiadła na drewnianej ławce. Przed nią roztaczała się wielka fontanna, małe dzieci biegały na około, ktoś krzyczał. Wszystkiego dopełniał pałac Ame, wielki, biały i piękny.
Dlaczego w takim razie trudno było jej powstrzymać łzy?
*

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.45187900 1276780948
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!