Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Miya-chan
Slayers - Droga Niepokoju
rozdział #05
 
Treść fanfika..
Slayers - Droga Niepokoju

Ech, po tak niecnym... pożyczeniu ode mnie herbatki muszę oszczędzać... Mam nadzieję, że to się nie odbije na jakości ficzka... W poprzednim odcinku wreszcie nikt nie zemdlał, a co będzie w tym? I czy wreszcie coś się wyjaśni??????????

Odcinek 5 - ZWIEDZIONA! ŚWIĄTYNIA ZAPOMNIANEJ BOGINI!

- Więc to nie plotka - Thane usadowił się wygodniej na swoim tronie - END wysłał jednego ze swoich najlepszych agentów aby przekonać mnie do współpracy...
- To znaczy, że mam czekać aż dostarczy nam dziewczynę i zdrajcę? - spytał Itey.
- END nie jest jedyny - Thane uśmiechnął się szyderczo i nagle jęknął - Przeklęte hemoroidy!(:P)
Dlaczego główny wróg musi non-stop siedzieć na tronie? JA jestem stworzony do wzlotów!!!][
Itey i wiecznie przetraszona Maris taktownie tego nie skomentowali. Wreszcie Mazoku uświadomił sobie znaczenie poprzednich słów swego przywódcy.
- Chyba nie zamierzasz dać wolnej ręki temu gogusiowi, panie!? - wykrzyknął zdegustowany.
- Niech robi, co chce... Tym bardziej, że chyba wiem, dokąd oni zmierzają...
*********************
Jeszcze nie zmierzali - siedzieli w Isane cały następny dzień. Lina, Zel i Sylpheel przetrząsali wszystkie biblioteki jakie były w mieście, aby poznać tajemnicę Wszechwidzącego Oka. Natomiast Amelia w towarzystwie Xelli-Mediny i Gourry'ego, zastosowanego do noszenia ciężkich pakunków, wybrała się na zakupy. Nabyła mnóstwo nowiutkich amuletów ochronnych, natomiast Poszukiwaczka Tajemnic rozglądała się za pelerynkami i dziwiła się, że jest taki mały popyt na fiolecik ^ ^. Gourry się nie rozglądał, bo nie wiedział gdzie trafił.;P Wieczorem wszyscy spotkali się w kawiarence. Na ich stoliku legł opasły tom podań i legend.
- No to słuchajcie! - zaczęła podekscytowana Lina - "Nie wiadomo jak powstało ani co tak naprawdę potrafiło. Wszechwidzące Oko ostatni raz widziało troje śmiałków, którzy pokłócili się o sposób jego wykorzystania. Byli to Mocarny Pern, który wkrótce potem zmarł, Caedd, Strażnik Wyroczni i Amarissa ze Zrodzonych dla Ładu. Aby dotrwać czasów, gdy ludzie zaczną mądrze posługiwać się mocą, Oko rozdzieliło się na 3 klejnoty, które rozleciały się po świecie - Klejnot Ocalenia, Klejnot Destrukcji i Klejnot Obserwacji. Nikt ich nie odnalazł od stuleci, ale każdy, kto podąża Drogą Niepokoju, w końcu podejmie to wyzwanie." To wszystko...
- To znaczy, że mamy szukać 3 rzeczy zamiast 1, nie wiedząc gdzie... - zirytował się Zelgadis.
- Hmm... wiedząc:) - zaskoczyła ich Xella-Medina - Wyrocznia, której strzegł pan Caedd, znajdowała się w pobliżu Isane... i może coś po niej pozostało.;)))
- Jaaasne, po wiekach... I co to u jasnej anielki jest Droga Niepokoju??? - Lina zabrała głos dość gwałtownie - Ty, fioletowa, przeczytałaś ten pokręcony napis na tabliczce, na pewno coś wiesz!!!
- Droga Niepokoju? Podążają nią ci, którzy odrzucili stabilizację na rzecz ryzyka, przeżycia tego, czego nie można doświadczyć w zwykłym życiu. Wieczna niepewność i pokusa. Taka metafora wymyślona przez elfy nieludzko dawno temu, kiedy pisały takim pismem, którego same pewnie już nie portafią odczytać...;))) Droga, z której niełatwo zejść... jeśli w ogóle można...:) - Xella-Medina zapatrzyła się przed siebie z zagadkowym uśmiechem. Przez chwilę panowała cisza...
- Przypadkiem usłyszałem, że planują panie szukać legendarnej Wyroczni - mężczyzna, który nagle pojawił się przy ich stoliku zwrócił się wyłącznie do dziewcząt... a Lina i Amelia spojrzały na niego z zachwytem, Sylpheel ze zdziwieniem, Xella-Medina zaś nawet na niego nie zerknęła. Nieznajomy miał długie, jasne włosy, zieloniutkie oczy i uwodzicielski uśmiech. Nosił krzykliwie kolorową kurtkę ze znakiem "omega" na plecach. I wyglądało na to, że ma do nich jakąś sprawę.
- Nazywają mnie Narcyz - przedstawił się (Xella-Medina ze śmiechu zakrztusiła się herbatą).
- Chciałbym paniom pomóc. Wyrocznia znajduje się na bagnach, które są bardzo niebezpieczne, a tak się składa, że ja znam drogę. Zresztą sam chciałbym porozmawiać z Wyrocznią i spytać ją, gdzie mogę spotkać kobietę, która jest mi przeznaczona... - dodał z rozczuleniem.
Męska część drużyny prychnęła z niesmakiem, natomiast Lina i Amelcia...
- PRZYJMUJEMY PROPOZYCJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!@*___________*@
- Zatem nie zwlekajmy dłużej... Każda minuta jest bezcenna!!
Pożegnali się z Sylpheel, która miała obowiązki w mieście. Jednak patrzyła za nimi z dziwnym zaniepokojeniem. Wolałaby móc podążyć z przyjaciółmi. Coś wisiało w powietrzu...
Wędrówka przez bagna była pełna komarów, spojrzeń dziewczyn na Narcyza i wzajemnie.
- Co jest, żadnych potworów, żadnych niebezpieczeństw, NIC!!!!!!! - wydarła się w pewnej chwili Lina - CO TO ZA MONOTONIA??? Opowieści o mnie nigdy takie nie były!!!!!!!!!!!
- Nie możesz jeszcze czarować - przypomniał Zel - a pragniesz niebezpieczeństwa?
- Nooo... - czarodziejka zarumianiła się - Ale na pewno KTOŚ by mnie uratował!!@^_^@
Zel mruknął pod nosem coś w rodzaju "Nie poznaję jej". Rzuciła mu spojrzenie spode łba.
- Słuchajcie... - odezwał się Gourry - A dlaczego Lina nie może czarować???? (***GLEBA***)
Może nie mogła czarować, ale oberwać od niej można było... tak jak Gourry 3 sekundy pózniej.
Tymczasem Xella-Medina dołączyła do idącego przodem Narcyza. Uśmiechnęła się do niego z lekką drwiną. Odpowiedział jej podobnym uśmiechem.
- Nie lubisz mnie, co? - spytał - Wcale się nie dziwię...
- Zastanawiam się, jaką sprawę może mieć tutaj agent Omegi. ;)
- Szybko się domyśliłaś - stwierdził. Ona zaś zrobiła minkę niewiniątka.
- Emblemat na kurteczce szanownego pana rzuca się w oczy ;] - oświadczyła. Wtem między nich wparowała Lina, rozdzielając ich z morderczym wzrokiem.
- CO TO ZA FLIRTOWANIE!!!!!!!!!???????????
- Właśnie!! - dołączyła do niej Amelia - Nie możemy zapominać, po co tu jesteśmy!!!!!!!
- Jaaasne... - Zelgadis i nawet Gourry spojrzeli na nie z politowaniem.
- Chyba dotarliśmy - oznajmił Narcyz. Pozostali z zaskoczeniem oderwali się od jakże zajmującej kłótni i spojrzeli przed siebie. Ich oczom ukazał się niezbyt duży, kamienny budynek, obrośnięty mchem, ale i tak emanujący majestatem i osobliwym pięknem. Otaczała go dziwna, ledwie dostrzegalna poświata, może jakaś bariera? Jednak dało się przez nią przejść bez problemu.
- To musiała być świątynia... - pomyślała Amelia na głos.
- To jest świątynia:) - poprawiła ją Xella-Medina - Chociaż ludzie zapominają o dawnych bogach, natura nie zapomina... Tym bardziej że bogini, którą tu czczono, była boginią życia.:)))
Nie spytali, skąd ona o tym wie. Pewnie i tak by się tylko uśmiechnęła...
Weszli do środka. W półmroku zobaczyli posąg długowłosej kobiety trzymającej dzban, kiedyś pewnie napełniony wodą, symbolem życia. Pod posągiem zaś napisane było: "Z POWODU NADMIARU WILGOCI I KOMARÓW WYROCZNIA PRZENIESIONA DO ŚWIĄTYNI NA NAJWYŻSZYM SZCZYCIE GÓR ORDLEN. PRZEPRASZAMY."
- COOO???!!! To po co ja... - zaczęła Lina i nie skończyła, bo na suficie ujrzała inny napis. Coś, co z pewnością było zaklęciem. I to zaklęciem, którego jeszcze nie znała. Podekscytowana użyła pleców Gourry'ego jako biurka ;P i rozpoczęło się zapisywanie. Tymczasem Xella-Medina podeszła do posągu i pogrzebała w dzbanie, aż wreszcie coś z niego wyjęła i schowała do torby. Gdy Lina zapisała zaklęcie, niekonsekwentnie skończyła swoją wypowiedz: - ...tu przylazłam!!??
- Aby spotkać się ze swoim przeznaczeniem - usłyszała nagle. Spojrzała na Narcyza. Jego uśmiech nie był już uwodzicielski, ale drapieżny i zwiastujący niebezpieczeństwo. Lina pobladła.
- Uprzedzę twoje pytanie: nie jestem Mazoku. Bariera wokół świątyni jest przeszkodą dla Zrodzonych z Chaosu, a ja przeszedłem. Jesteście gotowi na to, co was czeka?
Gourry, Zel i Amelia stanęli w gotowości do ataku, wiedząc, że Lina jest praktycznie bezbronna.
- No to popatrzmy sobie, koleżanko;) - Xella-Medina usiadła obok posągu bogini i zaczęła z ciekawością przyglądać się rozwojowi akcji. Zel i Amelia, nie wiedząc na co stać przeciwnika, jednocześnie rzucili Ra Tilt, który jednak nawet go nie dosięgnął!!
- Wasze szamanistyczne sztuczki na nic się nie zdadzą - zaśmiał się Narcyzik z wyższością.
- Panno Lino! - zawołała Amelia.
- Co mam zrobić, zaświecić mu w oczy? - Lina też była zaskoczona. Narcyz jednym machnięciem ręki powalił chimerę i księżniczkę. Gourry dość nierozważnie rzucił się na niego z mieczem, ale również padł bez czucia. Spojrzenie przeciwnika powędrowało w stronę czarodziejki.
- Dlaczego Thane interesuje się takim czymś? - był wyraznie zdegustowany. Gdy Lina usłyszała te słowa, jej urażona duma dała o sobie znać. Jak mogła tak dać się zwieść?
- Zamknij się, ty WYPINDRZONY GOGUSIU!!!!!!!!!! - ryknęła na niego wniebogłosy.
- Go... gogusiu?? - był wstrząśnięty, że ktoś znieważa jego urodę - No dobra... Nie będzie układu z Thane'em. Nie obchodzi mnie to - oznajmił zimno i nagle Lina poczuła przeszywający ból.
- Jak... - nie dokończyła, bo straciła oddech i po chwili zapadła w ciemność. Narcyz zaczął mówić zaklęcie, o którym wiedział, że może rozsadzić całą świątynię... Wtedy niespodziewanie stanęła przed nim Xella-Medina.
- Chyba ktoś tu o mnie zapomniał - uśmiechnęła się z ironią - Może nie Zrodzony z Chaosu, ale DLA Chaosu owszem... Zaklęcie Astralnej Obrony... Oddany, prawda? ;)
- Jesteś niezle zorientowana - stwierdził. Xella-Medina uśmiechnęła się promiennie.
- To nic zawodowego ani prywatnego - powiedziała - ale zabawa nie może się skończyć tak szybko :) - odpowiedział jej pogardliwym spojrzeniem. Wtedy uniosła się w powietrze i bez słowa zaczęła wykonywać dziwne ruchy rękami, jakby dyrygowała. Nagle atmosfera wokół zgęstniała i znalezli się jakby w innym wymiarze, pełnym kolorów, a jednocześnie tak mrocznym... I Narcyz poczuł, że traci kontrolę nad swoim ciałem, że nie może się obronić, że jest śmiertelnie przerażony... Przestrzeń wypełniło światło błyskawicy.
- Dar Chaosu!! - zawołał - Przecież tym czarem potrafią się posłużyć jedynie..............
Uśmieszek, który przeciął twarz Poszukiwaczki Tajemnic, przekonał go, że się nie myli.
- NIE!! To niemożliwe!! - wykrzyknął w panicznym strachu - Nie możesz mnie za... atakować!!!
- Założymy się?:] - rzuciła lekko - Oddani nie są niezastąpieni... prawda? :]]]
Nagle wokół nich pociemniało i potężny strumień mrocznej energii spadł na przeciwnika Xelli-Mediny. Wkrótce on sam stał się strumieniem energii... I płonął, płonął, aż dziewczyna opuściła dłoń. I nie pozostało po nim nic. Po chwili przestrzeń wróciła do normy.
Xella-Medina wolno opadła na ziemię z uśmiechem satysfakcji. Lina z jękiem podniosła się z ziemi. Pozostali również wracali do siebie. Niespodziewanie wszystko się zatrzęsło.
- Co jest, coś się wali?? - Lina była "lekko" zaskoczona.
- Zdaje się, że troszeczkę przesadziłam z czarami - Xella-Medina uśmiechnęła się przepraszająco.
- Gdyby zrobił tak jeszcze ktoś na zewnątrz, bariera mogłaby... - rozległ się trzask jakby tłuczonego szkła - ... runąć - dokończyła - co też właśnie uczyniła.;)))
W tej samej chwili w świątyni pojawił się... Xellos.
- No, nareszcie! ^ ^ - powiedział - Szkoda, że najciekawsze mnie ominęło...^ ^ - po czym przeniósł wzrok na Xellę-Medinę. Spokojnie odwzajemniła spojrzenie. Pozostali z zaskoczeniem patrzyli jak fioletowa dwójka ^_~ kłania się sobie, nie odrywając od siebie oczu.
- Wiesz, że zupełnie nie jesteś do niej podobna?^ ^ - przemówił wreszcie Xellos.
- Mnóstwo osób mi to mówiło:) - stwierdziła Poszukiwaczka Tajemnic - A wiesz, że jesteś jeszcze bardziej słodziutki niż słyszałam? :)))
Na twarzy Mazoku odmalowało się... hmm, zdumienie.^_~
- To taki okrutny żart ;] - usłyszał - A może nie...;]]]
Podstępny Kapłan po raz pierwszy wyglądał na zbitego z tropu. Xella-Medina odwróciła się do ciągle zaskoczonych towarzyszy z szerokim uśmiechem.
- Lino, zdaje się że Xellos idzie w naszą stronę:))) - oświadczyła.
- MOWY NIE MA!!! Ta drużyna jest za mała nawet dla jednego z was!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Jej temperament zawsze mnie zadziwiał ^ ^ - wyznał Xellos nowej znajomej.
*****************************
- Kontakt myślowy z Narcyzem zerwany. Już po nim - oznajmił Thane bez żalu, a demon Itey uśmiechnął się z triumfem - Załatwiła go jakaś potężna moc... Nie będzie współpracy z Omegą.
- Mam się nią zająć, panie? - Mazoku był najwyrazniej niecierpliwy.
- Cierpliwości... Sama do nas przyjdzie... i wtedy wkroczysz - głos Thane'a miał chyba zabrzmieć
groznie, tymczasem był pełen przesadnego patetyzmu. Nie przeszkodziło to Maris zadygotać. Thane podniósł do góry swoją okazałą broń i zaśmiał się.
- Absolutny CHAOS... - szepnął.
CDN

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.95743800 1276787659
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!