Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
Nie wszystko zloto co sie swieci
rozdział #05
 
Treść fanfika..
Oto i kolejny rozdział... jesu czekoladą happy cows też można się przejeść...
ROZDZIAŁ PIĄTY: BIEGUN POLUDNIOWO- ZACHODNI ZDOBYTY W BÓLACH. WYZNANIE AMELII I ZELGADISSA. PTIGRILLI ^^

- jacha że w tym tępie dojdziemy... - wkurzyła się Amelia
- cicho bądź ty demonie sprawiedliwości- warknęła Lina znad mapy - trzecia część medalionu powinna być GDZIEŚ wtej okolicy
- jak dokładnie gdzieś?- zainteresował się Gourry
- eee.. coś około 3000 km kwadratowych...
[GLEBA]
- nie bo trójkątnych. Albo gwiaździstych. Albo kwadratowych kół w kształcie trójkątnego prostąkonta. - zaczął załamywać się Zelgadiss.
- nie piernicz Zel.
- Panie Zelgadissie... - zaczęła nieśmiało Amelia
- słuchaj, skończmy z tym "Panie Zelgadissie", mów mi Zel!
- dobrze Panie Zelgadissie.
- JAK GROCHEM O ŚCIANĘ...- jęknął Zelgadiss
- no więc panie Zelu, jakie pan wypowie życzenie jak zbierzemy już te trzy części?
- chciałbym odzyskać dawny wygląd...
Lecz nie zdążyli dokończyć rozmowy bo przed naszym rozkrzyczanym stadem herosów stanął jakiś obleśny facet.
- siemaneczko. Dajcie wszystko co ma jakąkolwiek wartość, jeżeli chcecie zostać przy życiu.
- następny..- jęknęli wszyscy- masz coś jeszcze do powiedzenia?
- raczej tylko to żebyście się pospieszyli.
- a jeżeli odmówimy?
- no to bardzo mi przykro, będzie to wasza ostatnia decyzja w życiu.
- fajnie.
- no więc..?
- nic ci nie oddamy brzydalu.
- wobec tego stawaj do walki-zwrócił się do Liny myśląc że dziewczyna o takiej patykowatej budowie będzie miała siłę dwulatki
- ja? no dobrze. Ale jak chcesz się ze mną bić to zakryj te majtki w różowe sloniki.
- co..? ekhm..- gościu skrzętnie zakrył ową wystającą część garderoby.
- FIRE BALL!!!!!!!!!!!!!!! - i tym oto zaklęciem nie wysilając się zbytnio, Lina pokonała zbuja.

MINĘŁO KILKA DNI

- las las las... ciągle las... jedyny zwrot akcji to burczenie w brzuchu panny Liny...- zauważyła Amelia
- cicho bądź! jak nam dobrze pójdzie to za 2 miesiące powinniśmy znalęźć trzecią część!- wkurzyła się Lina próbując zabić mapę wzrokiem.
- głodny jestem..- wtrącił sie jak zwykle na temat Gourry
Nagle coś w kieszeni Liny zaczęło drgać
- RÓŻDŻKA!!! to znaczy że się zbliżamy!!!
Całe towarzystwo zaczęło szybko biec w kierunku wskazywanym przez różdżkę. Biegli i biegli i biegli, i gdy nagle zaczęło wydawać się im że las ten nigdy się nie skończy, stanęli przed jeziorkiem.
- o, jeziorko- błysnął spostrzegawczością Gourry
- niop. A różczka wskazuje że nasz biegun znajduje się gdzieś w tym jeziorku.
- to akurat będzie łatwe. Jezioro ma 5 metrów wzdłóż, 7 metrów wszerz, żadem problem!
- jak dla mnie to to jeziorko wydaje się podejrzane. - powiedziała Amelia. - jakieś takie ciemne i wogóle za czyste. Nic w nim nie rośnie. Wydaje się martwe.
- Też tak sądze- powiedział Zelgadiss. Wziął kamyczek leżący obok niego i wrzucił do wody. Jak tylko dotknął powierzchni rozpadł się w pył.
- tak też myślałem. Na to jezioro zapewne rzucono klątwę.
- zobaczę jak to wygląda z góry. LEWITAAAASJĄ! - i Lina wzbiła się w górę. Na samym środku jeziora, w jedynym miejscu gdzie było widać dno, leżał najniewinniej w świecie biegun południowo- zachodni.
- i co, Lino, zobaczyłaś coś ciekawego?- krzyknął Gourry
- tak, w jeziorze leży sobie nasz medalion.
- hmm jak go w takim razie wyjmiemy?- zaczęła zastanawiać się Amelia
- niewiem...- powiedziała z niewymownym smutkiem Lina
- słuchaj, w tej księdze co dostałaś od Abigail, było krótkotrwałe zaklęcie ochronne na przemioty. Może zadziała?
- JASNE!!! ZELGADISS TY TO MASZ ŁEB!!!- ryknęła Lina chciwie rzucając się na księge- MAM! ZNAJDŹCIE TERAZ PATYCZEK KTÓRYM WYMIEMY MEDALION
Gourry, Zelgadiss i Amelia wyruszyli na poszukiwania. Po paru minutach pszyszli taszcząc cały zestaw gałązek różnych kszatutów i rożmiarów.
- okej- powiedziała Lina trzymając odpowiedni patyk w ręce- trochę ten gałązek krzywy ale się nadaje. Rzucę na niego zaklęcie.. TRALA LALA TRALA LALA BUM CYK CYK BĘC
Patyczek zaświecił zielonkawym światłem.
- nio to mamy gałązkę. Teraz potrzebujemy kogoś o pewnej ręce...
Zelgadiss podszedł do Liny i desperackim ruchem wziął od niej badyla.
- wiem że na mnie wypadnie więc sprzeciwianie się nie ma sensu- wycedził

Las ten chyba nigdy nie widział czegoś takiego. Nad jeziorkem stał Gourry, na jego ramionach stała Lina trzymając Amelię, która z kolei trzymała Zelgadissa z nadludzkim wysiłkiem próbując utrzymać równowagę.
- zaraz złapię to cholerstwo... k***a mać!!!- Zelgadiss już się nie chamował. Wreszcie po kilku makabrycznych i desperackich ruchach Zel dostknął kawałka medalionu, i z całej siły wyrzucił do góry, tak że błyskotka znalazła się poza granicami jeziorka. Gdy Lina zovbaczyła lecący medalion tak się nim przejeła, że gwałtownie odwróciła się do tylu
- Panno Lino.. co pani robi...?- jęknęła Amelia tracąc równowagę. Po chwili Gourry, Lina i Amelia zwalili się na ziemię.
- PANIE ZELGADISSIE!!!- pisnęła Amelia, widząc jak ten zmierza w kierunku śmiercionośnej wody
- o kurde..- zdołał tylko powiedzieć. Kiedy już miał dotknąć tafli wody... z głębin niedostępnych dla oczu naszych bohaterów wyskoczyło coś, łapiąc Zela.
- PANIE ZELGADISSIE!!!!- krzyknęła jeszcze piskliwiej Amelia
- Amelio.. muszę ci cos powiedzieć!!!- mówił Zel wiedząc już że nie uwolni się z uścisku ogromnego potwora- KOCHAM C...- lecz nie dokończył bo kreatura połknęła go w całości, a potem znów udała się na dno...
Na polanie zapadła głucha cisza. Nie było nawet wiatru. Nic nie wskazywało na ton co się działo przed chwilą.
- panie Zelgadissie...- szepnęła Amelia. Nie usłyszała odpowiedzi
- PANIE ZELGADISSIE!!!!- krzyknęła uderzając pięściami o ziemię- NIE TO NIE MOŻE BYĆ PRAWDA!!! TO NIE MOGŁO SIĘ STAĆ!!!!
- Amelio, uspokój się. Nam także będzie bardzo brakować Zelgadissa. Był dobrym człowiekiem- powiedziała Lina ze łzami w oczach i podeszła do Amelii. Mocno ją przytuliła. Amelia czuła się w tej chwili bezbronna jak małe dziecko.
- ale... dlaczego on... dlaczego...
- nikt tego nie wie...
- Ale... musi być jakiś sposób, żeby...- rzekła pół szeptem i podeszła do spokojnej tafli jeziora.- a gdyby tak...- I Amelia w całym swoim małym ciele zebrała wszystkie rezerwy mocy i w kierunku jeziora puściła Fire Balla wszeschczasów.
Jeziorko w jednej chwili wyparowało. Gourry podszedł do dziury.
- głęboko tu... - powiedział spoglądając w ziejącą odchłań
- ŚWIATŁOŚĆ!!! - krzyknęła Lina dzierżąc świetlistą kuleczkę- Amelia, Gourry, schodzimy!!!
Weszli w ciemność. Ściany jeziora były gołe, bez żadnego glonu. Po polonaniu ok 100 metrów, Trzem Amigos zaczęły się majaczyć niewyraźne zarysy dna. Po pokonaniu kilku metrów, dno zarysowąło się wyraźnie, a na nim leżał spalony na skwarkę potwór, konsument Zelgadissa. Amelia rzuciła się na potwora, popukała w niego i zaczęła nawoływać:
- Panie Zelgadissie..! Panie Zelgadissie..!
- uuuch...- usłyszała jęk ze srodka- ile razy ci mówiłem żebyś mówiła mi Zel...
- ON ŻYJE ON ŻYJE- cieszyła się Amelia- przetnijcie teraz tego potwora i wydostańcie Zela na zewnątrz!!!
- Gourry pożycz miecza światła!- powiedziała Lina
- skończyły mi się baterie.- odpowiedział smutno Gourry demonstrując tlące się światełko w rękojeci miecza- ale mogę pożyczyć latarkę!
- Gourry idioto- Lina już nie wdawała się w dłóższą rozmowę, dobyła swojego sztyletu i po dokonaniu operacji na potworze, wydobyła z żołądka prawie nieprzytomnego Zela.
- Zel jak to dobrze że żyjesz...- uśmiechnęła się życzliwie Lina- ale choćmy na górę, tu jest niebezpiecznie. LEWITAAASJĄ!- i wszyscy wyszli na powierzchnię. Akurat zerwała się ulewa. Lina wzięła część medalionu wyjętą przez Zelgadissa jeszcze przed tymi tragicznymi wydarzeniami.
- No to mamy skompletowane części!!!- ucieszyła się- ale teraz poszukajmy jakiegoś schronienia bo zmokniemy i nie będziemy w formie, a jutro wielki dzień!

***

Ze znaleźionych kawałków materiału zmajstrowali zgrabne namioty, które miały na celu chronić przed deszczem. nie całkiem spełniały te wymagania, lecz i tak było to lepsze niż nic.
- trzeba teraz to zebrać do kupy...- Lina wzięła i przytknęła biegun południowo-zachodni do pozostałych. Rozbłysło niebieskie, oślepiające świetło i przed oczami zgromadzonych ukazał się medalion trzech biegunów w całej okazałości.
- trochę ciężko to bęzie nosić- jęknęła Lina biorąc do ręki ten suwenir wielkości talerzyka- ale czego się nie robi dla wypowiedzenia zyczenia.. a teraz wszyscy choćmy już spać. Jutro musimy być wypoczęci
Każdy udał się do swojego namiotu. Ulewa wciąż trwała i powoli zapadała noc...

***

UWAGA: Ten fragment najlepiej słuchać przy muzyce z Top Guna puszczonej na cały regulator i z włączonymi basami. Nie polecam go dla osób które nie lubią ckliwych wynań miłosnych... ^^

***

Amelia tego wieczoru nie mogła zasnąć. Przewracała się z boku na bok, próbując uporządkować myśli. W końcu nie wiedząc czego chce wyszła z namiotu by pogadać z Zelgadissem.
- co ja robię...- myślała, lecz te rozmyślania przerwało bolesne zderzenie z czymś, a raczej z kimś.
- Amelia..? co ty tutaj robisz...- zapytał się zdezorientowany Zelgadiss
- ten.. no... nie mogłam spać.. i wiesz...
- ja też nie mogłem spać.- powiedział Zelgadiss i spojrzał Amelii głęboko w oczy. Ich spojrzenia spotkały się. Nie zważali na to ze sa mokrzy od deszczu.
- wiesz... ja bardzo się dzisiaj bałam o pana... jak ten potwór pana porwał...- Amelia ze zdumieniem usłyszała swój własny głos.
- choćmy do namiotu, nie będziemy tak moknąć na deszczu.- zaproponował Zelgadiss. i tak zrobili.
- wiesz... gdy ten potwór cię porwał..nie mogłam przyjąć do wiadomości, że... JEZU JAK TO DOBRZE ŻE ŻYJESZ- Amelia ze łzami w oczach rzuciła się Zelgadissowi na szyję- bez ciebie moje życie straciłoby sens...
- Amelio... wiesz, jak ten potwór mnie porywał chciałem ci coś powiedzieć, ale nie zdążyłem...- powiedział wolno Zelgadiss mocno tuląc do siebie Amelię. Po chwili spojrzał jej w oczy.
- chciałem ci powiedzieć ze cię kocham. Jesteś pierwsza i jedyna. Nikogo nie kochałem tak jak ciebie. Wiem że moja miłość do ciebie jest niemożliwa, przez mój wygląd...- Zelgadiss pogładził Amelię po policzku- ale wiedz, że zawsze będę cie kochał cokolwiek zrobisz lub powiesz...
Dziewczynie stanęły łzy w oczach. Po raz pierwszy słyszała tak piękne słowa i to od osoby od której napradwdę chciała je usłyszeć.
- Gdy myślałam, że umarłeś zrozumiałam coś. Zrozumiałam że życie bez ciebie byłoby puste. Nie miałoby sensu. Zdałam sobie sprawę że myślę o tobie w każdej chwili od momentu kiedy cię spotkałam. Wygląd nie jest ważny u człowieka. Ważne jest wnętrze...
- Amelio...- Zelgadiss nie wierzył własnym uszom
- tak, Zelgadissie. Kocham cię.- powiedziała Amelia próbując ukryć łzy szcęścia
- Amelio, Amelio...- Zelgadiss delikatnie ją pocałował. Ona odwzajemniła ten pocałunek i mocno go objęła.
(UWAGA: jeżel nie macie jeszcze włączonej muzyki z Top guna na cały regulator zróbcie to teraz^^)
Amelii i Zelgadissowi wydało się że tan pocałunek poruszył niebo, ziemię, wszystkie gwiazdy na niebie. Chcieli, by trwał wiecznie. Czuli że cały wszechświat się zatrzymuje, specjalnie by dać im tę chwilę...

***

Ojojoj ale się porobiło ^^ . Co będzie dalej? Czy medalion zadziała? Czy wyjdzie to naszym bohaterom na dobre? Co dalej z Zelem i Amelią? Wszystko to znajdziecie w kolejnym rozdziale... (o ile dotrwacie)



C.D.N.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.25266000 1276782470
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!