Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 5
rozdział #05
 
Treść fanfika..
bzdryńg ! znów was dręczę ^^ oto męki część piąta, czyli rozdział 5.5.

[chęć wzięcia łyku herbaty]

[stwierdzenie że nie ma pod ręką herbaty]

[rozpacz, żal, rwanie łosów z głowy]

chlip chlip zaczynamy ! bzdryńg dryńg !

KSIĘGA PIĄTA.

rozdział pierwszy. pogodzenie się. odjazd Chazza. Morze. Statek elfów i jego kapitan.

Skończyliśmy na tym że nasi bohaterowie stoją na polu usłanym posągami smoków spadniętych z nieba [:DDD

Katia zamieniła się znów w człowieka. I tym razem mogły się z Kriss przytulić. Gdy juz się dość obtuliły, Katia odpięła sztylet zza pasa.
- hej, patrzcie co ja mam ^^ !
- oo ! my też mamy, ale łuk - Kriss wzięła łuk od Chazza i podała go Katii
- o w mordę, Kriss, co to za facet? no no, niezły towar sobie zarwałaś ^^ pożycz na jedną noc ! - Katia zaglądnęła Kriss przez ramię nie zwracająć uwagi na prezentowany łuk
- ależ my nie..
- to mogę przez to rozumieć, że zostawiasz mi wolną rękę w sprawie Venetha? o dziex ^^
- ========"
- och, dzień dobry, Katia jestem ^^ dla przyjaciół Kat ^^ - Zaczęła się mizdrzyć do Chazza
On próbował zrobić minę jakiegoś macho- mana ale jak zwykle przeszkodził mu w tym lizak.
- o właśnie, Katia, poznaj Chazza ! - Kriss przedstawiła chłopaka dziewczynie
- Shazza? śpiewasz disco polo..? bue !

[GLEBA]

- Chazz jestem kobieto (kto mi nadał to imię ][ trzeba by zabić autorkę ][)
- acha. hmm nieźle. O, a jakie ładne masz włoski ^^ naturalny kolor?
- taaaaak..
- ee Katia.. opanuj się.. - -" - zwróciła jej delikatnie uwagę Kriss
Podszedł do nich Veneth.
- Katia, i jak się w końcu uwolniłaś?
- nic łatwiejszego. Nie znają umiejętności pół-mazoku !!!! HA HA !
- P-PÓŁ MAZOKU ????? - wykrztusił Chazz aż mu wypadł lizak
- no. A co?
- największa dziwka w dziejach południowej części jest pół-mazoku pspspspsp
- co ty tam mruczysz pod nosem?
- a nic ! - zapraezentował cały wachlarz swojego śnieżnobiałego uzębienia ( a to dziwne, biorąć pod uwagę liczbę lizaków jakie pożerał)
- hmm, bez tych lizaków w gębie urodą nawet możesz mieżyć się ze mną. - zauważył Veneth patrząc na niego z wysokości swojego tytułu Najprzystojniejszego Złodzieje Roku tygodnika "Poradnik Kradziennika"
- ja OD DAWNA jestem ładniejszy od ciebie !
- chciałbyś.. no ale może kiedyś , jak się postarasz..
- dobra. Zróbmy turniej.
- okej. A jaki?
- zobaczymy reakcje dziewczyn po naszych całusach.
-oki.
- ja zaczynam. - powiedział Chazz. Podszedł do Katii i pocałował ją.
- i jak?- powiedział z szarmanckim uśmiechem
- mmm truskawkowy ^^ gdzie kupujesz takie smaczne lizaki?

[GLEBA]

- patrz sie i ucz się ! - zapowiedział Veneth. Podszedł do Katii, wziął jął w pół i zaczął całować, długo i niezwykle namiętnie. Katia przybrała najpierw kolor różowy, potem czerwony, a potem zrobiła się kolorowa jak pisanka. W końcu padła nieprzytomna na ziemię.
- ale u mnie smakował jej mój lizak ! - próbował się bronić Chazz
- phe ! nie rzucaj się człowieku, i tak wiadomo że jestem najlepszy..
- dobra, pierwszą rundę wygrałeś. Ale to nie przesądza sprawy. - rzucił się na Kriss
- TY ŚWINIO [TRZASK] - strzeliła mu z liścia tak, że aż się przekręcił
- brawo Kriss ! -Veneth podszedł do niej - ale lepiej przyzwyczaj się do niego.. będzie szukał każdej okazji do [CCCCCCMMMMMMOOOOOOOOOKKKKKKK]
Kriss całkowicie zaskoczoną tym namiętnym pocałunkiem przygniotło do drzewa. Po chwili jak poprzedniczka osunęła się na ziemię.
- mmm całuśna. Muszę kiedyś to powturzyć. - powiedział Veneth oblizując się. - co ty na to Chazz?
- wwwrrr.. - warknął próbując nastawić szczękę w odpowiednie miejsce
- ej, Chazz.. jak chcesz możesz mnie pocałować.. -powiedziała Sunny
- okej ^^
I siem cmokneli ^^
- ha ! remis ! - wykrzyknął Chazz
- ciesz się ciesz, puki jeszcze możesz. Rhea.. - spojrzał na do tej pory lewitującą elfkę
- o, ktoś nowy.. - zauważył Chazz
- eee.. słuchajcie.. nie powiem że .. ee.. nie mam ochoty.. ale.. ten.. królowej tak nie przystoi..
- nie przystoi z przyszłym królem? no choooć..
- nie. - pokręciła głową że aż jej przydługie włosy zaczęły się walać w promieniu metra.
Lecz niestety, musieli przerwać ten interesujący konkursik. Akurat z lasu cwałem wyjechał jeździec na koniu. Zatrzymał się przed naszymi bohaterami tak gwałtownie, że kopyta konia zaryły z piskiem o kamienie.
- CHAZZ KRETYNIE ! - ryknął jeździec a była to dziewczyna o krótkich czarnych włosach i zielonych oczach. - GDZIE TY SIĘ SZLAJASZ TYLE CZASU, JUŻ OD TRZECH TYGODNI CIĘ NIE MA!!!!
- o , cześć Brett ! - przywitał się Veneth
- o, siem Ven - spojrzała na niego jak na uosobienie wszystkich ideałów
- w-witaj siostrzyczko..- jęknął Chazz
- wreszcie cię odnalazłam. Planujemy z chłopakami wielki skok, pujdziesz?
- przecież mówiłem wam, że pracuję sam..
- A CO TY TU MASZ DO GADANIA!! - ryknęła że omało nie wypadła jeguma z ust (ona dla odmiany żuła gumę) - WSIADAJ!!!
- t-tak jest, siostrzyczko..- Chazz wdrapał się niezgrabnie na jej konia.
- już jedziesz Brett? - zapytał się Veneth, a przy każdym jego słowie dzieczyna wyglądała, jakby miała paść zemdlona na ziemię
- muszę.. nara, Venciu [cmok] !
- narazie wam ! - nieśmiało powiedział Chazz
I odjechali w siną dal ^^
- Venciu..- zachichotał Moony
- och, co ja mogę poradzić, że mam takie powodzenie ^__________^ och och ^^
Po jakimś czasie Katia i Kriss ocknęły się. Spojrzały się na siebie.
- ciebie też tak załatwił?
- aaachhh ^^ było się urodzić ^^ - mruczała Katia rozpamiętując całusa
- mwww - Kriss zaszła Venetha akurat zachwycającego się sobą od tyłu - CO [KOP] TY [KOP] SOBIE [KOP] MYŚLISZ [KOP] JEŁOPIE [KOP] ??? TY (CENSURED) [KOP KOP KOP]
- (help)
I tym sposobem Ven skończył jako piękna bezkształtna paciaja ^^
Lecz Rhea swoją mocą jakoś go pozbierała ^^
Nasi bohaterowie z braku innych zajęć wybrali się do wiochy na herbatę (czytaj: piwo). Zasiedli w jakimś barze.
- brrrrrbrbrbrbrb - zaburczało komuś w brzuchu
- nie patrzcie się tak na mnie.. ==" - jęknęła Kriss
- spokojnie. Ja jestem bogata ^^ - mrugnęła Rhea - KELNER ! POCZWÓRNĄ PORCJĘ WSZYSTKIEGO CO MACIE DLA TEJ PANI !
Kriss spałaszowała to w wszystko z prędkością promieni tachnionych [:DDD. Wreszcie przyszła pora zapłacenia rachunku. Rhea zdjęła jeden ze swoich licznych pierścionków.
- resztę niech pan wyda w rezydencjach.. jak zostanie kilka milionków to proszę sobie wziąć napiwek. - powiedziała podając zdumionemu kelnerowi pierścień.
- ty słuchaj, jak masz za dużo forsy to możesz nam trochę opchnąć, nie obrazimy się.. - powiedziała nieśmiało Sunny
- hę? no jasne, macie ! - zdjęła po jednym pierścionku i dała każdemu. - wiecie jaka to udręka nosić taką masę złota na sobie?
- chcielibysmy wiedzieć..
- wiecie co? - rzekł Veneth dotychczas studiujący mapę - następna część oręża.. tarcza.. znajduje się w elfim królestwie Akretta.
- och ! przeciez ja z tamtąd pochodzę ! - zachrypiała Rhea że aż wszyscy się na nią obejrzeli. - tylko jeżeli wrócę i to nadal z takim głosem, zabiją mnie ][
- spoko wodza ^^ KELNER ! PROSZĘ HERBATĘ ! - zamówiła Katia. Po chwili kelner przyniusł zamówiony napój - to żeby miał lepszy smak. Z herbatą zawsze lepiej smakuje.
- o co ci..
- spokojnie. - Katia zaczęła mruczeć jakieś zaklęcie. Po chwili na jej dłoni uformowało się coś, co wyglądało jak zielona kostka cukru. Dziewczyna wrzuciła ją do herbaty. Szklanaka rozbłysła, a w niej znajdował się jadowicie zielony, bulgoczący i parujący żółtą parą napój - pij ! - uśmiechnęła się Katia podsówając przerażonej elfce szklankę pod nos
- c-co to?
- napój, dzięki któremu zniknie ci chrypka ^^
- ale.. ale to jest radioaktywne !
- pij pij, nie marudź.. myślisz że ja, pół-mazoku zamieniający się w smoka zawsze miałam taki miły i aksamitny głos? gówno prawda ! mama dała mi ten napój i teraz mam głos jak teraz. No, pij !
Rhea spojrzała na napój jak na cyjanek, a potem wypiła jednym haustem. Zapadła cisza. Nagle Rhea osunęła się na ziemię.
- o, tego autorka nie przewidziała.. - zauwazyła Katia drapiąc się po głowie - może pomyliłam zaklęcia?
Lecz Rhea po chwili zawyła przeraźliwie i miotnęła się na podłodzę. Po minucie uspokoiła się.
- ja żyję? - z elfki wydobył się miły, cienki, aksamitny głos, jaki zazwyczaj mają jej ziomkowie.
- o , widzisz ^^ teraz byś mogła śpiewać w MTV ^^
- hej ! ja nie mam już chrypki ! - zawołała radośnie elfka
- niach niach ^^
- dobrze. - Rhea walnęła piąchami w stół - to w takim razie Wielka Rhea Powraca ! Jedziemy odzyskać władzę.. jak ci dziękować Katia..
- ależ nie ma za co ^^ pomożemy ci odzyskać władzę, i przy okazji weźmiemy sobie oręż.
- oki ^^
Cóż, w końcu po wyżłopaniu trunków mniej lub bardziej wyskokowych wyszli i udali się na wschód, do Akretty.
- Veneth, tak przy okazji - zapytała się Katia gdy nasi bohaterowie szli przez oblaną słońcem łąkę - kim jest i skąd znasz tamtą dziewczynę co sterroryzowała Chazza?
- Brett? ach, to siostra Chazza, jest od niego o dwa lata młodsza. Należy do tej samej szajki. Ja kiedyś spędziłęm z tą szajką trochę czasu, tam też poznałem Chazza. No i Brett oczywiście.
- ona się do ciebie umizgiwała !
- no coś ty #^^# po prostu na mnie leci ^^
- wiesz co? nie podoba mi się twój brak skromności..
- ja poprostu znam swoją wartość bzdryńg dryńg ^^ - spojrzał w lusterko które zawsze nosił ze sobą - nie mogę się sobie nadziwić jaki ja jestem przystojny.. nikt mi nie dorównuje..
Nagle Katia rzuciła na niego jakiś czar, lecz on zajęty sobą tego nie zauważył.
- mam takie piękne włosy.. ej, rozdwajają mi się końcówki.. wogóle muszę iść do fryzjera mam taką szopę.. no i ten kolor.. wolałbym blond.. hmm moje oczy sa za brązowe. Powinny być niebieskie.. ojej mam też zbyt spiczasty podbródek.. AAAH wyskoczył mi pryszcz ! jeny..
- ghihihi - usłyszął cichy chichot Katii za sobą - rzuciłam na ciebie czar że nikomu nie będziesz się podobał ^^ hie hie nawet sobie.. BUAHAHAHAHAH ^^
- ej noooooooo TY CHAMÓWO !! TY DEBILO !!AAA MASZ ! - rzucił na nią czar.. i nagle stała się płaska jak deska ^^
- coś ty mi.. AAAAAGHHH !! CO SIĘ STAŁO Z MOIMI MELONAMI !!
- i ona o skormności mówi ==" - zauważyła Sunny
- odczaruj mnie, ja odczaruję ciebie, będziemy kwita. - powiedział z dziką satysfakcją Veneth
- awwrr - Katia rzuciła na Vena czar tak że znowu wprost kipiał seksem ^^ a ona w zamian odzyskała biust.
- och moje cycuszki [bziong bziong]
- nie obmacuj się tak, ludzie patrzą =="- zauważyła Kriss
- phe ! założe się że ty masz silikon ! a ja mam 100% naturliś ^^
- COŚ POWIEDZIAŁA?
- a nic oprucz tego że..
- FIRE BALL !!!!!!!

*JEBUT*

- ałć.- jęknęła Katia
- jełopka - warknęła Kriss
No cóż nasze towarzystwo szło wciąż kłucąc się, która z nich ma co większe ^^. Lecz po kilku godzinach kłótni doszli do morza.
- wykąpaaaałabym się, ale nie wzięłam stroju kąpielowego. - westchnęła Katia głosem renifera z reklamy letniej promocji TPSA
- AAA !!! A MOONY ZAKOPAŁ MNIE W PIAASKUUUU !!! KRISS ZBIJ GOOOOO !!! - rozległ się pisk Sunny ale nikt nie zwrócił najmniejszej uwagi
- i co teraz? według mapy twoje królestwo, Rhea, znajduje się za tym morzem.. - powiedział Ven studiując mapkę
- no tak. Trzeba będzie wynająć jakąś łódź lub statek... ale wątpię żeby jakiś człowiek odwarzył się płynąć tak daleko..
- KRISS!!!!!!! A SUNNY MNIE TOP.. BUL BUL BUL BUL - rozległ się stłumiony krzyk Moonego
- masz dużo pieniędzy, Rhea.. jest bardzo możliwe że przekonamy jakiegoś kapitana. - powiedziała Kriss
- tak. Też tak myślę.
- a jak to nie poskutkuje to..- zaczęła Katia
- nie kończ. Ty dziwko ==" powinienaś iść gdzieś na odwyk. Najlepiej zamknąć cię na trzy miesiące w szafie.
- phe !
- zobaczcie, tam jest jakiś port. Choćmy.
I poszli w stronę portu. Minęli Sunny i Moony' ego obrzucających się rozgwiazdami, meduzami tudzież szczątkami ludzi zaatakowanych przez rekina ludojada. W końcu oderwali się od tego i potruchtali za naszymi bohaterami.

***

- ile kosztuje rejs do Akretty?
- nie kosztuje. My tam nie pływamy. Te elfy nie wpuszczają ludzi do swojego państwa.. Odkąd zaczął tam rządzić ten wypierdek, Bongo czy jak mu tam dali, ludzie którzy się zbliżą za blisko już nie wrócą.
- to mój brat.. - szepnęła Rhea
- najlepiej było za rządów jego siostry Rhei, która już w ciągu swojego ktrótkiego panowania zyskała przydomego Mądra.. ustaliła bardzo dobre waruki kontaktów.. lecz niestety jej rządy trwały niepełny rok..potem niby spadły na nią złe moce i została wygnana z królestwa.. z 60 lat temu to było ho ho ! ja byłem jeszcze zwykłym majtkiem..
- ja jestem Rhea Mądra.. a Bango to mój brat.. jadę do mojego królestwa by odzyskać władzę. - powiedziała elfka
- hę? - staruszek spojrzał na nią, zmierzył wzrokiem jej sięgające do ziemii włosy i złote ozdoby. - och, królowa Rhea
- Postanowiłam że odbiję swoją władzę. Ten głupi Bango nie będzie się rządził. Choćcie, poszukamy innej łodzi.
- ależ królowo, jak chcesz, możemy cię przewieść.. - powiedział kapitan
- nie nie, wiem na co stać mojego braciszka.. to na razie.
Tak chodzili od łodzi do łodzi, szukając w miarę bezpiecznej. Już zaczęli tracić nadzieję, gdy..

"REJSY DO AKRETTY, OKAZYJNA CENA TYLKO 10000000 ZŁOTYCH MONET" - nieco zeżarty przez glony napis majtał się przy jakimś sporym statku.

- są wolne miejsca? - zapytała się Rhea gościa stojącego przy wejśćiu.
- oczywiście, nikomu się nie śpieszy do Akretty..
- o to dobrze. To my chcemy płynąć.
- jesteście pewni? wiecie, my was przemycimy ale nie jestem pewien czy to się uda.. jest was aż 6..
- ja jestem elfką i prawowitą dziedziczką tronu tego królestwa więc nie piernicz mi tu, za przeproszeniem..
- bujasz. Jedyną prawowitą dziedziczką tronu jest Rhea III Mądra.. - warknął gościu
- ona jest Rheą głąbie ==" - warknęła Kriss
- co? - faciu podniusł brwi - a no tak !!!!!!! och pani, wszyscy myśleli że nie żyjesz. - faciu przykląkł na jedno kolano. - pani, pamiętasz mnie? kiedyś mianowałaś mnie głównym kapitanem naszej floty..- zawiesił głos. Podniusł marynarską czapeczkę, pod którą ukazały się spiczaste uszy. Rhea zrobiła dziwną minę. Spojrzeli sobie w oczy.
- Enam.. w-witaj.. - wykrztusiła.
Nagle milczenie stało się niezręczne.
- no i skończyłem jako kapitan tej łajby ][ wsiadajcie, wy nie musicie nic płacić, i tak musimy wracać, bo Bango i tak prędzej czy później kapnie się że dorabiamy nielegalnie.. - powiedział elf
Wsiedli i zwinęli cumy. W końcu wypłynęli na morze. Była piękna pogoda, słoneczko świeciło. Dziewczyny wyciągnęły się na leżakach i zaczęły opalać. Chłopaki zasiedli na rufie i zaczęli łowić ryby.
- tak nic nie złowicie. - powiedział kapitan
- to nic. A nóż widelec się coś trafi?
No i tak spędzili dzień.
- ekhm.. królowo, nie chcę przeszkadzać... - zaczął nieśmiało kapitan
- słucham? - zapytała się zdejmując ciemne okulary
- ten strój który pani ma na sobie nie będzie odpowiedni do wizyty w swoim kraju po 60 latach nieobecności..
Rhea zmierzyła wzrokiem swoją wyświechtaną i podatrą spudnicę i paski materiału jako bluzka.
- hmm tez tak sądzę.. ale nic innego nie mam..
- pamięta pani? kazała mi pani kiedyś, jak jeszcze pani żądziła, przywieść pewną suknie.. jak ją dostałem była pani już wygnana przez brata.. tak sie składa że mam tą suknię.
Pstryknął palcami i po chwili dwóch marynarzy wniosło suknię wysadzaną zlotem i drogimi kamieniami. Była godna królowej. Była biała.
- och czy to nie czasami..
- tak.
Zapadł wieczór i zaczęło powoli zachodzić słońce. Nasi dzielni mężczyźni stwierdziwczy że naprawdę w ten sposób nic nie złowią, ciepnęli wędki w pioruny [:DDD i poszli do dziewczyn gdzie zagrali w rozbieranego pokera. Kilka majtków przyglądało się temu (czyt. pięknej i ponętnej ich królowej [:DDD)
- heeej, co się tak patrzycie, przyłączcie się do nas ! - krzyknęła Rhea widocznie czując jak elfy zjadają ją wzrokiem ^^
- rozkaz ! - i przysiadli się do roznegliżowanego kółeczka naszych bohaterów.
Ponieważ elfy nie mają talentu do gier hazardowych , majtcy juz na wstępie przegrali swoje marynarskie czapeczki. Po kolei spod czapek wszystkich elfów rozlały się różne dziwna kolory: od czerwieni do lazuru [:DDD
- ludzie, czy żaden z was nie ma jakiegoś normalnego koloru włosów..?- zapytała się Kriss
- odezwała się.. granatowowłosa - zachichotał jeden z nich
- zaraz wylądujesz w wodzie..
Gra zakończyła się szybko, bo elfy szybko przegrały i powiedziały że wracają do swoich zajęć [:DD (taa .. pewnie miały coś do ukrycia [:P). Kriss, Veneth, Katia, Sunny, Moony i Rhea ( czy kogoś pominęłam..?) ubrali się i zaczęli powoli schodzić do swoich kajut by pożreć podane im dania ( a elfy z Akretty słyną ze swej kuchni).
Słońce poszło się utopić (czyt. zaszło). Kapitan stał na dziobie (eeej to taka część statku [:DDD). Zapatrzył się w horyzont i zdjął czapkę. Jego jasnoniebieskimi włosami targał wiatr.
Okej, pora opisać naszego dzielnego kapitana ^^ Miał na imię Enamus, w skrócie Enam (tak dla wiadomości , dokładność musi być ^^). Miał jasnoniebieskie włosy, coś w stylu Posejdona z Saint Seyia, tylko że nasz kofany elf był do niego o wiele ładniejszy i wogóle bardziej męski [:DDD. Z Enama był kawał chłopa, jak na kapitana przystało. Był bardzo opalony. Z jego srebrnych oczu biła spokojność i smutek.
Więc nasz superman ^^ stał na dziobie wpatrując się w horyzont. Nagle poczuł czyjąś rękę na ramieniu.
- to ja. - usłyszał cichy głos za sobą
- królowa Rhea. Powinna pani już spać. Jutro wielki dzień.
- przestań, nie mogę spać. Pozatym bez tych oficjalności... przecież.. kiedyś..
Spojrzeli sobie w oczy. Po chwili Enam znów spojrzał w horyzont.
- kiedyś było kiedyś.. zrozum, Rheo, myślałem że umarłaś.. tak nam przynajmiej powiedział Bongo.. że umarłaś spętana złymi mocami..
- wiem.. Bongo koniecznie chciał zdobyć tron.. i był gotów nawet do tego się posunąć.
- postanowił zerwać stosunki ze światem zza morza. Tak więc statki i flota były całkowicie niepotrzebne, słóżyły tylko by strzec granicy. Ja zostałem jak widzisz zdegradowany na kapitana jednego z 15 statków które poruszały się po morzu. Jednak nie to było najgorsze..
- ej, Rhea, przeziębisz się ! - usłyszeli krzyk spod pokładu - wracaj tu natychmist !
- muszę iść. Pa, Enam.
- Pa.
Rhea zeszła pod pokład. Enam jeżcze długo stał na dziobie.

rozdział drugi. brak tytułu rozdziału z powodu braku powodu.

- kołysanie statku szybko ułożyło mnie do snu. - powiedział Moony podczas śniadania
- bueeehhh.. dobrze ci mówić.. - jęknęła Katia - sorry na chwilę.. - i poszła w kierunku toalety
- cały czas męczy ją choroba morska. - wyjaśnił Veneth
- a mnie to cały czas... chrrr... - Sunny zasnęła z głową w talerzyku
- .. usypia, chciałaś powiedzieć ==" - powiedziała Kriss pożerając zapasy statku na cały miesiąc.
- ej, ty tam, co tak stoisz, choć do nas ! - zawołał dotychczas siedzącego na burcie kapitana. On skinął głową i dosiadł się do stolika.
- jak cię zwą? do tej pory się nie przedstawiłeś.
- Enamus. A was?
- ja jestem Veneth ^^ książę złodziei i Seyruun [:DD tobie mogę to powiedzieć.
- jasne ! ja sam przecież dorabiam przewożeniem ludzi do Akretty ^^
- ja jestem Sunny - Sunny wyszczerzyła się pięknie
- Moony, brat przedmówczyni. - przedstawił się Moony
- Kriss, nieprzyznająca się do nich siostra. - westchnęła Kriss patrząc jak jej rodzeństwo wkłada sobie makaron do nosa
- Katia.. miło mi cię.. i tak dalej..- jęknęła Katia wracając z toalety, powstrzymująca się od chluśnięcia czymś nieprzyjemnym.
- wiecie że o tym morzu krążą różne legendy? podobno każdy mazoku który znajdzie się na jego terenie jest nękany chorobą morską.. - zaczął opowieść Enam
- sorry na sekundkę..- jęknęła Katia i znów poszła do toalety.
- wasza przyjaciółka chyba nie jest..
- jest jest. Ale po naszej stronie.
- a-acha.. no cóż.. nigdy nie przewoziłem na pokładzie mazoku.. a tak kontynuując.. podobno to może zamieszkują syreny, znajdują się tu też wyspy - labirynty, smoki.. lecz nie martwcie się, ja mam szlak objechany i nie ma problemu, żebyśmy się zgubili..
- rozumiem.
- ciemne chmury zbierają się na niebie.. chyba będzie sztorm...- Enam spojrzał w niebo. Istotnie zza horyzontu napływało kłębowisko ciemnych chmur.- pujdę powiedzieć majtokom, żeby poczynili przygotowania.. w końcu wieziemy królową.. - spojrzał się na Rheę, wzrokiem, który bynajmniej nie był obojętny, wstał i poszedł gdzieśtam.

***

Po kilku godzinach rozpętało się piekło. Wicher dął, fale sięgały kilku metrów.

TYMCZASEM GDZIEŚ O WIELE WIELE IDZIEJ...

- Aileen czy nie sądzisz że powinienaś opiekować się swoim żywiołem?
- Shelia, przestań, raz na kilka miliardów lat może sobie człowiek ulżyć.. te ziemskie napoje są takie fajne..
Shelia podniosła jedną z licznych butelek leżących na ziemi.
- deneturat?Aileen, miałam o tobie wyższe mniemanie =="

WRACAMY DO NASZYCH BOHATERÓW MIOTANYCH SZTORMEM.

- ja nie wytrzymam.. ałć..- Katia trzymając się za usta próbowała dowlec się do toalety
- Katia, lepiej nie chodź, bo może się to dla ciebie skończyć..

*SRUU*

- tragicznie.. a nie mówiłam? - Kriss podniosła leżącą na ziemii Katię która akurat oberwała spadającą lampą w tył głowy.
- sztorm się wzmaga. - wszedł cały mokry Enam. Ale nie martwcie się..

*PIŹDZIACH*

- co to było?

*PIŹDZIACH*

Zapadła cidza, wszyscy zaczęli się przysłuchiwać dziwnemu trzaskowi

*PIŹDZIACH PIŹDZIACH PIŹDZIACH* - odezwało się po dłóższej chwili, i nagle w ścianie zrobiła się szpara, przez którą zaczęła się wlewać woda.

Enam z prędkością błyskawicy wybiegł, a reszta, niosąc nieprzytomną Katię za nim.
To co zobaczyli gdy wyszli na zewnątrz przeraziło ich..
Na statek rzucało się po kolei kilka smoków wężowatego kształtu.
- FIRE BALL !!!!!!!!!!!! - wysłała Kriss w jednego smoka. Lecz deszcz zalewał jej oczy i chybiła blisko o kilometr [:DD
- RA TILT !!!!
- FIRE BALL !!!!!!!
- FIRE BALL !!!!!!
Wiąchy wypuszczone przez Moony, Sunny i Venetha trafiły w jaszczury. Tylczasem Enam wypowiadał jakieś zaklęcie i z jego miecza wypłynęły różowe elektrowstrząsy że tak powiem, które zahaczyły o kilka smoków które padły trupem..
Lecz.. zapomnieli o jednej rzeczy.. obejrzeć się za siebie...

*JEEEEEEEEEBBBUUUUUUUUUUUUUTTTTTTTTTTTTT*

Wielki, chyba największy z potworów zwalił się całym ciałem przecinając statek na pół, tak że po jednej stronie znaleźli się Veneth i Moony, a po drugiej Enam, Kriss, Sunny i nieprzytomna Katia. Lecz niestety.. smok trafił w Rheę, która ciężko ranna także osunęła się na ziemię. Enam jednak w porę ją złapał zanim spadła do wody.
Obie połowy statku w błyskawicznym tępie zaczęły tonąć i oddalać od siebie. W końcu jakaś gigatyczna fala spowodowała że połowa statku na której znajdowali się Ven i Moony znikła w oddali.
- szybko !!! - Enam wyrwał z burty spory kawał dechy - wsiadajcie tu, tylko tak się uratujecie !
Kriss i Sunny wciągnęły na dechę Katię. Po chwili Enam podał im nieprzytomną Rheę.
- płyncie ! - rozkazał
- a ty?
- już za późno, żebym sie uratował.. płyńcie, jej życie jest najważniejsze ! szybko, zanim zjawi się tu więcej smoków !! NO JUŻ !!! - siłą odepchnął ich tratwę od statku.
Fala zagnała ich kilkanaście matrów. Przez ciemność zdążyły zobaczyć jak smoki otaczają łódź. Potem było słychać tylko krzyki majtków. Jeden wśród krzyków należał do kapitana - Enamusa.

***

Veneth wolno otworzył oczy. Spodziewał się zobaczyć chóry anielskie lub coś w tym stylu, lecz zobaczył tylko błękit nieba. Słońce grzało niemiłosiernie.
- gdzie ja jestem..- jęknął. W odpowiedzi usłyszał cichy jęk gdzieś obok siebie. Obrócił głowę..- obok niego leżał Moony.
Oboje leżeli na piaszczystej plaży.
- wreszcie się obudziliście. - usłyszeli miły kobiecy głos. Veneth z największym wysiłkiem podniusł głowę. W wodzie siedziała (siedziała- jak mu się wydawało, ponieważ z wody wystawał jej tylko tułów) kobieta o włosach koloru psychopatycznego błękitu.
- kim.. skąd.. ty.. jak.. ???
- oj, źle z wami było. Jednak w porę was odnaleźliśmy. Sani, choć tu ! - krzyknęła po chwili.. przed zdumionych Vena i Moonego sfrunęła kobieta o włosach koloru schizofremicznej zieleni i skrzydłami zamiast rąk.
- aaalleee czaad.. onaa laataaa.. - jęknął Moony i znów zemdlał ^^
- czym ty jesteś..??? - zapytał się Veneth którego widok latającej kobity wystarczająco go rozbudził.
- Sani, syrena. - usmiechnęła się ta dziewczyna. Opuściła skrzydła, także schizofremicznie zielone zakończone szponiastymi dłońmi wzdłóż siebie. Była ubrana tylko w strzępy jakiś starych szmat.
- sy-syrena? przecież syreny istnieją tylko w bajkach która opowiadała mi mama kiedy nie chciałem się uczyć ][
- chłopak nieuświadomiony, co Nini ? - zapytała się uskrzydlona tej, co siedziała w wodzie.
- tsia... - powiedziała ta druga i machnęła rybim ogonem.

rybim ogonem?

- RYBI OGON?? A CO TO ZA GADŻET !!!?? - ryknął Veneth
- chłopie, co ty wiesz o świecie. - Nini wywlokła się na brzeg. Machała sobie ogonkiem wyłożonym srebrną łuską ^^
- a-ale.. - i też zemdlał ^^

***

- o jeny.. sztorm już minął... - jęknęła Kriss budząc się z niespokojnego snu. Otworzyła oczy. Przez mgłę zobaczyła bezkres morza wokół siebie.
- Kriss, żyjesz? już myślałam ze z tobą źle, tak długo się nie budziłaś.. - powiedziała Sunny.
- chyba podczas sztormu oberwałam czymś twardym.. jak tam Rhea i Katia?
- Katia śpi ==" a z Rheą lepiej, rzuciła sama na siebie czar uzdrowienia. Teraz znowu śpi.
- jesteśmy na środku morza.. stytuacja nie jest za ciekawa..
- w dodatku słońce tak grzeje że coś strasznego..
- mamy coś jeść?
- nie.
- o w mordę =="
- ech..
- a mamy jakąś wędkę?
- nie.
- to straszne !
- noo..
Kriss chwilę pomyślała i wpadła na pomysł.
- Sunny, zanurkujesz i coś złowisz.
- czemu ja? równie dobrze ty możesz !
- bo.. jestem mądrzejsza i ładniejsza od ciebie !
- nieprawda !
- nara ! - i zepchnęła ją z tratwy. A cóż miała robić biedna Sunny? zwymyślała siostrę od najgorszych i zanurkowała, poszukując czegoś durzego.
Sunny przepływała co chwilę przejrzystą wodę, szukając jakiejś ryby. W końcu, gdy już miała płynąć ku powierzchni, spostrzegła wielkiego tuńczyka. Wypłynęła do Kriss.
- Kriss, mówię ci wielki tuńczyk !
- czym go zatłuczesz.. hmm.. masz sztylet z Naab.. - Kriss rzuciła jej złoty sztylet.
Sunny pochwyciła go, i zanurkowała. Lecz niestety tuńczyka nigdzie juz nie było. Lecz zamiast niego był..
- BUL BUL BUL BUL (rekinnn !!!)
Do Sunny (zbyt głupiej żeby być przerażoną ^^) zmierzał 4-metrowy rekin - ludojad, co można było rozpoznać po teczce z rachunkami telefonicznymi z TPSA.
Nie no, z tymi rachunkami żartowałam ^^ tak naprawdę to miał przyczepiony do piersi identyfikator nauczycielki od matematyki ^^^^^
Też żartowałam ^^ no więc do Sunny zmierza 4- metrowy rekin-ludojad.
- BUL BUL BUL BUL (czy rekiny są jadalne?)
- BUL BUL BUL BUL (zaraz cię schrupiem ! niach niach ) - zabulgotał rekin zmierzając do Sunny
- BUL BUL BUL ( wygląda na rybę.. zjedzum go ! )- I Sunny podpłynęła do rekina wprost na zderzenie czołowe. Wbiła w niego złoty sztylet.
- BUL BUL BUL BUL ( ty głupia uklejko !)
- BUL (to był niby cios) ?
- BUL BUL BUL BUL !(nie podziałało !! pomyślmy pomyślmy.. czym by go zakatrupić..)
-BUL BUL BUL NIACH NIACH ( a teraz ja jom schrupiem ! dawno nie jadłem kobiecego mięska )
W końcu, Sunny, z braku lepszych pomysłów skupiła całą energię w sobie i..

*BUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUL (SRUUUUUUUUUUUUUUUUUU)*

Z ostrza sztyletu wydobył się promień który przeszydł rybę na wylot ^^
- BUL BUL ( jestem dziurawy ! utopię się jak Titanic !) - zdążył jęknąć rekin, zanim Sunny dobiła go kolejnym ciosem.
- BUL BUL BUL !!(VIKTORRIIII !! khe khe.. powietrza)
Sunny ciągnąc rekina za ogon dopłynęła na powierzchnię.
- i co? złapałaś coś?- zapytała się Kriss gapiąc się jak zwykle posępnie w niebo.
- jacha, 4-metrowego rekina !
- masz wybujałą fantazję dziecko..
- nie wierzysz? to spójrz ! - wyciągnęła wielki ogon rekina nad powierzchnię
- ooo w mordę ! dawaaaj !! wcinamy go ! tylko najpierw obudźmy Katię i Rheę..
- Katii po ciosie chyba się tak łatwo nie dobudzi.. a szkoda, bo jako smok mogłaby nas daleko dowieść..
- nom.. Rhea, pobudka, szkoda dnia !
Rhea otworzyła wolno oczy, lecz nadal leżała bez słowa.
- co jej jest?- szepnęła Kriss do Sunny
- gdy się przebudziła, zapytała się gdzie Enam.. to ja jej powiedziałam że on pagib..
- ty jełopie ==" mogłaś jej jakoś to delikatniej powiedzieć.
- Enama nadal nie ma?- zapytała się smutno Rhea. Wyglądała naprawdę źle, w swoich zwykłych łachach, blada jak ściana z wielką raną od prawego ramienia do biodra. Do tego miała niezwykle smutne oczy.
- nie..
- tak to jest.. 60 lat czekałam na to spotkanie.. ech.. widocznie takie moje przeznaczenie..- westchnęła Elfka. Lecz przed Kriss nie można nic ukryć.
- twój głos drży.
- nie.. wydaje ci się.. - wydusiła, lecz po chwili po jej policzkach zaczęły spływać łzy.
- jeny, Rheo, co się stało? - Kriss podeszła do Rhei
- nic, naprawdę..
- Sunny spadaj [KOP] - Kriss zepchnęła Sunny do wody, lecz ta po chwili się wynurzyła wkurzona lecz nie odzywała się.
- nie, nie musisz jej stąd wykopywać.. - westchnęła elfka i siadła. Sięgnęła po kawał rekina odkrojony wcześniej przez Sunny i przypiekła go małym Fire Ballem.
- więc..
- ech.. najlepiej będzie gdy opowiem ci moją historię od początku.
- mam czas..- Kriss rozejrzała się po morzu
- no więc.. nie, nie będę ci tego opowiadać.. w każdym razie.. łączyło nas kiedyś wielkie uczucie..
- i cóż się stało?
- musieliśmy trzymać związek w tajemnicy przed moimi rodzicami.. ja już byłam przyżeczona jakiemuś lalusiowatemu księciu z sąsiedniego państwa.. lecz mimo to bardzo kochałam Enama..
- a potem objęłaś władzę.
- tak. Ponieważ wiedziałam że kocha morze, mianowałam go kapitanem floty. Już planowaliśmy przyszłość, gdy .. mój pojebany braciszek zaczarował mnie i wygnał z królestwa. Potem powiedział że umarłam spętana przez złe moce.. a Enama.. no cóż, nie widziałam go więcej..
- aż do czasu.. rozumiem cię Rheo- Kriss spojrzała się na nią ze zrozumieniem. Po policzkach Rhei płynęły łzy.
- tamta suknia.. - łkała - miała być moją przyszłą suknią ślubną..

TYMCZASEM PRZENOŚMY SIĘ DO VENA I MOONEGO

Veneth poczuł że się obudził ale wolał na wszelki wypadek nie otwierać oczu.
- to był sen. - wmawiał sobie - to był sen , to był sen , to był sen , tobyłsentobyłsentobyłsentobyłsen..
- co było snem?- usłyszał kobiecy głos
- oooch jednak to nie był sen. - otworzył oczy. Z zainteresowaniem przyglądała mu się syrena uogoniona. Po chwili przysunęła mu tacę z owocami morza.
- pewnie jesteś głodny?
Veneth spojrzał się to na nią, to na owoce morza, ponieważ czuł pewien dyskomfort przyjmując danie od syreny.
- hmm rozumiem - powiedziała syrena jakby zrozumiała jego myśli. Coś rozbłysło, i w miejscu rybiego ogona znajdowały się dwie zgrabne nogi, tyle że.. z błonami między palcami - sorki, nie jestem przyzwyczajona do zamieniania się w człowieka.. wogóle nie lubię. Jedz ! - potknęła mu pod nos, a głodny Veneth nie mógł się oprzeć, zeby nie zjeść tych smakołyków.
- twój przyjaciel jeszcze śpi. - powiedziała Nini przyglądając się swoim nogom jako najdziwniejszej rzeczy na świecie - ej, dobrze wyszły mi te nogi?
- ehe, sam bym lepszych nie zrobił. - powiedział Veneth opychając się jedzeniem z szybkością dorównującą Linie
- ee, nie lubię ich. Będzie ci przeszkadzać jak znów będę miała ogon?
- sfkąd.
Znów rozbłysło światło i w miejscu smukłych nóg leżał rybi ogon.
- a gdzie tamta uskrzydlona? - zapytał się Veneth
- Sani? opiekuje się twoim kolegą.
- opowiedz mi coś o twoim gatunku.
- no cóż. Syreny dzielą się na te latające i na te pływające. Nie ma syren dużo na świecie, bo elfy wprost uwielbiają na nas polować a potem podawać w tych swoich potrawach ][ dlatego też elfy z Akretty słyną ze swojej kuchni, bo w tym morzu żyje wiele syren.
Veneth przełknął ślinę przypominając sobie smaczną kolacyjkę i sniadanko na statku.
- syreny pływające jak widzisz mają rybie ogony, trudnią się łowieniem pereł i słyną ze swej piękności - zatrzepotała rzęsami - a syreny latające mają skrzydła zamiast rąk i słyną ze swojego pięknego głosu.. trudnią się sporowadzniem statków na mieliznę lub na skały i molestowaniem marynarzy ^^
- ale mi nic chyba..
- nie martw się ^^ ciebie i tamtego uratowaliście bo ten no, spodobałeś się nam, a nudno by ci było bez towarzystwa tamtego..
- i nic nie zdążyłyśmy zrobić - wymsknęło się Sani.
- acha.. dobrze wiedzieć.. wiecie ja jetem bardzo chętny ale się założyłem z takim gościem..
- rozumiem.
- a jak wrócimy do domu?
- nie wrócicie.
- CO???
- wiesz.. mało mamy tu męskiego towarzystwa.. - zagruchała machając ogonkiem
- nie żartuj =="
- awwrrr.. no chyba nie odmówisz współpracy ^_-
- no.. ja.. z miłą chęcią..
- jak nam się spodobasz to MOŻE odeślemy się do domu..
"PO CO JA SIĘ ZAKŁADAŁEEEM" - jęknął w myśli Veneth. A dodam że Chazz ma w posiadaniu wykrywacz kłamstw jego roboty, więc jeżeli Veneth zakład by złamał, Chazz by o tym wiedział ^^
- hmm.. co im zlecimy Sani?
Sani zrobiła obleśną minkę.
- nie nie, o tym nie myśl, widzisz że chłopak się nie zgodzi..
Sani się złamała.
- jak się tamten obudzi będziesz mogła się z nim pobawić.
- w różne obleśne gry ^^- zarechotała tamta. Ze złożonymi skrzydłami wyglądała jak istny sęp.
- tak więc ty.. jak ci na imię dali, chłopczyku?
- Veneth..
- tak więc ty Venciu ^^ masz mi oczyścić łuski z glonów !
- ależ.. ogon maż czysty jak lustro !!!
- a pod łuskami sprawdzałeś???
- no dobra ==".. - wziął coś w rodzju szczoteczki do zębów i zaczął dokładnie pucować syrence ogon
- jak skończysz to zrobisz mi masaż.. acha, a przedtem zrobisz mi koktajl z parasolką !
W tej chwili otworzył oczy Moony.
- JUHU! w krzaki znim !!! - ryknęła Sani.
- nie sądzisz że masz dużo marynarzy a ty jeszcze biednego chłopczyka chcesz wykorzystywać..? - powiedziała Nini z dezaprobatą
- ale rzadko można tu spotkać człowieka..
- Sani, cóż za gust ==" elfy są ładniejsze od ludzi.. chociaż..- Nini spojrzała na Venetha - są wyjątki..
- oki, to ty mały brązowy idź mi złów rybę. - rozkazała Sani do Moonego
- sama se złów. Masz takie szpony..
- POWIEDZIAŁAM !!!
- no już już..
Moony pośpiesznie dał nura do wody.
- ale ty masz zadania.. - mruknęła Nini - Veneth, zrób mi masaż.
Veneth posłusznie przystąpił do robienia masażu syrenie
- aww !! ty, brązowy !! zrób mi masaż !!! - ryknęła Sani
- ona chyba nie jest zbyt inteligentna - szepnął Veneth Nini
- a gdzie tam.. ma umysł chrząszcza i refleks szachisty.. wylali ją z grupy syren zwabiających statki na skały. Muszę się nią opiekować.. chociaż syreny pływające i latające są od wieków skłucone.
- słodka idiotka z niej tak?
- dokładnie..
- AAAAŁAA !!- rozległ się krzyk Sani - CZY TY WIESZ CO TO JEST MASAŻ?
- bardzo panią przepraszam..- jęknął Moony -AAA NIE TYLKO NIE PAZURYY!!!!
- SANI DO NOGi !!! - warknęła Nini - USPOKÓJ SIĘ ! jak ty go traktujesz
- awwrrr..- Sani nastroszyła szpony u rąk - CHCESZ TEŻ DOSTAĆ !!
- I TAK MI NIC NIE ZROBISZ !!
- CIEKAWE !
- FIRE BALL !!!!!!
- AACH MOJE PIĘKNE PIÓRA!!! JAK TY MI MOGŁAŚ ZROBIĆ COŚ TAKIEGO !!!
- phe !
- bez komentarza - westchnął Veneth
- A TY SIĘ NIE ODZYWAJ TYLKO MASUJ !!
- już już, jak pani sobie życzy..

PRZENIEŚMY SIĘ OD ZAŻENOWANEGO VENETHA DO KRISS I TAK DALEJ

- kieedy ta dziwka się obudzi..- westchnęła Sunny patrząc na nieprzytomną Katię
- na przyszłość trzeba jej jakiś kask zakładać..
- oochh.. - jęknęła Katia - czy ja umarłam?
- niestety nie =="
- sztorm się już skończył?- zapytała Katia wciąż majac zamknięte oczy
- jak w mordę strzelił.
- no to ja w takim razie poproszę koktajl mangomleczny z pomarańczową słomką z reklamy fanty oraz lody z 52 gałkami, i niech mi przyniesie to Enamus, bardzo proszę, aaachhh.. kurde ten leżak jest niewygodny..
- zrzucić ją z tratwy, czy sama ją utopisz?- zapytała się Sunny Kriss
-chyba jednak sama..

[PLUSK]

- eeej, popsujesz mi fryzurę !!! - jęknęła Katia wynurzając się z wody - zaraz zaraz gdzie ja jestem..? na leeewo morze.. na praaawo może... z tyyyłu morze.. z przooodu.. tratwa? co jest grane? ja chyba jeszcze śpię?
- statek zatonął jak ty słodko spałaś ==" zginął Enam i reszta załogi. Veneth i Moony odpłynęli gdzieś w nieznanym kierunku.
- Enam nie żyje???? oo nieeee, taki z niego fajny facet był ][][][][][][][ (ładniejszy od Venetha nawet aww ][][][)
- jestesmy sami na środku morza. Długo nie pożyjemy w tym upale, bez jedzenia, picia..
- i seksu ][

[GLEBA]

- nie gadaj takich rzeczy, tylko zamieniaj się w smoka i zabierz nas stąd.
- a magiczne słowo?
- ZAMIENIAJ SIĘ W SMOKA GŁUPIA KROWO !!! - ryknęła Kriss na Katię
- już już, widzę że nie w sosie jesteś..
Katia po chwili zamieniła się w ogromnego smoka. wszyscy po kolei wdrapali się na jego grzbiet.
- wiecie, ja was ostrzegam - to morze jest bardzo duże... - powiedziała Rhea
- domyślam się.. nie mogę lecieć w pełni moich możliwości bo was zwieje i gdzieś zostaniecie po drodze ^^ więc będę lecieć wolno i równo.
- no ja myślę =="
Tak więc polecieli przed siebie.

WRACAMY DO VENETHA

- mmhmmm, gdzie ty się uczyłeś tak masować, co?
- wiesz, w końcu jestem przyszłym księciem..
Nagle gdzieś daleko w wodzie się coś zakotłowało. Po chwili wynurzyło się z wody 5 syren o włosach w kolorach tęczy.
- Deni, Abni, Gzeni, Lili, Kami!
- cześć wam. Zazwyczaj pojawiacie się podczas wojny.
- bo zaczyna się wojna.
- bujacie !- Nini zerwała się
- nie. Królowa znowu ogłosiła wojnę ze skrzydlatymi. I kazała zabić każdą napotkaną..- syrena spojrzała z ukosa na Sani
- kwak ! - próbowała zaćwierkać jak jastrząb ale wyszło jej tylko to ^^
- ssssssssss..- syknęła jedna z syren, Gzeni bodajże. Miała włosy koloru sieny palonej ^^
- spokojnie! ona jest ze mną - Nini wskazała na Sani - nawet dałam jej inne imię..
- taak.. to pewnie tamta wywalona z syren skrzydlatych.. Saiika, tak?
- kwa kwa kwa kwarikwa !!! - zakwakała Sani
- bez komętarzy.. inne syreny skrzydlate krzyczą jak jastrzębie.. - zauważyła Deni o włosach koloru jasnej ultramaryny
- czy obecność na bitwie jest obowiązkowa?- zapytała się Nini
- owszem. będzie to największa bitwo od czasów bitwy pod Starym Klifem.. czyli ty też musisz iść do swoich, Saiika..
- nie nazywaj mnie tak ! Pozatym niech się ugryzą - nie po to mnie wywalili żeby mnie teraz wołać !
- kolejny przykład na sporność co do gatunku tej syreny..- spostrzegła z politowaniem Lili o włosach w kolorze zgniłej żółci
- tak więc o której bitwa?- zapytała się Nini
- o zachodzie słońca.. pamiętaj, że ta bitwa przesądza nad przewagą jednych czy drugich.. wszyscy mamy nadzieję na zwycięstwo - rzekła Abni. Ta syrena miała śnieżnobiałe włosy falami spływająceymi aż do pasa.
- ech.. OK.. a o co znowu naszą królową siekło?
- chce przejąć wody od zatoki Akretty aż po wodospady z doliny Gvenemu, na co nie zgodziła się królowa skrzydlatych.. no i mamy klops - wyjaśniła Kami o włosch koiloru bordo.
- no dobra.. ech.. jak ja nie lubię tych wojen..
- a kto lubi.. no ale trzeba dowalić tym głupim skrzydlatym !!!
- kwaaaak !! - kwaknęła Sani
- nie miotaj się Saiika, bo ty też dostaniesz..
- ko ko daaak !!! ooouups
- ...
- dobra, my musimy spływać zawiadomić rezstę ludu. Narka !
I cała piątka chlupocząc ogonami zanurzyła się w wodzie.
- DAMN! czy przez kaprysy naszej królowej musimy walczyć???- warknęła Nini przez przypadek trafiając Venetha w nos
- a co z nami?- zapytał się Ven rozcierając nos
- wy? acha, no tak zapomniałam o tobie i tamtym brązowym.. no cóż, pójdziecie z nami.. potem odprowadzę was do Akretty.. jeżeli przeżyję oczywiście.. a jak nie, to zaprowadzi was Sani..
- a co ty się tak obawiasz że zginiesz?
- takie wojny często są śmiertelne dla obu stron.. heh...
- a to syreny nie są nieśmiertelne?
- a gdzie tam? co my, nimfy ? my jesteśmy delikatne w każdym calu kobiety ! i żyjemy stosunkowo króko - góra 50 lat.
- a ile ty masz?
- 16 ^^^^^
- o, to tyle co ja ^^
Nagle Sani wstała a potem usiadła na skale.
- ojej, ona zaraz zacznie śpiewać ! - zauwazyła Nini
- no i co?
- syreny skrzydlate słyną ze swojego śpiewu i..
Nagle w w powietrze wzbiła się denna piosenka ][ ale spiewana wspaniałym, aksamitnym głosem, w któym "hopsasa kotki dwa" brzmiało by jak nieziemska muzyka. Venethowi zakręciło się w głowie
- ooo marytarzu móój' przyjdź do mnie i stój ! a potem słowami swymi, powiedz jaki ty zani ' ski dla mnie !!!
-jakie to denne.. ej, Ven, ocknij się - Nini pomachała dłoniom zamroczonemu Venethowi przed oczami
- cóżżż za głoss.. oochh..- westchnął Ven gdy Sani skończyła swoją przybitą piosenkę
- głos to może i ma dobry, ale te piosenki ][
- masz coś do mojej piosenki? przed chwilą ją wymyśliłam ! - oburzyła się Sani strosząc pióra
- ależ nic nic ^^ melodia jest bardzo ładna..
- ale tekst beznadziejny.. dziewczyno, gdziś ty nauczyła się komponować?- zapytał się z odrazą Veneth
- KWAAAK !

[SRU]

- aaałaaaa.. ale bić mnie nie musiałaś..!
- phe ! śmiałeś obrażać mój talent ]_-
- ojenys.. choć, pomogę ci ułożyć jakąś sensowną piosenkę.
Ven podszedł do Sani, tymczasem Nini zanurzyła sie w wodzie. Przepłynęła kilkadziesiąt metrów, gdzie może ostro schodziło w dół. Zanurzyła się, przepływając krystalicznie czystą wodę, z gracją i zwinnością ryby. W końu dopłynęła do dna, w którym znajdował się tunel. Wpłynęła do niego, aż w końcu wynurzyła się w wielkiej jaskini skalnej. Znajdowało się w niej powietrze. Syrena zamieniła swój ogon na nogi po czym poszła w ciemność.
Zapaliła pochodnię leżącą nieopodal. W jaskini panowała przejmująca cisza. Było nawet słychać spokojne bicie serca syreny. Po kilku minutach doszła do końca jaskini.
Wątłe światło pochodni oświetliło ogromną górę złota i drogich kamieni.
- to tutaj.. teraz tylko gdzie jest..- Nini rzuciła gdzieś pochodnię, żeby mieć wolne ręce. Podeszła do ściany. Zdjęła z niej pryozdobiony białym piórek hełm, i zbroję. Wzięła też włócznię i tarczę (nie, nie będzie to syrenka warszawska ^^). Po czym wzięła znowu pochodnię i wróciła do wjścia do jaskini. Zgasiła pochodnię. Wśród ciemności woda dawała cudowny odblask na ścianach. Syrena znów zmieniła się w pół rybę i z zbroją w dłoniach z cichym pluskiem skoczyła do wody.
Dopłynęła wreszcie do swojej nieiwelkiej wyspy na której Veneth siedział z Sani.
- ej, Nini, spójrz jaką ładna piosenkę Sani nauczyłem ^^ Sani, śpiewaj !
Sani, wzięła powietrza w płuca i zaczęła nucić w rtytm "We are the champions":
- Veneth the czempion reszta to luzers ! evvveeeeeeryooooonnne tak sądzi w szkoleeee.. and poza nią !
Po czym Venath zaczął wybijać charakterystyczne tuw tuw - TUW tuw tuw - TUW (taak, to którym męcze wszystkich nauczycieli gdy nagle zaczynam wybijać to o ławkę [:DD ps. pozdro dla pana księdza ^^) z "We Will rock you"
- VEEEENEEEETH VEEENEEETH LOVE YOU !!! VEEENEETH VEEENETH LOVE YOU !! każdy tak sądzi każdy tak sądzi a jak nie sądzi to tak bardzo tak błądzi !!!!!!!
- ou yeah ! evrybady pomarańcza !!! - dodał Veneth
- VEEEENEEEETH VEEENEEETH LOVE YOU !!! VEEENEETH VEEENETH LOVE YOU !!!
I skończyli czekając na aplaus i zachwyty ze strony publiczności (tzn. Nini i kilku rozgwiazd)
- Sani, już wolałam twoje piosenki.. - Nini z politowaniem pokręciła głową.
- nie masz za grosz słuchu muzycznego - warknął Veneth
- wolałabym nie mieć słuchu niż słuchać tego wycia =="
- jesteś okrutna.
- trudno nie być jak się ma dziwne uczucie że się za kilka godzin zginie..
- moja ty droga Nini nie martw się, na pewno nie zginiesz.. o, a co nam przyniosłaś? - wskazał na kupę żelastwa rzuconą przez Nini
- moja zbroja i broń... trzeba się zacząć przygotowywać. - założyła hełm i zbroję.
- nie wiem, co ci ta zbroja da, ona wogóle nie okrywa brzucha.. - powiedział Veneth
- tamta część została znisczona podczas poprzedniej wojny... nic z niej nie zostało.
- heh.. - Venethowi stanęła przed oczami wizja szponów syren skrzydlatych rozrywających stal.
Nagle wokół małej wysepki naszych bohaterów, zaczęły się pojawiać bąbelki. Po chwili zaroiły się od szybko płynących syren.
- ej ty - Nini złapała szybko jedną z syren - gdzie wszyscy płyną? przeciez bitwa o ile pamiętam ma być jeszcze raz pod Starym Klifem
- a gdzie tam ! - odpowiedziała druga syrena zarzucając zgniłozielonymi włosami. - królowa zażyczyła sobie żeby tym razem bitwa odbyła się gdzie indziej. Potem powiedziała że odbędzie się przy wyspie skarbów.
- wyspie skarbów?
- tak, chodzi o twoją wyspę. Podobno gdzieś w okolicy ukryte są ogromne skarby.
Nini przewróciła oczami.
- tak więc bitwa będzie tu. Wszyscy już się zaczynają zbierać- powiedziała zginiłozielonowłosa syrena i odpłynęła za resztą. Wielkie zbiorowisko syren zebrało się z 200 metrów od wysepki.
- słuchaj Nini..- Veneth podszedł do syreny - jakie wy macie szanse przeciwko szponom uskrzydlonych?
- czary, chłopczyku, czary.
- o, ja tez znam się bardzo dobrze na magii.
- to jest bitwa między syrenami. Nic ludziom do tego.
- heh..
- tak jak innym gatunkom. Wiesz, istnieje jeszcze jeden gatunek syren.. lecz jest on bardzo nieliczny. Są to pół kobiety-pół węże. Są 4 rzy większe od normalnych syren. Wredne jak cholera, odradzam spotkanie z nimi. Nikt nie chce z nimi zadzierać chociaż i królowa ogoniastych i uskrzydlonych ma chętkę na ich tereny.
- acha..
Lecz przerwali tą rozmowę. Bo jakieś dwie syreny zaczęły się drzeć.
- NADPŁYWA KRÓLOWA ZE SWĄ CÓRKĄ !
Po wodzie ciągnięty była jakby tron a na nim siedziała stara, gruba syrena o metaliczno czarnych włosach , a obok niej drobna, może 13-letnia syrenka z króciutkimi ciemnoszarymi włosami.
- ale krówsko.- jęknął Veneth patrząc na opasłą królową, wymachującą ręką jak golonką pozdrawiając inne syreny.
- a jej córka to istny patyczak.
- córka? a no tak.. słuchaj.. od początku nurtuje mnie jedno pytanie..
- jakie?
- no.. jak wy się rozmnażacie? przecież syreny to same kobiety..
Nini zachichotała.
- a jak myślisz, po co syreny są obdarzone bądź ślicznym głosikiem, bądź olśniewającą pięnością?
- a taaaak.. a ja się zastanawiałem po co zwabiacie statki na rafę =="
Syrena znów zachichotała.
- już to widzę, jak byś mnie odprowadziła do domu ==" pewnie po drodze bym musiał przyjąć ojcostwo =="
- nie, bo wszystkich odrazu zabijamy ^^^^^
- [plask ręką w czoło] to jeszcze lepiej.
Zaczęła się zbliżać 20:00. Napływało coraz więcej syren. W końcu Nini także wypłynęła.
- życz mi powodzenia. I daj coś na szczęście.
- na szczęście?
- taaaak, jest taki zwyczaj żeby dawać coś komuś na szczęśćie, wtedy się mu nic nie stanie.
Sani podeszła do Nini i wręczyła jej spinkę. Po czym mocno objęła.
- trzymaj się, Nini.
- pa, Sani. Jak.. jak coś mi się stanie.. obiecaj że odwieziesz Venetha do domu.
- objecuję.
Veneth poszukał po kieszeniach lecz nie znalazł nic co mógłby dać syrenie na szczęście.
- wiesz.. ja nie mam za bardzo co ci dać..
- och, nic nie szkodzi.
- ..ale ja chcę żebyś miała szczęście więc..
Objął ją wpół i namiętnie pocałował. Ona oblała się rumieńcem od cebulek niebieskich włosów aż po sam czubek płetwy ogonowej ^^
- płyń ^^ - powiedział Ven jak wreszcie puścił syrenę - i powodzenia.
- dzeaammmwwbrbrbmmssammhgmmkuję.. - wydusiła syrena i zygzakiem odpłynęła w kierunku gdzie właśnie zaczęło zachodzić słońce.
Veneth z Sani siedzieli na brzegu obserwując wielkie zborowisko syren. Nagle zza horyzontu zaczęła nadpływać jakaś dziwna chmura.
- ej, Sani, widzisz to?
- skrzydlate nadlatują.
Istotnie, po chwili niebo zapełniło się chmarą uskrzydlonych ciź ^^ Wśród nich unosiła się, widać że już nie pierwszej młodości, ale zadbana syrena o ciemnoniebieskich włosach.
- widzisz tamtą? to królowa.
- kontrast, porównywując z tamtym krówskiem...
Po chwili królowe zaczęły do siebie nawzajem mówić:
- wyzwałaś mnie na pojedynek. - rzekła dostojnym głosem niebieskowłosa.
- niee, to ty mnie ywzwałaś !- zakwiczała ta tłusta ^^
- kłamiesz.
- nie !!
- KIKA ! LIIKA ! ZIIKA ! JIIKA !! do ataku !!! - rozkazała ta zadbana
- BENI ! ERNI ! UINI ! SEBENI !! do ataku !!! - rozkazało krówsko ^^
Z obu stron, pod przewodnictwem wyżej wymienionych żylet armie rzuciły się na siebie. Rozgorzała gwałtowna walka.
- dlaczego imiona skrzydlatych kończą się na "ika" a ogoniastych na "ni"
- a tak jakoś wyszło.
Syreny walczyły coraz zacieklej. Trup ścielił się gęsto.
- mam nadzieję że Nini jeszcze żyje. - rzekł smutno Veneth
- żyje. Wciąż ją widzę. Właśnie zabiła syrenę o sraczkowatych włosach.
- a-acha.
Niebo pociemniało. Woda wokół zabarwiłą się na czerwono, z powodu ilości wylewanej krwi.
- o-ojej..- wydusiła wreszcie Sani
- co się..
- miecz !! DAJ MI MIECZ !! - zanim zdążył odpowiedzieć, wyciągnęła mu miecz zza pasa i z szybkością błyskawicy przeleciała w kierunką walczących. Minęła slalomem klka syren w wirze walki.
- NIIIIINIII ZA TOOOBĄĄĄĄ !!!!!!!!!! - ryknęła. Zanim jednak Nini pochłonięta odpieraniem ataku jednej syreny zdążyła się obejrzeć na to co się dzieje za nią, Sani zdążyła wbić miecz w syrenę, która już miała wbić szpony w Nini.
- nie zacharatasz mi kumpeli !!! - warknęła Sani
- Saiika, znów się spotykamy..- usłyszała szyderczy głos za sobą - widzę że lubisz zdradzać.. A MAAASZZZ !!
Po chwili martwe ciało Sani spadło do wody. Nad nim stała roześmiana, żarówiastowłosa skrzydlata syrena .
- przecież to twoja rodaczka.. - wydusiła tylko Nini
- nędzna szmata.. zdrajczyni.. - warknęła tamta spoglądając na miejsce w którym utonęło martwe ciało Sani
- TY ŚWINIO !!!!!!!!!! - Nini wycelowała włócznie w tamtą syrenę, lecz tamta odparła ten atak
- czy ty wiesz, na kogo się porywasz? jestem córką królowej..
- CO MNIE TO OBCHODZI !!
Zaczęły walkę. W końcu Nini wbiła swoją włócznie w brzuch syreny.
- to.. za.. Sani.. ty wredne ścierwo..
- aww.. - syrena zgięła się w pół i także spadła do wody. Po paru chwilach jednak się z niej wygrzebała.
Walki trwały bardzo długo. Aż wreszcie, spory kawałek po północy zapadła cisza. Większośc syren albo nie żyła, albo były ranne.
Te co mogły się poruszać znosiły zwłoki. Umarły między innymi obie królowe. Córka jednej i drugiej, jeszcze wygrażały sobie pięściami i obiecały sobie że się zemszczą.
Po kilku chwilach z wody wynurzyła się Nini niosąc zwłoki Sani. Zmieniła ogon na nogi i weszła na wyspę. Veneth tylko spojrzał jej w oczy.
- twój miecz.- szepnęła Nini i podała mu. Światło księżyca odbijało się od złotych liter wypisanych w innym języku.
- nie żyje?
Nini pokręciła głową.
Nagle Veneth zobaczył jakiś cień na kiężycu (nie, nie był to ITI na rowerze ^^)
Po chwili poznał znajome zarysy.
- KAAAAAAATIAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!! TUTAAAAAJ JESTEŚMY TUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!!
Lecz Katia nadal leciała. Była nieźle zmęczona więc starała się o niczym nie myśleć, żeby nie trwonić sil. Dziewczyny na jej grzbiecie spały.
- EEEEEEEEEEEJ, TUTAJ JESTEM GŁUCHOLCUUUUUUUUUUUUUUU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Lecz leciała sobie dalej. W końcu Veneth się wkurzył, zdjął chełm z głowy Nini i kiedy Katia przelatywała nad wysepką, rzucił z całej siły.
- HĘ? AŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!! K***A MAĆ !!! - zaklnął smok, po czym z chlupotem wylądował w wodzie przed wysepką - KTÓRY TO TAKI MĄDRY???
- cz-cześć Katia..- jęknął Veneth widząc ogień w oczach potwora
- VENUŚ?? Venciooooo- smok przytruchtał budząc przy tym pasażerów- ty żyjesz ^^
- tsiaa..
- a gdzie Moony?
- tam. Od południa leży, skontuzjowany pazurami pewnej syreny..
- syreny? Venuś masz bogatą wyobraźnię.
- jakbyś niezauważyła, paredziesiąt metrów za tobą masz całe góry syren, tylko że martwych. Tu też masz jedną martwą i jedną żywą, tylko że zrozpaczoną.
- cześć wam.- westchnęła Nini
- ooo!! ona ma ogon !! prawdziwyn ogon!!!
- a ty jesteś prawdziwym pół mazoku - warknął Veneth
- wiem. Jak cię zwą, syreno?
- Nini.
- to jakiś skrót?
- owszem. Skrót od Ninininininininini- Ni.
- a-acha. Tak więc.. słuchaj.. lecimy pewnej elfce pomóc odzyskać władzę.. lecisz z nami?
- żeby skończyć na talerz jako danie główne? nie dziex =="
- ale jak ja odzyskam władzę to zabronie jedzenia syren.- odezwała się Rhea zaspanym głosem
- to w takim razie mogę jechać. - zamieniła ogon na nogi - tylko pochowam Sani.
Po pochówku wszyscy wdrapali się na grzbiet Katii.
- to lecimy !
I ulecieli za choryzont.


Ludzie, ale ta księga była nudna.

Czy Rhea odzyska króloestwo? Czy skopie dupę Bongo? Czy Veneth oduczy się narcyzmu? Czy nie będzie się jeść syren? Jak dalej potoczą się losy naszych bohaterów? O tym w kolejnej i następnych księgach (no ile jeszcze..)
C.D.N.

Okej, czas na podsómowanie najładniejszych chłopaków w moich fikach. Takw ięc oto ranking:

1 m-ce: Enamus (tak tak, dobrze przeczytaliście ^^ Enam jest ładniejszy nawet od Altarka ^^ chociaż,, hm mozna poważnies ię sprzeczać ^^ no ale cóz, przyjmijmy że Enamek jest jednak o tą 0,00000000000001 ładniejszy od Altara. A Moony, to już wogóle wyliż mu buty ^^)
2 m-ce: Altar. ( Altar z zaświatów: powiem mamie ! i Saovi. Ona cię zbije)
3 m-ce: Veneth. (Veneth: to musi być jakaś pomyłka! ja, taki playboy na 3 miejscu? ależ to niemożliwe, po prostu niemożli..)
4 m-ce: Chazz. (Chazz: świat schodzi na psy - ja na 4 miejscu, powiększa się dziura ozonowa, jest coraz miej lasów deszczowych, panda wielka ginie i podrożały lizaki)
5 m-ce: Dorosły Derek. (Derek z zaświatów: dajcie mi spokój )
6 m-ce: Moony (Moony: o co chodzi z tymi butami?)


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.06622500 1276781437
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!