Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Deo-chan
Romans Deo Delaline
rozdział #06
 
Treść fanfika..
Filia wzdechnęła i odeszła od okna. Interes nie szedł zbyt dobrze. Jeśli ktoś chciał kupić antyki, wychodził, bojąc się maczug. Jeśli ktoś chciał kupić maczugę, przy wypróbowywaniu niszczył pół sklepu. Ciężko jej było wtedy utrzymywać nerwy, żeby się nie przekształcić i nie zriunować wszystkiego.
- Szefie ! Szefie !- Juilas wszedł do pokoju i od razu rozbił bezcenne zwierciadło.- Przepraszam, szefie !
Filia zacisnęła zęby.
- Nic-się-nie-stało-Jilas...-wbiła paznokcie w parapet, żeby nie uszkodzić "przypadkowo" małego lisa.
Jilas podszedł do niej.
- Jest klient ! On chciał pogadać z właścicielem i spytałem się, czy chce rozmawiać z szefem. Powiedział tak i pomyślałem, że po ciebie pójdę, szefie !-
- W porządku.- powiedział Filia, biorąc głęboki oddech.- Pamietasz, że miałeś mnie tak nie nazywać ? Ile razy to mówiłam ?- powiedziała, kieując się do drzwi.
Jiulas pozdrowił ją.
- Kilka razy, szefie !-
Filia znów zacisnęła zęby i nic nie powiedziała. Spojrzała na resztki swojego kochanego zwierciadła, zanim poszła za Jilasem do sklepu. Przd ladą stała wysoka dama z czernymi włosami i głębokimi, niebieskimi oczyma.
- Mogę w czymś pomóc, pani ?- spytała Filia, podchodząvc do lady.
- Nie tak formalnie.- zaśmiała się kobieta.- Jestem Crystin. Chciałabym ci zadać pytanie, oczywiście, jaśli pozwolisz.-
Filia uśmiechnęła się, ponieważ Crystin zdawała się być miłą osobą.
- Proszę bardzo.-
- Ile kosztuje jedna z tych urzekających, małych maczug ?-
- Och ?- zdziwiła się Filia. Przyzwoita osoba kupuje broń ?- To zależy od rodzaju, pan-...Crystin.-
Podeszła do regału, pokazując maczugi i wymieniając po kolei ich ceny. Crystin właśnie miała się zdecydować na maczugę, w dodatku jedną z najdroższych, ale nagle do sklepu wpadł Gravos, wrzeszcząc.
- Szefie ! Szefie !Ups !- wywalił się o stolik z bezcenną porcelaną w której była herbata.- Szefie tutaj je-...!-
- Gravos ! Jestem zajęta klientką !-
- Ale szefie, tam jest...!- znów zaczął.
Filia zacisnęła zęby i spojrzała na niego wściekła.
- Nie teraz !-
Gravos lekko mówiąc się przestraszył i po cichu wyszedł z pokoju.
Crystin zaśmiała się.
- Kto to był ?-
- Kto? Gravos ?- wzdechnęła.- Nie wiem sama. On i Jilas doczepili się mnie jak rzep psiego ogona i nie chcą się puścić.Więc on...pomagają mi w sklepie.- spojrzała na to coś, co kiedyś mogło byś stoliczkiem z herbatą.
- Biedaczka.- powiedziała Crystin.- A więc w każdym razie, myślę, że wolę....-
Nagle ktoś znikąd pojawił się między nią a Filią. Ta osoba miała purpurowe włosy do ramion, czarną peleryną i laskę z czwerwonym amuletem.
- Cześć Filia ! Spotykamy się znów.-
Filia zrobiła się czerwona i wybuchła.
- N-n-namagomi ! Po coś ty tu przylazł ?!-
Crystin zamrugała oczami ze zdziwienia. Zdawało się, że ta dwójka się zna, chociaż nie są ze sobą w zbyt dobrych stosunkach.
- Moja Filio. Nie tęskniłaś za mną ?-
Filii stanęły włosy na głowie.
- Nie, ja NIGDY za tobą nie tęskiłam !-
- Przepraszam ?- spytała Crystin.
Purpurowowłosy człowiek odwrócił się i uśmiechnął.
- Cześć. Kim jesteś ?-
- Jestem Crystin. A ty jesteś...?-
- Ja ?- człowiek wskazał na siebie.- Nie musisz się o mnie martwić. Jestem Xellos, Tajemniczy Kapłan i bliski przyjaciel Filii.-
- OD KIEDY MY JESTEŚMY BLISKIMI PRZYJACIÓŁMI ?!-
- To tajemnica.-
To było coś, co najbardziej rozwścieczyło Filię. Zaczęła tracić nad sobą kontrolę.
- XELLOSS !- zaczęła jarzyć się na złoto.
- Filia...Przekształacasz się. Tutaj ?-
Crystin gapiła się na Filię.
Aura wokół Filii rosła i stała się coraz większa. Wreszcie stała się Złotym Smokiem i zniszczyła dach. Jej ogon zgniótł wartościowe antyki. Popatrzyła na to, co zostało z całego domu.
- Niech cię piekła pochłoną, Namagomi !-
Xelloss ukazał się metr od jej twarzy w powietrzu.
- Teraz, Filia, słuchaaaa....- próbował uniknąć laserowego oddechu.- Słuchaj mnieeeee....- znów odsokczył.- Filia jaaa...- odskok.- Przyszedłem tutaaaaj....- Teraz to już się wkurzył. Pojawił się obok jej głowy.- Dzisiaj mam przyczynę swoich odwiedzin !-
- Co to za przyczyna, Xelloss ?- powiedziała przez zaciśnięte zęby.
- Może pomówimy na równym poziomie, co ?-
Filia zmieniła się w człowieka i pojawiła się obok niego.
- Chciałeś mówić.- powiedziała po minucie ciszy.
- Będziesz słuchała ?- odciął się.
Filia spojrzała wściekle na niego i usiadła na gruzach.
- Będę. Mów co masz mówić i odejdź.-
Xelloss skinął głową, pół na pół z wdzięcznością i kpiną.
- Dobrze, moja droga. Więc, od kilku nocy mam dziwne sny.-
Filia odgarnęła włosy, ale nic nie powiedziała.
A co ja jestem niby ?! Poradnia astrologiczna, że przyłazisz z tym do mnie ?!
- W tych snach jest sugaestia, że ma się zdarzyć coś ważnego.- otworzył jedno oko.- I to ma związek z nami.
- Ja również miałam sny. I także mówiły, że ma się zdarzyć coś ważnego z nami w roli głównej.- odwróciła głowę.- Najpierw myślałam, że to koszmary, jeśli już nie jestem kapłanką i nie powinnam mieć przepowiedni. Ale kiedy ciągle wracały, zdecydowałam się przyjąć fakt, który być może ma być prawdą. Wyobraziłam sobie, że nic nie zrobię w tej sprawie i poczkam, co sie stanie dalej. I ukazałeś się ty.-
- Wydaje mi się, że jestem dla ciebie jak wstrętny pasożyt.-
- Tak, jesteś.- odwróciła się i zamyśliła.
Xelloss zaliczył glebkę.
- Więc jeśli o tym wiemy, to co proponujesz ?-
Co proponuję ? Ta przepowiednia ma być ważna, ale jeśli to ma związek z Xellossem...Ale coś wewnątrz mnie chce z nim być. Co to za uczucie ? Nie rozumiem...Jestem Złotym Smokiem, nie mogę ot tak sobie wałęsać się z potworem. Ale jeszcze...Jeszcze...coś we mnie chce być bardzo blisko niego...Jestem tak zmieszana ! Co mam zrobić ? Jeśli z nim zostanę, ośmieszy mnie i na pewno okpi. Ale jeśli tego nie zrobię, to to ciepłe, zamazane uczucie zniknie...Tylko się tak czuję, kiedy jestem z Xellossem....Co to jest ?...Nie rozumiem....Ja chcę, żeby to uczucie zostało...Ale jak ja mogę mieć spółkę z potworem ? Z tym potworem ? Z tym Namagomi ? Ale...
- Jeśli to jest ważne dla mnie i dla ciebie, proponuję, żebyśmy poszli i zobaczyli co się stanie.- powiedziała niezdecydowanie.
- Więc to znaczy, że będziemy razem podróżować ?-
- To nie ja powiedziałam ! Jeśli oboje mieliśmy taką przepowiednię, to musi ona być ważna i musimy zobaczyć, co się stanie !-
- Jak pragniesz, Filia.-
Czuję sie dziwnie. Cieszę się, że zgodziła się na to, abym z nią został. Ale dlaczego ? To nie powinno dla mnie nic znaczyć. Ponieważ chcę, żeby ta przepowiednia się spełniła ? Nie na pewno nie...Nawet nie wiem o co w niej chodzi. Więc co to jest ? Nie rozumiem, dlaczego coś wewnętrz mnie chce być z Filią. Co to za uczucie ? Nigdy tego nie czułem...Nie, czekaj, czułem coś takiego ! W świątyni Starożytnych Smoków, kiedy chciałem ją zabić...Moje serce biło tak szybko...Ale dlaczego czułem to samo kiedy chciałem ją zabić i teraz ? Kiedy chcę z nią być...Dlaczego ?Ja nie wiem, co to za ciepłe uczucie....Co to jest ?
Filia wstała.
- Chodź już, dłuże nie mogę patrzeć na te ruiny.-
- Nie stałoby sie tak, gdybyś nie straciła samokontroli.-
- A czyj to był błąd ?!-
- Chyba nie masz na myśli mnie, Filia .-
- TAK WŁAŚNIE MAM NA MYŚLI CIEBIE, NAMAGOMI !-
- Musimy iść. Jeśli nie chcesz tutaj zostać, możesz przecież iść gdzie chcesz.- powiedział, kierując się w stronę lasu.
- A jeśli je nie chcę tędy iść ? Co jeśli chcę iść gdzie indziej ?-
- Wtedy nie będziesz miała szansy zobaczyć o czym mówiła przepowiednia, bo ja idę tędy.-
- Nie mogę chodzić za potworami.-
- Ale przepowiednia mówi o nas dwojgu. Jeśli jest prawdziwe, musimy wziąć w nim udział. Jeśli nie będziemy razem podrózować, to się nie wydarzy. I twoje musi być pierwsze.-
Filia zacisnęła zęby i poszła dumnie przed siebie.
- Dobrze, ale pamiętaj, że ja nie idę z tobą, ani ty ze mną. Zeszliśmy się tą samą drogą w tym samym czasie, kapujesz ?-
Xelloss kiwnął głową i odsunął się. Jej mina mówiła dużo.
Tak więc dwójka poszła do lasu. Spoglądali na siebie ukradkowo co chwilę i odwracali pośpiesznie wzrok, jeśli zostali na tym przyłapani. Xelloss uśmiechnął się i spojrzał przed siebie.
Po godzinie marszu do niewiadomo gdzie znaleźli się nieopodal jaskini. Wychodziły z niej dziwne dźwięki. Filia podeszła, słuchając.
- Tam ktoś krzyczy !- obejrzała się przez ramię na Xellossa.
- Ja tu zaczekam. Mi się to podoba.- powiedział, opierając się plecami o ścianę.
Filia weszła do jaskini. Ponieważ było bardzo ciemno, trzymała się jedną ręką ściany i stawiała małe kroki. Szła z zasadą im dalej tym ciemniej. Mamrotała coś niezrozumiale o Mazoku, które żywią się krzykami i są obojętne na ból. Ciemność była podobna do atramentu, a krzyki nie były bliższe.
W połowie drogi krzyki ucichły, ale tylko po to, żeby zaraz nasilić się głośniej. Filia miała gęsią skórkę, ale nie zawróciła. Musiała się dowiedzieć, skąd pochodzą te krzyki. Doszła do rozwidlenia i wybrała tą stronę drogi, którą szła. Jaskinia stawała się coraz szersza, aż nie mogła się połapać, gdzie jest ściana.
Po chwili doszła do ślepej uliczki.
- O nie.- powiedziała spokojnie.- Musiała wybrać złą drogę przy rozwidleniu. Muszę zawrócić.-
Nagle krzyki nabrały wyższego tonu i zatrzęsły się ściany. Zaczęły spadać na dół małe kamyczki. Usłyszała głośny trzask i zauważyła, że zerwała się ogromna skała. Skoczyła do tyłu, krzycząc w obawie i niespodziance.
Kilka kolejnych skał osunęło się, lecz Filia wszystkim umknęła. Proch i kurz uniósł się w górę, tworząc ogromną zadymę. Zaczęła kaszleć i troszkę oślepła. Lecz skały nie zaczęły jeszcze zlatywać. Osunęła się największa i Filia próbowała jej uniknąć i potknęła się o stertę. Umknęła jej.
Zaczęła kaszleć i zauważyła, że zlatuje ostatnia skała. Zdawała się upadać w męcząco zwolnionym tępie. Filia nie mogła się ruszyć ze strachu, ponieważ wiedziała, że na pewno na nią spadnie. Gapiła się na nią z otwartymi ustami i szerokimi oczami.
I spadło. Na jej prawą nogę. Przez ułamek sekundy usłyszała głośne chrupnięcie a później poczuła niesamowity ból. Wrzasnęła.
Xelloss próżnował przed jaskinią, upajając się krzykami. Obawa. To był krzyk strachu.
Nagle usłyszał inny krzyk. Także strachu, ale to był inny głos. To nie smakowało tak jak inne. Xelloss podniósł się z ziemi, głos krzyknął znów.
Nie wiem co mam robić, to brzmi jak Filia. Ale ja lubię te krzyki strachu, prawda ? Ja lubię je słyszeć, to mi daje energię....Ale Filia musi mieć kłopoty...Część mnie chce słyszeć te jej wrzaski, upajać się nimi...Większa część mnie jest poważnie zaniepokojona. Co mam zrobić ? Jestem zmieszany...Nie mogę zidentyfikować tego uczucia...co to jest ? Czy ja się boję ? Ale czego ja się boję ? Niczego się muszę bać, nic mnie nie przestraszyło...Filia się boi....Co ja mam zrobić ? Przecież ja kocham dźwięk tych wrzasków. NIE ! Nie chcę słyszeć krzyku Filii....Na ten dźwięk po plecach przechodzą mi ciarki. Nie lubię tego...Muszę coś zrobić...Ale...
Kiedy Filia krzyknęła znowu, tym razem z bólu, nawet już nie myślał, tylko wbiegł do jaskini.
Filia otworzyła pełne łez oczy i popatrzyła dokoła. Pył opadł i zauważyła, że jest w jakiejś niszy. Nie mogła wstać, miała nogę przygniecioną głazem.
Umrę tu...Nie mogę wstać...A co z Xellossem ? On mógłby przyjść....nie to jest wariactwo, tamten Namagomi ucieszłby się, gdybym umarła. On prawdopodobnie chce tego od dawna. Nie mogę w to uwierzyć....Tu jest ciemno, boję się i jestem samotna...Ale nie chcę umierać...Co to za uczucie ? Jest ciepłe i smutne zarazem...Co to? Jestem smutna, ponieważ nie chcę umierać...Ale...Jaki to ma związek z tamtym ciepłym uczuciem ? Nie rozumiem....Nikt mi nie może pomóc oprócz...Nie to głupie, przecież on nie przyjdzie...W nim nie ma nawęt strzępku ludzkości, aby chciał się dla mnie zaryzykować....Ja tutaj umrę....
Z taką myślę odbijającą się po głowie, Filia oparła się o skały i zamknęła oczy. Przez chwilę wydawało się jej, że ktoś ją woła, ale pomyślała, że ma halucynacje i podryfowała ze snem do nieświadomości.
Xelloss wszedł do jaskini, mając nadzieje, że ją znajdzie. Doszedł do rozwidlenia. Lewo czy prawo ? Prawo czy lewo ? Zawahał się i nagle coś odczuł, coś wewnątrz siebie. Coś go szarpnęło w prawo. Nie miał pomysłu, więc poszedł za tą słabą intuicją. Kidy zauważył, że doszedł do ślepej uliczki zaklął i chciał się wrócić. Ale coś go powstrzymywało. Zawołał Filię, myślęc, że dostanie odpowiedź. Ale się przeliczył.
Popatrzył na ścianę przed sobą. Xelloss zauważył, że to jest grupa spiętrzonych skał.
- Te skały spadły ?- spytał sam siebie. Zaczął się niepokoić. Co, jeśli tam jest Filia ?
Odrzucił laskę i zaczął przerzucać skały.
Nic jej nie może być...Z tym samolubnym smokiem musi byś wszystko w porządku...Czekaj, dlaczego ja chcę, żeby z nią było wszystko w porządku ? Dlaczego ja się o nią boję ? To nie powinno nic dla mnie znaczyć, prawda ? NIE ! Ona MUSI być żywa ! MUSI ! Nie wiem co zrobię, jeśli nie będzie !....Znów to uczucie...Co to jest ? Ciepłe i smutne jednocześnie ? Nie rozumiem tego ! Nie umiem tego zidentyfikować.....
Kiedy odrzucił dość skał, aby się przedostać na drugą stronę, spojrzał do przodu i zobaczył Filię. Odetchnął z ulgą. Ale kiedy spojrzał na nią po raz drugi...
Ogromna skała przygnitła jej nogę. Była bardzo blada i miała zamknięte oczy.
- Filia !- krzyknął.
Nie odezwała się.
Xellos zaczął znów odrzucać skały, nawet nie pomyślał, żeby się tam teleportować.
Co się jej stało ? Proszę, niech z nią będzie wszystko w porządku...Błagam...Nawet nie wiem kogo błagam, ale proszę, niech ona będzie żywa....Co to jest za uczucie ? Co to jest ?Jest inne...Nie umiem tego zrozumieć...Obojętnie co to jest, chcę żeby odeszło...Nie lubię tego....Błagam, niech ona nie będzie ranna....Błagam, ona musi być żywa....
Podczas gdy odrzucał te skały, robił coś, czego jeszcze nigdy nie zrobił. On robił coś, czego nigdy nie robił żaden Mazoku. Zaczynał płakać. Strużki łez przepływały przez jego twarz, kiedy powtarzał sobie po cichu:
- Ona musi być żywa...Musi...-
Wreszcie przecisnął się przez lukę między skałami i podszedł do Filii. Zdjął głaz z jej nogi i skrzywił się na widok tego, co zobaczył.
Skała dosłownie zgniotła jej nogę. W kilku miejscach wyglądało na to, że kość była pogruchotana doszczętnie. Xelloss uklęknął, patrząc na jej twarz i myśląc czy jeszcze żyje. Uśmiechnął się z ulgą przy wyobrażeniu, że jest żywa, tylko nieprzytomna. Choć o tym wiedział, łzy spływały po jego twarzy.
Wstał, mając ją na rękach i zaczął wynosić ją z jaskini. Był troszkę wstrząsnięty przez to, że Filia waży tak mało, ale przypomniał sobie dwie rzeczy. Primo, on był mazoku. Secundo, była dosyć małym smokiem.
Xelloss biegł przez całą drogę z jaskini, zapominając całkowicie o lasce. Kiedy zobaczył światło, zwolnił trochę. Delikatnie położył Filię na trawie, kiedy wyszli, próbując ją obudzić. Niestety, nawet się nie poruszyła. Zaczął się bać.
Odwracjąc się na drugą stronę, zaczął myśleć, opierając ręce na kolanach.
Co się ze mną dzieje ? Śmierć Filii dałaby mi przyjemność, prawda ? Śmierć zawsze daje mi przyjemność...Ale...To uczucie...Jest okropne...Jeśli Filia zmarłaby, niegdy bym się tego nie pozbył...Miłabym to straszne, niezidentyfikowane uczucie do końca życia....Nie chcę tego uczucia....Dlaczego nie ? Przecież to jest bardzo dobre uczucie, takimi właśnie się żywię....Pownienem się wtedy czuć wspanale...Tak ? NIE ! Jeśli to oznacza stratę Filii, nie chcę mieć tego uczucia...Nie mogę jej stracić...To ciepłe uczucie...pojawia się, kiedy jestem blisko niej....Ja tego chcę....Chcę tego do końca życia....Filia i to uczucie są połączone, ale co to jest ? Myślę, że teraz rozumiem lepiej, ale co to jest ? Nadal tego nie wiem....
Filia powoli wracała do świadomości, ale nadal nie otwierała oczu. Nie chciała znów widzieć jaskini. To był jej grób. Pozostanie tam na wieczność, złapana do środka jak do kamiennej trumny.
Nagle zrozumiała, że nie czuje już tego ucisku na nodze, nawet, jeśli nadal bolało. Ostrożnie otworzyła oczy i rozejrzała się.
Pierwszą rzeczą jaką zauważyła to to, że leżała na plecach i na ziemi, a nie na zimnej, kamiennej posadzce. Następne to to, że na nodze nie miała głazu. Pod dłońmi poczuła chłodną trawę.
Kątem oka zauważyła Xellossa. Gapił się na ziemię, włosy przesłaniały jego twarz. Alke nie wyglądał na zbyt szczęśliwego.
Co się stało ? Jak wyszłam ? Xelloss przyszedł i mnie uratował ? On mnie niósł ?! Tamten Namagomi ?! Nie, czekaj...On uratował mi życie...Uratował mnie...Zmarłabym, gdyby mi nie pomógł...Ale dlaczego mi pomógł ? On nie ma uczuć, prawda ? On jest mazoku, prawda ? Nienawidzę mazoku, prawda ? PRAWDA ? Więc dlaczego czuję ciepło w sercu, kiedy myślę o Xellosie ? Dlaczego ? Nie rozumiem....
Filia zamknęła oczy i poczuła, że po twarzy spływają jej łzy. Bólu i pomieszania. Zacisnęła pięści i zęby, aby powstrzymać płacz.
Xelloss uniósł głowę. Czuł obok siebie dziwne pomieszanie uczuć. Popatrzył na Filię i zobaczył, że zaciska pięści, a po jej twarzy spływają łzy.
Filia ! Ona jest żywa ! Jestem zadowolony, prawda ? Więc dlaczego część mnie jest rozczarowana, że nie umarła ? Dlaczego ? Chcę, żebo to ciepłe uczucie wróciło,a zimne odeszło...Ale dlaczego część mnie jest wściekła, że ona nie jest martwa ? Ja nie chcę widzieć jej martwej...Możliwe, że nie mógłbym żyć z tym strasznym uczuciem. Dlaczego ? Nie rozumiem tego wszystkiego...Ale przecież jest żywa, a to jest najważniejsze !...
- Filia ? Dobrze się czujesz ?- spytał, zwracając się do niej.
Filia spojrzała na niego.
Martwił się o mnie ? Dlaczego ? Mazoku nie mają uczuć...Mają ? Dlaczego on jest zadowolony, że ja żyję ? Powinien być chyba rozczarowany tym, że nie zginęłam, prawda ? Mazoku żyje z negatywności, a śmierć jest chyba najlepsza. On nie może być szczęśliwy z powodu, że żyję...On nie ma uczuć ! ...Ale jeszcze...
Wykrzywiła usta w grymasie, ponieważ mocno zabolała ją noga.
Xelloss zauważył to i natychmiast poczuł się bezużyteczny.
Nie mogę jej pomóc ! Boli ją, a ja nie mogę jej pomóc ! Jestem mazoku i nie znam żadnego uleczenia. A nawet jeśli bym znał nie mogę go użyć z tego samego powodu. Bo jestem mazoku ! Nie mogę jej pomóc z powodu tego, kim jestem !..Czekaj, nie pownienem się winić, muszę robić to, co mogę....
Wstał i wziął ją na ręce.
- Muszę cię zabrać do uzdrowiciela.-
Filia kiwnęła głową i mocno chwyciła się jego koszuli, zaciskając zęby z bólu.
Dlaczego Xelloss chce mi pomóc ? On jest mazoku, nie człowiekiem ani smokiem. Mazoku nie ma takich uczuć jak my...Czekaj, jeśli mazoku ma uczucia ?! Jeśli ludzie i smoki to co z mazoku ? I jeśli on ma uczucia, to może może czuje to samo co ja ? Ciepłe, miłe uczucie...Powinnam się go spytać ? Powinnam mu powiedzieć ? Nie, nie mogę ! Ponieważ to jest bezsensowne...Ale...ja muszę komuś powiedzieć, a jeśli on czuje to samo to...
- Xelloss, postaw mnie na chwilę ?-
- Nie, muszę cie zabrać do uzdrowiciela.- wszystko o czym aktualnie myślał, to nadzeja, że uzdrowiciel jest w pobliskiej wiosce.
- Xelloss ! Postaw mnie ! Muszę powiedzieć ci coś ważnego...-
- Ale...- popatrzył na nią i westchnął.- W porządku.-
Rozejrzał się dokoła, patrząc, gdzie może ją postawić. Podszedł do drzewa i zrobił to o co go prosiła.
Filia wzięła kilka głębokich oddechów i próbowała nie myśleć o bólu w nodze.
- Xelloss...- zaczęła.- Ja...Ja ostatnio mam dziwne uczucie...-
Xelloss otworzył szeroko oczy, ale nic nie powiedział.
- Ja...ja nie jestem pewna co to jest, ale...ale ilekroć ja myślę o ...- zarumieniła się.-...Tobie, czuję coś ciepłego wewnątrz siebie, ale...-
Xelloss także się zarumienił, ale nadal siedział cicho.
- Ale...Jestem tak zmieszana wewnątrz...Jak gdyby moje uczucia toczyły walkę. Jedna część mnie chce innej rzeczy, druga jeszcze innej...-
Xellos kiwnął głową.
- Tak samo dzieje się ze mną. Część mnie wie, że jestem mazoku i chcę okropnych rzeczy...Ale inna rzecz nie chce, żeby stało się coś złego...Tobie...-
- Wiem już, którego uczucia wygranej bym chciała...- Filia kręciła młynka palcami.
Xellos wstał, podszedł do niej i usiadł obok.
- Więc które ma według ciebie wygrać ?- spytał spokojnie.
Zaglądając do jego lawendowych oczu, Filia powiedziała cicho.
- Ciepłe....Ja chcę ciebie....-
Filia ucichła, bojąc się jego milczenia. Trwało kilka minut.
Powiedziałam mu...I co ? On czuje to samo ? Co, jeśli nie ? Dlaczego on niczego nie powie ? Dlaczego moje serce tak się ściska ? Znów tamto ciepłe uczucie....
Xelloss gapił się niemo na Filię.
Pownienem coś powiedzieć ? Pownienem coś ZROBIĆ ! Już powiedziała, że czuje to samo co ja ! To ciepłe uczucie znów wróciło, moje serce bije tak szybko....Dlaczego ?
Bez chwili zastanowienia Xelloss pochylił się do przodu i złożył na jej ustach pocałunek.
Nie wiem, czym jest to uczucie...wszystko o czym wiem to to, że dużo większa część mnie cieszy się z niego, niż z negatywności....
To uczucie....Nie wiem całkowicie, co to jest, ale zdecydowanie wygrało moją małą wojnę....Co mnie obchodzi co innego, kocham to uczucie....Czekaj, MIŁOŚĆ ?! To jest to uczucie ?!....
Filia zawinęła ręce wokół jego szyi. Xelloss ujął jej twarz w dłonie.
Wokół nich śpiewały ptaszki, fruwały motylki, kumkały żabki i grały świerszcze. Ale oni na to wszystko niepomni. Znaleźli się w swoim własnym świecie i chcieli w nim jak najdłużej pozostać. I po raz pierwszy w życiu, oboje, naprawdę byli szczęśliwi.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.61131900 1276787630
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!