Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Filia Ul Copt
Saga o ludziach chaosu
rozdział #05
 
Treść fanfika..
"Amulet! Czy wrócimy cało?"

Dokłądnie o wschodzie słońca, na jedej z półek skalnych oświetlanych wschodzącym słońćem widzimy budzące się Nagę i Linę.

Naga: Możemy ruszać. Już wschód

Lina: Tak, chodźmy

I "zleciały" w dół tak jak zrobiły to wczoraj. Leciały tak w dół baaaaardzo powoli i rozglądały się wokół.

Lina: Spójrz! Tam na godzinie drugiej. Tam w dole. Ledwo ją widać.

Naga: Gdzie?

Lina: TAm! (I pokazałą palcem)

Naga chwilę się przyglądała aż w końcu ujrzałą

Naga: Widzę! O jejku nawet nie zauważyłam jak jesteśmy nisko. W życiu nie zeszłyśmy na taką wysokość

Lina: Żeczywiście. Ale jesteśmy już tu więc idziemy dalej. Levitation!

Naga: Co! To nie używałaś lewitacji?

Lina: Nie... nigdy tu nie używałam. Zawsze unosiłam się w powietrzu i myslą leciałam tam gdzie chciałam a ty nie?

Naga: Nie... ( "Ona chyba naprawdę jest wybrana..." powiedziałą w myślach)

Lina: Hej! Przegapimy. Aleś się zamyśliła. Fajnie wyglądałaś.

Naga: (lekki uśmiech) sory. Kto drugi do jaskini ten stawia obiad! ( I poleciała)

Lina: Osz ty! Dziś wygram! Nie wejdziesz do jaskini przede mną!

Naga: To się jeszcze okarze!

Lina: WIND!

Naga: Hej! Co jest?

Lina: Zaklęcie! Widzisz. Jestem już dalej od ciebie. Popchnęło mnie bliżej jaskini. Moje własne!

Naga: Fajne! Nauczysz go mnie!

Lina: Może kiedyś!... Nie sądze!

Naga: Jak wygram to mnie nauczysz!

Lina: Umowa stoi!... WYGRAŁAM!

Naga: Cholera!

Lina: Nauczę cię. Nie buj żaby!

Naga: Dzięki. Ale może najpierw dolecę. HEj! Przestań już z Windem!

Lina: Ja nic nie robie (wystraszona). Cholera słońce właśnie wyszło zupełnie zza horyzontu dlatego coś się dzieje. Trzeba tu być zanim wzejdzie słońce inaczej umrzesz! Tak tu pisze!

Naga: Pomórz mi!

Lina: Już! WIND! (skierowała strumień powietrza w dół co wyżuciło ją w górę) Mam cię! (złapała Nagę za nogę)

Naga: Levitation! Hej! Nie działa. Lina co robisz?

Lina: "Święty wietrze, poruszający się światem szybciej niż jest piękna najpiękniejsza gwiaździsta moc. Wietrze delikatnie przewiewający między kosmykami włosów. Daj mi siłę, daj mi moc! A moja siła stanie się twoją mocą. Będziemy razem walczyć w obronie sił natury! BLAST WIND!

Wielki wiatr owiał Linę i "przeniósł" ją do wejścia do jaskini.

Naga: Co to było?

Lina: To... (i zemdlała)

Naga: Lina! Co ci jest? Lina! Wstawaj. Lina! UZDROWIENIE! UZDROWIENIE! Lina!!!!!!!!!!!!!!!

Lina: CO? Gdzie? Jak? Gdzie ja jestem? Boże! Jak to niebo okropnie wygląda!

Naga: Lina! (żuciła się jej na szyję) Żyjemy! Dzięki tobie! Choć. W jaskini będziemy bezpieczne. (Wtaszczyła jeszcze niezbyt przytomną Linę do jaskini) LIGHTENING!

Lina: Udało mi się? Zaklęcie podziałąło?

Naga: Skąd ty tyle zaklęć znasz?

Lina: Kiedyś je wymyśliłam, ale nie dopracowałam. Nie sądziłam że zadziała.

Naga: A od razu po nim zemdlałaś.

Lina: Kurde! W życiu go nie zrobię. Męczę się z nim od całych 10ciu lat!

Naga: Błyska się. Chodźmy dalej. Możesz już iść?

Lina: OK! Chodźmy.

Ruszyły wartko do wnętrza jaskini. Szły baaaaaaaaaaaaardzo długo. I szły, i szły, i szły. Aż w końcu...

Naga: Drzwi!

Lina: A jakie wielkie!

Naga: Nie zmieścimy się!

LIna: Ty się nie zmieścisz ale ja...

Naga: Pod warunkiem że się rozbierzesz.

Lina: Trzeba się poświęcić. A gdyby tak... FIREBAAAAAAAAAAAAAAAAAAALL!

Naga: Ani drgnęło

Lina: Jak mus to mus. (I zaczęła się rozbierać. Była już w samych stringach i staniku gdy usłyszały szelest)

Naga: Właź! Zajmę się nim!

Lina: Na pewno?

Naga: Właź! Choć raz się mnie posłuchaj! Też jestem doskonałą czarodziejką!

Lina: Noo... dobra. Powodzenia!

Naga: Amata!

Lina: Amata! (I już jej nie było, znikła w otchłani dziuru)

.::A u Nagi::.

Naga: Kim jesteś!

- Cześć!

Naga: Xelloss!

Xell: Zgadłaś. Hej a gdzie Lina?

Naga: Nie pójdziesz za nią. To jest jej walka.

Xell: Co?

Naga: To jest niezniszczalny metal. Z góry Kataart. Nie da się tędy przejść

Xell: Skąd wiesz? Jednak spróbuję! "@#$%%$%^$^W#%@&^&%$#R%H$^$^(&(#&#(@ V&($&##($ (#(^#@(^@#(&(!@&%@(&$(&%!!!!!!!!!!!!!" (I wystrzelił ogromny pocisk)

Naga: Co to było?

Xell: Zaklęcie. W języku... nie wiem w jakim języku.

[gleba]

Naga: Aha... gramy w chińczyka?

Xell: OK!

.::Tymczasem u Liny::.

Po godzinie tułaczki w ciemnościach... niestety jeden Lightening na długo nie starczał więc Lina postanowiła zostawić siły na pźniej

Lina: LIGHTENING! Jak tu ciemno. NAwet lightening zbytnio nie działa. Auć! Co to jest? Oooo... lampa. Jakby tu zapalić knot? No tak. Mam zapałki. Ekstra!

Lina obejrzała się po pomieszczeniu. Wyglądąło jak malutka świątynia, na środku któej stał wielki posąg nimfy wyglądającej jak... Lina! Ale tylko z twarzy i postury. Bo miała białe włosy i długą szatę. To był jakiś piękny materiał. Delikatny i wogóle cudny. Białe, aniele skrzydła. Białe rękawiczki.
Biały szal spięty srebrną broszką z pięknie szlifowanym, białym jak śnieg kamieniem szlachetnym. Lina nie wiedziała co to był za kamień.

Lina: Jezu! Jaki on śliczny! O... jeszcze jest taki sam na szyi, na srebrnym łańcuszku. Kolczyki takie same jak moje! Tylko ja mam złote a te znowu są z białego kamienia.

Lina dotknęła kolczyka i poczuła jak odrywa się od ziemi jak ten kamień ją wchłania. Aż w końcu upadła na coś miękkiego i delikatnego.

Lina: Gdzie ja jestem? (powiedział do siebie nie oczekując odpowiedzi)

Głos: JEsteś w swej duszy. To tam musisz szukać odpowiedzi na amulet

Lina: A niby jak?

Głos: Sama musisz się tego dowiedzieć a wogóle to masz śiwtny gust. Strasznie łądna twoja dusza

Lina: Dzięki.

Głos: Bardzo podoba mi się ta ramka ze zdjęciem tej rudej dziewczyny w stroju kelnerki

Lina: Zostaw to zdjęcie!

Głos: Dlaczego?

Lina: Nie wolno ci!

Głos: Opowiem ci pewną historię. Gdy Cephid stał się czterema częściami zawsze między dzierżycielem powietrza a ognia były wielkie spory. Byli to wielcy przeciwnicy. Ogień był zawsze silniejszy od powietrza. A tak naprawdę najlesi przyjaciele. Tak samo było z dzierżycielem wody i ognia. Kłócili się żadko ale były to bardzo drastyczne kłótnie lecz wiedzieli w podświadomości że sąś najlepszymi przyjaciółmi.

Lina: To nie jest to o czym myślę...

Głos: Sama sobie na to odpowiedz. A teraz wracaj tam skąd przybyłaś!

I Lina znowu poczuła że odrywa sie od ziemii, i że wchłąnia ją coś. Nie wiedziałą co. I upadła z chrzęstem na kamienną posadzkę. Siedząc przed posążkiem nimfy. Ale posążka już nie było a Lina miała jej strój. Na łańcuszku zamiast białego kamienia była malutka statuetka nimfy.

Lina: A więc to jest amulet... teraz muszę wrócić tam skąd przybyłam.

*PYK!*

Nastąpiło głośne pryknięcie... to znaczy pyknięcie i Lina znalazła się przed Nagą i Xellem grających w pokera na rozbieranego. Xelloss miał już tylko slipki a Naga tylko... buta!

Lina: Co wy tu robicie!

Naga: O cześć Lina! Zaczekaj chwilę.

Lina: [gleba]

Naga: LINA! Co ty tu robisz!

Lina: Kapnęła się...

Naga: Hejj... ładne ciuszki.

Lina: A... no tak. Pożyczyłam je, głupio mi było paradować tam w samej bieliźnie i zmarzłam.

Naga: Tam są twoje ciuchy!

Lina: Nie przeszkadzajcie sobie! Grajcie dalej. Ja się przebiorę i zaraz wracam!

Xell: OK!

Lina: Xelloss! Co ty tu robisz?

Xell: Dotrzymuję Nadze towarzystwa.

Lina: Aha... no to zaraz wracam

Lina poszła za wielki kamień z myślą przebrania się tam

Lina: Jak ja mam to do cholery zdjąć?

*PYK!*

Lina: Oooo... nie ma. To to ja rozumiem.

Zaczęła się ubierać w swój zwykły strój gdy zobaczyła że na szyi nadal ma łańcuszek.

Lina: Oooo... on nie znikł. Dziwne.

I zaczęła się ubierać dalej. Gdy już miała cały strój prócz wzmacniaczy magii... "GZIE ONE SĄ!!" (wrzasnęła)

Naga: Co!?

Lina: Moje wzmacniacze! Ktoś ukradł moje wzmacniacze!

Naga: A... mam je tu bo Xelloss się do nich dobierał. Podobno są jego.

Lina: Grrrrrrrrrrrr... ONE BYŁY TWOJE XELLOSS! BYŁY. CZAS PRZESZŁY!

Xell: Myślałem że no... może ci się znudziły?

Lina: NIE! DAWAJ!

Xell: OK! Plizz (podał jej wzmacniacze)

Gdy założyłę je już...

Lina: Hej! Co się dzieje?

Do wzmacniaczy "wpłynęło" trochę białej substancji. Wyglądała zupełnie jak kamień z posążka.

Lina: To ten kamień!

Wyglądało to dość ciekawie. Na bordowym kamieniu wzmacniacza była taka niby mała fala na całą długość za to bardzo cienka.

Naga: Ekstra! Ale kolorystycznie by mi nie pasowało

Lina: Tobie nie! Ale mnie zawsze wszystko pasuje (i coś sobie przypomniała. Natychmiast wyżuciła to z głowy)

Xell: Ekhm... (przytaknął z niezdecydowaniem)

Lina: Co mówiłeś Xellossku?

Xell: Ależ oczyyyyyyyyyyywiście. Ty wyglądasz we wszystkim sexy (teraz mówił ze sztucznym przekonaniem)

Naga: Nie spodziewałam się tego. Xell! Ty się Liny boisz!

Xell: Nie tak jak Filii

Lina: Co proszę? Co mam powiedziec Filii?

Xell: Nie, nic. TAk sobie gadam pod nosem

Lina: No to przestań!

Naga: Wracamy?

Lina: Nioo...

Naga: Xell idziesz z nami?

Xell: Nie, dzięki. Bye!

Lina: Bye.

*PYK!*

I Xelloss zniknął.

Tak więc dziewczyny szły same. Szły... i szły... i szły...

Mogę już skończyć z tym "I szły..." Pogadacie sobie później!

Lina: Dobra. Authorka. Nie stresuj się. Stres urodzie szkodzi

Brrrrrrrrrrrr....

Lina: OK! Już nie będę

No...

A więc w końcu doszły do wyjścia z jaskini. ZAczynał się wschód słońca.

Lina: Musimyu się śpieszyć bo znowu złapie nas jakieś tornado!

Naga: Nooo...

Lina & Naga: LEVITATION!

I poleciały w stronę wschodzącego słońca


Czy Lina i Naga zdążą dolecieć na powierzchnię przed wschodem słońca?
Czy Xelloss czeka na nie na szczycie?
CZemu Naga na koniec rozbieranego pokera zostawia sobie zawsze buta?
Czy Linie podoba się nowy kamyk?
Czy Lina nie powinna temu kamykowi nadać nazwy?
Co Naga czuje do Xella?
Czy Xell zdradzi Filię z Nagą?
Tego dowiemy się w następnej części tej sagi, w księdze szustej "sagi o ludziach chaosu"


C.D.N

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.57129000 1276785007
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!