Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #05
 
Treść fanfika..
Promise me!!!

Part- five Wszystko o tobie.

-Dobrze, no to wracamy.- Deo niepewnie spojrzała na niego.
-Ona naprawdę powinna poleżeć. Będzie miała gorączkę.
-Jakoś sobie poradzi.
-Strasznie dużo rzeczy zabrałeś...masz wypchaną torbę.
-No nic...- Spojrzał na Filię. Dyszała i była cała spocona. Położył jej rękę na czole. Nie protestowała, nie miała siły. Wredny i bezduszny. Zawsze taki sam. Zniknęli. Rozejrzała się po chwili. Siedziała na łóżku.
-Filia przebierz się w piżamę!!! Jest w mojej torbie!!!- Zawołał głos z łazienki. Spojrzała na materiał. Chyba należała do Deo. Czy on miał coś na myśli...chyba nie. Nasunęły jej się skojarzenia. Potrząsnęła głową. PO chwili wyszedł niosąc w ręce miskę z wodą. Uśmiechnął się widząc ją w piżamie w motylki.
-Świetnie wyglądasz... hihi...
-Nie masz się z czego śmiać.
-Dobra, dobra połóż się i podwiń trochę bluzkę.
-Słucham?!!! -Otworzyła szeroko oczy.- Wypchaj się sianem!!!- Westchnął. Wyjął z torby bandarze i trochę kremu.
-Jak chcesz. W takim razie obwiń się tym i nasmaruj ranę. Do jutra powinno cię nic nie boleć.- Rzucił jej na łóżko owe rzeczy. I zniknął po chwili.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Lina siedziała w dużym skórzanym fotelu. Bawiła się kosmykiem swych głosów. Wszyscy stali obok niej. Mazoku podsłuchiwał w ukryciu będąc niewidzialnym. Grubszy męszczyzna za dębowym biurkiem zapalił cygaro.
-Więc Lino Inverse, z tego co wiem dysponujesz pokaźnymi zdolnościami paranormalnymi.- Czarodziejka przytaknęła powoli głową. Uśmiechnęłą się szyderczo.
-No pewnie, w końcu masz doczynienia z nie byle kim.- Zignorował ten ton.
-Chciałbym dać wam pewne zlecenie...- Lina położyła palec na brodzie.
-Ile?
-Dwa miliony yenów. Lecz zanim zapoznam was z zadaniem powinniście pozwiedzać trochę miasto. Przydzielę wam przewodnika. Będzie za wszystko płacił. Zgadzacie się?
-Jaaasne. Ile nam za to zapłacisz?- Zelgadis ździelił czarodziejkę po głowie.
-No cóż. Wejdź.- Odwrócili się w stronę dużych drzwi, wysadzanych złoceniami. Srebrna klamka poruszyła się powoli. Uchyliła się. Zobaczyli wysoką zakapturzoną postać. Miał na sobie skórzany brązowy płaszcz.Zza kaptura wysunął się kosmyk zielonych włosów.
-Kenage zdejmij kaptur.- Sylwetka podniosła do góry ręce. Xellosa przeszedł dreszcz." To chyba jest..."
-Valgarv...- Amelia dotknęła peleryny Zela. Męszczyzna uśmiechnął się przebiegle. Podniósł wyżej głowę.
-Witajcie...Lina, Gourry, Zel i Amelia...no i nie zapominajmy o panie...-Spojrzał gwałtownie w bok.-Panie Metallium...- Męszczyzna z cygarem potrząsnął głową.
-A ty znowu... przestań przecież tam nikogo nie ma.- Zwrócił się do naszej grupy.- Bywa dziwny, ale to dobry przewodnik.
-Domyślam się.- Odpowiedziała zdecydowanie. - To my pójdziemy. Chciałabym porozmawiać z nim na osobności.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Weszli do ciemnego korytarza. Tuż za nimi pojawił się Xellos.
-No proszę poznałeś mnie.^^- Podrapał się w głowę.
-Gdybym cie nie zauważył do dopiero byłoby dziwne. Jesteś strasznie naładowany...ciekawe czemu?
-Sore wa himitsu desu.^^- Lina przerwała tą konwersację.
-No dobra smoczku, powiedz skąd się tu wziąłeś?
-Cóż podobnie jak i wy, tylko, że jakieś dwa miesiące temu w momencie, gdy pokonaliście Dark Stara... i mnie. Postanowiłem, że powinienem spokojnie przeczekać. Czułem, że zanosi się na coś dziwnego, ale... nic nie mogłem zrobić. Przecież nie potrafię od tak przemieszczać się między wymiarami. Uzupełniałem swoją energiię przebywając na astralu. Gdyby nie Gaav...
-Gdyby nie mazoku.- Skwitował Xell. Zasztyletował go spojrzeniem. Otworzył lekko oczy.
-No dobrze, ale on coś mówił, że będziemy zwiedzać miasto... tak właściwie to po co...
-Przecież wy w ogóle nie znacie tutejszych zwyczajów. Lina rzuca na okrągło Fireballe. Amelia płacze na środku ulicy. Zel chodzi w bluzie z kapturem mimo,iż wygląda na przynajmniej dwadzieścia lat. Gourry razi swoją głupotą. Jak zwykle.
-A ja?^^
-A ty się zamknij. Jak nie chcesz to nie idź.
-Nie mógłbym tego ominąć. Może być zabawnie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Filia jeszcze raz obejrzała się w lustrze. Miała na sobie długą dżinsową sukienkę i takiż płaszcz. Założyła jasno zieloną kurtkę i pospiesznie wyszłą na dwór. Miska z wodą rozlała się na dywan.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- No to wszyscy są?!!!- Valgarv podniósł lekko czapkę z daszkiem. Założył ją na drugą stronę. Spojrzał przelotnie na wszystkich. Stali przed supermaketem.
-Czy to jest tutejsza świątynia?- Zelgadis poruszył uszami ciekawie. Smok pokręcił głową.
- Nie, tutaj robi się zakupy. Ciuchy, jedzenie i takie tam...
-A tu można kupić dyskietki?- Xellos wychylił się z lekka. Wszyscy spojrzali na niego zdziwieni.
-Myślę, że tak.- Valgarv przytaknął niedbale.
-Xell co to dyskietka? To się je?- Lina szturchnęła go w ramię. Potrząsnął głową.
-Nie Li-san to taka jakby zminiaturyzowana książka. Bardzo poręczna.
-No dobra, koniec gadania włazimy!!!- Lina rozejrzała się dookoła. Poczułą nagły swąd.
-Więc, zacznijmy od tego, że po prawei stronie mamy...
-Karczma!!!
-Lina to jest Mc' Donald!- Smok pospiesznie złapał ją za rękaw.- Wiecie co, może rzecziwiście zaczniemy od wyżerki. Będzie was łatwiej upilnować. Siadajcie do stołu, a ja coś przyniosę.
-Idę z tobą^^.- Spojrzał na niego krzywo. Westchnął. Dziś rano Xellos właśnie schodził w piżamie do łazienki, gdy osóbka z niedopiętą koszulą i zaspaną miną musiała na niego wpaść. Oczywiście o tyle niefortunie, że spadłą ze schodów. Do teraz bolała go głowa. Przetarł guza dłonią. Ten wredny typek oczywiście w pore zrobił salto do tyłu. Pan doskonały z odchyłem w kierunku pieprzniętej tajemniczości. Skwitował w duchu. Z satysfakcją.
-Ta tajemniczość w wielu rzeczach pomaga, nie sądzisz?^^- Xelloss wyszczerzył zęby ukrywając złość. Złoi mu później skórę. Jak nikt nie będzie patrzył.
-Oooo tak, na przykłąd w uchylaniu się od odpowiedzialności!
-Wiesz, mówię, iż MI pomaga nie innym.
-Jasne, przecież twoja moc jest zbyt mała, by móc nią obdarzyć innych.- Xellos sięgnął do torby.
-Odnosisz się do jakiegoś konkretnego zdarzenia?
- O i owszem. Wtedy gdy pewna osoba uważała twą pomoc jako ostatnią jaką mogłaby być obdarowana, ale oczywiście jej nie dostała. Wiesz co wtedy zrobiłeś?- Nic nie mówił. Słuchał. Chyba wiedział o co mu chodzi. Musiał nieźle nagrzebać w starych zwojach...- Zgasiłeś nadzieję.
-To ja siedem lodów poproszę z czekoladową polewą.- Uśmiechnął się do ekspedientki. Która ciekawie wpatrywała się w jego włosy. Podał jej banknot. Valgarv popukał go w plecy.
-Wiesz, że ja tu płacę.
-Wiesz, że to zabranie nadziei też zostało mi z kolei sowicie opłacone przez Zelas. Na brak gotówki nie narzekam.- Odparł i bez słowa zabrał czerwoną tacę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Mam dla was coś dobrego.^^ Spróbujcie. Tu są chyba bardzo dobre lody.- Amelia sięgnęła po loda. Cała reszta też, no prawie.Valgarv właśnie wlazł uginając się pod stosem hamburgerów. Lina i Gourry zaraz sie na nie rzucili. Starożytny smok westchnął. Zwrócił się do Fili.
-Podobno miałaś problemy z zachowaniem energii?
-Tak.
-No i jak sobie poradziłaś?- Spojrzała przez chwilę na mazoku, który właśnie zaczynał wcinać wafelek. Jej lód właśnie się topił. Nie ruszyła go.
-Deo mi pomogła.- Xelloss przez chwilę przesunął swymi palcami po zewnętrznej części dłoni. Niezauważalnie. Przynajmniej dla większości. Nic się nie odezwał.
-Podwładna Xellossa? Tak... pamiętam... fajny dzieciak.- Otworzył leniwie jedno oko.
-Znacie się?- Filia zadała przypadkowo pytanie, które Xellossowi łaziło po głowie.
-Stare dzieje. Malutki elf. Dosyc niska jak na swój wiek. Zresztą elfy z natury są niższe. Ale... właściwie ona nie jest tak do końca elfem, nie Xell?- Metallium patrzył się za okno.
-Tak...bardzo dawno...- Szepnął.
-Hej, słuchasz mnie?!- Spojrzał w jego stronę.
-Wybacz. Co mówiłeś?- Pokiwał smętnie głową.
-Już nieważne. Dobra ferajna spadamy stąd. Widzę, że wszystko zjedzone. Chodźcie pójdziemy do sklepu, który pewnie dziewczynom się spodoba. Znaczy się... zaraz...- Przeleciał wzrokiem kartkę.- Tak...no dobra idziemy do Royal Collection!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Xellos ulotnił się na chwilę, ale po chwili wrócił z dziwnym urządzeniem. Amelia szybko do niego doskoczyła.
-Xell co tam masz?- Mazoku odchylił klapkę i spokojnie zaczął zakładać film. Przewinął go zaraz potem.
-Amelka uśmiech!
-Co? Hej razi!!!- Mazoku wyprostował się. Wyjął zdjęcie.
-Zobacz to się nazywa polaroid. Robi zdjęcia, takie...hm... powiedzmy, że obrazki.- Amelia spojrzała na papier. Zobaczyła swoją przestraszoną minę.
-Świetne!!!! Zrób mi i panu Zelgadisowi co? Proszę!- Pokiwał skwapliwie głową. Amelia szybkim susem doskoczyła chimerę i złapała za ramię.- Proszę się uśmiechnąć panie Zelgadisie! -Nastąpił błysk i kolejna fotka była gotowa.Zel obejrzał ją i zarumienił się lekko. Xell podał mu drugą.
-Masz będziecie mieli oboje.^^ - Uśmiechnął się i wsadził go do torby.
-Deo cię prosiła?- Filia zaciekawiona spojrzała na niego.
-That's a secret!^^- Filia zasztyletowała go wzrokiem i odeszła mrucząc coś pod nosem. Dziwnie się poczuł. Dobra, Doska będzie zadowolona. Usłyszał krzyk. Dziewczyny dorwały się do ciuchów.
*
Kotara przymierzalni rozsunęła się. Ukazała się Amelia ubrana w spodnie dzwony i białą krótką bluzeczkę z napisem"PEACE", a jakże, by inaczej.
-I jak?- Uśmiechnęła się promiennie. Zelgadis potarł podbródek.
-Hmmm...- Szepnął. Lina i Filia pokiwały głowami.
-Ślicznie!- Zadowolona spojrzała na zarumienionego Zela.
-To wezmę dobrze Val?- Pokiwał głową.
*
Kotara przymierzalni rozsunęła się. Lina ubrana w czarny długi płaszcz oraz białą bluzkę i takież spodnie usiadła na stołku.
-Swietnie Lina^^- Gourry przytaknął trzymając w ręku Snikersa.
-Hej daj gryza!- Naskoczyła na niego.
-Lina to moje!- Po chwili ugryzła tuż przy jego twarzy. Zarumieniła się.
-Yyy...znaczy się...-Odwróciła się gwałtownie tracąc równowagę spadła na podłogę. Gourry w porę ją podtrzymał.
-Uważaj...- Westchnęła i usiadła na podłodze.
-Val...
-Oczywiście.- Sięgnął do portwela po kartę kredytową.
*
Kotara przymierzalni rozsunęła się. Filia została przywitana oklaskami. Uśmiechnęła się promiennie. Xellosowi zrobiło się ciepło. Gorąco tu było. Miała na sobie jasno purpurową suknię z lekkim rozcięciem z boku i czarnym paskiem.
-I jak?^^
-Ale wyglądasz...- Lina westchnęła. Ameli świeciły się oczy.
-Pięęęknie!!!-Krzyknęła.- Ale dlaczego suknia wieczorowa?- Oczy Fili przymknęły się lekko.
-Hm...bo tak jakoś mi...- Xellos nagle upuścił torbę zagłuszając jej słowa. Wszyscy zwrócili się ku niemu. Kiwał przepraszająco. Filia zdziwiona patrzyła się wprost na niego. Na chwilę, ich oczy spotkały się. Otworzył oczy i uśmiechnął się wyniośle.
"Twe...hmm...tajemnice..."
"Nie musiałeś tego robić."
"Cóż...rzeczywście. Ale... to chyba dla ciebie lepiej?"
"Nie wiesz o mnie wszystkiego. I nawet nie próbuj się dowiadywać."
" Cóż, to już leży w moim interesie...chociaż może i w naszym..." "Co chciał przez to powiedzieć?" Idiota jak zwykle mówił zagadkami.

Jaka będzie ich misja? Czy wreszcię udzielę odpowiedzi na te wszystkie pytania, które zadaję na końcu?
Cóż...whenever...
To be continued.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.56004800 1315273872
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!