Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Alex
Heh te elfy
rozdział #05
 
Treść fanfika..
Hmm to już piąta część fanficu...wreszcie doszło do jakiejś walki...
Xell przebrał się w kąpielówki......

Amelia została wciągnięta w głębiny przez żywiołaka wody..

No to kontynuujmy:



- NIE!!! AMELIA!!!!! -Zel skoczył na równe nogi i pognał w stronę topiącej się księżniczki.....

-Co to JEST?! - Lina przerażona wskazała na żywiołaka...

-Stworzenie z elementarnego planu wody....- pośpiesznie wyjaśniła Airynn wyciągając swój wielki zakrzywiony miecz

-HIKARI.!..- zawołał Gourry chcąc uaktywnić miecz światła...

-Ty ćwoku malinowy ! - Lina walnęła go w głowę......-to NIE jest miecz światła....oddałeś go ...nie pamiętasz ?

-Zapomniałem ...-Gourry był zakłopotany....

Tymczasem Zelgadis zanurkował za Amelią ...zobaczył ją ciągniętą w dół przez niewidoczną siłę...

-Raaaaa tillt - Zel puścił najpotężniejsze zaklęcie szamanistyczne w stronę żywiołaka...

Amelia przestała poruszać się w dół...Zel chwycił ją za rękę, stworzył wokół siebie kulę powietrza i wydostał się z dziewczyną na brzeg..

-Co ...co się stało...? Lina w sekundzie doskoczyła do Zelgadisa

-Zniszczyłem to...-zaczął ..

-Nie sądzę...- wtrąciła elfka bacznie wpatrując się w wodę...

-Ale...

-Ra tillt tu nie pomoże...- Airynn była zdenerwowana...

-Nie pomoże - potwierdził Xelloss , który dotąd stał z boku..

-A TY SKĄD WIESZ ? - wydarła się Lina...

-Sore...

Xell nie dokończył bo z wody wyszedł żywiołak. Był spory... miał coś z dziesięć metrów....

-Cholera - elfka zaklęła...- Lina...-zwróciła się do czarodziejki...-użyj zaklęcia którego cię nauczyłam...

-Super...-Lina się ucieszyła że ma okazję je przetestować....

Lecz zanim Lina zdążyła cokolwiek zrobić, Gourry rzucił się na potwora...Żywiołak stęknął pod wpływem magii zaklętej w mieczu...

Lecz na dłuższą metę nie zrobiło mu to nic...Gourry osunął się z jego wodnistego ciała ...Spadł i nieźle glebnął...

-Co za pacan - mruknął Zel

-Nooo....-Xell był tego samego zdania...

-Cicho tam ...-Lina się wkurzyła...-tylko ja tak go mogę tak nazywać...

-Co...jak...?-Amelia wreszcie odzyskała przytomność...

-Hmm na czym ja to skończyłam?- zastanawiała się Lina...

- Z a k l ę c i e ...-wycedziła Airynn

-Aaaa zaklęcie ...-Lina się rozpromieniła...- no głupi żywiołaku!!! Teraz popamiętasz LINĘ INVERSE -zaśmiała się krwawo...

-Czekaj ...jak to leciało ?-zastanowiła się

Airynn: gleba

-Czerń...-zaczęła elfka...

-No właśnie... " Czerń śmierci...dziedzictwo chaosu -Lina poczęła zbierać dłońmi czarną energię - mocy wisząca nad morzem nicości mroczna energio zniszczenia ...WZYWAM CIĘ!!- I Lina wypuściła strumień energii w stronę potwora...Wypaliło to niezłą dziurę w jego wodnistej piersi...

-HA HA HA -Lina cieszyła się jak dziecko - Już nie żyjesz ...

Faktycznie żywiołak zachwiał się , upadł i rozlał się w strumień wody...Zmoczył przy tym naszych bohaterów.

-Uff i po wszystkim - Airynn westchnęła ...

-Nooo!!!!! -Lina była zadowolona

-Co to było...?-Amelia dochodziła do siebie...

-Żywiołak ...-Gourry popisał się umiejętnością zapamiętywania

-Idziemy, nie ma czasu -Airynn szybko zaczęła wkładać na siebie ubranie. Lina poczęła robić to samo.

-Co wam się tak śpieszy? -Amelia trzymała się niepewnie na nogach

-No masz -elfka i Lina zatrzymały się nagle...

-Czy TAMTO to nie był wystarczający powód?!- Lina skrzywiła się - ktoś przyzwał to stworzenie...

-Ktoś chce nas powstrzymać -dokończyła Airynn...-tylko ktoś naprawdę potężny umie wyrwać takie stworzenie z innego planu

istnienia...

-Musimy jak najszybciej dostać się do świątyni - stwierdził Xell

Brygada antyżywiołakowa ubrała się i wyruszyła w długą i dość niebezpieczną (jak zwykle) drogę...Zdążyli oczywiście odwiedzić kilka tawern , spalić kilka budynków i obłupić kilku bandytów jednak to nie należy do opowieści....

A w drodze:

-Xelloss ? -Lina zaczepiła Mazoku

-Taaak? -Xell zaczął szukać dogodnej drogi ucieczki w razie konfrontacji

-Dręczy mnie jedno sensowne acz dość proste pytanie...-Lina zrobiła minę niewiniątka

-Taaak?- Xell zaczął panicznie rozglądać się w obie strony

-CZEGO TY CHCESZ IDĄC Z NAMI DO TEJ CHOLERNEJ ŚWIĄTYNI?!

-Ja... eee... niczego ...tak sobie..- wyjąkał

-KŁAMIESZ!! - I Lina rzuciła się na Mazoku

Elfka spojrzała z rezygnacją na kotłowaninę- Czy oni tak zawsze? Lina jak zwykle próbowała "wydusić" z Xella choć gram informacji... bez skutku

-Taaak..- jęknęli jednocześnie Zel, Amelia i Gourry

-Lina przestań, nie mamy czasu - Airynn rozdzieliła bijących

-On mnie wkurza - syknęła Lina

-Droga Lino - Xelloss wstał z ziemi - czy wiesz że z ciebie byłby wspaniały Mazoku? -uśmiechnął się ironicznie

-Ze mnie? O nie mój drogi...jestem za delikatna...

Wszyscy: gleba...

-Emph hi hi ...tak, tak...za delikatna ...-wymamrotał Zel dusząc się ze śmiechu...Inni robili podobnie

-No co?- Lina zachichotała - czyż życie nie jest piękne Xellossie?

-Nie zrobisz mi tego ...-Xelloss zbladł...

-Oczywiście ...wszystko jest piękne i warte spróbowania - Lina użyła najpotężniejszej broni : wojny psychologicznej

-Niee noo -Xell zmarniał w oczach - co ja ci takiego zrobiłem?

-No choć ty moja perełko światłości - wyciągnęła ręce do Mazoku

-To ja spadam...- Xell przesłał całusa elfce - pamiętaj o co się założyliśmy - puścił do niej oko i wyparował

-Ja...-elfka zrobiła się czerwona

-Hmm ...o co się założyliśmy?- zapytała Lina...-O co mu chodziło?

-Eeeeeeee ....o nic , o nic - elfka zrobiła się jeszcze bardziej czerwona

-I tak się dowiem...-ucięła Lina -ale na razie chodźmy...

I poszli...szli szli, szli, szli aż doszli do świątyni ...

-No to wchodzimy - Lina zatarła ręce na myśl a artefakcie

-Czekaj muszę zdjąć z drzwi glif strażniczy -elfka zgasiła jej zapał

-Ale tu jest otwarte- Gourry pchnął drzwi...

-Niemożliwe...je...jest otwarte - Airynn zrobiła się biała jak kreda

-Widocznie ktoś nas uprzedził - z tyłu rozległ się znajomy głos

-Xelloss !! - Lina prychnęła...- dobra oddawaj ten artefakt ...ale już!

-Tyle, że ja go nie mam - Xell wzruszył ramionami..

-K Ł A M I E S Z -wycedziła przez zęby czarodziejka

-Lina uspokój się...on naprawdę go nie ma - elfka położyła dłoń na jej ramieniu...- gdyby go dotknął została by z niego kupka popiołu

-Jak to?- wszyscy się zdziwili

-Matko świętości - Airynn westchnęła zrezygnowana..- przecież mówiłam wam o tym zaklęciu...

-Aaaa... o tym co uczyniło to piękne rozcięcie na policzku tego tu?-

Zel rozmarzony wskazał na Xellossa

-Oj zamknij się - Mazoku nie lubił zbytnio wspominać tamtego wydarzenia

-Dokładnie...tyle że to zawarte w artefakcie jest tysiąc razy potężniejsze - pouczyła go Lina - domyślam się że jednorazowe zaklęcie mogłoby zniszczyć wszelkie zło w naszej krainie?- zwróciła się do Airynn

-Taak.......

-TO WSPANIAŁE -wyrwała się Amelia i zrobiła maślaaaane oczy

Cisza....

-Wcale nie - odezwał się nagle Gourry...

-Gourry...-szepnęła Lina

-Gdyby zabrakło potworów, to co ja bym wtedy robił? -wypalił...

-TY DEBILU!- warknęła Lina -MYŚLAŁAM ŻE POWIESZ COŚ INTELIGENTNEGO!- walnęła go pięścią w twarz..

-Uuu ...to musiało boleć- mruknął Xell

-Co do ciebie ...- Lina zwróciła się do Amelii -myślałam że jesteś mądrzejsza..

-Ale...-zaczęła Orędowniczka - to chyba dobrze gdyby zniknęły wszystkie Mazoku...

-Kurcze dzięki...-Xell przewrócił oczami- ja też cię bardzo lubię...

Wszyscy zachichotali..

-Chodzi o to - zaczęła Lina- że dobro nie może istnieć bez zła...gdyby ktoś użyje tego artefaktu, zburzy równowagę i wszystko pogrąży się w chaosie...

-Ojej , nie pomyślałam - zaczęła usprawiedliwiać się Amelia

-Echhh Amelia - westchnął Zel- musisz się jeszcze dużo nauczyć

-A o czym mowa? - zapytał już tradycyjnie Gourry, trzymając się za podbite oko...

Wszyscy:......

-Dobra ,wszyscy stop - Lina miała głód krwi w oczach - szkoda "gleb" na niego...nie warto...-westchnęła

Wszyscy którzy mieli ochotę glebnąć : cisza

-EHMMM- elfka chrząknęła - to może wejdziemy do tej świątyni i sprawdzimy czy rzeczywiście amulet został skradziony...

-Racja...- rzekła Lina i weszli do świątyni...wszyscy oprócz Xella, który gdy tylko się zbliżył nastąpiło głośne " bam" i Mazoku

uderzył w niewidzialną barierę...

-Heeej to nie fair - jęknął trzymając się za obolały nos

-Fair , fair ...-zaśmiała się Lina i weszła do środka...



A gdzieś indziej :

-Idioto ...co wam kazałem? Atakować ją?...NIEEE.. Powstrzymywać ją? NIEEEE...

-Ale panie...myślałem że żywiołak ich pokona...

-Ty idioto...nie wiesz kim oni są...za szybko...za szybko...nie jestem gotowy ...jeszcze nie...zejdź mi z OCZU!..

Sługa odszedł...

-Za szybko...- mruknęła okryta cieniem postać





Co się stanie w świątyni? Czy ktoś pobije Gourriego w głupocie...

I kim jest ten niespełna zmysłów gościu...i czego chce?

C. D. N.


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.83700000 1314733743
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!