Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 3
rozdział #06
 
Treść fanfika..
CIESZCIE SIĘ I RADUJCIE ponieważ to ostatnia księga, krótka, lakka, łatwa i przyjemna !

KSIĘGA SZÓSTA

rozdział pierwszy. złożenie zaklęcia. wizyta w świątyni.

- panno Lino, a co to były za dziwne słowa, które wypowiedziała pani przed śmiercią?
- jakie, Amelio?
- "wysłuchajcie mej ciche modlitwym drwijcie z mych ugiętych kolan i pokornie zniżonego karku. Prawdziwa miłość tylo może sprawić, że pożegnanie nie będzie ostatnie".
- pozwólcie, że się wtrące ^^ - zaczął Xelloss
- nie pozwalamy. Ale jak znam zycie i tak wtrącisz się na chama. Więc czego chcesz, Xellosie?
- dziekujem. Pamiętacie słowa zapisne na kartce? przedostatnia część zaklęcia zapisana jest głęboko w sercu a ostatnia to ostatnie słowo twojego najgorszego wroga... Być może tamte słowa pasują do układanki ^^
- hmm, złóżmy zaklęcie w całość. jakie były ostatnie słowa Dereka?
- troche głupie.. adios amigos..

"O niebo błękitne za horyzontem sklepione.
O kryształowa rzeko przez wszystkie lądy płynąca.
O odmęty Zła, daleko za morzem Chaosu skupione,
O Oczy Pani Ciemności czarniejsze niż najczarniejsza noc w umyśle ślepca, z których bije wściekłość i pogarda dla wszystkich istot żywych lub martwych.
O wszystko co było i będzie stworzone przesycone uwielbieniem lub nienawiścią,
O ludzie o umyśle zwierząt i zwierzęta o uczuciach lepszych niż ludzkie,
O mazoku, którzy jedynie cierpieniem się żywią,
Odwróćcie wzrok od waszych czynności i wysłuchajcie mej cichej modlitwy
Drwijcie z mych ugiętych kolan i pokornie zniżonego karku
Prawdziwa miłość tylko może sprawić że pożegnanie nie będzie ostatnie.
ADIOS AMIGOS"

- ładne^^.. - podsumował to Xelloss- a jaka ładna scenografia...- zauważył. nawet gdy zaklęcie to jest tylko zapisane na kartce, zbierają się czarne chmury i biją błyskawice.
- z czego właściwie to czerpie moc?
- chyba ze wszyskiego co jest wypisane... czyli z ciebie też Xelloss !
- jestem sławny ^^ ! - wyszczerzył się ładnie
- do czego tak właściwie to zaklęcie ma służyć? - zaczęła zastanawiać się Amelia - nic nie ma tu sprecyzowanego.
- głupiutcy śmiertelnicy - usłyszeli drwiący głos za sobą.
- Lynne?
- w dziesiątkę, śmiertelniczko - Lynne wstała - od naszego spotkania błagałam o przepustkę, bo chciałam wam coś powiedzieć. Ale mam mało casu, więc idźcie na południe do świątyni Matki Natury. Adiu smiertelnicy - i znikła.
- ale nam dużo powiedziała. - wkurzył się Zelgadiss
- no ale choćcie, może uzyskamy odpowiedź na dręczące nas pytania.
Szli na południe, zostawiając przeklęte miasto za sobą.
- to wszystko zaczyna mnie nużyć. Ja chcę do Seyruun- marudziła Amelia
- słuchaj Lino - zaczął Gourry. I tak nikt nie zwracał na wiecznie rozpaczającą Amelię- jak to jest umrzeć?
- hmm ciekawe... spotkałam paru fajnych ludzi, na przykład Zagato, i paru innych.
- o ! też chcę spróbować !
- aleś walnął jak łysy włosami o beton.
- zbliżamy się - zaalarmowała Stella wskazując na spoorawy budynek znajdujący się na horyzoncie.
- ale wiecie co.. gdybyśmy byli teraz w Seyrunne... to bym kazała kucharzom żeby upieki indyka w słotkim sosie.. potrawkę z dzika.. słowicze języczki w..
- MILCZ AMELIA !!! - wrzasnęła Lina. nie muszę nic mówić że była głodna jak niewiadomo co, i z wielką chcęcią zjadłaby teraz Amelię.
- a z drugiej strony..- kontynuowała Amelia - na pewno po kąpieli z pianką, byśmy się położyli do mięćciutkich puchowych łóżek, i moglibyśmy spać ile nam się podob..
- FIRE BALL !!!!!!

*PIZD*

- ałć ałć.. już nie będę - pisneła Amelia
- no ja myślę!
Doszli wreszcie do świątyni. Lecz nie było w niej nigdzie wejścia.
- ojej ojej co teraz zrobimy, tyle trudu na marne..- rozpaczał Gourry
- oj Gourruś Gouuruś, w przyrodzie istnieje takie coś jak dzwonek do drzwi..

*DZIŃG DZIONG* - sympatyczne zadzwonił dzwonek.

Po chwili zza drzwi wyszła młoda kobieta.
- Lina Inverse?
- tak. I jej team oczywiście.
- wejdźcie. Główna kapłanka już was oczekuje.- powiedziała i wpuściła ich.
- główna kapłanka..?
Weszli do wielkiego pomieszczenia. Ściany zdobiły ornamenty w ksztaucie roślin. Wogóle wszędzie było bardzo zielono. Znajdowało się kilka fontann a wszędzie latało dużo ptaków.
- ładnie tu ^^..- zauważył Xelloss
- owszem, świętynie ku czci matki natury zawsze sa bardzo zielone i piękne. - wprowadziła ich do przedsionka jakiegoś pomieszczenia. - wejdźcie tu, główna kapłanka was oczekuje.
Dziewczyna odeszła. Nasi bohaterowie (dokładniej Zelgadiss wybrany w drodze głosowania "najbrzydszy otwiera drzwi" ) otworzyli drzwi.
Było to ciemne oswietlenie. Niewielkie okno oświetlało tylko dziewczynę medytującą na środku pokoju. Miała luźno związane czarne wlosy. Posiadała jasną karnację skóry. Ubrana była w typowo japońską zieloną sukienkę z brązowymi guzikami, błękitne spodnie i klapki- japonki.
- ja ją skąś znam..- powiedzieli wszyscy róznocześnie.
Dziewczyna wyrwała się z medytacji i spojrzała na nich brązowymi oczami. Przemówiła miłym kojącym głosem:
- witajcie. Usiądźccie, jesteście na pewno bardzo znużeni.
Urzeczeni tym milutkim głosem usiedli.
- pamiętacie kim jestem? - zapytała się. lecz w jej głosie nie było cienia złośliwości.
- Shelia? - ocknął się Xelloss - Opiekunka Ziemii?
- brawo ! Jednak to prawda że mazoku są nie tylko najpodlejszymi ale i najinteligentniejszymi ze stworzeń - powiedziała. Ale w jej ustach brzmiało to jak komplement.
- oh Shelia ! - kapnęła się Lina - a jak to się właściwie stało że zamiast pilnować swojego żywiołu w najlepsze siedzisz w świątyni matki czegośtam ?
- hahaha - zaśmiała się - pareset lat temu nudziło mi się i założyłam tę świątynię.. jestem główną kapłanką. Wpadam tu tylko czasami by wiedzieli że istnieję i żeby sprawdzić jak idzie. Teraz medytuję, a tak naprawdę porozumiewam się z Ivorem i pomagam mu opiekpować się moim żywiołem.
- pieknie, pięknie. Ale co my mamy do tego?
- jak wiecie ziemia zmierza ku zagładzie - spojrzała przez okno na ledwo wystający zza bordowo-czarnych chmur księżyc- i wiadomo mi również że zebraliście całe zaklęcie Ostatniego Pożegnania.
- tak.
- chcę wam objaśnić dokładne dzialanie tego zaklęcia. Normalnie, jak byście nakierowali je na zwykłego śmiertelnika, zmiotło by go z powierzchni ziemii w ciągu ułamka sekundy. Ale z mazoku ma zupełnie inne działanie. Właściwie jego działanie zależy od omamienia mazoku przez siły zła. Może go zabić, może osłabic jego charakter, może sprawić by był człowiekiem.
- zapowiada się ciekawy odcinek..
- zależy jak wasz przyjaciel jest opętany mocami LON. W razie czego możecie wypróbować na Xellossie - zaśmiała się
- hej no ^^ - wzdrygnął się Xelloss
- chociaż wątpie czy na Xellossa by coś podziałało. On jest mazoku od 5000 lat, zatwardziały przez wieki wykonywał swoje rozkazy. Raczej by go zabiło niż zmieniło.
- tsiak ^^..- Xell podrapał się po głowie
- aleś ty ładny ! nic dziwnego że Edna za tobą szaleje ! - klasnęła w dłonie Shelia
- hłi hłi hłi ^^""" - zawstydził się
- jeszcze macie jakieś pytania odnośnie zaklęcia? - zapytała się opiekunka
- nie chyba raczej.
- to pa ! muszę się spieszyć, obowiązki wzywają !
- wypraszanie gości masz we krwi - mruknął Zelgadiss
- papa !
- papa.
Wyszli.
- zobaczymy czy twój braciszek przeżyje - Zell zwrócił się do smutnej Stelli
- zobaczymy...

rozdział drugi. walka. niespodziewany gość. powrót Firii.

- ciemno wszędzie, głucho wszędzie co to będzie, co to będzie - chlipała Amelia
- jak tu przyjemnie.. chyba zostanę tu dłużej ^^- zauważył Xelloss patrząc na zwiędnięte kwiaty i czarne niebo
- spać mi się chce.. nawet nie zauważyliśmy że zapadła noc.- jęknął Gourry
Nasi bohaterowie porozbijali namioty i pozasypiali natychmiast. Obudzili się późnym rankiem.
- co? która to godzina.. jest ciemno jak u murzyna w d.. - inteligentnie zauważyła Lina
Niebo nadal pokrywały bordowo - czarne chmury. Światło słoneczne prtzez nie przechodzące dawało czerwonawe swiatło.
- nieprzyjemnie tu. - zauważyła Amelia trzęsąc się ze strachu
Przed namiot wyszła Stella. Wyjęła miecz i oparła się o niego. Wiatr targał jej rudą szopę włosów, biały szal przewiązany przez ramię i pelerynę. Przymróżyła oczy i rzekła:
- dzień "0" nadszedł.
- uau, Stella wyglądasz jak jakaś Arwena czy Galadriela ! albo król lew na lwiej skale ! cóż za scenografia, czy mógłby mi ktoś to zilustrować? powieszę sobie nad łóżkiem ^^ - zachwycał się Xelloss
Stella się z letka zmieszała. Lecz po chwili wejście smoka zrobiła Amelia, stanęła przy Stelii w jakiejś pozycji gimnastycznej.
- BĘDZIEMY BRONIĆ ZIEMII I SPRAWIEDLIWOŚCI !!! NIKT NIE ZAGROZI NAM, ORĘDOWNIKOM PRAWA, KTÓRZY PĘDZĄ NA RATUNEK NASZEMU KRAJOWI I PLANECIE NIĄSĄCYM RATUNEK CAŁEJ LUDZKOŚCI !!!

*piździach* - trzasnął piorun

- i gdzie tu porównywać klasę Stelli z narwaniem Amelii- załamał się Xelloss
- NIE BĘDZIESZ PRZERYWAĆ MI PRZEMÓWIENIA, IGNORANCIE !! MI, OBROŃCY PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI NIKT NIE POWINIEN PRZERYWAĆ !!!

*piździach *

- reszty nie trzeba.- westchnął Xelloss
Po jakimś czasie towarzystwo wreszcie się zebrało i zaczęli, z braku lepszych pomysłów, iść przed siebie.
- wiecie co? znów mam złe przeczucia. - powiedziała Amelia
- taak, z pewnością znów coś nas zaatakuje.
- to juz zaczyna być nudne. Gdzie się ruszymy coś nas atakuje.
- głodny jestem.
- kiedy to się wreszcie skończy? kiedy te potwory skończą nas atakować?
- kiedy skończy się ten cholerny fik?
- kiedy skończy się ta cholerna seria?
- wiecie ile już KB nas zaatakowało?
- a przez ile jeszcze trzeba będzie iść..
- co nas jeszcze czeka?
- o, czekajcie coś się zbiliża.
- ja też jestem głodna.
- o jakaś gromada potworów.
- o nieee znowu..
- o, siakieś nieładne.
- uż cholera.
Ku naszym herosom zbliżały się potwory (siakieś pół kartofle - pół..?? jakieś robale wielkości 2 m) liczby 7.
- Fire Ball !!!!!!!!

*PIERDUT*

Jeden z potworów padł ze smrodem.
- RA TILT !!!

*SRUUUU*

Drugi z potworów padł.
Tak powykańczali kolejne 4 potwory.
- uff, to wszystko?
- na do wygląda..
- bbrrrbbrrr...
- Lina, znów burczy ci w brzuchu.
- to nie ja !
- Gourry !
- nie, to nie ja..
- brrrrbrbrbb..
- nie, no Lina, tym razem się nie wypieraj.
- ależ naprawdę to nie..
- ekhm słuchajcie.. o ile pamiętam to było siedem potworów.. a my pokonaliśmy tylko sześć...
- brrrbrrrbrrbbb- rozległo się głuch burczenie za nimi.
Lecz nie zdążyli się odwrócić.

* BBBBBBBBBBUUUUUUUUUUUUMMMMMMMMMMMMMMMMMM*

- umarłam..? - zapytała się cicho Amelia
- och.. jestem w niebie..? - zapytał się Zelgadiss widząc leżącą nanim Amelię
- ja tak ^^ .. - westchnął Xelloss z twarzą, która na wskutek siły wybuchu, odśrodkowej i wyrzutu znalazła się między piersiami Stelli.
- TY ŚWINIO !!!!!!!!! - Stella spoliczkowała Xellossa
- ouć boli.. to znaczy że żyjemy ^^"...
- podnosimy się?
- taa..
Podnieśli się. ku ich wilekiemu zdziwieniu, na ziemii leżał spalony potwór. A na wzgórzu..
- RUDY LIS ( tzn. mąż Firii, nadal nie wiem jak on się zwie)
- tatuś?- zapytała się niesmiało Stella
- hehe granaty to jest to - rudy lis bawił się granatem.
- TAAAAAAATUUUUUUUŚŚŚŚŚŚŚŚ !!!!!!!!! - Stella rzuciła się na połowę niższego od niej tatusia na szyję.
- córeczka ..
- ej, co ty tutaj robisz? - zapytała się Lina
- Derek zniszczył nasze miasto to tak se chodzę. No i nagle was zobaczyłem jak za wami stoi ta szkarada no i rzuciłem małą bombkę.
- dzięki stary !
- szkoda że Firii nie ma z nami - Lis wyjął kępke jej złotych włosów - na pewno by się cieszyła z takiego rodzinnego spotkania...
- hmm.. - zamyśliła się Lina - podobno liściami z animis można ożywić osobe, nawet jeśli się ma je włos lub kawałek ubrania.. a przecież mamy jeszcze dwa listki..
- TAAAKKK??? - zapytali się równocześnie lis i Stella
- taak. Dawaj te włosy.
Sporzadzili napar i wylali na włosy.
- pozostaje tylko czekać.
Nagle.. włosy zaczęły się robić coraz dłóższe, aż w końcu przed bohaterami zaczęła sie pojawiać cała Firia.
- chłopacy, odwrócić wzrok. Ubranie nie jest wliczone w koszty animis.
- ech..- Chłopcy pokornie odwrócili wzrok. Amelia okryła świeżo.. utworzoną Firię swoją peleryną.
Po chwili Firia otworzyła oczy.
- gdzie ja..- lecz nie dokończyła, bo naprawdę nie mogła wiedzieć gdzie jest
- suprise - wyszczerzyła się pochylona nad nią Lina
- AAAAAGH! - zerwała się firia, ponieważ Lina w tym wypadku była dla niej zaskoczeniem
- MAMUUUUUUSIAAA - Stella ze łzami w oczach rzuciła się na szyję matki
- CÓRECZKAAA !!!
- chlip chlip wzruszyłam się - powiedziała Amelia patrząc się na tę idyllę
- chlip chlip ja też.. - Lina się także popłakała
- o co chodzi?- zapytał się Gourry
- ech te dziewczyny - westchnął Zelgadiss
- chlip chlip jesteście bez uczuć - chlipał Xelloss - przeciez to takie wzruszające.. chlip chlip ^^""
- mamusiu, myślałam że Derek cię zabił i już nie wrócisz - powiedziała Stella do matki
- po smierci spotkałam pare fajnych ludzi, na przykład Zagato..
- spotkałaś Zagato??- klasnęła Lina w dłonie - fajny gościu, nie ^_-
- no ^_-
- ej no - wkurzył si.ę Gourry i rudy lis
- słuchajcie - powiedziała poważnie Amnelia - ty i lis musicie iść. Nieługo będzie tu niebezpiecznie.
- będziecie walczyć z Derekiem?
- niestety.
- nie pokonacie go.
- pokonamy.
- hmm no trudno to idziemy. - Firia zamieniła się w smoka. Lis po chwili wsiadł na jej grzbiet.
- przytyłaś, Firio :P - dosrał jej Xelloss
- pfe !
I odlecieli.
- i widzisz, Stello? mama żyje!
- hihi ! - ucieszyła się Stella

rozdział trzeci. i nastał chaos (tradycyjnie)

Sli i szli i szli i im się nudziło. Lecz za pare minut będą żałować że tak wogóle pomyśleli BUAHAAHAHAHAHAH!
- czujecie tą niepokojąca ciszę..?- zapytała się Amelia która zawsze musiała coś wyczuć
- takk.. ta cisza jest charakterystyczna.. - powiedział xelloss
- charakterystyczna.. o jestem sławny! - usłyszeli głos gdzieś nad sobą. Po chwili z nieba spadł Derek.
- joł ! - przygładził ręką białe włosy - nasłałem na was kilku moich kolegów dla zabawy. Grzeczni byli?
- w życiu grzeczniejszych nie widzieliśmy - syknęła Lina
- hehe wiedziaaałem. Oni zawsze są grzeczni. tak jak ja !- przylizał ładnie białe włoski
- bracie. - Stella wystąpiła przed wszystkich - masz ostatnią szansę żeby przystąpić do nas. Bo jak nie..
- a jak nie to co? - zarechotał Derek
- to tajemnica ^^ - wyjaśnił Xelloss
- właśnie - przytaknęła Stella - sore wa himitsu desu ^^
- wrrr denerwujecie mnie, tylko ja mam mieć tu świetny humorek!
- ależ my nie mamy świetnego humorku. Bracie, masz ostatnia szansę żeby przystąpic do n..
- milcz ! - Derek bardzo nieładnie zbił Stellę
- mamy rozumieć że jest to odpowiedź przecząca?- zapytała się Lina
- a jak myślisz? zaraz zaraz, czy ja cię czasem nie zabiłem keidyś?
- hehe Lina Inverse nie umiera nigdy - skłamała Lina
- no cóż. Trzeba nadrobić zaległośći. HJJAAAAAAA ! - rzucił się na Linę. Lecz przed nim stanął Xelloss
- Lina wypowiadaj zaklęcie - i rzucił się na Dereka.
Lina wyprostowała się.
- O niebo błękitne nad horyzontem sklepione...
Wiatr zaczął bawić się jej włosami.. Chmury zaczęły przybierać kolor ciemnej smoły.
- O kryształowa rzeko przez wszystkie lądy płynąca..
Wiatr zaczął wiać coraz silniej. Chmury nad Liną zaczęły się zwijać w wir.
-O Odmęty Zła, daleko za morzem Chaosu skupione...
W rękach Liny zaczęła się pojawiać czarna kulka energii emanująca błękitnym światłem.
- O Oczy pani Ciemności, czarniejsze niż najczarniejsza noc w umyśle ślepca, z których bije wściekłość i pogarda dla wszystkich istot żywych lub martwych..
Przez ziemię przeszedł głuchy pomruk.
- O wszystko co było i będzie stworzone przesycone uwielbieniem lub nienawiścią..
- Lina streszczaj się, ja juz długo nie pociągnę !! - rozległ się zdławiony krzyk Xellossa
- O ludzie o umyśle zwierząt i zwierzeta o uczuciach lepszych niż ludzkie...
Wiatr zaczął dąć z całej siły. Kulka energi w rękach Liny stawała się coraz bardziej hmm energetyczna i promieniowała z niej niezwykła aura.
- o mazoku, którzy jedynie cierpieniem się żywią ...
Ziemia nieprzyzwyczajona do takiej mocy zaczęła pękać.
- Odwróćcie wzrok od waszysch czynności i wysłuchajcie mojej cichej modlitwy...
Tymczasem gdzieś paredziesiąt metrów za Liną i skulonymi za nią bohaterami zmaterializowała się czarna postać.
- Drwijcie z moich ugiętych kolan i pokornie zniżonego karku...
Chmury nad głową Liny utworzyły wir. Przebił się przez nie promień słońca oświetlając Linę, która zbierając wszystkie siły wykrzyknęła:
- PRAWDZIWA MIŁOŚĆ TYLKO MOŻE SPRAWIĆ ŻE POŻEGNANIE NIE BĘDZIE OSTATNIE !!!!
- pora sie zmywać ^^ - zauważył Xelloss i znikł zostawiając zaskoczonego Dereka
- ADIOOOOOOOOSSSS AMIIIIIIGOOOOSSSSSSSSSSSSS (jakie to głupie) !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

**BBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBOOOOOOOOOOOO
OOOOOOOOOOOOOOOOOMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMM*

Wzbiły się wprost tumany kurzu a naszych bohaterów odrzuciło daleeeko. Gdy kurz opadł na dnie parokilometrowego krateru leżał Derek.
Nasi bohaterowie zmeczeni (ja już nic nie mówie o Linie ) pokonali kawał drogi żeby dojść do ciała Derka. Lecz ku zaskoczeniu wszystkich zaczął sie ruszać. Podniusł głowę i zamrugał granatowymi oczami.
- cz-cz-czy wy śmiertelnicy myślicie że tak łatwo mnie zabić..? - Derek podniusł się i stanął o własnych siłach, nieco się chwiejąc.
Tymczasem czarna postać, już wspomniana niedawno. Stanęła o waczęła wypowiadać jakieś zaklęcie. Nikt jej nie widział, ponieważ wszyscy byli zaasorbowani Derekiem.
- no nie... wszystko stracone..- jęknęła Amelia - teraz równie dobrze możemy sami wyjąć miecze i się zabić...
Tymczasem czarna postać wysłała kulkę energii w stronę Stelli.
Zauważył to Derek.
Nagle granat jego oczu zabłysnął na szaro.
Bez namysłu skoczył do Stelli, odepchnął ją...
Kulka energii wysłana przez czarną postać trafiła w niego..
Padł pod nogi zaskoczonej Stelii.
- przepraszam.. siostro..- jęknął.. i po prostu dobitnie umarł.
- noż K***A MAĆ !!! - zaklnęła postać. Stella, Lina i Xelloss bez namysłu rozpoznali ten głos.
- LON..
- mój wielki plan zemsty legł w gruzach !!! - LON krzyczała tak, że wszędzie zaczęly bić błyskawice- NIEEE !! wszystko przez te ścierwo. -wskazała na Dereka.- ale już zapowiadam ci, Stello! nie zostaniesz długo żywa. I wam też zapowiadam : zemszczę się !!! i tym razem moja zemsta będzie okrutniejsza ! - i w czarnym obłoku znikła.

- ... - nic z tego nie rozumiem - podsumował to wszystko Gourry
- wygląda na to że nasze zaklęcie jednak podziałało.. jego charakter troszkę się zmienił.. widocznie był bardzo omamiony przez LON.. ale jednak.. dzięki naszemu zkalęciu zaistniała w nim malutka iskierka dobroci..
- braciszku..- chlipnęła Stella.
Niebo zaczęło się przejaśniać. Przez chmury zaczęło się przebijać słońce.
- świat uratowany..- powiedziała Amelia

rozdział czwarty. spotkanie.

Po pochowaniu Dereka nasi bohaterowie zaczęli zmierzać do Seyruun. Oczywiście po drodze zatrzymali się w jakiejś knajpce.
- och wreszcie się najemy - zachwycała się Lina
- tak tak tak - Gourry walił sztućcami w stół, az nagle jeden sztućc.. sztuciec.. czy jak to się tam mówi spadł na podłogę.
- Gourry, rozrabiasz - podsumowałgo Zel.
Nagle do widelca Gourrego podszedł jakiś człowiek i przysiadł się do naszych bohaterów. Miał krutko ścięte blond włosy, wyglądal na faceta gdzieś po trzydziestce.
- chcelibyście się wzbogacić?- zapytał się gościu
- wzbogacić? zawsze.
- dajcie 20 jenów to wam powiem.
- zaraz zaraz - Lina spojrzała się na faceta podejźliwie - czy to ty czasem mi nie powiedziałeś o berłach żywiołów?
- glup - dopiero teraz faciu sobie przypomniał niepozornrgo patyczaka jakiemu opowiedział historie o berłach
- tuś mi bratku...
Facet nie mił szansy ucieczki. Lina od razu go dopadła i przygwoździła do ziemii.
- JAK SIĘ NAZYWASZ PALANCIE !!! POWIEDZ KTO CIĘ SPŁODZIŁ, TO CIĘ POMSZCZĘ !!!
- G- Gourrus Gabriev p-proszę pani..
- Gourrus? skąś znam to imię - zaczął zastanawiać się Gourry
- hmm - Amelia zaczęła wyliczac na palcach - Gourry, Gourr..i Gourrus ! przecież to pana brat !
- hę? - oba faceci spojrzeli na siebie
- ALE TO I TAK CIĘ NIE USPRAWIEDLIWA DUPKU NA WPLĄTYWZNIE MNIE W TAKIE HISTORIE !! FIRE BALL !!!!!

*BOOM*

***

- nasz brat prawdę mówiąc był najinteligentniejszy z rodziny i zawsze miał głowe do interesów..- tłumaczył Gourry
- zaraz tą głowę straci - syknęła Lina związana i pilnowana przez Zelgadissa
- wiesz może co tam słychać u naszej siostry?- Gourrus zapyał się Gourrego
- a wiesz ostatnio mieszka w takim dużym zamku. Masz mapę, dojdziesz.
- dzięki. tymczasem ja muszę już iść. Mam firmę. pa ludzie !
I wyszedł.
- no i cała twoja rodzinka się odnalazła , Gourry ! - powiedziała Lina do Gourrego
- hehe nom
- wiecie, mnie najbardziej martwi groźba LON.. ona nie rzuca słów na wiatr..- zaczął zastanawiać się Xelloss
- nie martw się Xelloss !! na razie nic nam nie grozi !! a pozatym kelner już niesie dania !!!


zakończyłabym to "i żyli dlugo i szczęśliwie" lecz.. nie to im jest pisane. BAUAHAHAHAHAH

*THE END*

finito jak to mówi Rezo ^^


PS. LUDZIE SKOŃCZYŁAM TO ! SKOŃCZYŁAM ! SKOŃCZYŁAM ! SKOŃCZY..
PS2. o jesujesujesujesu
PS3. dziękuje wam że dotrwaliście dziękuję, jesteście wielcy !
PS3. chlip chlip wzruszyłam się..
PS4. wszytkie prawa zastrzeżone. BUAHAHAH
PS5. idę się położyć..

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.97969500 1276783492
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!