Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #06
 
Treść fanfika..
Promise me!!!


Part six- Piosenki są naprawdę świetne.




-Jeeeej... jak ładnie!!!- Amelia zadowolona oglądała się naokoło. Była wniebowzięta. Lina siłowała się próbując nauczyć się obługi elektrycznej lornetki. Valgarv próbował jej to pokazać, a Gouury wcinał chipsy. Filia położyła głowę na rękach i pozwoliła, by wiatr przeczesywał jej włosy. Patrzyła z rozmarzeniem w dal. Coś błysnęło w oddali.
-Val Jezuu po cholerę tu tyle tych guzików?!!!- Miał sonsternowaną minę.
-A po co ci tyle różnorodnych zaklęć? Wiesz co, daj mi.- Pokręcił kilkoma gałkami.- Trzymaj, nastawiłem ci ostrość i zbliżenie. Powinno być lepiej.Podał jej urządzenie. Nagle jego ręka zatrzęsła się. Sapnął cicho. Przytrzymał ją mocniej.
-O choroba...- Filia poczuła silny napływ nienawiści.Wzdrygnęłą się. Był bardzo duży. Xellos? Nie. On smakował inaczej. Zaraz...smakował?Zająkała się wduchu. Spojrzałą ku górze. Lina rozejrzała się wokoło. Wszędzie pełno ludzi. Niczego nie czują. Valgarv patrzył nieruchomo w niebo. Sięgnął po dziwny amulet na szyi. Zerwał go i zacisnął w pięść. Z jego pleców wynurzyły się mgliste czarne skrzydłą. Prawie niewidoczne. Amelia zaczęłą rozpoznawać kształty kobiety,nie dziewczyny mniej więcej jej wzrostu.Filia przygryzła wargę. ,,Czyżby, Xelloss..."
-Witajcie...hm...Lina, Goyrry...ty Zelgadisie-Spojrzała na niego uważniej.-...Amelio, a także i wy...-Skierowała wzrok na Filię i Valgarva.-... ale my się już znamy.
-Dośka...- Smok powiedział do siebie. Dziewczyna była dziwnie poważna. Odezwała się po chwili.
-Wybaczcie, ale muszę mimo wszystko wykonywać rozkazy...- Valgarv uniósł się lekko, ponad wszystkich.Spojrzał jej w oczy.
-Deo...chcesz walczyć?- Jej oczy zadrżały. Uniosła lekko rękę.
-Szczerze... to mi się nie chce, ale...
-Ale Xell ci kazał?
-Taa...właśnie braciszek prosił...- uśmiechnął się lekko.Ludzie naokoło, albo w wrzasku uciekali, albo stali z opuszczoną szczęką.
-Uważasz, że co wzbogaca twoją duszę?- Zapytał znienacka. Zdziwiła się.
-Pod jakim względem?
-Co robisz, by być lepszym...za każdym razem...?-Zamkneła oczy. Zacisnęła pięści.
-A ty nadal niczego nie potrafisz zrozumieć!!!- Z jej pleców wyłoniły się czarne ostro zakończone szpiczaste skrzydła.Zacisnęłą ręce wokół siebie. Jej oczy z żóltych zmieniły się w ogniście czerwone.

*
Mała kropla. Spadła do wody. Odezwał się odgłos przebicia bariery.
*

Wsadziła swoją rękę we włosy, były mokre od potu. Zacisnęła ją w pięść. Valgarv, spojrzał na nią z przerażeniem. Jej moc była niewyobrażalna. Tokio tower nagle zapadło się lekko w ziemię. Kilkoro ludzi wypadło za barierki. Nie słychać było, ich krzyku... po chwili milknęli.
Wszystkiemu akompaniowała gra organów, dochodzących niewiadomo skąd.I ta piosenka...
*
-Będzie pamiętała?
-To ryzykowny plan...
-"Songster" jest nieprzewidywalny...
-Jestem pewien, że to się uda.
-Po za tym, zależy ci, by...
*
Dziewczęce oczy wręcz płonęły. Jej skóra była napięta do granic możliwości. Zaciskała zęby z bólu. Rozszerzyły jej się źrenice. W ciemności, było to pomocne, ale w momencie gdy, było jasno, nie potrafiła rozróżnić nawet poszczególnych kształtów.Zamknęła je zdezorientowana. Ngle z jej ciała wyłonił się czarny stożek energii. Tokio Tower zostało uderzone z całą siłą. Taras widokowy zaczął z niewyobrażalną szybością upadać na dół. Nie mieli wyboru. Dziewczyny urzyły magii, Filia przemieniła się w smoka. Patrzyła na to wszystko z niedowierzaniem. Potrafiła kilkoru ludziom zatrzeć pamięć. Mogła wytworzyć iluzję małego budynku,ale tutaj było inaczej...chelikoptery naokoło...oświetlały ją ze wszystkich stron, wszechobesne głośne głosy...i zapach krwi...po chwili wybuch...wieża zawaliła się już całkowicie. Nagle zamazana postać pojawiłą się tuż za nią.
-Blast Bomb!!!- Dziewczynę od tyłu uderzyła wielka kula energii. Z jej ust wyciekło kilka kropel krwi. Przechyliła się powoli mając upaść. Szybko, tuż za nią pojawiła się czarna istota. Wzięła jej nieruchome ciało w ręce.
-Pan, nie będzie zadowolony...- Zmierzył wzrokiem Valgarva i zniknął.
*
Wszystko było straszne. Wokoło tysiące zabitych. Spalone ciała. Zapach krwi oraz sadzy. Smok patrzyła na to wszystko ze strachem. "Co robić, co robić..." Mysli kotłowały się w jej głowie. Stała w swej normalnej postaci. Liny i reszty nie było. Gdzie byli? Nie wiedziała, straciła ich z oczu.
Nagle poczuła coś zimnego z tyłu głowy. Zamarła. Odwróciła się. Męszczyzna przykładał w jej kierunku broń. Zaniemówiła.
-To ty...- Wysyczał przez zęby, mając w oczach łzy.- Ty ich zabiłaś idiotko...- Pociągnął ją za włosy do tyłu. Jęknęła cicho i opadła na ziemię.
-T...to nie ja...- Wyszeptała. Dostała cios w głowę. Skuliła się w sobie. Straciła przytomność.
*
Xellos spojrzał na Deo. Skinął głową na swego podwładnego, który po chwili odszedł wyjaśniwszy wszystko wprzód. Położył jej rękę na czole. Było zimne. Możnaby pomyśleć, iż była martwa. Lecz nie mogła, ma przecież w sobie elfią krew, a elfy są nieśmiertelne.Położył ją w swym łóżku. Oparł sie o ścianę. Spojrzał na laptopa stojącego w rogu pokoju. Jak zawsze włączony. Podszedł i otworzył "My Documents" Przeleciał wzrokiem plik. Większość tekstowa. "Ten jeden dzień" " Walka o przetrwanie." Tak, znów nabijała sie jego kosztem. Czytał je w momencie, kiedy ,,przypadkowo" podmieniła mu dyskietki. Zresztą nie to było teraz najważniejsze. Szukał czegoś co mogłoby naprowadzić go na prawidłowy trop. Przejrzał pliki jpeg. Kupa zdjęć. Ciągle mu je robiła. Z podpisami"Xell je śniadanie" "Xell myśli" i tym podobne. Przejechał paskiem w dół. Zaciekawił się. Folder o nazwie"Specjalne" Otworzył. Trzy zdjęcia i jakiś dokument sformatowany.
Pierwsze przedstawiało jego i Deo w momencie kiedy kiedyś ranna wróciła z walki, a on rzucał na nią recovery. Wspomnienia. Drugie. On i Filia. Razem. Xellos przytula ją do siebie i obejmuje. Mały haker. Fotomontaż. Niezły, nawet ma wplecione kosmyki jej złotych włosów pomiędzy palce. Chociaż to dziwne. Widział różne dzieła jej kunsztu, ale nigdy nie ujrzał tak dokładnego...realnego...zachłysnął się tymi słowami. Przecież jeśli tak, by było na pewno, by to pamiętał. Trzecie, na zielonej trawie mały czarny kot. O co chodzi? Przecież, nigdy specjalnie nie rozczulała sie nad zwierzętami. Więc dla czego akurat kot? Czym prędzej otworzył plik tekstowy.
*
Taaa...braciszku... wiedziałam, że nawet do mojego laptopa wsadzisz swój ciekawski nochal...dobra, nie denerwuj się tak.Wiesz co...jak mogłeś dać mi taką chamską misję?!!! Przecież wiesz, że ja tego nie potrafię. Dobra, dobra wiem, że miałam się nauczyć, że wszyscy umieją, a tylko ja nie... ale to głupie. I niepotrzebne zresztą.Po co mam porozmawiać z Israfel. Dobrze wiesz, że ja nie mam zdolności manipulacyjnych. Jak ty. Nic ci nie powiem. Wredny jesteś i tyle. Do tego...wiem, że z nimi jest Valgarv, a on...on jest ze mną powiązany. A co jak mu się przypomni? A co jeśli kogoś zranię? Co jeśli zranię Filię...ale twe rozkazy będę wykonywać do końca...Xelloss...zawsze. Ty namagomi... dobrze wiem dla czego mnie tam wysyłasz... wydaje mi się, że zaczynam rozumieć twój plan.
*
Nacisnął czerwony przycisk. Plik szybko się zamknął. W sumie niewiele więcej się dowiedział. Wydrukował zdjęcie kota. Wsadził go do torby. Było zamazane i niewyraźne. Jakby zrobione w pośpiechu. Deo zaczynała reagować na bodźce. Wciąż nie miała siły sie podnieść. Recovery tu nie pomoże. Westchnął i usiadł obok niej. Trzeba było oddać własną energiię.
*
Filia otworzyła powoli oczy. Cicha muzyka. W jej głowie. Jakieś niewyraźne słowa...
*
Songs are great eh?
Singing enriches the mind...
*
"Ten głos..." Przemknęło jej przez myśl. Pieśń z muzyką, któej się nie słyszy. Taka, która wtapia się w tekst. I to zalane słońcem morze. I uczucie bezradności i niezdecydowania. Dziwna wizja. Jacyś dwaj obcy chłopcy. Jeden nuci znaną piosenkę. Drugi stoi bezradnie. I słucha. Nie mogąc uwierzyć.Przetarła oczy. Podniosła się z zimnej podłogi. Pierwsze co zobaczyła to kraty. Zimna cela. Obejrzała się wokoło. Twarda prycz i coś co miało przypominać toaletę. I pająki. Jednym słowem jeden wielki syf. Podeszła do światłą.
-Przepraszam...czy jest ktoś tutaj?- Odezwały się ciężkie kroki. Męszczyzna ubrany na niebiesko spojrzał na nią z nienawiścią.
-Czego chcesz?-Odparł twardo.
-Przepraszam, ale czemu ja tu jestem? Zrobiłam coś?- Położył pałkę na kratach. Odsunęłą się.
-Słuchaj mała, jak tak dalej będziesz sobie żartować do słoię ci skórę, że się nie pozbierasz. Teraz właź na pryczę i bądź cicho. Zaraz gaszę światło.- Odszedł. Po chwili rzeczywiście, wszystko zgasło. Opadła na kolana. Nic nie widziała. Nawet nie było okna. Nikogo wokoło. Pustka i dziwne dźwięki dochodzące zewsząd i znikąd. Bała się. Straszliwie się bała.Przecież nic nie zrobiła... co się stało Duo... gdzie był wtedy Xelloss... dlaczego im nie pomógł... gdzie Lina... gdzie reszta...i o co chodziło temu chłopcu z szarymi włosami. I dlaczego jego głos był tak podobny do...
Niedokończyła. Opuściła bezradnie głowę. Zaczęła cicho szlochać. Jak mała bojąca się ciemności dziewczynka. Poczuła czyjeś ręce na swych ramionach.Napływająca otucha. Uczucie bezpieczeństwa. Obejrzała się...nikogo nie było. Zmęczona usnęła.
*
It's the height of culture for Lilith's descendants!
Don't you feel that way...
...Ikari Shinji- kun?
You know my name.
There isn't anything I don't know.
I thin that you should be more aware of your own status...
*
Spocona otworzyła oczy. Znów to samo. Kto to Lilith? Kim jest Shinji Ikari? Otarła pot z czoła. O jaką kulturę chodzi? O co chodzi? Walnęła lekko w ścianę. Trochę tynku posypało jej się na włosy. Otrząsneła się. Położyła głowę na kolana. Spróbowała wytworzyć małą iskierkę światła. Weszła w głąb celi, by nikt tego nie zauważył.Po chwili mały płomyk unosił się nad jej palcem. Nie drgał. Tu nie było cyrkulacji powietrza. Przyłożyła twarz do zimnej ściany. Patrzyła z otuchą na światełko. Nie myślała o tym co stanie się rano. Nie wybiegała myślami tak daleko. Bała się poranku.
*
-Zelgadis gdzie jesteśmy?- Chimera rozglądała się wokoło. Wszędzie zgliszcza. Pełno ludzi chrzątało się na około. Podparł ręce o biodra. Obejrzał się na towarzyszy. Brakowało kogoś.
-Gdzie jest Filia?- Lina pokręciłą głową.
-Nie wiem. Zniknęła nam z oczu zanim...- Przerwała. Valgarv pociągnął ją za rękaw. Wskazał kierunek. Pobiegli. Przeszli jakimiś podwórkami i po chwili byli tuż przed wejściem do głównego urzędu. Wbiegli szybko po schodach.

Kto to jest Israfel?
Skąd tutaj Evangelion?
O jaką pieśń chodzi?
Kto to jest Songster?
To be continued.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.72162500 1314094283
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!