Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #41
 
Treść fanfika..
Pamiętacie, takie pytania na początku pierwszych chaptów? Sporo minęło od tamtego czasu...^^" A ja wciąż na niektóre prawie, bądź w ogóle nie odpowiedziałam.
Oto kilka z nich.:(ekkhem...)
1Skąd Filia znała Tokio?
2Kiedy Mama zrobi mi kolację? ;]
3Kto to jest songster?

Od chapteru 7 przestałam się w to bawić, bo mi się nie przerwanie z jakąś telenowelą kojarzyło, a to przecież nie to...chyba^^".Zamiast tracić czas na coś takiego zanudzam Was moimi przypisami:>
Koniec Replay'a

kanti_metallium@wp.pl
Ps. Tak się zastanawiam ile mi starczy siły i czy ja to wreszcie kiedyś skończę-_-" 41 część rany Boskie...
Ps2. Zauważyliście, że w całym fiku pojawiają się tylko dwa przeklęństwa, a mianowicie "cholera" i "do diabła", to taka notka dla wszystkich co piszą, to będzie już ok 150 str.A4,a jakoś mi się udało...dlatego nie przesadzajmy z prostackim językiem
(a przypominam, że "cholera", to nazwa choroby, a nie epitet)
Warto takie sprawy poruszać, choćby dla dyskusji( to była aluzja dla forumowiczów^^zdrówka kochani)



Mei'an 41- Szukaj swojej drogi malutka, bo się wreszcie zgubisz.




Lina położyła się na parapecie i łypnęła z westchnięciem za okno. Fale rozbijały się o plażę. Tadao usiadł obok niej.
-Gourry czuje się lepiej.- Wytrzeszczyła na niego oczy.-Potrafię czytać w myślach.-Wytłumaczył. Wypuściła ze świstem powietrzem.
-Nie czytaj mnie w takim razie, nie lubię jak ktoś wie o mnie za wiele.
-Nikt nie lubi, a jednak LON stworzyła kogoś takiego jak nas. To silniejsze ode mnie, ale nauczyłem się, że jednak myśli to jedyna prywatna rzecz,która ludziom pozostała, dlatego nie masz powodu do obaw. - W ręku miał szklankę z zimną wodą. Wylał trochę, a po chwili krople uniosły się z powrotem i wpadły do naczynia.
-Władasz też materią?
-Tylko trochę, łącznicy zazwyczaj tego nie umieją.
-Słuchaj w momencie kiedy Stumble nas zaatakował...byłeś ty i czwórka innych. Stałeś na przodzie, to znaczy...
-To znaczy,że nie należe już do Clover Site, od momentu kiedy...kiedy Shiro umarła podałem się do dymisji. To było nasza ostatnie wspólne działanie. Dlatego miałem na sobie opaskę. Teraz już jej w sumie nie potrzebuję...
-A po co ci ona była...?
-Do ograniczenia energii. Jeżeli wychodzę na duże obroty, może się zdarzyć, że przeniósłbym was na przykład na nie ten filar co trzeba. Ona po prostu pomaga mi to kontrolować, to jak celownik w pistolecie.
-Co?
-Aaa...nieważne. Nic nie mówiłem.
-A jaka jest w sumie różnica, pomiędzy byciem w Clover,a nie?- Przymknął oczy.
-Można mnie zabić. W momencie kiedy należysz do site jesteś chroniony czarem nieśmiertelności do narodzin kolejnego łącznika. Jedym słowem przez kilka milionów lat możesz nie przejmować się tym,że umrzesz. W Clover może być tylko czterech członków, po tym jak ja odeszłem Dolphin stworzyła drugiego.
-Czyli łączników jest więcej?
-Dokładnie pięć osobników. Łącznie ze mną.
-Nie rozu...
-Proste. Mimo, że nie należę, ani do nich...właściwie ja nie mam teraz zwierzchnika.
-A Zelas?
-Zelas mnie wygnała.- Na następne pytanie weszła Amelia. Tadao odetchnął w duchu. bardzo dobrze i tak za dużo powiedział. Czuł,że Lina nie popuści tak łatwo, ale na razie miał spokój.
-L..Lina?
-Co się znowu stało?-Wstała zaalarmowana. Czarodziejka stęknęła lekko i opadła na podłogę nieprzytomna.-Ame...AMELIA!!!-Tadao zniknął w ułamku sekundy. Pojawił się na piętrze. Wyjrzał za okno. Ogień...nie, to morze było karmionwo czerwone.
-Bogowie...-Wyszeptał.-D...Dy...na...- Jego oczy były pełne strachu.-LINA!!! UCIEKAMY!-Wrzasnął.
*
Czarodziejka podniosła głowę, wciąż próbowała cucić Amelię, Tadao pojawił się tuż przed nią, na jego ramieniu opierał się Gourry, a obok stał Zel, przypinając w pośpiechu miecz do spodni. Podał jej rękę. Przytaknęła tylko. Nie było chwili do stracenia.
*
Meżczyzna trzymający kobietę, morze krwi...oboje na środku morza, unoszą się lekko ponad taflą. Jej niebieskie włosy spływają łagodnie w toń, on uśmiecha się lekko i tylko szepcze coś do niej. Czarne skrzydła opadły do wody. Mężczyzna podniósł wzrok. Valgarva przeszyły dreszcze.
-Dynast...DRAŃ! TY CHOLERNY DRANIU! - Wiedział,że nie może się z nim równać. W jego oczach zaszkliły się łzy.-Deep...Deep...-Powtarzał w kółko patrząc na bezładną istotę w ramionach Lord'a.-Dlaczego nie możesz jej zostawić, dlaczego ona nie...?
-Może.- Zamilkł. Czy się przesłyszał? Dynast coś powiedział? Podniósł głowę.-Może.-Powtórzył, tym razem głośniej.
-Co?-Wyjąkał.Czuł, że ramiona odmawiają mu posłuszeństwa, że zaraz spadnie do morza.
-Mógłbym sprawić aby była jak ty, prawie...- Smok podleciał bliżej, starał się nie patrzeć na jej sylwetkę.
-O czym mówisz?
-Dolphin może żyć, jeśli ty...-Nadstawił uszu wyczekująco.-...jeśli ty będziesz moim kapłanem.
*
Valgarv spojrzał na ciało w jego dłoniach.
-Będzie taka jak przedtem...?-Wyszeptał bardzo cicho. Lord się uśmiechnął.
-Oczywiście, bedzie żyła dokładnie tak długo jak ty. - Przejechał palcem po jej policzku. Zaśmiał się cicho. Smok poczuł, że krew w nim zawrzała. Wytworzył w ręce kulę energii.
-Dotkniesz ją jeszcze raz, a nie przeżyjesz jutra.-Wiedział,że jego groźba była pusta, ale zrobi wszytko,żeby on...żeby on przestał jej DOTYKAĆ!- Lord podniósł głowę.
-Uciekłeś Val...uciekłeś. Miałeś szansę, ale uciekłeś...stracisz ją znowu? Po raz kolejny?
-Zabiłeś ją znowu. Po raz kolejny. To nie była stara Deep...
-Ona stała się taka przez ciebie...zostawiłeś ją...zostawiłeś...płakała...i wtedy ja...-Dynast zamilkł na chwilę, w jego głowę wylądowała kula czarnej energii. Valgarv dyszał ze wściekłości. Na twarz mężczyzny wkradł się uśmiech drwiny.
-A jak tam twoja elfka, Val...
-Nie znam jej. Nie mam z nią nic wspólnego.Widziałem ją kilka razy w życiu, więc daj temu spokój. -Spauzował na chwilę. Trząsł się na całym ciele. Złapał powietrza i wypuścił je ze świstem. -Jakie są twoje rozkazy...panie?-Ostatnich słów omal nie wypluł.
*
Jako, iż zawsze jak zaczynam nową dychę, to jeszcze taka moja notka o fiku. zapożyczyłam w nim postać Deo, nie wiem czemu to zrobiłam, ale chcę tylko zaznaczyć, że występuje ona tutaj jako...postać. Chcę zaznaczyć, że ktoś taki był, cierpię na tym trochę, bo chciałabym,żeby to była jak najbardziej tylko moja historia , dlatego staram się zrobić wszystko,aby nikogo nie naśladować, ani na nikim się wzorować. To tyle.
Dzięki wszystkim co nie kojarzę się od razu "o to ta co z Virgi zgapiła"^^", kochani jesteście...i dziękuję za wsparcie.
kanti_metallium@wp.pl
next chapter coming soon
Fujin:If I know you, this will be really soon-_-"
Of course Fu-chan, I know that, but it's will be suprise!^^
silence...

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.50335900 1276786800
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!