Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
Nie wszystko zloto co sie swieci
rozdział #06
 
Treść fanfika..
Brawo, dotrwaliście do ostatniego rozdziału!!! ^^ gratulacje...
ROZDZIAŁ SZÓSTY: ŚWIĄTYNIA ŻYWEGO WIATRU. XELLOSS NIE POZOSTAWIA ZŁUDZEŃ. A ŻYCIE PŁYNIE...

- UAAAHHH!!! ale się wyspałam!- przeciągnęła się rozkosznie Lina. Otworzyła oczy i odruchowo krzyknęła. Nad nią stała pochylona Amelia.
- kawki? herbatki? soczku? a i zrobiłam sniadanie, te rzeczy które pani lubi najbardziej! - powiedziała wesoło Amelia
- Ame.. dziecko ty się dobrze czujesz..?- nie zdążyła dotknąć jej czoła by sprawdzić czy nie ma gorączki, bo na wszelki wypadek się zapytała:
- a co ty taka wesoła i uczynna dzisiaj?
- a tak mam dzisiaj dobry humor...
- gdzie Zelgadiss?
- śpi.
- idę do niego, zobaczyć jak się czuje po wczorajszym starciu z potworem.
Lina boleśnie zwlekła się z posłania i popełzła do namiotu Zelgadissa. Spał głęboko wtulony w poduszkę. Lina odsłoniła kołdrę jego twarzy.. a tam ukazał się zupełnie obcy człowiek! znów odruchowo krzyknęła. Zaraz zpotem przybiegła Amelia.
- Z..Zelgadiss..?- wyjąkała Amelia. Ten z wolna otworzył oczy. Na widok zdrętwiałej Liny i Ameli zapytał się:
- co się tak na mnie gapicie jak wegetarianie na kabanosy? Cos nie tak?
Amelia bez słowa podała mu lustro. On spojrzał w nie. Zwykle spokojny i opanowany Zelgadiss krzyknął, zaczął skakać z radości wydając przy tym bliżej niezrozumiałe dźwięki, a potem zemdlał .
- Co się stało?- nadbiegł obudzony krzykami Zelgadissa Gourry
- ale jajca.. Zelgadiss odzyskał dawną postać...- zdołała tylko powiedieć Lina

***

- tylko pocałunek prawdziwej i czystej miłości mógł zdjąć z ciebie tę klątwę...- powiedziała Amelia wlepiając nieprzytomne zakochane oczy w mistera world jakim był teraz Zelgadiss
- to prawda...- odpowiedział jej ww wlepiając swoje piękne oczy w jej.
- to my może sobie pójdziemy..- powiedziała Lina ciągnąc Gourrego za rękaw

***

- Na mapce mamy dokładnie zaznaczone gdzie znajduje się świątynia Żywego Wiatru. - powiedziała Lina wlepiając po raz kolejny wzrok w mapę
- hmm z tego co rozumiem, mamy do przejścia ok 20 km. To niedaleko- powiedziała Amelia
- głodny jestem...- jęknął bolesnie Gourry
- brbrbrbrbrrrr- wtrącił się brzuch Liny
- to poszukajmy jakiegoś miasta- powiedział Zelgadss.- o ile wiem jakieś jest niedaleko.
- jest. Za tamtym zakrętem!!!
Lecz trudno było naszej czwórce herosów gdziekolwiek spokojnie zjeść posiłek, bo ze wszystkich stron zlatywały się wielbicielki Zelgadissa, nigdy nie widzące takiego przystojniaka w życiu.
Po skonsumowaniu szybkiego posiłku w oblesnym fast foodzie, nasi bohaterowie udali się w dalszą drogę. Po kilku godzinach doszli do gór, a w górach do dużej rzeki, na środku której stała świątynia.
- już gorzej jej nie mogli ustawić huh- jęknęła zdyszana Lina po wspinaczce na górę.
- Ale pi***i- rzekł jak zwykle kurtularnie Zel- chyba już wiem dlaczego nazwali tą świątynię Świątynią Żywego Wiatru
- no ale jakoś to przebędziemy. LEWITAAASJĄ!- Lina wzbiła się w górę. Lecz nagle mocniej zawiało, tak że ta wpadła do wody.
- BRRR ALE Z..Z...Z...ZIMNA...- szczękała zębami Lina
- CZEGO CHCECIE- zabrzmiał zimny, że aż patologiczny głos
- kto to.. co to..?- pytał się Gourry rozglądając się, nie zauważając jednak właściciela owego głosu
- JESTEM WICHREM, JEDNYM Z SYNÓW CYKLONU I TORNADA
- ciekawe... a ja myślałam że wielki brat- dosrała mu Lina- słuchaj weś wpuść nas do tej świątyni
- TO JEST ŚWIĄTYNIA OJCA WSZYSTKICH WIATRÓW, WIATRU ŻYWEGO, ŚMIERTELNICY NIE MOGĄ TU WEJŚĆ
- proszę... to dla nas bardzo ważne..- pisnęła Amelia
- Amelia, to nie tak się robi.- zwróciła się do niej Lina- patrz i ucz sie: No więc Wichrze, jestem zmuszona wyzwać cię na pojedynek.
Zaszumiało w drzewach.
- dobrze...- zaczęło wiać cholernie , wszystkie podmuchy powietrza skupiły się w jednym miejscu. Po chwili przed naszymi bohaterami stanął młody mężczyzna o srebrnych włosach (a jednak nie stary)
- więc ty jesteś ten cały wicher?- zapytała się zdegustowana Lina- zmień fryzurę, bo te srebrne loki wyglądają obciachowo...
- a ty za to masz dwie kropki na czole, Lino Inverse...
- hej! skąd znasz moje imie?
- bywam w świecie.. stawaj do walki.
- okej.. skoro tego chcesz...
Lina zaczęła od niewinnego Fire balla. Lecz Wicher nie przejął się tym zbytnio, bo machnął ręką wywołując podmuch wiatru, odrzucający fire balla.
- kiurde ciężko z nim będzie...- pomyślała Lina. Lecz nie zdążyła domyśleć dłuższego monologu, bo Wicher potraktował ją wiatrem, tak ż biedna czarodziejka wylądowąła 5 m dalej
- uż ty pieska twoja niebieska...- syknęła Lina. Nie chce mi się dłużej z tobą cackać... ple ple ple- zaczęła mamrotać o pani koszmnarów i tym podobnych- LAGUNA BLADE!
Wicher z letka się przestraszył.
- tańczyłeś kiedyś z diabłem przy świetle księżyca?- zapytała się Lina z demonicznym uśmiechem. I pierdyknęła a Wicher ostrzem, przecinając go na pół. Spowrotem się rozpłynął w wiatr.
- i już więcej o nim nie usłyszymy. Dziękuje za apauz.- powiedziała z dumą Lina
[cisza]
- to.. może byśmy poszli do tej świątyni?- zaproponował nieśmiało Gourry
- dobry pomysł. Choćmy. LEWITAAASJĄ!

***

SKRZYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYP!
- jeny ale te drzwi skrzypią...- jęknęła Amelia zatykając uszy
- to przecież logiczne, skoro nigdy tu nie był żaden śmiertelnik.
Cała czwórka stanęła w ogromnym pomieszczeniu. Na środku znajdowała się ściana z figurą coś w stylu pół smoka- pół potwora, pół- człowieka w jednym.
- jaki dziwoląg.
- Ale widziacie? Na czole ma wyraźną dziurę.- zauważył Zelgadiss
- to miejsce na nasz medalion łiii!- ucieszyła się Amelia
- Lina wtyknij to!- wykrzyknął Gourry nie za bardzo wiedzący o co chodzi, jednak podzielający entuzjazm przyjaciół
Dziewczyna wspieła się na figurę i ze łzami w oczach recytowała:
- Nadejszła wiekopomna chwiła... I wtyknęła medalion w miejsce dla niego przeznaczone. Rozbłysło światło, a Line odrzuciło.
- oki teraz mów zaklęcie!
- no dobra- Linka dobyła książeczki- O WIELKI WSZECHPOTĘŻNY WIETRZE WIEDZĄCY O WSZYSTKIM ŻADEN ZAKĄTEK NIE JEST CI NIEZNANY ZAKAMARKI SERC LUDZKICH O KTÓRECH ONI NIE WIEDZĄ PRZEZ CIEBIE SĄ ODKRYTE
"zapowiada się ciekawie"- pomyślała Amelia
- SPRAW PROŚBE MOJĄ JAKO PODWŁADNEJ TWEJ UNIŻAM SIĘ I PROSZĘ BYŚ SPEŁNŁ MOJE ZYCZENIE.- Lina zamknęła księgę.
Nagle coś wybuchło. Przed zgromadzonymi zawisła dużych rozmiarów zielona kula, z której zaczął wydobywąć się głos.
- CZEGO CHCESZ ŚMIERTELNICZKO?
- o kurde z pośpiechu w końcu nie ustaliliśmy o co mamy poprosić kulkę- powiedziała Lina i odwróciła się do dróżyny.
- ja bym chciała by na świecie panowała sprawiedliwość!!! - wydarła się Amelia
- ja bym chciał mieć dużo pieniędzy żeby wybudować dom dla mnie i dla Amelii.- powiedział Zelgadiss
- ja chcę chomika- wypalił Gourry
- Ja chcę mieć duże piersi!!!- wydarła się Lina
- no wie pani co? tyle nieszczęść na świecie, głód, choroby, wojny a pani myśli tylko o sobie?- oburzyła się Amelia
- hmmm...- zamyśliła się Lina- no doobra, niech wszyscy na świecie mają duże piersi!
[GLEBA]
- ŚMIERTELNICZKO CZEKAM
Lina jednym ruchem się odwróciła.
- No więć...
- STOP!!!!- nagle wszyscy usłyszeli głos daleko za sobą
- Nie chcemy twoich czarów ochydna kreaturo!!! już dość zła uczyniłaś na tym swiecie!!! bądź przeklęty !!!
Całe towarzystwo ze zdumieniem zobaczyli Xellossa
- Już więcej nie będziesz miał okazji do gnębienia śmiertelników- wycedził Xelloss i pierdyknął w medalion takie zaklęcie, że rozwalił się na pięć kawałków. Kula znikła. Wszystko ucichło.
- Xe... - zdołali tylko wykrztusić zaskoczeni do granic Lina, Amelia, Zelgadiss i Gourry
- dlaczego to zrobiłeś...?- wreszcie zdobyła sie na głos Lina
- to tajemnica ^^ ooo jak juz późno! muszę lecieć!- i znikł
Nie będę wymieniac wszystkich barwnych określeń jakich użyła Lina by zcharakteryzować Xellossa. Całe zdołowane towarzystwo łącznie z miotającą się Liną poszli i siedli po drzewem.
- HUE HUE HUE HUE HUE HUE TEN PATAFIAN NIE WIE ZE ZNAM ZAKLĘCIE PRZYWOŁANIA HUEHUEHUEHUEHUE- i Lina wybuchnęła histerycznym smiechem - O CZASIE I PRZESTRZENI ZŁAM SIĘ PLE PLE PLE PRZYWOŁUJĘ XELLOSSA!!!!!!!!!!!
I stanął przed nimi nieco zdezorientowany Xelloss.
- Oj Xellossie bedzie boleć..- Gourry patrzył na niego ze współczuciem
- oj będzie będzie, nawet bardzo- dodał Zelgadiss
- nie moge się na to patrzeć..- jęknęła Amelia.
- ops...!- zdołał tylko wtrącić Xelloss zanim Lina go dopadła

***

- to teraz mów na spokojnie...- warknęła Lina gdy pierwsza złość jej przeszła
- ekhm no od czego by tu zacząć...- Xelloss chciał się podrapać w głowę ale niestety był mocno przywiązany sznurem
- eee.. od początku?- zaproponował Gourry
- nio dopsze. Tylko mnie rozwiążcie, bo mi strasznie niewygodnie. Obiecuję że nie ucieknę ^^
Po odwiązaniu go, Xelloss siadł na kamienu z herbatą i zaczął wyjaśniać.
- Nie pozwoliłem ci wypowiedzieć życzenia ponieważ jeśli byś to zrobiła, odwróciłoby się to przeciw tobie. Bys została naznaczona i obciążona klątwą. Opiekunem tego patentu jest osobnik o pseudonimie Jamute Go-Niedam..
- gdzieś słyszałam to imię..
- I potem ten osobnik by cię szukał aż cię odnajdzie. Nie będzie przed nim schronienia. A jak cię dopadnie, zamieni w mazoku.
- och...- Lina wyobraziła siebie jako mazoku
- pamiętasz Abigail? Ona wypowiedziała zyczenie. Klatwe można zdjąć jedynie, jeżeli komuś odda się księgę, a on przyjmie ją. Abigail była ścigana już bardzo długo i bardzo natarczywie. Widziała ś jej czarne oczy? To własnie piętno zaklęcia.
- zaraz.. ale jak..
- ...znalazłaś fragmenty medalionu? po wypowiedzeniu zaklęcia wszystkie wracają na swoje dawne miejsca. Pamiętasz jak Gloria ci mówiła że ukradli biżuterię, ale się odnalazła? no i o to chodzi. Herbatki?
- ŚLEDZIŁEŚ MNIE???- ryknęła Lina
- niom. ^^
- ja się już pogubiłem. dlaczego zniszczyleś medalion?- wypalił Gourry
- jeżeli bym go nie zniszczył, po wypowiedzeniu zyczenia, Lina byłaby naznaczona czarnymi oczami i poszukiwana przez pewnego typka. Jeżeli on by ją znalazł, Lina zamieniłaby się w mazoku.
- DLACZEGO NAS NIE OSTRZEGŁEŚ?- wydarła się Lina
- chciałem cię czegoś nauczyć.
- CZEGO NIBY??? - fortissime
- że nie wszystko złoto, co się świeci ^^
- ŻEEEEEEEEEE COOOOOOOOOOOOOOOOOOOO????????? TO PO TO TYLE PRZESZLIŚMY, ZELGADISS O MAŁO NIE ZGINĄŁ, ŻEBYŚ TY MÓGŁ MNIE CZEGOŚ NAUCZYĆ?????- furia Liny sięgnęła granic
- to może ja już pujdę...- zaproponował Xelloss
- OOOOOOOO NIEEEEE NIGDZIE NIE PÓJDZIESZ ANANASKU!!!!!!!!!!!!

***

- Lina jednak nie musiałaś doprowadzać Xellossa do stakiego stanu...
- JEŻELI SIĘ NIE ZAMKNIESZ BĘDZIESZ NASTĘPNY!!!!
Wszyscy spojrzeli na podrapanego, pogryzionego i spalonego na zgrabną kupkę popiołu Xellossa
- my musimy już ruszać w drogę. całe życie przed nami!- powiedział Zelgadiss trzymając Amelię za rękę
- pa kochani! może jeszcze kiedyś się spotkamy!- zawołała Lina za odchodzącą szczęśliwą parą
- Lino... a wiesz ty co...?- zaczął nieśmiało Gourry
- co...?

***

EPILOG:

Zelgadiss i Amelia osiedlili się w państwie, które w miare upływu lat zmieniło nazwę na Polska. Potomkowie Zela i Ame załozyli partię PiS. Jedno z potomków pojechało do Japonii i opisało w powieści o przygodach Liny Inverse. Potem nakręcili o tym serial.

Lina i Gourry także się spiknęli. Osiedlili się niedaleko od miasta Zela i Amelii. Nie ma dokładnych danych o ich potomkach, wiadomo jednak ze jeden jest znany pod pseudonimem Pershing.

I TYM TRAGICZNYM WYKRZYKNIKIEM KOŃCZĘ TO OPOWIADANIE


* * * T H E E N D * * *

Ps. ALLELUJA!
Ps2. Wszystkie prawa zastrzeżone

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.74409900 1276783059
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!