Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 3
rozdział #05
 
Treść fanfika..
Nasi bohaterowie znów będą narażać zdrowie i życie dla takich szlachetnych celów jak sława, zysk, obiad i uratowanie świata gratis. czy uda im się zebrać wszystkie części zaklęcia?

KSIĘGA PIĄTA (rekord! nie skończyło się na czterech ! )

rozdział pierwszy. sielanka.

Nasi bohaterowie opuścili Góry i znów zaczęli iść przez las. ( znów, ZNÓW ZNÓÓÓÓÓÓOW !!!!!!! ). Wszyscy byli znurzeni wydarzeniami tego dnia. Znaleźli stojacą niewiadomo dlaczego i kto ją zbudowal (widomo wiadomo- JA miałam taki kaprys) drewnianą chatkę i postanowili spędzić w niej rezstę dnia, oraz noc.
- przyjemnie tu - zauważyła Amelia - a niedaleko jest rzeczka, w której można się wykompać !
- aaachhh - Xelloss leżał pod jakiś drzewem ucinając sobie drzemkę
- ejj, to my walczyliśmy a nie ty - warknęła Lina- suń się, Gourry jest ranny!
Xelloss mrucząc pod nosem jakieś przekleństwa poszedł pod drugie drzewo. Tymczasem Stella zmieniała opatrunek na przedramieniu ( no wiecie, ten co wtedy spadła i zaatakowały ja duchy) przyłożyła wacik i owinęla bbiałym długim do ziemii szlem.
Amelia krzątała się tu i tam sprzątając, piorąc i inne takie tym podobne zajęcia obrończyni sprawiedliwości.
Gourry odpoczywał, a Lina łowiła ryby nad rzeczką.
- dlaczego ta ryba nie chce się złapać. moze ząłożyłam złego robaka?- Lina wyciągnęła haczyk na którym wisiał wąż - innych nie było ! trudno się mówi.
Po chwili nad rzeczkę przyszła Stella i włożyła ręce do wody.
- AC - EDGE !!! - rzeczka została porażona prądem (jeśli można to tak nazwać) po chwili na szerokości kilku kilometrów wypłyneły śnięte ryby.
- Stello!! to jest niezgodne z prawem !!! - pisnęła Amelia
- a wiesz gdzie ja mam prawo?- zapytała się Stella
- oj nie kłóćcie sie dziewczyny, złośc piękności szkodzi..- powiedział Zelgadiss
- czyli ty musiałes się kłucić przez całe życie?- zapytała sie Lina
- wrrr..- Zelgadiss wrócił do czynności jaką wykonywał, czyli kompletne olewanie wszystkigo tylko leżenie do góry brzuchem i myślenie o niebieskich migdałach.
- piękna pogoda - gdy Amelia skończyła prać, czyścić i odplamiać wszystko, siadła obok Liny, która stwierdziwszy że w zaistnialej sytuacji łowienie ryb jest bezcelowe "medytowała nad strukturą wszechświata" jak ona to nazwała.
- chrrrr... - chrapnęła głośno Lina
- dobry pomysł.- Amelia położyła się obok Liny i także zasnęła.

***

- UAAAHHH - Lina przeciagneła się -która to już godzina?
- zbliża się zachód słońca, panno Lino - odpowiedziała jej sennie Amelia
- noc, symbol śmierci niewinnych, jak to mówi Asa, tak? heh..- Lina podrapała się po plecach i wstała
- ej ! - Lina skopała leżącego na ziemii Xellossa
- AAAua ^^ co?
- zamiast tak leżeć to byś przygotował kolację?
- a dlaczego szanowna pani sama kolacji nie zrobi?
- bo jestem zbyt dużą osobistością, by zajmować się takimi przyziemnymi sprawami.
- panienko, masz do czynienia z mazoku ^^.. - Xelloss znów rozwalił się na ziemii

*SRU SRU SRU SRU * - KLina bezlitośnie znów skopała Xellossa

- IDŹ ROBIĆ KOLACJĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!
- już już wedle życzenia, księżniczko- Xelloss otrzepał się i przystąpił do rozpalania ogniska ( i poraz kolejny się pytam: kto powiedział że kobiety to słaba płeć?)
- TY !- Lina wskazała na Gourrego
- słucham? - Gourry spojrzał się na Linę jeszcze nie bystrze, ale już nie bezmyślnie.
- TY ZAMIAST SIĘ WYLEGIWAĆ MOZE POMÓGŁBYŚ XELLOSSOWI DOPRAWIĆ RYBY?
- choć, Gourry, pocierpimy razem ^^- zachęcił go Xelloss
- hę? a no jak chcecie- Gourry dołączył do Xellossa.
Lina czuła dzisiaj wyraźny przypływ popędów władzy i rzuciła się w kierunku Amelii.
- AMELIO!!!!!
- t-tak?- pisneła Amelia słysząc ton Liny
- a nic, masz zawsze taką fajną minę jak cię wołam.
nagle w tą scenę wkroczył Xelloss.
- Lina !
Lina odwróciła do niego głowę.
- Lina !
- co?
- śmigło ! HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA - Xelloss wybuchł śmiechem
- żałosne..- westchnęła Lina
- Amelia ! - zawołaał Xelloss
- słucham?
- Amelia !
- proszę?
- Amelia!
- tak?
- Amelia, powiedz "co"!
- co?
- ŚMIGŁO !!! HAHAHAHAHAHAHAHAHAHA - Xelloss znów zaczął sie tarzać po podłodze.
- to nie jest smieszne, to jest tragiczne.. westchnęła Amelia
Xelloss wybiegł i stanął obok Gourrego.
- Gourry!
- co?
- ŚMIGŁO !
- co??
- SMIGŁO !
- co ma śmigło do wiatraka?
- nie rozumiesz? "co" rymuje się ze "śmigło" ! HAHAHAHAHAHAHAH
- a mówią że to ja jestem głupi - pokręcił głową Gourry z politowaniem
Xelloss pobiegł do Stelli.
- Ste...
- ŚMIGŁO !!!- ryknęła Stella i sobie poszła. Nagle do Xellossa podszedł Zelgadiss
- Xelloss !
- co?
- JAJCO !!!! HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH

WSZYSCY CZYTELNICY: [GLEBA]

Zapadła noc. wszyscy udali się do domku i z nudów zaczęli grać w karty (dokładnie Piotrusia za namową Gourrego)
- ale fajnie ale fajnie - entuzjazmował się Gourry
- leeeecz się - wkurzył się Zelgadiss który po raz kolejny dostał piotrusia.
- zagrajmy w coś innego. Ta gra mnie nuży - zaproponowała Stella
- na przykład?
- w..
- w butelkę ^^ ! -wyjechał Xelloss
- dobra - Gourry z entuzjazmu nie mógł już wysiedzieć na miejscu.
- ej no - zburaczyła się Amelia
Wyciągnęli butelkę i zaczęli grać. Zaczynała Amelia.

*śWIST* - zakręciła butelką

- pan Gourry - wzdrygnęła się Amelia
- Ameeeliaa to cycate dziecko - westchnął Gourry - no trudno

*CMOK*- to wszystko

Drugi z kolei krecił Xelloss.

*ŚWIST*

- LINAAAA ^^- wyszczerzył się Xelloss
- o jesu.. -jęknęła Lina
- no choć, daj pyska ^^...
- nie..
- no chooooć...

*CCCCCCCCCCCCMOOOOOOOOOOKKKKK*

Lina z wrażenia zemdlała.
- ma się te podejście do dziewczyn ^^ -Xelloss znów się wyszczerzył
Lina się podniosła i spojrzała z ukosa na Xellossa (nawet nie czuję kiedy rymuję)
Następna z kolei byla Stella.
- nie chcę w to grać - powiedziała
- no proszę, Stella...
- nie chcę.
- Gwiazdko, nie daj sie prosić..
- ech..

*ŚWIST*

Wypadło na Xellossa.
- ej no, nie chcę w to grać. Co za głupia gra. - Stella wstała i wyszła.
Zelgadiss zachichotał widząc minę Xellossa.
Lina jednak wiedziała że to nie o to chodzi.
- idę.. eee.. się przejść. - wyszła z chatki. Zobaczyła Stellę opartą o drzewo.
- Stella co się stało?
- noc. Zupełnie nic. Po prostu nie chce mi się w to grać, to wszystko. Co, nie można?
- można można..
- no właśnie.
Zapadła cisza.
- coś z tobą ostatnio jest nie tak, Stello. Nie wykręcaj się bo to widzę.
Stella milczała.
- utrata matki i w pewnym sensie brata była dla ciebie ciosem. Może i to dlatego. Ale widzę jakiś inny błysk w twoich oczach.
Stella spuściła głowę.
- nie chcę o tym mówić.
- mi możesz wszystko powiedzieć.
- to sprawa niemożliwa. Tak jak.. tak jak.. połączenie czerni i bieli, dnia i nocy. Nie można połączyć dnia i nocy.
- połączyć nie można...
Znów zapadła cisza.
- ale z nocy i dnia moze powstać jutrzenka.. najpiękniejsze co może być na świecie, jak to określiła Asa.
- jutrzenka.. - Stella spojrzała się na Linę - jutrzenka..
- tak.
- chcę zostać sama. - powiedziała w końcu.
- jak sobie życzysz. jak coś, jestem w chatce.- Lina odeszła zastanawiając się o co Stelli może chodzić. Nagle stanęła. Zdała sobie sprawę...

rozdział drugi. Zniszczone miasto. Śmierć i nieśmierć.

Nastał piękny ranek. Ptice darły mordy, budząc przy tym nasze skacowane towarzystwo.
- moja głooooowaaaaaa... - jęknął Zelgadiss
- a ja myślałam że takiego zakutego łba nic nie ruszy - dosrała mu Lina
- zamknij się.
- jak ty się odzywasz do damy !
- ty i dama? HAHAHAHahaha.. - jednak nie starczyło mu sił żeby wybuchnąć głośnym śmiechem
- ja chcę do domu.. do Seyruun..- jęknęła Amelia
- ja chce do domu.. do zabitej dechami wiochy.. albo do siostry i jej wielkiego pałacu..- miałczał Gourry
- W WIECIE CO JA CHCĘ? JA CHCE SNADANIE !!!- Lina wbiłą widelec Xellossowi w głowę
- ...nie mamusiu.. nie chcę iść do szkoły.. wszystkie dzieci się ze mnie śmieją... chrap !- mruknął Xelloss przez sen
- ZBUDŹ SIĘ PATAFIANIE!!!!!! FIRE BALL !

*PIZDU*

- jesu ^^! - wykerztusił z siebie zaskoczony Xelloss
Lina zdecydowanym krokiem wyszła. ku jej zdziwieniu na kamieniach zrobionych na ksztaut stołu stało bogate śniadanie. Obok niego kręciła się Stella.
- oo - Lina była niezwykle mile zaskoczona - to wszystko dla mnie?
- nie dla ciebie tylo dla wszystkich
- szkoda. Smacznie wygląda.
- i tak smakuje !
- oooooo..
Po chwili z domku wypełźli pozostali uczestnicy załogi.
- głodny jestem... - westchnął Gourry głosem podobnym doLiny
Po chwili wszyscy jak jakieś sępy zasiedli do śniadania.
- STFELLA TFY NAPRAFE DFOBSZE GFOTHUJESZ - wymamrotała Lina
- Ach panno Lino !! nie powinno się mówić z pełnymi ustami !!! - wzdrygneła się Amelia.
Zapadło moilczenie. Lina poczekała aż Amelia weźnie kęs do ust.
- AMELIA PATRZ ZELGADISS BEZ MAJTEK !!!
- GDFIE ??? - wydarła się Amelia opluwając przy tym wsztytkich obficie jedzeniem
- och panno Amelio nie powinno się mówić z pełnymi ustami - Lina przewróciła oczami
- agh..- Amelia znów zaczęła wsówać śniadanie
- Gwiazdko, skąd wytrzasnęłaś takie śniadanie ^^?- zapytał się Xelloss
- chcesz wiedzieć?
- no ^^!
Stella pochyliła się nad nim.
- sore wa himitsu desu ^^... - powiedziała z mściwym uśmieszkiem
- ej no to moja kwestia ^^ !!! - zauważył Xelloss
- szybko się od ciebie uczę !
- oj Stello, to ci nie wyjdzie na dobre - westchnął Gourry
- widzisz, Gourry o umyśle trzylatka już to wie !!! - ucieszył się Zelgadiss- grzeczny Gourry, wujek Zel kupi ci zabawkę..
- fojnie fojnie !! jakom?
- czerwoną bieliznę dla Liny i pare gadżetów z sex-shopu.
- och dziekuje ci - Gourry rzucił sie Zelgadissowi na szyję
- FIRE BAAAALLL !!!!!!!!!- tą idyllę brutalnie przerwała Lina

*JEBEŁT*

- tobra tobra, tylko żartowałem - mruknął Zelgadiss
- wiesz co, Lino, ty powinnaś czasem nad sobą panować. Spójrz na mnie na ten przykład ^^..- powiedział spokojnie Xelloss
- na ciebie?- Lina z odrazą spojrzała na rozwalonego na kamieniu Xellossa- nie dzięki, nie Lubię być optymistką z wiecznie zamkniętymi oczami, fioletrowymi oczami, mówiącą wiecznie "to tajemnica" lub wyrazy pokrewne oraz opuszczającą przyjaciół w potrzebie. Nie, dzięki!
- JA OPUSZCZAM PRZYJACIÓŁ W POTRZEBIE???- zdumiał sie Xelloss - Lino, kimże bym był, gdybym opuszczał przyjaciół w potrzebie !
- sobą - wtrącił się Gourry
- och jakże tragiczny jest los dobrodusznego mazoku - Xelloss teatralnym ruchem przyłożył rękę do skroni
- nie użalaj się nad sobą, bo zaraz zacznę rozprawiać o pięknie tego świata !
- och ja biedny uciskany mazoku.. ale zaraz zaraz... żeby zwykła śmiertelniczka groziła mi...
- a-a-a ! nie zapominaj że pokonałam paru twoich kumpli bez (prawie) niczyjej pomocy !
- a Darkstara to kto ci pomógł zabić - naburmuszył się Xelloss
- ty wyjątkowo nie znikłeś ani mnie nie zakatrupiłeś uprzednio !! a tak pozatym to nie pamiętasz co się działo przed wskrzeszeniem tego gościa?
- ech to było dawno i nieprawda ^^".. - Xelloss wbił wzrok w podłogę
- a Firię to kto chciał zab... - lecz Lina urwała widząc zaciekawiony wzrok Stelli. Widocznie pagibła jej matka nie chciała ujawniać zamachów na jej skromnee życie - e.. zab.. zab.. zab.. zabrać na spacer !!! tak tak! a kto chciał Firię zabrać na spacer ?!
- a chciałem zab..rać Firię na spacer bo miałem swoje powody ^^" pozatym ta świ... aaatła i mądra kobieta mi zdążyła nieźle dosrać ^^
- a Valgaava to kto chciał przebałamucić na waszą stronę?
- to LON chciała, ja wypełniałem tylko rozkazy - powiedział Xelloss niezbyt przekonującym tonem
- ale i tak fajny facet jesteś Xelloss - Gourry walnął Xellossa po plecach, tak że ten o mało nie wylądował nosem w swoim śniadaniu.
- dzieki za komplement Gourry..khe khe ^^"..
- Xelloss, nie będziesz już jeść?- Lina wyciągnęła chciwe łapska w kierunku talerza Xellossa
- zaabierraj te przeszczepy !!! - wkurzył się Xelloss w ostatniej chwili odtrącając Line od talerza
-wrrr... przeszczepy? PRZESZCZEPY???
- ojć ^^"""
- tyś, który ciemniejszy od zmroku..
- o jeny - pisnęła Amelia
- tyś, który w karmazyn przybrany bardziej niźli krew płynąca...
- zaraz nasza krew popłynie -zauważyła spokojnie Stella
- tyś, który pogrzebion w czasie mijającym..
- CHODU !!! - kwiknął Xelloss zrywając się z krzesła (ekhm kamienia)
- w twym imieniu o wielki oddaję się ciemności...
- nie skończyłem jeść śniadania..- chlipnął Gourry ciągnięty za kołnież przez Zelgadissa
- by tym głupcom co grodzą mi drogę razem zgubę przynieść i nikt nie będzie w stanie jej uniknąć !!!
- PIIIIIISK !!!
- DRAGOOOOOOOOOOOOOOOONNNNNNNN SLAAAAAAAAAAAAVVVVVVVVVVVEEEEEEEEEEEEEEE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

*JJJJJJJJJJJJJEEEEEEEEEEEEBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBB*

- musiało boleć- zauważyła Lina
- bolało..- dało się słyszeć głos gdzieś spod ziemii
- hehe!
- musi mnie pani koniecznie tego nauczyć - jak grzyb po deszczu albo wrzód na dupie (taaak to będzie bardziej trafne porównanie) spod ziemmi wyrosła Amelia- przyda mi się to w walce ze złem i niesprawiedliwością !!!
- ile lat mam ci jeszcze powtarzać że nie nauczę cię tego !!! - wkurzyła się Lina
- pliiiisss !- Amelia zrobiła kryształowe oczy
- idź se !!! nie gadam z takimi miernotami jak t.. aa! - potknęła się o konar dzrewa, po chwili wstała z godnością.
- a morze byśmy się zmierzyły..- usłyszała głos za sobą
- Stella.. no co ty !
- a to czemu? skoro pani jest taka silna, to nie sprawi pani najmniejszej różnicy pokonanie mnie... - rzekła niewinnie Stella
- no dobrze.- stanęły naprzeciw siebie.

[CISZA, WIATR, NASTRÓJ GROZY]

- AC- EDGE !!!
- FIRE BALL !!!

*PIERDUT*

Obie dziewczyny leżały na ziemii. Lina jeszcze w konwulsjach rażenia prądem a Stella paląca się ogniem Fire Balla.
- no nieźle..- Stella podniosła się z ziemii
- ty też .. bzzzt... jesteś dobra.. bzzzt.. - brzęczała Lina stając naprzeciwko Stelli
Zaczęły recytować zaklęcia:
- o złota szpado uwolniona z najciemniejszych zamętów morza chaosu...
- tyś która uwolniona z niebios, mroczna klingo ciemności...
- ty która śmiercią obdarzasz i nowe życie dajesz...
- bądź mi mocą, bądź mi ramieniem..
- przybądź i złóż się na moich spragnionych cię dłoniach...
- kroczmy współnie drogą zniszczenia..
- i zniszcz każdego ktoi śmie stawić mi czoło..
- oj będzie gorąco- jęknął Zelgadiss
- LAGUNA BLADE !!!
- GOLDEN SWORD !!!

* PIŹDZIACH !!!!!!! *

Obie dziewczyny zmagały się magicznymi ostrzami- Lina czarnym ostrzeam nicości a Stella złotym ostrzem.. bytności..?
- co to za zaklęcie..?- zapytała się Lina
- zaklęcie czerpiące moc ze złotych dzieci... hehe
Jednak mimo to, zaklęcie Liny było silniejsze i dziewczyny były zmuszone się rozdzielić.
- hehe żadnymi złotymi mieczami nie będziesz mnie straszyć - zarechotała Lina
- wrr..
- ej, słuchajcie, widzicie to co ja?- Amelia wskazała na niebo
Zza horyzontu napływały ciemno-bordowe chmury.
- trudno tego nie widzieć.. choćmy, zbadamy co tam jest !
Zaczęli iść.
- nie podoba mi się to.. mam bardzo złe przeczucia - zauwazyła Amelia
- nie wiem czemu ale ja też.. wyczuwam jakąś energię znajomą a równocześnie obcą- powiedziała Stella
- co za niesamowita aura ! czujecie to?
Czarno- brązowe chmury coraz szybciej przesówały się po niebie, aż w końcu przesłoniły całe sklepienie. Równocześnie rośliny zaczęły więdnąć.
- na świecie dzieje się coś bardzo poważnego...
Sucha trawa pos ich stopami zaczęła szeleścić.
- ej widzicie to - Gourry wskazał na horyzont
Na horyzoncie znajdowąła się ściana ognia, najwyraźniej trawiąca jakieś miasto.
- ta energia.. poznaję ją -- powieedział w końcu Xelloss
- biegnijmy szybko !!! - rozkazała Lina wskazując w kierunku miasta
- olali mnie.. - westchnął Xelloss i udał się za Liną
Dobiegli wreszcie do spalonego miasta. Lecz zastali tylko dopalające się zgliszcza.
- przybyliśmy za późno..- Lina kopała jeszcze palący się kawałek drewna
- wody.. wody..- usłyszeli cichy głos w jednym z domów.
W środku leżała stara kobieta, bardzo popażona.
- Amelia, uzdrów ją swoim czarem !
Amelia czym prędzej to zrobiła.
- co tu się stało? - zapytał się starej kobiety Zel
- siokiś młudy człek przyboł ! mił biłe włusy zwinzane w dwo kietki ! i un pudpolił i zniszczoł szytko !
- Derek.. a dokąd się teraz udał?
- a czurt wi, kaj un sie udal.
- znowu Derek- Stella walnęła pięściami w spalony stół, rozwalając go
- uu paninka silna, paninka pomugła by mi w gospodurstwie ! - powiedziała babuleńka
- eee.. nie, dziękuję. A tak przy okazji, to jak się pani nazywa?
- hłihłihłi - zasmiała się babcia- Lodzia jestem !
- eee.. śliczne imię..- zauważył Zel
- oj wim przystojniaczku, wim - powiedziała babcia do Zelgadissa
- heh hyba jest ślepa - powiedziała spokojnie Lina
- oj kidyś dubry wzrok miłam, a teraz.. ho ho !! lata ni te, curuchna !!! a co ty mi na picu robisz?
- proszę pani.. to nie panna Lina, to rura od kominka. - zauważyła Amelia
- wrrr..- Lina dusiła w sobie chęć wypuszczenia Fire balla
- no - Lodzia podniosła się z ziemii - piwnie towarzystwo głodne?
- i to jeszcze jak .. - westchnął Gourry
- i cibie tez nakarmimi sinku - zwróciła się Lodzia do fotela bujanego - a tiraz chuććie, o ile wim dalij znajduji si nizniszczona czunść mista !
Podreptali za kiwajacą się na prawo i lewo babcią.
- a ty Xelloss co tak cicho siedzisz? - Lina zapytała sie zamyślonego Xella
- no nie wiem.. a tobie nie wydało się dziwne że umierająca babcia wie że jakaś część miasta jest niezniszczona?
- ee tam ty to masz problemy Xelloss, na pewno dowiedziała się od krzyczących ludzi !
- hmm.. na moje 5000 lat życia rzadko sie myliłem.. ale cóż, jak to mówi dewiza życiowa, Lina Inverse ma zawsze rację ^^...
- dokładnie !
Doszli do mniej zniszczonej części miasta. Znajdowała się tam miła ( miła oprucz kilkunastu szczórów, kilku myszy, syfu na podłodze i przelewającego się szamba) restauracyjka, gdzie nasi bohaterowie zatrzymali się.
- kelner !!! - Lina zawołała na jakiegoś chyba od dwuch tygodni nie umytego gościa
- ja tu tylko sprzątam - mruknął gościu i wrócił do chlania jabola pod jednym ze stołów
- czy jest tu ktoś normalny..? - mruknął Zel
- czego dusze chcą..?- zapytała się od niechcenia przybyła cizia dłubiąca w zębie rybią ością
- ee... menu..?
- tutaj nas nie stać na takie luksusy ! - skrzeknęła cizia - mówta co chceta, nie mam czasu !
- ee.. specjalność zakładu razy siedem.. - powiedziała nieśmiało Lina
- na talerzach umytych czy nieumytych? - skrzeknęla kelnerka
- na umytych.. jeśli łaska..
- dopłacacie dwa jeny !!
I polazła do kuchni.
- jakże miła obsługa..- zainicjowała rozmowę Stella zwracajac się do Lodzi
- oj tak kochanuchna tak ! a zo moich czosów to były tutoj chłopy ! muwjem ci!
- ee.. nie musi nam pani opisywać..- powiedziała Lina widząc że staruszka w najlepsze nawija do starej miotły
- czy to była jakaś sugestia co do mojej fryzury?- zapytała się Stella gładząc swoją szopę
- ejj dlaczigoti wilka lwia głuwa przyczipiona do ściny godo?- zapytała się staruszka wbijając wzrok w Stellę
- to nie było śmieszne.. AUTORKO PROSZĘ MI NATYCHMIAST ŚCIĄĆ WŁOSY !!!
A w życiu ! przecież w tej szopie nieźle wyklądasz.
- ale wszyscy się ze mnie śmieją...
Nie wszyscy.. zobacz, Xellossowi się podoba na przykład...
- hłihłihłi ^^""" - zachichotał Xelloss
Ops chyba za durzo powiedziałam
- uch auturka ! - zaniepokoiła się babcia - czyli auturka wi kim jistem?
Wiem. A teraz życjcie sobie dalej. autorka też człowiek i też potrezbuje snu, jedzenia i napoju. baj baj !
- o, idzie kelnerka ! -zauwazył głodny już Gourry
Kelnerka niosła siedam postawionych na siebie talerzy. Porozrzucała je niedbale oblewając wszystkim ubrania i polazła.
- wygląda... jakoś dziwnie..- zauważyła Amelia.
- HUMPH MNIAM ŁYK MLASK - zajadała sie daniem Lina.
Lodzia się spojrzała na nią wzrokiem "pokarz mi jak jesz, a powiem ci kim jesteś".
Lina skończyła jeść jeszcze zanim się do dania zabrała reszta towarzystwa.
- kelnerka ! a tak właściwie co to jest co mi jemy?
Cizia oderwana od maloiwania szponów podeszła łaskawie do Liny.
- to specjalność zakładu tak?- skrzeknęła. Wielka kropla lakieru do pznokci z jej świerzo pomaloiwanych szponów kapnęła wprost do talerza Gourrego - z braku zapasów szczury w sosie z brzoskwiń z roku.. eee nie pamiętam który rocznik. W winie podobno dobry.
I polazła kręcąc dupą.
- eee..- Lina pozieleniała na twarzy.
Gourry bez ogródek zaczął żygać pod stół, bo był akurat w połowie jedzenia.
Cała reszta zrobiła to samo, tyle że Stella dla odmiany zionęła ogniem.
Wyszli chwiejnym krokiem, przypalając kelnerkę, gdakającą o zapłacenie rachunku.
Siedli se gdzieś na jakiś ławkach.
- niebo nadal ciemne i chmurne.. na mój gust nie wróży to niczego dobrego. - powiedziała Amelia
- dziciaczki, a tik włościwi to gdzi zmirzaci? - zapytała sie Lodzia
- mi zmirzaci di nikind - naśladował głos babci Zelgadiss
- hohoho przystojniaczku - zarumieniła się Lodzia
- nie wytrzymam.. - glebnął Zelgadiss
- a wicie co? tu nidaleko jist dum mojego kulegi, choćci tam muże zjimi cuś lipszego ! - powiedziała babcia i zaprowadziła ich pod jakąś chatkę. Sama weszła do domu i kazała na siebie czekać.
- może wreszcie się najem.- westchnęła Lina
- taak..- westchnął Gourry
- motylem być..- nucił Xelloss
- ja chcę do Seyruun... - biadoliła Amelia
- ja chcę latać.. - boleśnie westchnęła Stella
- a ja chcę żebyście się zamknęli - syknął Zelgadiss
- już potrawi zyraz gotowi ! - powiedziała babcia siadając obok naszych bohaterów - a tak włyściwie cu wy rybicie w tych dalekych strunach?
- szukamy pewnego zaklęcia, które pomorze nam zniszczyć pewnego gościa, który rozwalił min to miasto, a i nieługo cały świat.- wyjaśniła Lina
- u no tu wilkie ambicje mocie , dziciaczki ! u, zdaje sie że dinia jusz gotowe ! -babcia poczłapała do chatki po chwili przyniosła sześć półmisków ze smakowicie wyglądającymi potrawami.
- a dla siebie pani dlaczego nie niesie?- zapytał sie Xelloss
- a bo jusz si najadłam !
Zasiadła do stolika. Lina właśnie miała chapnąć pierwszy kęs smakowitej potrawy, gdy...
- LINA NIE JEDZ TEGO !!!!!!!!!

*BRZDĘK BRZDĘK brzdęk brzdęk brz..* - metalowa miska Liny, wytrącona przez Xellossa potoczyła się przez cały plac

- Xelloss co cię napadło?- Lina wytrzeszczyła oczy na poważnie spoglądającego na nią mazoku.
- to jedzenie jest zatrute. - Xelloss złapał akurat kręcącą się pod stołem mysz i na chama wepchnął jej kawałek jedzenia. Mycha zdechła na miejscu. - gdybyście to zjedli skończylibyście jak ta mysz.
- skąd wiedziałeś..?- Lina jeszcze bardziej wytrzeszczyła oczy
- to wszystko od początku wydało mi się podejrzane: pożar miasta, żywa staruszka, jej wiedza aż w końcu zaproponowanie nam obiadu... w końcu gdy powiedziała że się najadła, a tamtego dania nie tknęła ani kęsa, przekonało mnie to.
- ależ pan mądry..- wykrztusiła Amelia
- jestem pra pra pra pra pra pra pra pra pra dziadkiem stryja ciotecznej siostry bratanka matki siostry przeszywanego kuzyna Sherloka Holmesa ^^.
- taak? a kto będzie matką?
- hmm.. na pewno osoba mądra i opiekuńcza. Jej cudowny charakter i inteligencja będzie poroporcjonalna dla jej subtelnej urody i wdzięku. Na pewno będę mógł z nią rozmawiać o wszsytkim i rozumieć ją bez słów. Będzie bezgranicznie dobra i..
- sorry Xelloss, nie jesteś w moim typie ! - Lina spojrzała na Xellossa tym swoich charakterystycznym wzrokiem

[GLEBA]

Nagle w powietrzu zawisł głuchy śmiech (coś w stylu Skazy lub Mufasy z Króla Lwa )
Lodzia wstała. Nagle zaczęła się przeistaczać.
- NIE ! TO NIE MOŻESZ BYĆ TY !!!- krzyknęła Stella
Po chwili przed naszymi bohaterami po chamsku rozwalił się na ławce Derek.
- może być, siostrzyczko, może. - powiedział drwiąco patrząc na nią swoimi granatowymi oczami.
- o w mordę jeża.- mruknął Zelgadiss - czy przez całe życie musi mnie prześladować taki pech???
- oj widzicie jak się wam życie nie układa - Derek prawie położył się na ławce - tymczasem ja się w najlepsze bawię. Od tego miasta na południowy wschód wszsytko jest zniszczone.. a to dobiero początek...- zaśmial się diabolicznym śmiechem
- FIRE BALL !!!!!! - Lina wycelowała zaklęcie w Dereka, lecz on tylko mruknął z zadowoleniem.
- mm, ciepełko.. skąd wiedziałaś że jest mi zimno?
- Lina wreszcie desperackim ruchem wyciągnęła miecz i pierdyknęła z całej siły w chama.
- brrr zimna stal - wzdrygnął się - teraz to se mała przegiełaś- chwycił Linę za twarz i uniusł się razme z nią do góry. Następnie rzucił o przeciwległą ścianę placu. Wzbiły się tumany kurzu.
- heh głupia smarkata.
- nie chcę nic mówić, ale ona jest o parenaście lat starsza od nas.. - powiedziała z zawiścią Stella
- NAS? nie ma NAS. Jest tylko JA !!! - juz miał zadać cios Stelli, gdy z przeciwległej strony rynku rozległ zsię desperacki ryk:
- DRRRRRRRRRRRRAAAAAAGGGGOOOOOOOOONNNNN SLAAAAAAAVEEEEEEEEEEEEEEEE !!!!!!!!!!!!

* BBBBBOOOOOOOMMMMMMMM*

- ej, podarłaś mi ubranie ! - zauważył Derek patrząc na strzępki swojego idealnie niegdyś uprasowanego stroju. Teraz w jego granatowych oczach zabłysł dziwny ogień.- teraz to sobie nagrabiłaś...
Lina wyciągnęła miecz z zamiarem wbicia go w mazoku. Lecz ten w ostatniej chwili uniknął ciosu, chwycił Linę za kark i porazil niezwykle silnym prądem.
- PORAŻAJĄCE zwroty akcji, no nie?
- masz poczucie chumoru jak pajac na sedesie.. - jękneła Lina - LAGUNA BLADE !!!!
- o, wkraczasz z cięższą altylerią..- Derekwyczarował Golden Sword i oboje rzucili się na siebie.

*BZZZZT* - zderzyły się oba miecze, wydajac przy tym dźwięki, podobne do dźwięków z Gwiezdnych Wojen.

- dlaczego tak się zmieniłeś..- zapytała się w tzw międzyczasie Lina
- ja się zmieniłem? ja się stałem lepszy..
- zabiłeś własną matkę.. masz zamiar zabić nas i zniszczyć świat.. masz zamiar zabić nawet własną siostrę..
- wy wszyscy sie sprzeciwiacie mojej pani, LON. A każdy kto sprzeciwia się mojej pani, musi zostać unicestwiony !
- ale...
- żadnych ale. ADIOS AMIGOS !!! - Derek nagle zrobił unik i wbił Golden Sword w Linę.
Padła na ziemię.
- kto następny?- zapytał się Derek jakby nic się nie stało- może ty, Xellossie? wyrównamy rachunki.
- TY ŚWINIO JEB*** - Xelloss z furią rzucił się na Dereka. Zaczęli walczyć. Tymczasem Gourry i reszta podbiegli do umierającej Liny.
- Lino ! LIno ! - nawoływał ją Gourry - proszę, wytrzymaj..
- G..gourry.. - Lina próbowała wykonać jakiś ruch lecz nie udało jej się to. Oczy zaczęły zachodzić mgłą.
- Lino.. błagam.. ja nie będę mógł bez ciebie żyć..
Nagle Lina nie widomo czemu zaczęła mówić głosem jakby mówiła już dawno wyuczony wiersz:
- "wysłuchajcie mej cichej modlitwy drwijcie z mych ugiętych kolan i pokornie zniżonym karku.. prawdziwa miłość tylko może sprawić że pożegnanie nie będzie ostatnie"
Po chwili Lina dodała normalnym, lecz już zduszonym głosem:
- bo nawet umarły będzie żył w sercu ludzi, którzy o nim pamiętają..
Przymknęła oczy, odetchnęła po raz ostatni i wyzionęła ducha, żeby to tak ładnie nazwać.
- Lina, nie.. - Gourry przytulił ją do piersi - byłas jedyną osobą, którą naprawdę kochałem..
- Gourry... mamy jeszcze listki z drzewa animis.. nie wszystko stracone.. - pocieszyła go Stella
Tymczasem Xelloss i Derek dopomnieli się że to oni się biją i to oni powinni byc osią napędową tej sceny. No więc Xelloss i Derek bili się zaciekle. Nagle zadzwoniła komóra Dereka.
- Sorry na chwilę. - powiedział do Xellossa po czym odebrał- halo.. o, witaj, pani... a-ale teraz?.. właśnie biję się z Xellossem.. ech, no dobrze pani.. żegnam i składam uk.. - lecz LON odłożyła słuchawkę - sorki Xelloss, muszę się zmywać, pani mnie wzywa. Dokończymy waklkę kiedy indziej. Nara. - i znikł
- a to dupek. - westchnął Xelloss po czym pojawił się przy zwłokach Liny - i co z nią? wyzdrowieje?
- czy ty musisz rzucać czarnym humorem właśnie teraz? - warknął Zelgadiss
- hę..? powiedziałem coś nie tak ^^"?
- Lina nie żyje, głąbie - - ..
- co? ojej.. ale mamy jeszcze liście z animis, co?
- mamy - Amelia zaczęła przyrządzać napar, który i jej niegdyś uratowal życie - trzeba wrzucić dwa listki, tak?
- tak.
W końcu Amelia tak zrobiła i wlała Linie napar do ust. Nastąpiła cisza pełna oczekiwania.
Po paru minutach Lina zaczęła odzyskiwać kolory.
- LIIIIIINAAAA !!!!! - ucieszył się Gourry
- hę..- Lina wolno otworzyła oczy - gdzie ja jestem? śniło mi się że umarłam.. i spotkałam takiego fajnego gościa, nazywał się Zagato..
- ty naprawdę umarłas ^^" ale żyjesz i to jest najważniejsze - ucieszył się Xelloss
- LIIINKAAA ! SZNURECZEEKK !!! NITECZKAAAA !!!! - Gourry ściskał Line z całych sił
- oj Gourry, bez przesady, nie przy ludziach - zawstydziła się Lina
- nie będę się wstydził jak bardzo cię KOCHAM !
- ee.. zostawmy ich lepiej samych - zaproponowała Stella odciągając Zela, Xellossa i Amelię.

Czy nasi bohaterowie pokonają wrednego Dereka i przestanie być mazoku? Czy LON się wreszcie doigra? Czy będzie następna część tego fika? Czy przestanę wreszcie zadawać takie głupie pytania? O tym dowiecie się w następnym odcinkuuuu!!!

C.D.N


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.35691700 1276788532
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!