Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 5
rozdział #06
 
Treść fanfika..
Tak tak, to już 6 część.. [walniencie głową w biurko]

[łyk wcześniej przygotowanej herbaty z kubka wielkości doniczki]

KSIĘGA SZÓSTA (tralalala hopsasa)

rozdział pierwszy. brak tytułu rozdziału z powodu racjonalnego: nie chce mi się pisać.


Nastał świt. Słońce wznosiło się coraz bardziej do góry. Na niebie nie było ani jednej chmurki a morze było gładkie i spoko..
- WSTAWAĆ JEŁOPY !!!- ryknęła Katia - JA TEŻ JESTEM CZŁOWIEKIEM (???) I TEŻ MAM PRAWO ODPOCZĄĆ !!!
- zaaamknij się. - warknął Veneth przez sen
- CCCCCCCOOOO???
- jajeczko drogą szło..
- TY..
Już miała obluzgać Venetha wszystkimi brzydkimi wyrazami jakie zna (by go potem błagać o przebaczenie w wiadomy sposób ^^) gdy na horyzoncie zaczęła pojawiać się linia brzegowa.
- och, czyżbyśmy dolatywali?- przetarła oczy Rhea - ojej, nie widziałam tego miejsca od 60 lat..
- będę się cieszyć, jeżeli w ciągu 5 minut nie trafię na talerz - warknęła Nini na wszelki wypadek nadal trzymająca się od elfki z daleka.
- nie martw się.. bez ogona nikt ci ę nierozpozna.. chociaż.. te włosy..
- masz coś do moich włosów? - Nini pogładziła swoje włosy koloru psychopatyczny błękit
- nic oprócz tego że mówią że ja mam dziwny kolor włosów ==" - wtrąciła się Kriss
- no fakt, granatowe włosy u człowieka to rzadkość.. słuchaj czy ty czasem nie jesteś spokrewniona z elfami czy syrenami?
- ...
- ee.. jej matka to Lina Inverse.. - szepnął jej na ucho Veneth
- LINA INVERSE??? o jeny !! cóż za zaszczyt mnie kopnął !
- daruj sobie =="
- ja też jestem córką Liny Inverse ! -wyrwała się Sunny
- ja też !! to znaczy.. ja jestem synem..- podrapał się po głowie Moony
Wszyscy wstali by rozprostować nogi. Nie muszę dodawać że po grzbiecie Katii można było spokojnie spacerować [:DD
Wreszcie się zblirzyli do lądu. Od plaży, rozciągały się piękne lasy, a dalej znajdowało się miasto, na środku którego stał okazały pałac. Jeszcze dalej znajdowały się góry.
Katia wylądowała ciężko na plaży i od razu zamieniła się w człowieka, fundując wszystkim upadek z dużej wysokości [:DDD
- CO TY SOBIE WYOBRAŻASZ !!!- ryknęła Kriss
- i tak wylądowaliście w piasku.. i dajcie mi wreszcie odpocząć !!! - Katia położyła się.. i momentalnie zasnęła
Przez ten czas wszyscy obmyli się w morskiej wodzie. Veneth także zaczął czyścić swój miecz.
- i jak ten miecz się sprawuje?- Rhea dosiadła się do Venetha
- jak to miecz..
- nie nauczyłeś się jeszcze nim władać?
- jak niby
- heh.. dla każdego miecza inaczej.. ale masz jeszcze dużo czasu.. może kiedyś gdzieś za 300 lat.. a sorry zapomniałam że jesteś człowiekiem ^^" no to może gdzieś za 50 lat.. kashlu
- ...
- no so =="
- umiesz pocieszać, nie ma co..
- KATIA BUDŹ SIE ! - ryknęła Kriss
- "chrr.. tatusiu, wczoraj zniszczyłam dwa wymiary, już wystarczy treningów na ten tydzień.." "och, córeczko jest jeszcze tyle wymianów do niszczenia ^^ choć, może przy okazji zapoznam cię z jakimś fajnym mazoku" "no dobrze tatusiu^^"
- ======="
Nini tymczasem przygotowała z jakiegoś skrafka materiału chustę i obwiązała nią głowę, tak że nie było widać spod niej włosów.
- oo, teraz wyglądasz już prawie jak człowiek, Nini ! - zauważył Moony
- potraktuję to jako komplement ]_-
- budźcie Katię.. im wcześniej zwalimy tego bubka z tronu tym lepiej.
- KATIA, WAKE UP [KOP] !!!!!!!!
- chrr..
- KATIA ZBUDŹ SIĘĘĘĘĘĘĘĘ !!!!!!!!
- chrr..
- [syrena przeciwlotnicza]
- chrr..
- [zaińscenizowanie wybuchu bomby atomowej]
- chrr..- Katia przewróciła się na drugi bok.
- ech, co wy wiecie o budzeniu.- westchnął Veneth, jakby akurat on była mistrzem w tych sprawach. Podszeł do Katii i cmoknął ją.
-oochh.. czy ja śnię.. ACH BIERZ MNIE !! - chwyciła Venetha zanim zdążył zaprotestować. Teraz Veneth znajdował się pod nią.
- no, ale skutek odniosło.- zauważyła Rhea
- CO SIĘ PATRZYCIE !! - ryknęła Katia
- Kat.. nie o to mi chodziło.. miałem cię obudzić..
- tak? ojej.. no to ja w takim razie muszę częściej spać ^^
- ...
W końcu ruszyli w kierunku miasta. Rhea także ubrała na siebie woalkę by nie być rozpoznaną. Reszta ludu zakryła sobie uszy, żeby nie było widać że nie są spiczaste. Szli leśną drogą. Lecz w końcu doszli do murów miasta.
- och ! jak tu się pozmieniało.. westchnęła Rhea. Patrzyła na poniszczone domy, syf i nędzę na ulicach, żebrzące elfy. - kiedyś tu tak nie było. Te domy były w kolorach pastelowych, regularnie odnawiane co roku. Wszędzie panował dobrobyt zapewniony dzięki kontaktami handlowymi z ludźmi.. a teraz.. heh.. jak widać..
- ten twój braciszek to musi być niezły amigo.
- aww żebyś wiedziała.
Doszli wreszcie do pałacu który kontrastował z miastem- był duży, pięny i odnowiony.
- STAĆ, KTO IDZIE!?- drogę zagrodziła im strażnik przypominający skrzyżowanie Shwarcennegera, Stallona i rodzwairera (nie wiem jak to się pisze)
- my.. no..- zapomnieli o tym że nie obmyśleli pod jakim pretekstem dostaną się do zamku, a domyśleli się wcześniej że zamku broni horda uzbrojonych po zęby strażników.
- słucham?- na kwadratowej gębie strażnika zagościł złośliwy uśmiech.
- my.. jestesmy striptizerkami, które wezwał książę.. a to nasi menadżerowie ^^- Katia wskazała na zdezorientowanych Moonego i Vena
- a o co chodz.. - zaczął Moony lecz Katia szybko zatkała mu usta.
- hhmm. - z głuchym pomrukiem otworzył im drzwi. Wnętrze zamku było kunsztownie obrobione wieloma pięknymi ozdobami ze złota, srebra i drogich kamieni. Strażnik zaprowadził je do jakiegoś pokoju na górze.
- to jest przebieralnia. Możecie się przygotować. Powiem królowi żeby oczekiwał was w sali tronowej.

[TRZASK] - trzasnął drzwiami o mało nie wyłamując ich z zawiasów

- aleś nas wpakowała Katia.- warknęła Kriss
- no a mieliście lepszy pomysł? wolałyście żeby przerobił nas na karmę dla psów?
- no chyba raczej nie.- Nini przełknęła śline boi na samy dźwięk słowa "karma" w ustach elfa przyprawiał ją o drgawki.
- no to przebierać się ^^.
- nie zapomniamy ci tego.
Po pół godzinie strażnik zastukał do dzrwi.
- i co, cizie, jesteście już gotowe?
- taaak.. a nie będzisz patrzał?
-jasne że będę.
- no to idziemy.
Wyszły ubrane w zwiewne różowe ciuszki a za nimi dumni Veneth i Moony , którzy dla szpanu założyli okulary i wpadali na prawie każdą kolumnę. Dziewczyny oprócz tego miały na sobie woalki i złote włócznie.
- król przewidział taniec na rurze.- warknął strażnik
- ee tam, rura to przeżytek, trzeba iść z duchem czasu !
Weszli wreszcie do sali tronowej, lecz.. na tronie siedział wyglądający na 12-latka dzieciak, któremu za duża korona opadała na oczy. Miał krótkie różowe włosy i wzrok cwaniaczka.
- no, dalej dalej ! - krzyknął - Wania, wynoś się stąd !
- yes, sir ! - powiedział strażnik i wyszedł.
- zaczynajcie, laski, potem z kórą z was się prześpię ^^
- ledwo od ziemii odrósł.. nie to nawet JA nie mogę pojąć - pomyślała Katia.
Cała piątka dziewczyn ustawiła się takie coś co jest na kostce do gry. W środku stała Rhea. Zaczęły zwinny taniec w rytm wystukiwany przez Venetha i Moonego.
Za każdym razek gdy chłopcy klaskali one odwracały się i przechylałay do tyłu. Był to bardzo ładny taniec. W końcu gdy zbliżała się końcówka wszystkie przyklękły i w tanecznym ruchu wyciągnęły ku królowi włucznie.
- eej, gdzie striptiz? tamta granatowowłosa to całkiem niezła laska.. tak samo ta różowa.. i tamta z ukrytymi włosami.. no i rudzielec.. no i ta blondyneczka też.. i ta brązowa..
- ta brązowa to chłopak =="
- a no tak. No to która idzie ze mną.
- raczej ty pujdziesz z nami. - Rhea wstała z wyciągniętą ku niemu włącznią- naciesz się nami jeszcze- zdarła woalkę - bo będziesz miał dużo czasu na wspomnienia.
- R-RHEA????????????????????????
- tak.- powiedziała z satysfakcją
- NIE!! PRZECIEŻ TY NIE ŻYJESZ !!! przynajmiej tak powiedziałem poddanym
- żyję jak widzisz..
- ZACZAROWAŁEM TWÓJ GŁOS!! ALE.. ALE.. TO NIEMOŻLIWE - zaczął się rozglądać za wyjściem ewakuacyjnym
- czy wiesz co powinienaś teraz zrobić?- zapytała się Katia Rheii
- oczywiście - rzekła z satysfakcją. Podeszła do brata..
- TY MAŁY HEMOROIDZIE WOIESZ CO BY POWIEDZIELI MAMA I TATA NA CIEBIE [TRZASK TRZASK TRZASK na gołą dupę ^^]

[GLEBA]

Rhea zaśmiała się w myśli i wyrzuciła ten rozwój spraw z umysłu [:DDDD
- wiem, co powinienam zrobić, Katio.. - powiedziała. Wycelowała włucznię w brata. - OBEZWŁADNIENIE!
Czar zmierzał ku Bongo, lecz ten w porę rzucił inne zaklęcie, które zatrzymało tamto.
- STRAAAAAŻE !! STRAŻE STRAAAŻEEEEEEEEEEEEE !! STRAŻEEEEEE!!!!! - ryknął na całe gardło
Po chwili do pałacu wpadła cała armia mutantów.
- FIRE BALL !!!!!
Juz kilku leżało na ziemii. Lecz nadbiegali coraz to nowi.
- RA TILT !!!
Veneth, Sunny i Moony wyciągnęli miecze i rzucili się na mutantów. Nini walczyła czarami, tak samo jak Rhea. Kriss rzucała od czasu do czasu Fire Balle.
Nagle na Rheę rzucił się wielki facet normalnie chyba 2 razy większy od goryla górskiego ^^. Skoczył na nią, a ona się uchyliła. Mutant trafił w okno, które się z trzskiem rozpadło. Rhea już myślała że ma gościa za sobą, lecz on złapał ją za kołnież i pociągnął za sobą.
Zaczęła spadać w dół. Zamek był niezwykle wysoki, wiedziała że z pewnością się zabije, a nie umiała lewitować (pamiętajcie dzieci : uczcie się lewitować !).
Mutant ja puścił, a że był cięższy, poszybował szybko w dół. Ona wciąż spadała. Przymknęła oczy, by przypomnieć sobie najprzyjemniejsze fragmenty swojego życia.
Pamiętała swoich rodziców, pamiętała, jak poznała Enamusa.. zmarszczyła brwi z żalu.. jakby chciała się znim pożegnać.. jakby chciała go zobaczyć ostatni raz.. przypomniały jej się także złe chwile w jej życiu.. wygnanie z królestwa.. długa tułaczka po świecie w zimnie, o głodzie. O wielkiej ranie jaka przecinała jej plecy i o.. śmierci Enama. Przypomniało jej się jak przez te 60 lat brakowało jej go. Myślała o nim w dzień i w nocy. Myślała że zwariuje od tego. Znów poczuła jakby chciała zobaczyć go ostatni raz. To było jej jedyne życzenie, jedyne słowa, jedyne chęci jakie jej w tej chwili pozostały..
Gdy już zaczęła przygotowywać się na bół, poczuła szarpnięcie. Czyżby smierć nie była bolesna? Czy też może wspomnienie Enamusa sprawiło że ta śmierć była słodka.. otworzyła oczy...
Ta chwila.. Była najszczęśliwsza..
- witaj Rheo. - w ramionach trzymał ją nikt inny niż Enam.
- ja umarłam.. jestem w niebie.. i ty także..
Enam uśmiechnął się.
- oboje żyjemy. Byłabyś spadła o tam, w dół, ale na szczęście znalazłem się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie.
Dopiero teraz Rhea odważyła się spojrzeć w dół. Z dołu ziało ze 200 metrów.
Enam był przywiązany do liny na dachu. Złapał Rheę akurat wtedy gdy spadała.
- znowu uratowałeś mi życie.. - uśmiechnęła się - pamiętasz..?
- tak..
Spojrzeli sobie w oczy. Gdyby nie to że znajdowali się 200 metrów nad ziemią i z góry spadąły odłamki skał i muru, to by tak dłóżej wisieli.
- choć, musimy pomóc tamtym na górze.
Wspięli się. Ledwo uchylili się od wybuchu Fire Balla. Lecz gdy weszli, wszystkie mutanty już leżały an ziemii, al Bongo, blady z przerażenia był skulony w kąciku.
- uff..- Veneth otarł pot z czoła patrząc na trupy mutantów
- R-Rhea?? RHEA TY ŻYJESZ !!! - Katia rzuciła się Rhei na szyję
- RHEA, MYŚLAŁAM ŻE JUŻ PO TOBIE ! - Kriss także się rzuciła Rhei na szyję
- Rhea.. biedna Rhea.. myślałam że umarłaś..- Sunny rozpłakała się ze wzruszenia i także przytuliła się do Rhei
- cieszę się że zyjesz..- Nini także przytuliła się do Rhei zapominając o tym że może w każdej chwili skończyć na tależu.
Moony i Venath także podeszli do Rhei.
- zaraz.. kto to tam stoi w oknie?
Enam do tej pory stał oparty o framugę okna rzucającą na niego cień.
- Enam?- Kriss do niego podeszła - ty żyjesz !
- no owszem.
- t-toja mogę już iść..? -usłyszeli drżący głosik gdzieś z tyłu
- BONGO ANI MI SIĘ WAŻ! - Rhea w porę dopadłą brata i związała go.
- co z nim zrobimy?
- wrzucimy do lochów.. a potem się wymyśli.
No cóż, nasi bohaterowie po skończonej bitwie wreszcie mogli się porządnie odświeżyć i zjeść obiad (nie z syreny, która wciąż na wszelki wypadek trzymała się jak najdalej odkuchni)
- no więc Enam - opowiadaj ! jak ci się udało uratować? - zapytała się Sunny
- tamte potwory połamały całą łudź, także ja znalazłem się w morzu.. straciłem przytomność, ale po przebudzeniu się stwierdziłem że żyję.. okazało się że uratowały mnie syreny. Powiedziały że znają mnie, bo nigdy nie zdradzam ich kryjówek, chociaż wiem, bo od wielu lat tam pływam. Kurcze, trzeba będzie zmienić jadłospis Akretty i wykluczyć z niego syreny ^^"
Nini zakrztusiła się jedzeniem.
- nie zmuszały cię do niczego..?- zapytał się Veneth
- na szczęście nie.. chociaż miały chętkę - zrobił głupią minę- ale na wszelki wypadek nie tykały mnie.
- chrrr..- nagle głowa Moonego wylądowąła w talerzu
- MOONY WSTYDZIŁBYŚ SIĘ [SRU]- Kriss zdzieliła brata po głowie
- spać mi się chce - powiedział sennie Moony
- nie tylko tobie.. tamta walka każdego by wykończyła.. słuchajcie, nie chcemy być nieuprzejmi ale.. musimy się położyć i przespać się z godzinkę..- powiedfział Veneth
- ależ oczywiście.- Rhea uśmiechnęła się serdecznie.
Tak więc nasi bohaterowie porozłazili się do pokojów i pozasypiali w trymiga.
Tymczasem Enam i Rhea poszli na spacer do doliny słynąłcej z pięknych wodospadów. Znajdowała się kawałek drogi za Akrettą, niedaleko gór. Z wielkiej skały spływało wiele wodospadół. Z pary wodnej tworzyła się tęcza, a w malutkim fiordzie, była spokojna woda i nieduży wodospad spływający z pluskiem do wody.
- jak ja tu dawno nie byłam.. - westchnęła Rhea
- ja byąłem ostatnio gdzieś z tydzień temu.. to jedyne miejsce nie zasyfione ręką twojego braciszka.. och, przepraszam za wyrażenie, nie powinienem się tak wyrażać przy królowej..
- przestań ! je nieprzyzwyczajona do tytułu królowej.. jak narazie byłam tylko ochrypłą żebraczką..
- biedna..
- jednak nie było najgorsze być wziąż głodnym i zamarzać z zimna.. najgorszy był brak ciebie..
Enam przesunął jej rękę po policzku (że aż nawet mi było miło ^^).
- wiesz.. ja także przeżywałem piekło.. twój brat powiedział że opętały cie złe moce.. straciłem ciebie tak nagle.. bez żadnego pożegnania.. gdy nasze uczucie dopiero zaczęło rozwijać płatki..
- obiecaj że już nigdy się nie rozstaniemy..
- obiecuję..
Pocałowali się w tej pięnej scenerii, wśród szumu wodospadów i tęczy.

przenosimy się z tej romantycznej sceneri kawałek dalej..

- chrrrrrrrr...
Całe nasze towarzystwo chrapało sobie w najlepsze. Jedynym zwrotem akcji w tej scenie jest przewracanie się z boku na bok [:DD i jęki Katii. Właściwie każdy ktoś gadał przez sen:
- bierz mnie całą.. chrr.. cooo? wolisz chłopaków..??? o nie.. chrr.. - jęczała przez sen wiadomo kto ^^
- aaach !!!!!!!! chrr.. zrobiłaś mi siniakaa.. chrr.. co z moim supreseksownym podbróskiem..- chrapał Veneth przewracając się z boku na bok
- a-ale.. chrr.. ja jestem chuda i żylasta.. nie będę wam smakować..- gadała Nini
- mamo błagam tylko nie Fire Baaa... chrrr..- chrapnęła Sunny
- a o co chodzi?- charpnął Moony
- mamo.. błagam tylko nie kaszka..- westchnęła przez sen Kriss
Tak więc nasi bohaterowie spali wśród bardzo spokojnych snów [:DD które na nich zesłał wiadomo kto [:DDD
- ŁEJK AP CWELE !!!!!!!!! - do pokoju wpadła Rhea budząc przy tym wszystkich brutalnie- budźcie się, szkoda dnia ! wyprawiam wielką imprezę z okazji zwycięstwa !
- cicho elfko..- warknął Veneth spod poduszki.
- mam nadzieję ze na tej imprezie nie będzie tradycyjnej kuchni Akretty..- zapytała się sennie Nini
- jeżeli się zaraz nie ruszycie to będzie.
- AAAWWW! wstawajcie! - jęknęła Nini
- aaa.. a ty sobie z tym jakmutam.. Enamem zdążyłaś pogadać?- Sunny ziewnęła i podrapała się po głowie
- owszem.. - wyszczerzyła całe swoje śnieżnobiałe uzębienie - niedługo się pobieramy ^^
- czyli on będzie królem? nie, no ja chcę zamieszkać w tym państwie..- westchnęła Katia
- jeszcze ja ci zostałem - puścił oczko do Katii Veneth
- ty?- spojrzała na niego z pogardą - nie mierz się z Enamkiem ^^ on jest bardzo pożądny facet.. szczery.. dobry.. SKROMNY.. a nie tylko ma łądną buzię, jak ty Veneth :PP Rhea, szczęściara z ciebie ^^
- no nie? ide zlecić słóżbie przygotowywanie dań! - i tanecznym krokiem wybiegła z pokoju
- Katia a od kiedy ty patrzysz na charakter???- Veneth się wkurzył przerażony perspektywą że ktoś jest ładniejszy od niego.
- odkąd go spotkałam ^^ czyli pa pa Veneth, już mnie nie interesujesz ^^
- NIE ! TO NIEMOŻLIOWE !! odniosłem klęskę..- Vemn złapał się za głowe i stoczył się pod łóżko
- żałosne ==" - Katia zmierzyła Venetha wzrokiem.
- ale to niemożliwe ! - Veneth wzniósł dłonie ku niebu - przecież ja także jestem piękny dobry szczodry miły uczynny godny zaufania seksowny śliczny ładnie pachnący skromny, jestem po prostu IDEAŁEM !!! a ty mnie odtrącasz dla jakiegoś tam elfa???
- ==================================''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
- pozatym i tak nie chciałeś się ze mną seksić, więc..- Katia wzruszyła ramionami
- AGHHH !! - Ven walnął piąchami w podłogę. Nie mógł się pogodzić że już nie jest najpiękniejszą istotą żywą na ziemii
- to jest tragiczne.. - westchnęła Kriss - Veneth opanuj się..
- UUUUUUUUUUUuuuuuuUUUUUUUUuuuuuuuuuUUUUUUU!! - ryczał Veneth
- mi jakoś nikt nigdy szczerze nie powiedział że jesfem ładna i jakoś żyję - wzruszyła ramionami Kriss - wstawaj Ven, zmoczysz podłogę i arrasy na ścianie
- chlip chlip.. - Ven hałaśliwie wydmuchał nos w chusteczkę po czym wstał
- a co ma mój brat powiedzieć? albo co gorsza twój?- zpytała się Sunny
- a no też prawda! JESTEM DEBEŚCIAK! - i Ven wytoczył się z pokoju
- =="
- choćmy też na dół.
Zeszli. W drugim skrzydle znajdowała się ogromna sala balowa. Nagle z głośników rozbrzmiały jakieś techniawy ][][][][][
- jenys, Rhea, co ty puszczasz.. pokaż mi to ! - Moony podbiegł do stanowiska z płytami, założył szpanerskie srebrne okulary i puścił "jetem Bogiem" PFK ^________________________________^
- "Mam jedcną pier***ną schzofremię, zaburzenia empcjonalne proszę puść to na antenie" - zaczął Moony
- "powiem ci że to fakt. powiesz mi że to obciach? pie***le cię i tak rozejdziesz się po łokciach"- zawtówrowała mu Sunny
- "BO JA JESTEM BOGIEM, UŚWIADOM TO SOBIE" - Veneth skoczył na stól - "słyszysz słowa od których włos jeży się na głowie"
- "o rany rany jestem niepokonany"- Katia ściągnęła obrus ze stołu tak że Ven znalazł się na podłodze - "H-i-p-h-o-p bez reszty oddany, przej***ny. Potencjał niewyczerpany, chyba w DNA on był mi dany"
- "czekaj Fokus Rah, jeszcze oszaleją wszystkie pi***dy gdy poznają mój urok osobisty, duszę artysty, to jaki jestem skromny i bystry szczery do bólu że aż przezroczysty"- dodał Moony robiąc skrethe
- "i wiesz co mnie boli? że w głowach się pie***li.. zakłucony pokój ludziom dobrej woli" - dokończyła Nini
- JESTEM BOGIEM !!!!!! UŚWIADOM TO SOBIE SOBIE !! TY TEZ JESTEŚ BOGIEM TYLKO WYOBRAŹ TO SOBIE !!!!!!! - ryknęła nagle Kriss do mikrofonu gdzieś na scenie
- łoł, mikrofony!!! - wszyscy rzucili się na scenę gdzie akurat stała Kriss
- owszem, mikrofony - akurat do towarzystwa dołączyła Rhea - przewidziałam kilka występów wokalnych..
- w czyim wykonaniu?
- waszym oczywiście ^^
- bujasz !
- niee.. przewidziałam najpierw małą imprezkę wśród nas, a wieczorem wielki bal dla całego miasta..
- CHCĘ BYĆ DJ'EM ! - ryknął Moony i założył szpanerskie posrebrzane okulary
- no i będziesz.
- EJ, MY NIE CHCEMY ŚPIEWAĆ !
- BĘDZIECIE !!
Po krótkiej i zażartej kłótni, pełnej wielu szantaży i gruśb, nasi bohaterowie wreszcie przystąpili do losowania. Akurat też zdążył przyjść Enamus.
- o, ja śpiewam pierwszy !- zauważył - ale ja nie chcę.. nie mam talentu..
- przestań !
- ale ja nie chcę.
- idź ! to jest obowiązek !
Enam westchnął i poszedł do mikrofonu. Zaczął śpiewać piosenkę z takim samym entuzjazmem, jak jej oryginalny autor "świetnie świetnie, bawmy się" (disco polo rulezuje to każdy chyba wie [:DDDDDDDDDD)
- ...widziałem ją w sklepie.. kupowaaała banany.. o-o-o..
- ENAM, bez przynudzajek !!! - krzyknął Moony zza płyt
- no dobra w końcu obchodzimny wielki dzień !!! - ząłożył Matrixowskie okulary - IMPREZA IMPREZA DJ LASKI NAMIERZA BO TO PRZECIEŻ JEST GWIAZDA DO BRYKI - I JAZDA !!!!!
- brawo Enaaam !!
Po występie Enamka, znów zrobili losowanie. Tym razem wypadło na Katię.
- ale Katia.. znasz jakieś piosenki o mazoku?- zapytała się Rhea
- noo.. spróbuję.
Stanęła na scenie, pomyślała chwilę, i ryknęła:
- CZY MYŚLISZ ŻE SĄ LUDŻMI TYLKO LUDZIE.. KTÓRYCH LUDŹMI NAZYWAĆ CHCE TWÓÓÓÓJ ŚWIAAAAAAAT !!! LECZ JEŚLI PUJDZIESZ TROPEM MOICH BRACI..
- to ma być piosenka o mazoku ==" - westchnęła Kriss
Nasi bohaterowie zaśpiewali wiele mniej lub bardziej znośnych dla ucha ludzkiego piosenek.
- zbliża się pora balu..
- owszem. To wielki dzień !!!
- ale jest mały problem.. my nie mamy się w co ubrać.. raczej nie zabieramy z domu przyczepy ciuchów ..
- o to się nie martwcie! Mój leniwy braciszek nie opróżniał szaf od mojego odejścia ! a w każdej komnacie stoi 3-metrowa szafa.
- czyli od sześćdziesięciu lat tak sobie wiszą? coś w stylu "mów do rzeczy, mole cię słuchają"?
- nieee ==" ciuchy te zabezpieczone są odpowiednimi czarami.
- acha !
- słuchaj Rhea.. sorry, ale ja nie będę mogła być na balu.. muszę pogrzebać w bibliotece.. podobno macie dobre książki, a ja czegoś musze poszukać - powiedziała Kriss
- ojeju.. szkoda Kriss..
- sorki, wiem że to ważne dla ciebie.. ale.. no wiesz..
- dobrze, nic nie szkodzi ! biblioteka jest w lewym skrzydle.
Wszyscy udali się do wcześniej przydzielonych komnat (wcześniej wszyscy spali w jednym wyrze bo nikomu nie chciało się w takim stanie błądzić po takim wielkim zamku.

***

Zaczęła wybijać 21:00. Pod zamek zaczęły podjeżdżać karety z książętami ościennych królestw, a także kmiecie z Akretty, niegdyś bogaci, a teraz biedni jak myszy kościelne. Lecz na szczęście odgrzebali ozdobne ciuchy i przyszli na bal.
Wielką salę balową oświetlały jasne i wesołe światła świec. Na szczycie ogromnych schodów (tam też znajdowała się scena) stała rozpromieniona Rhea w pięknej długiej różowej sukience oraz koronie (nie, no korona nie była różowa ^^ Była złota z wielkim rubinem pośrodku), a obok niej Enam nieco dziwnie czujący się w eleganckim smokingu (przyzwyczajony do marynarskich łachów hehe [:DD)
Brakowało już tylko naszych bohaterów.
Jednak po kilku minutach z dwóch skrzydeł schodów znajdujących się po drugim końcu sali zeszli nasi herosi (tym razem pięniejsi niz zwykle [:DD)
Pierwsza szła Katia w długiej obcisłej czerwonej sukience z długimi rozporkami po obu stronach. Do tego złoty naszyjnik i kilka branzoletek. Na głowie miała wytworny kok spięty złotą spinką. Tym trazem nie wyglądała jak dziwka, tylko bardzo elegancko.
Za nią szła Sunny. Tym razem nie wyglądała jak małe niewinne dziecko - ty razem mogła uchodzić za piękną kobietę. Miała na sobie niebieską sukienkę z trójkątnum dekoldem. Do tego czarne buty na obcasie (różniły się od jej dziennych szmat które jedynie ludzie z wadą wzroku - 18 dioprii nazywają butami). Miała na sobie srebrną biżuterię. Do tego subtelny makijaż. Uchodziła ogólnie na bardzo piękną - i gdyby nie ten kretyński (jak zwykle zresztą) wyraz twarzy - inteligetną.
Za nimi szła Nini. Jej rozstrzepane włosy upięła w kucyka ozdabianego kucykami i spinkami. Ubrana była w srebrną sukienkę do kolan. Teraz wszyscy mogli rozpoznać że jest syreną (syreny, szczególnie ogoniaste jak wiadomo słynęły z wielkiej urody i dzikich kolorów włosów ), lecz po wielu zapewnieniach że nie zostanie daniem głónym zgodziła się pokazać.
Za dziewczynami wlekli się Veneth, nieco speszony, ubrany w smoking (Veneth w smokingu ! ha ha ha ! ) a za nim rozochocony Moony w szpanerskich okularach, który jak wiadomo został się DJ'em.

***

- OŻ W PYSK !

*ŁUBUDU*

- czy w tej bibliotece ktoś sprzątał w tym tysiącleciu? albo chociaż wymienił półki..? - Kriss wygrzebała się spod stosu książek które wylądowały na niej. Podniosła się góra korzu.
- z tej biblioteki chyba nikt nie kożystał od ohoho a może jeszcze dalej. - westchnęła Kriss zmierzając wzrokiem opadający kurz. Podeszła do książki, która znajdowała się na szczycie stosu. Przesunęła rękom po tytule. - tak, tego właśnie szukałam.

***

Tymczasem reszta naszych herosów akurat zeszła na dół. Rhea przedstawiła ich jako honorowych gości, którzy pomogli jej odzyskać władzę. Moony zaraz puścił jakąś płytę. Wszyscy zaczęli tańczyć.
- Moony co ty puszczasz ! to jest bal, nie dyskoteka ! - zwróciła mu uwagę Rhea
- hę?- spojrzał bezmyślnym wzrokiem
- (jednak jest taki głupi na jakiego wygląda) daj. Masz puszczać to, to i to.
- cooo??? taki bezsens?? pogrzało cię ??? jenys, Rhea ty to masz gust...
- (co za..) Moony, zrozum to jest BAL nie dyskoteka. Puszczaj ale już !
Więc od razu rozbrzmiały jakieś przynudzajki typu utwory z płyty "mSax&Love" dołączoną gratis do gazety wyborczej 15 lutego 2002.
Wszyscy dobrali się w pary i zaczęli tańczyć. Nawet Sunny otoczył tłum facetów którzy lubią tzw. blondynki. Tylko Veneth i Katia wbijali wzrok gdzieś w niebo.
- ach jak bym sobie potańczyła. - powiedziała niby niewinnie głośnym głosem Katia
- noo..- mruknął Veneth
Zapadła cisza.
- ach, no naprawdę jak bym sobie potańczyła..- powiedziała jeszcze bardziej natrętnie.
- ehe..
Znów zapadła cisza.
- szkoda tylko że jestem sama..
- jeżeli nie zauważyłaś właśnie otacza cię tłum facetów =="
- co? - zmierzyła watahę napalonych gościów przed nią - eee no co ty..
- ...
- ach, taki piękny wieczór.. w sam raz na taniec !! - westchnęła natrętnie
Veneth czujący że jego cierpliwość ma jakieś granice wreszcie zadał pytanie:
- zatańczysz?
- ależ oczywiście ^^
Wypadli na parkiet.
- odkąd to jeszcze na mnie lecisz? powiedziałaś jeszcze niedawno że jestem be..- zauważył Veneth już trochę naćpany koktajlem młotowa perfumów Katii
- ee tam zmieniłam zdanie ^^
- ..
- kobieta zmienną jest..
Tymczasem gdzieś na parkiecie tańczyli Rhea i Enam.
- wspaniale tańczysz.
- ty też.
- heh, miałem trochę czasu na naukę.
- to tak jak ja...
Nagle zderzyli się z kimś w tańcu.
- oh.. widzeć my kogo.., he?- zapytał jakiś lalusiowaty elf dziwnym akcentem.
- (o w mordę) - pomyślała Rhea - cześć Otto.. - próbowała się zdobyć na miły ton.
- jak bardzo spotkać cię dawno nie, he? lat będzie sześćdziesiąt już, he?
- wiesz, pogadałabym trochę, ale mam inne sprawy na głowie..
- no co ty, bejbi - elf zarzucił rzadkie przylizane rudawe włosy do tyłu - żona ty dawno być moja miała, he?
- muszę lecieć, Otto..
- lotny czekaj ty motylu ! Oświadczać bardzo ja wyznać teraz swą i chcę miłość. - przyklęknął - wyjdź mnie za !
- pogięło? Enam, idziemy !
- och, Rija ! królowa ma bądź !
- słuchaj analfabeto, ona jest moja, rozumiemy się ?- Enam groźnie spojrzał na po wiele niższego i drobniejszego od siebie elfa.
- t-tak sir..
- no. Idziemy, Rheo.
Gdy wreszcie się trochę oddalili Enam zapytał się Rhei:
- co to był? tzn kto?
- miałam wyjść za niego.. przynajmiej tak kiedyś zarządzili moi rodzice..
- współczuję.
- ale teraz mam ciebie ^^
- ^^
[cmok]

***

Bal trwał do białego rana. W końcu wszyscy padający z nóg zaczęli rozjeżdżać się do domów. Nasi skonani bohaterowie udali się także do komnat. Jedynie Nini była w stanie jeszcze utrzymać się na nogach i poszła do biblioteki zobaczyć co z Kriss.
Doszła wreszcie po jakimś czasie do odpowiednich drzwi. Otworzyła je. Z głową opartą o grubą otwartą książkę spała Kriss. Obok tliła się już dopalająca się świeca.
Nini cicho podeszła. Przeczytała tytuł rozdziału: " oręże wybrane i wybrańcy".
- Kriss, obudź się..- szepnęła Nini
- c-co? - zamrugała oczami. - ojej, czyzbym zasnęła?
- tak.. ja właśnie wracam z balu. Super zabawa była !
- to cieszę się razem z tobą.. UAAAH ! - ziewnęła potężnie. - wreszcie znalazłam to, co potrzebowałam. Chyba Rhea się nie obrazi jeżeli wezmę sobię tą książkę do pokoju?
- myślę że nie. I tak do tej biblioteki nikt nie zagląda sądząc po tej warstwie kurzu.
- no i niech ludzie żałują. Tu jest niezwykle dużo książek.
Kriss jeszcze raz ziewnęła i powlekła się do swojego pokoju.

rozdział drugi. ???. odkrycie Kriss. Odkrycie Princessy.

TYMCZASEM GDZIEŚ W ZUPEŁNIE INNYM MIEJSCU.

- dawno u ciebie nie byłam.
- tak. Powinnać czasem odrywać się od swoich zajęć i wpadać.
- sorki. Muszę być ostrożna. Gdyby LON dowiedziała się że żyjesz..
- ojoj.. nie chcę nawet myśleć.. chociaż z drugiej strony gapa z tej LON że przez tyle lat nie zauważyła że żyję.
- to byłby dla niej szok.. chociaż.. kto wie?
- coś sugerujesz?
- nie.. ale LON jest mistrzynią pozorów.. ona może już coś wiedzieć i planować..
- jakby się dowiedziała pewnie już po 5 minutach by tu wpadła i została by ze mnie krwawa paciaja. A pozatym też jesteśmy mistrzyniami pozorów, no nie?
- no pewnie ! piona !
[piona]

WRACAMY DO NASZYCH BOHATERÓW.

- WSTAWAJCIE CIOŁKI !!!!!!!!!!!!! - Kriss wydarła się na cały korytarz
- BIJ GRZYBA !!!!!!!!! - rozległ się ryk Katii
- A TY TURLAJ DROPSA !!!!
- FIRE BALL !

*JEBUT*

Lecz Kriss w porę odskoczyła.
- SZTURCHAJ PINGWINA !!!!
- LIŻ MUCHĘ !!!!!!
- dziewczyny spokojnie.. - rozległ się jęk Moonego
- A TY SIEDŹ CICHO ! - ryknęła do niego Kriss. Po chwili wywalając drzwi z nawiasów wpadła do pokoju Katii. Spała ona snem kamiennym.
- A TY CO TY SOBIE MYŚLISZ, CO????
- chrr..- Katia spała snem, którego nawet destrukcja tego wymiaru by nie obudziła.
- no nie.. ==" - jęnęła Kriss a po chwili znowu wyszła na korytarz - BUUUUUUUUUDZIIIIIIIIIĆ SIĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!! MAM COŚ WAŻNEGO !!!!!!!!!!!!
- zachwaj to dla siebie.. - dobiegł do niej stłumiony jęk Venetha.
Kriss wpadła do pokoju Vena trzaskajac drzwiami.
- DO AKURAT DOTYCZY CIEBIE ! - Kriss rzuciła opasłym tomichem którym czytała w dłoni prosto w zaspanego Venetha - CZYTAJ STRONĘ 968!
Veneth zdjął książkę z twarzy, przetarł oczęta, otworzył książkę na odpowiedniej stronie i odczytał tytuł rozdziału.
- "Oręże wybrane i wybrańcy"..
- czytaj zaznaczony fragment.
Venbeth zamrugał sennie oczami.
- TU GŁĄBIE!- Kriss przesunęła palcem nad zaznaczonym fragmentem.
- "jedną z najbardziej charakterystycznych broni jest oręż z UAAAH - ziewnął - Naab. Składa się on z miecza, tarczy, sztyletu, łuku i pierścienia O.Mają one niezwykłą moc, obszerniej o tym w rozdziale 32. Jednak tylko miecz posiada właściwość wybranego. Co 5000 lat rodzi się jeden wybraniec mający moc władania tym mieczem. Jeżeli przejdzie pierwszą próbę pomyślnie (czyli przeżyje) oznacza to że ten miecz jest mu przeznaczony. Lecz by uzyskać prawdziwą moc tego miecza, musi nauczyć się nim władać. Wymaga to wielu prób dla duszy i umysłu.." - Veneth przymknął oczy i zasnął.
- NIE ZASYPIAJ!
- co? ach sorry.. gdzie ja skończyłem? a tak. "wybranym jest jedynie...................... chhhhrrrrr... - Veneth przymknął oczy i znów osunął się na łóżko.

TYMCZASEM W SIEDZIBIE NIKOGO INNEGO JAK PRINCESSY

- dobra... zasnął...teraz poczytajmy sobie w jego myślach..- Princessa przymknęła oczy. - taaak... o w mordę jeża.. jeżeli on jest wybranym..

SIEDZIBA LON.

Wszystko jak zwykle. Na korytarzu kilku młodocianych mazoku gra w piłkę głową jakiegoś śmiertelnika. Kilkunastu stoi pod ścianą.
Nagle na korytarzu materializuje się postać emanująca niezwykła aurą. Miała czarny płaszcz a na głowie kaptur. Spod kaptura spływały jej długie blond włosy. W ręku trzymała lasko-podpóko-różczkę, podobną do Xellossa, jednak inną, z czarnym kryształem emanującym ciemnością.
- kto to? - rozległ się cichy szept gdy wreszcie ocknęli się z zamurowania.
- jak to kto głąbie ! to Princessa !
- Princessa? to niemożliwe.. a ja myślałem że to tylko legenda..
Princessa wolnym krokiem szła korytarzem.
- DOSTAŁEM JEDYNKĘ ZE SPRAWDZIANU Z PRINCESSY !! - zawył jakiś młody mazoku i wysłał jakiś czar w jej kierunku. Ona nie patrząc nawet na niego wysłała z różdżki strumień czerwonego światła, tak , że tamten osunął się bez życia na podłogę.
- widać ==" inaczej wiedziałbyś że ze mną się nie zadziera..
Wszyscy zdumieni patzryli na żywą legendę. W końcu weszła do biblioteki. A jak wiadomo tzw. Czarna biblioteka słynęła z wielu książek o którym nawet nie śniło sie uczciwym czarodziejom [:DDD w niej roiło się od ksiąg z czarną magią i innych takich.
- hmm.. W.. W.. W.. wypatroszenie czyli potrawki z śmiertelników.. nie, to nie.. W.. W.. wiele sposobów na zniszczenie wymiaru.. to też nie W.. wybrańcy, czyli ciężki los naznaczonych przez przeznaczenie.. tak , to będzie to. - Princessa otworzyła książkę na spisie treści. - Naab. Wybraniec Miecza. hehe I cath you. - otworzyła na odpowiedniej stronie.
- sz-szuka pani coś specjalnego?- zapytała nieśmiało bibliotekarka
Princessa nie raczyła jej odpowiedzieć przez pierwszą minutę, a widząc że kobiecina jeszcze stoi i nie wie co ze sobą zrobić odpowiedziała:
- tak tak.. ale znalazłam, zapaż sobie herbaty dobra kobieto..
-j- jak pani sobie życzy (ludzie ludzie miałam zaszczyt rozmawiać z samą Princessą !) - i oszołomiona poszła zaparzyć sobie herbatę.- o właśnie. Ja też sobie zrobię bo zapowiada się długie czytanie. - Princessa wyciągnęła rękę w stronę czajnika. Momentalnie zagotowała się w nim woda. Po chwili obok czajnika przylewitował kubek, po chwili napełniając się wrzątkiem. Później przylewitowała torebka herbaty tetley oraz dwie łyżeczki cukru. Łyżeczka jeszcze to pomieszała i kubek przylewitował w rękę Princessy.- oo.. ładny kubek.- looknęła na granatowy kubek w złote gwiazdki.
- d-d-dziękuję (powiedziała coś do mnie ! pochwaliła mój kubek !!!) - kobiecina radowała się w duchu.
Princessa wzięła łyka herbaty i zaczęła czytać książkę.
- "wybraniec miecza z Naab rodzi się raz na 5000 lat. Przekazywana jest na niego cała moc słońca i księżyca. Ale tylko wówczas gdy nauczy się władać tym mieczem. Gdy miecz ten jest plamiony krwią ludzką wyświetlają się napisy w języku starożytnych smoków jakie wybraniec musi próby przejść. Po splamieniu miecza krwią mazoku wyświetla się zaklęcie autodestrukcji z siły księżyca. Po splamieniu krwią elfa samodestrukcji z sił słońca. Po splamieniu miecza krwią innych gatunków- brak danych" CO ZA GÓWNO !!! - Princessa już chciała rzucić książką przez okno, ale przypomniała sobie że za oknem znajduje sięotchłań, al może znajdzie cos jeszcze w tej książce. Wróciła więc do czytania. -"język starożytnych smokó już dawno zaginął. Nie wiadomo więc co oznaczają te napisy. Samemu wybrańcowi nie grozi żadna przykrość ze strony jego przeznaczenia. Jedynie może mu grozić gdy będzie nieodpowiednio i nieumiejętnie wykorzystywać jego moc."
Princessa znów wzięła łyk herbaty. Spojrzała na zilustrowane w książce napisy.
- no i to wszytko.. a co do języka starożytnych smoków.. to wiem do kogo się udać. Moja siostrzyczka na powno mnie nie zawiedzie. - odłożyła ksiązkę na półkę - musze pomóc Venethowi.. w końcu to rodzinka.. jestem jego hmm.. skoro Veneth jest prawnukiem Reza a ja jestem Reza siostrą to.. jestem pra ciotką Vena ŁIIII ^^ - wychlała cały kubek herbaty i odłożyła tam gdzie stał - dzięki za pomoc kobiecino ! -zwróciła się do bibliotekarki i wyszła.
- BŁAGAMY O AUTOGRAF !!! - jakaś wataha młodocianych mazociąt rzuciła się na Princessę pod drzwiami biblioteki.
- =======" dajcie spokój. Kurde za każdym razem gdy wychodzę z siedziby tak jest. 1000 lat temu było tak samo. Idźcie stąd dzieciaki bo do końca życia będzie się wam śnił świat bez herbaty. Więc siooo !!!
Wszyscy pouciekali że im o mało nogi z tyłków nie powyłaziły.
- co za czasy.- westchnęła Princessa i już miała zniknąć, gdy...
- kogo ja widzę... - usłyszała dobitny głos za sobą.
- witaj pani. - powiedziała od niechcenia i odwróciła się
- cóż cię sprowadza do mojej siedziby?
- aa nic tak przyszłam w odwiedziny..
- w odwiedziny do biblioteki? Princess, ja wszystko widzę. - zawiało mrozem
- mogła by się pani tak nie intereso.. - przełknęła ślinę i spojrzała ostro w pustkę pod kaprurem LON - to moja sprawa.
Zapadła cisza. Od chłodu bijącego od LON oszroniły się szyby.
W końcu wydała z siebie głuchy pomruk.
- jesteś zbyt pewna siebie Princesso.. sława uderzy ci do głowy.. - zauważyła ironicznie
- gdyby miała uderzyć już by dawno uderzyła...
Znów zapadła cisza.
- czy ty śmiesz mi się sprzeciwiać?
- oczywiście. - Princessa jeszcze ostrzejszy wzrok wbiła w pustkę pod kapturem LON
Wszyscy mazoku gdzieś zza ścian i drzwi przysłuchujący się tej rozmowie zatrzęśli się. Nie mogili dopuścić do siebie myśli że można do LON odezwać się w ten sposób.
Lecz LON tylko zaśmiała się aż echo odbiło dudnienie.
- dobrze zrobiłam że mianowałam cię władczynią snów.. jesteś zła.. - znów się zaśmiała, odwróciła się i rozpłynęła w mroku.
- odezwała się. Głupia dziwka. -warknęła cicho Princessa i także znikła.

WRACAMY DO ZASPANEGO VENETHA

- BUUUUUUUUUDŹ SIĘ !!!!!!! - ryknęła Kriss znów rzucając tomichem w biednego Vena
- nie gadaj... znowu zasnąłem?
- tak =="
- heh.. dobra to ja może przejdę do rozdziału 7..? - przeżucił strony i zaczął czytać zaznaczony fragment.- "bronie z Naab (oprócz miecza) mogą trafić do każdego, lecz są one najcenniejszymi i najbardziej celnymi broniami przesyconymi wieloma zaklęciami. Mogą trafić do każdego, lecz używane w nieodpowiedni sposób (tzn. różne przyziemne sprawy, zabawy) mogą się zniszczyć. Przy zwiększeniu swojej mocy do maksimum zaczyna emanować z nich niezwykła energia mogąca zniszczyć niewielką wioskę. " ciekaweee.. UAAAHH.. a teraz mogę znowu spać?
Kriss nie raczyła mu odpowiedzieć. Wzięła łuk i strzały z Naab leżące na stoliku. Wyjrzała przez okno.
- zobaczmy co z tą celnością.. - zobaczyła akurat Rheę spacerującą z Enamem. Widać było że prowadzą jakąś bardzo czułą konwersację. Kriss naciągnęłą cięciwę, i.. wystrzeliła.

[ŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚWIST]

- AAAAAAAAAGHHHHHH! - rozległo się z dołu.
Kriss lekko się uśmiechneła. osiągnęła to co chciała. Na gościńcu ze 100 metrów niżej leżała wbita strzała z bluzką Rhei, obok niej miotała się pół naga Rhea zakrywająca ukryć wdzięki a pare metrów dalej Enam zwijał się ze śmiechu.
- co do celności to się zgadzam. - powiedziała Kriss dokładając łuk na stolik.
- wiesz, ja się zastanawiam co to jest ten pierścień O.
- wstawaj, Veneth. Będziemy musieli ruszać. - powiedziała Kriss i wyszła. Tak więc wszyscy, chcąc nie chcąc musieli powstawać z łóżek. Po paru minutach wbiegła wściekła Rhea.
- KTO TO ZROBIŁ??? - ryknęła podnosząc złotą strzałę ze swoją bluzką jedną ręką próbując zasłonić biust.
Wszyscy wyglądali na szczerze ździwionych, a najbardziej Kriss [:DDD
- mogę coś zasugerować? - odezwała się Nini - łuk leżał w jego pokoju, więc.. - wskazała na Venetha
- uż ty złośliwa półrybo !! jak cię zaraz nie wrzucę na patelnie..
- co ty.. przecież ten pokój jest 200 metrów nd dziedzińcem, nie ma szans żeby trafił z takiej odległości. - powiedziała Rhea
Kriss odchrząknęła niewinnie.
- no cóż.. a jeżeli to się jeszcze raz powtórzy.. - rzuciła strzałę pod nogi naszym bohaterom i zeszła na dół.

***

- Katia, źle wyglądasz, dobrze się czujesz?
- po prostu jestem UAAAH zmęczona.. to wszystko..
- zmęczona =="
Doszli wrezscie do sali balowej gdzie czekała już na nich Rhea z Enamem.
- szkoda że nie zostaniecie na naszym ślubie.
- przykro nam. Ale musimy już ruszać.
- oto wasza obiecana tarcza. WNIEŚĆ ! - pstryknęła palcami i po chwili sługa wniusł złotą tarczę z rubinem wielkości jajka pośrodku otaczanego diamentami.
- och jest piękna.. dziękujemy !
- ^^
- a ty Nini co będziesz robić? idziesz z nimi?- zapytała się elfka syreny
- nie .. chyba raczej wrócę do morza i będę żyła jak dawniej..
- a nie chciałabyś tu zostać?
- no ale wiesz.. chciałabym bardzo.. ale.. obiady z syren i te sprawy..
- oj nie martw sięęę ! od dzisiaj syreny to będzie świętość ! zostań z nami !
- no to OK ^^
- my już musimy iść. Papa Rhea !!
- do zobaczenia ^^ a i jesteście pewni że nie chcecie statku?
- nie, Katia nam wystarczy!
- no to szczęśliwej drogi!
- szczęścia na nowej drodze życia !
- zdrowia i krzepy!
- wielu dzieci !
- do widzenia !
- cześć !
- sayionara !
- aloha !
- ariwederczi !
- goodbye !
- pa !
- pa !
I wrezscie się rozstali. Katia zamieniła się w smoka i odlecieli w siną dal.

***

***

***

Minęło kilka wschodów i zachodów słońca. W końcu wylądowali na przeciwległej plaży. W oddali znalazł się znajomy port. Katia, nawet nie trudząc się by zamienić się spowrotem w człowieka padła twarzą na pysk.
- jenys, Katia trochę dyskrecji =="
- chrr.. hę? - Katia zamieniła się w człowieka i znowu zasnęła.
- na nią nie ma siły.. no ale nic. Trzeba ruszać.
Veneth wziął ją na ręce.
- gdzie mamy teraz ść? gdzie znajduje się pierścień jakiśtam?
- a wiecie że niedaleko? w jakiejś tam chatce myśliwego.. mamy gdzieś kilometr drogi! qrde że też wcześniej tego nie zauważyliśmy, byśmy zamaist tluc się najpierw do Akretty mieli pierścień !
- też prawda..
Przeszli trochę drogi i weszli do chatki myśliwego. Istotnie, chatka była poobwieszana wieloma trofeami myśliwskimi a na krześle siedział stary człowiek, zapewne myśliwy.
- czego chcieli?
- zaposiada pan może pierścień z Naab?
- och ile lat, pokoleń się naczekało by usłyszeć to pytanie.. mam.
- czy mógłby nam pan go dać?
- mógłbym.. lecz najpierw musicie odpowiedzieć na moją zagadkę.. lecz ostrzegam.. przygotujcie się na najgorsze..
- heh...
- ostrzegam.. jestem mistrzem zagadek.. więc.. przygotujcie się..
- JUŻ JESTEŚMY PRZYGOTOWANI !
- dobrze dobrze, nie krzycz młoda damo.. więc moja zagadka brzmi..

cisza...

- co ja mam w kieszeni?

[GLEBA]

- eee.. pierścień ==" ?
- NO NIE! SKĄD WIEDZIAŁAŚ !
- oklepane i stare jak świat. Bilbo Baggins to mój kumpel z przedszkola. Daj mi pierścień.
Faciu westchnął i podał pierścień Kriss. Lecz nie był to zwykły pierścień. był długi na ok. Połowę palca i przednią część miał zaostrzoną jak grot strzały. Na jego środku znaddował się przeźroczysty kamień. Kriss zacisnęła na nim dłoń.
- wychodzimy. Żegnam pana.
- ej, ale Kriss, pokaż nam ten pierścień..
Kriss nie zwróciła na nigogo uwagi. Wyszła, a za nią wszyscy.
- gdzie teraz idziemy?
- do pustelnika, a jakże ! na nauki ! - ucieszyła się Sunny
Poszli leśną ścieżynką.
Lecz nikt nic nie zauważył.
Gdy Kriss założyła pierścień, przeźroczysty kamień na nim stał się nagle niebieski...

Przepraszam za tak naciągane zdobycie pierścienia, ale to wpływ przepracowania i braku snu.... chrrr.. [zaśnięcie na biurku]


Jakie będą nauki u starego pustelnika? Kim były tajemnicze rozmawiające osoby? Co kryje Kriss? Co knuje Princessa? O tym w kolejnej części !!!!! HEEEEEEEEEEELP!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

C.D.N.


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.97895800 1276782544
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!