Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Filia Ul Copt
Saga o ludziach chaosu
rozdział #06
 
Treść fanfika..
"Święte drzewo jednorożców"

Buhahahaha... myśleliście że Linie i Nadze się nie uda z tamtąd wyjść? Chyba śnicie. Będę was tak męczyła... i męczyła aż was zamęczę. Żartuję ^_^


.::KoNiEc wStĘpU::.


Naga: Wiatr zaczyna wiać... słońce zaraz wzejdzie. A my skończymy na samym dole przepaści Cephieda.

Lina: Nie bój żaby! Dolecimy.

Naga: Przeleciałyśmy dopiero 1/4 drogi. Buuuuuuuuuuuu!!!!! Ja nie chcę umierać! Muszę poznać smak miłości! Buuuuuuuu!

Lina: Co! Chcesz powiedzieć że ty tego jeszcze nie robiłaś?

Naga: Chlip... NIE! chlip. Buuuuuuuu. Tyle rzeczy jeszcze nie spróbowałam. Ja chcę żyć!

Lina: Zobaczysz! Przeżyjemy.

I gdy to powiedziała zerwał się straszny wiatr. Po chwili zamieniło się ono w tornado. A po następnej chwili...

Naga: TO leci w naszą stronę! Ja chcę żyć. Po cholerę tak nisko schodziłyśmy? Gdybyśmy były wyżej to na pewno byśmy przeżyły! BUUUUUUUUUUUUUU!!!!!

Lina:AAAAAAAAAAAA!!!!!!!

W tej chwili wielkie tornado złapało nasze dwie bohaterki i oczywiście zaczęło nimi kołować. Po chwili dziewczyny stuknęły z wielkim chrzęstym o kamień i straciły przytomność...

Lina: (W myślach) Ciemno... (mrugnęła oczami) Oooo jaśniej. Włosy Gourryego! Gourry! Co twoje włosy robią na mnie? Gourry! Chyba ty nie leżysz koło mnie? GOURRY!!!!! Ooooooo... jasno. Hej! To nie Gourry. Co to jest? WIEM! (szklane oczka) Złooooooto!!!!

Naga: Ekhm...( budziłą się) ZIEEEEEEEEEEEW. Cześć Lina. Lina! My żyjemy jahu! (złapała Linę wpół i zaczęła z nią "tańczyć" nie zwracając uwagi na protesty przed chwilą wymienionej)

Lina: Naga. Puść. Zgniatasz mi brzuch. Naga! FIREBAAAAAAAALL!

Naga: Auć. Sory.

Lina: Gdzie my jesteśmy?

Naga: Nie wiem... Ale żyjemy! I to jest najważniejsze.

Lina: Hej! To to tak świeci! (I pokazała na złoty kłębek przy jej nogach)

Naga & Lina: (szklane oczka) ZŁOOOOOOOOTOOOOOOOOO!

Naga już chciała dotknąć kłębek gdy ten się poruszył.

Naga: AAAAAA!

Lina: Co to jest? I o dziwo dotknęła kłębek, który natychmiast się rozkłębkował i ukazał się złoty...

Naga: PIesek!

Lina: Jaki słooooodki!


Piesek wyglądał jak mały sznaucerek z wyjątkiem kolorystycznym. Był prawie cały złoty. Miał srebrną bródkę, srebrne uszka i srebrny ogonek. Wszystko to z srebrnego koloru przechodziło w czysty złoty kolor. Co nie oznacza że srebrny kolor był brudny bo też był czysty. Miał złotą grzywkę z srebrnymi końcówkami. Lina dotknęła pieska i odsunęła mu grzywkę. Jego oczy były koloru... srebrnego.

Lina: Jezu! Jaki on śliczny!

Jeżeli ktoś nie wie jak wygląda sznaucer to niech sobie zobaczy na jakiejś stronie internetowej- przyp. authorki)

Naga: On jest cudny. Zobacz! Ma coś na szyi. (Wykonała delikatny ruch ręką w celu zobaczenia co piec ma na szyi)

Pies: Grrrrrrrrr...

Lina: Ja spróbuję. (I Lina bez zadnych problemów zobaczyła co pies miał na szyi. Miał medalionik. Lina zdjęła go delikatnim ruchem z szyi psa i zaczęła oglądać) Po wewnętrznej stronie było wygrawerowane: L.I. a po zewnętrznej Arten.

Naga: Ciekawe co to oznacza. Zobacz! A tu na dole jest śliczny biały kamyk. A jak pięknie szlifowany.

Lina dotknęła kamyka i w jej wyobraźni zaczęły się przewijać różne obrazy. Bardzo szybko. Po chwili pokazały Linie gdy używała czaru "Blast wind". A po chwili znowu pokazały Linę w tym samym miejscu, mówiącej ten sam czar z minimalnie zmienioną formółką. Brzmiałą ona tak:
"Święty wietrze. Wietrze poruszający się światem szybciej niż jest piękna najpiękniejsza gwiaździsta moc. Wietrze delikatnie przewiewający między kosmykami mych włosów. Daj mi siłę, daj mi moc! A moja siła stanie się twoją mocą. Będziemy razem walczyć w obronie sił natury! BLAST WIND!
Lina odłożyła palec od kamienia i otworzyła oczy. Jedyne zdanie, które mogła w tej chwili powiedzieć było: "Już wszystko rozumiem"

NAga: Mówiłaś coś Lina?

Lina natychmiast obudziłą się z odrętwienia i powiedziała:

Lina: Nie, nic. Wiesz co... założę to temu pieskowi.

Pies: HOW! HOW!

Lina: Rozumiesz co mówię?

Pies pokiwał głową

Naga: O cholera. On nas rozumie!

-A co myslałaś? Że głupia jestem?

Naga: Kto to powiedział?

-Ja!

Lina: Nimfa!

Nimfa: Zgadza się. Jestem Lianne Seriosen

Lina: Lina Inverse a to mój przydupas Naga

Naga: HEJ! Tak mówiłaś w Premiumie. Teraz tak nie wolno!!!!!

Lina: No dobra... to jest Naga the White Serpent.

Naga: Thanks. To twój pies?

Lianne: Tu jest wiele psów. Każdy wybiera sobie sam właściciela. A ten kręci się między mieszkaniami. I jeszcze nikogo nie wybrał. Od 3ech lat. Od kiedy się urodził.

Naga: Ahaaaaa...

Lina: Co to jest za miasteczko?

Lianne: Czy to nie oczywiste? Cephiedria. Miasto w przepaści.

Lina: Co!!!!! Przecież to legenda. Tak wielka jak Atlantyda.

Naga: Właśnie!

Lianne: Dziwne... jeszcze nikomu nie udało się tu dojść. Hmm.... nasz król na pewno chciałby was poznać. Czy przyjmiecie zaproszenie?

Lina: Zgoda!...

*Bruum*

Lianne: Co to było?

Lina: E...eee macie tam coś do jedzenia?

Lianne: Tak! Więc lepiej chodź bo tu nic nie znajdziesz. To pustkowie beż żadnego życia.

Lina: Ahaaaaaaaaaaaaaaaaaa... no to... CZEMU NIE IDZIEMY!!!!!!

Lianne: [gleba] Czy ona tak zawsze?

Naga: Niestety...

Lina: Mówiłaś coś Naga?

Naga: Nie..... nic nie mówiłam.

Lina: To dobrze. Idziemy?

Lianne: OK!

.::Po godzinie podróży w nieznane... hmm czy takie naprawdę nie znane?::.

Lina: Moje nooogi! Ja chcę odpocząć! Mam wrażenie że idziemy już tydzień bez odpoczynku!!!

Lianne: Tu czas płynie trochę inaczej. Trzeba się przyzwyczaić.

Naga: Ahiam... Długo jeszcze?

Lianne: Niedaleko.

Lina: Lianne... Opowiedz nam coś o tym królu

Lianne: O tacie? To wspaniały kr...

Lina: Tata?

Lianne: Nie mówiłam wam że jestem księżniczką Cephiedrii?

Naga & Lina: NIIIIIIIIIIIEEEEEEEEEEE!

Lianne: A sory... No to tata jest jak każdy król. Co ja mam wam opowiadać?

Lina: Ale nie masz stroju zbyt podobnego do księżniczki.

Lianne: A tak... muszę się przebrać. Tata nie lubi gdy w tym chodzę ale lepiej się chodzi po pustyni. VA Lajer!!!!

I na miejscu kiepsko ubranej dziewczynki stanęła księżniczka Cephiedrii w pełnej krasie.

Naga: WOW! Mnie tata takich strojów nie robił.

Lianne: ?

Naga: Bo ja tak naprawdę jestem księżniczką Gracją Wil Tesla Saillune

Lianne: Naprawdę? Nigdzie nie słyszałam

Naga: No bo... (speszona) ekhm... uciekłąm z domu wyżekając się w ten sposób korony.

Lianne: Sądzę że powinniśmy coś zrobić z waszymi strojami. Ty Lina masz ładny strój ale trochę niezbyt modny tutaj, wyśmialiby cię a ty Naga no... ubrałaś się w bikini?

Naga: Co!!!! Freeze Arrow!

Lianne: Ehh... (wzięła rękę przed siebie i "uderzyła" freeze arrow'a Nagi) myślałam że to Lina jest nieprzewidywalna.

Naga: Za dużo z nią przebywałam

Lianne: Ale magią wody ze mną nie wygrasz. To mój żywioł

Lina: Twój... żywioł?

Lianne: Król zawsze ma czwórkę dzieci i każdemu z nich odpowiada wybrany żywioł. Ja dostałam wodę. Moja siostra Lariesa ma ogień. Deter dostał powietrze a Lauter ma ogień.

Lina: A więc masz dwóch braci i siostrę. A kto jest najstarszy?

Lianne: Jestem najmłodsza a Lariesa jest najstarsza. Deter i Lauter są bliźniakami.

Naga: Ahhhaaaaaaa

Lianne: Oooo... jesteśmy już.

Wyszły zza zakrętu i ich oczom ukazał się piękny widok. Wielkie, tętniące życiem miasto otoczone murem (widziały to bo były na wzgórzu) murem z czterema basztami po bokach. Na samym środku wznosił się jeszcze piękniejszy od całej reszty zamek. Zbudowany był z... błękitnych cegieł i zielonkawo niebieskich dachówek. Z daleka widać było wielkie okna z różowymi firankami.

Lina: Authorka... Dlaczego z różowymi?

Authorka czyli ja ^_^ - Bo mam takie fochy! Coś nie pasi? Zaraz ci zrobię zielone włosy to dopiero będziesz mieć problem.

Lina: Czemu się akurat moich włosów czepiłaś?

Authorka: Bo takie fochy mam!

Lina: OK! Nie unoś się. Opowiadaj dalej.

A więc... mur był zbudowany z czerwonych cegieł. Brama była zielono niebieska. Jezu... co za kolory ja wymyślam! Ale tak jak zrobiłam tak też zostawię. Mi to przypomina zamek małej syrenki ale coż....

Lina: Mówiłam! To nie ta bajka. To są Slayersi! S- L- A- Y- E- R- S!

Authorka czyli ja ^_^ - Wyluzuj! Wiem kim są Slayersi. Inaczej bym tego chyba nie pisała co nie? Równie dobrze mogę z ciebie zrobić łysą płaską deskę! Jeśli tylko przyjdzie mi na to ochota!

Lina: Płaską deskę!!!!!!!! "Ciemności od półmroku, szkarłat w krwi utopiony, grzebany w odpływie czasu. W twoim imieniu...

Authorka czyli ja ^_^ - Sama tego chciałaś!!!!!:

Gdy Lina zdenerwowała authorkę stała się rzecz niesłychana bo Lina łysolem się stała!

Lina: Aaaaaaaaaaaaa! Nie będę sorrrrry!!!!! Pliz

I przepraszając Authorkę na kolanach...

Lina: Ok... jestem na kolanach

...Grzechu swego żałowała...

Lina: Żałuję!!!!!

...I na powrót rudzielcem bez biustu się stała!

Lina: O... thanks. Dobrze że biustu nie zmniejszyłaś.

Nie mam na to ani ochoty ani czasu.

Lina: To fajnie?

NIEEEEEE!

Lina: Aha... sory

Lianne: Trzeba was przebrać. VA Lajer!!!! (I skierowała rękę w stronę Liny i Nagi)

Lina dostała piękną suknię oczywiście bordową z wkładkami powiększającymi biust (A co myśleliście? Że ja serca nie mam?) i z licznymi koronkami koloru czarnego. A Naga dostałą suknię w koloracz czarnych z fioletowymi falbankami. Były to takie staroświeckie suknie jakie noszą damy. Lina miała jeszcze włosy związane w warkocz bordową kokardą koloru sukienki, a Naga fioletową wstążkę koloru falbanek wplecioną we włosy. Obie wyglądały pięknie i dostojnie.

Lina: A jak wejdziemy do środka? Bramy zamknięte...

Lianne: To nie problem.

Lina & Naga: ?

Lianne: STRAŻE!!!!!

*Pam pam pampampampampaaaaaaaaaam!!!!!* (famfary)

Brama się otworzyła i nasze damy podążyły dostojnym krokiem w stronę zamku. Po drodze każdy im się kłaniał a raczej kłaniano się Lianne...

Ktoś1: Witam księżniczko Lianne. Są nowe kwiaty. Kiedy mam je dostarczyć na zamek?

Lianne: Przynieś je za godzinę.

Ktoś1: Tak jest!

Lianne: Dziękuję.

Ktoś2: Księżniczko Lianne uszyłam już nową suknię księżniczki ale trzeba sprawdzić jeszcze ostatnie pomiary. Kiedy mam przyjść na przymiarkę?

Lianne: Za 3 godziny. Tylko się nie spóźnij.

Ktoś2: Tak jest! Do widzenia!

Lianne: Do widzenia

Ktoś3: Księżniczko Lianne nowy kape...

Lianne: Dajcie mi wszyscy święty spokój!!!! Levitation! (I wzniosła się w górę)

Naga & Lina: Levitation!

Lianne: Ooooooo... to wy to umiecie?

Lina: phi... najłatwiejsze zaklęcie jakie może istnieć.

Lianne: Tak? U nas umią go nieliczni i to tylko ci z rodziny królewskiej

Lina: Ahaaaaaa... to dość ciekawe.

Po godzinie podróży w powietrzu... a co myśleliście? Że to miasto takie małe jest? Dolecieli w godzinę tylko dlatego żę dałam im pomyślny wiatr i leciały szybciej..... No to po tej godzinie podróży w końcu dolecieli na miejsce. W ten sam sposób co do miasta weszły na zamek. Lianne prowadziła ich wieloma korytarzami az w końcu doszli do drzwi, przed któymi Lianne w końcu się zatrzymała.

Lina: Czy my tędy nie przechodziłyśmy?

Lianne: Przechodziłyśmy koło jadalni, tamte drzwii są bardzo podobne do tych.

Lina: Co! To nie wstąpiłyśmy do jadalni?

Lianne: Jeszcze zdążymy. Najpierw mósicie zobaczyć się z tatusiem. A potem coś zjecie. To są właśnie drzwi do sali tronowej.

Lina: Zdążyłam to wywnioskować....

Lianne: Tak, to dobrze

[gleba]

*PUK PUK!*

I weszły do wielkiej sali tak pięknej że aż nie chce mi się opisywać. Wolę popatrzeć.

Lianne: (Ukłon) Witaj papciu. To są przybyszki z zewnątrz, o których ci mówiłam

Lina: Kiedy!

Lianne: Szaaaaaa!

Lina: Ekhm... przepraszam. Jestem Lina... Lina Inverse

Naga: Jestem księżniczka Gracja Wil Tesla Saillune, córka króla Philla, władcy Saillune.

Król: Hmm.... coś słyszałem o tym maniaku sprawiedliwości. Czy twój ojciec ciągle taki jest córko?

Naga: Tak królu

Lina: (Do siebie... po cichu) ta to się umie zachować. NAwet imie inne podała

Król: Naprawdę panno Lino? A jakie to jest jej prawdziwe imię? Księżniczko Gracjo jakie jest twoje prawdziwe imię?

Naga: Ja zmieniłam swoje imię i wyruszyłam w świat przez zemstę. Chciałam odszukać mordercę mojej matki i zmieniłam imię.

Lina: Co! Zabili ci matkę?!

Naga: ekhm... Teraz nazywam się NAga the White Serpent. Miło mi

Król: Mi także. Ale zachować w towarzystwie się umiesz. Coś ci zostało z tego przebywania w zamku.

Naga: Zapamiętałam... wszystko czego uczyła nas mama

Król: Nas?

Lina: Naga ma siostrę ale niestety nie poszła z nami. Przepaść Cephieda jest bardzo niebezpieczna i trochę bałyśmy się ją wziąść.

Król: A więc wróćcie po nią!

Lina: Ekhm... jak?

Król: Dobrze... Lianne pomożesz im wydostać się na powierzchnię i przyprowadzisz z powrotem. I jeszcze jedno (skierował twarz w stronę Nagi i Liny) czy u was się tak chodzi?

Naga: Nie... Królewska córka powiedziała nam że powinniśmy mieć tutejszy strój i użyczyła nam tych pięknych ubrań.

Król: Ahaa... córko czy zwrócisz panienkom ich stroje?

Lianne: Ależ oczywiście. REYAL AV! (może nie zauważyłyście ale to jest to samo zaklęcie, które spowodowało inne stroje ale czytane od tyłu)

Lina: Oh... thanks. Głupio się czuję w takich koronkach

Król: Coż za wspaniały strój panno Lino. Czy wszyscy tak chodzicie?

Lina: Podobnie. Ale nie tak samo. Nie ma dwóch identycznych strojów czarodziejalub czarodziejki.

Król: Ah... więc jesteś czarodziejką!

NAga: Obie jesteśmy.

Król: To z tąd nie wyjdziecie?

Lina: Gdy lecimy przez przepaść zrywa się straszny wiatr i nie da się lecieć. Właśnie w taki sposób znalazłyśmy się tu.

Król: Rozumiem. Zapomniałem wyłączyć alarm gdy tam byłem ostatnio

[gleba]

Lina: Alarm?

Król: Przeciw wrogom aby tu nie weszli. Nie lubimy obcych. A teraz Lianne idźcie!

Lianne: Dobrze ojcze

*PYKK!*

I w tym momencie nastąpiło głośne pyknięcie i Lianne wraz z Liną i Nagą znikły. Po chwili pojawiły się nad przepaścią Cephieda i wróciły do zajazdu gdzie powinna była być reszta teamu Liny. I wiecie co się stało?
BYLI TAM!!!!! Dziewczęta płakały a chłopcy sie śmiali.

Amelia & Lisa: BUUUUUUUUUUU! Pani Lina, Gracja! Gdzie one przepadły

Zell, Xell: Jahu! Koniec z DRagu Slave'ami! Jahu!

Gourry: Linko, sznureczku gdzie jesteś!!!!!1 BUUUUUUUU!

Lina: Gourry!!!!! Kochanie!

Gourry: Sznureczek? SZNURECZEK!!!!!! KOchanie! Gdzieś ty była?

Amelia: Gracja? SIOSTRO!!!!!!

Naga: Amelia!

Oczywiście wiadomo że Lina żuciła się na Gourry'ego a Gourry na Liną; Naga na Amelię a Amelia na Nagę. Powstało pożądne kłębowisko a po chwili Zell i Xell skapnęli się i zaczęli beczeć

Xell & Zell: BUUUUUUUUU! To było zbyt piękne aby było prawdziwe! BUUUUUUUUUUUU!

Lina: Co mówiliście? Xellossku i Zelgadissku?

Xell: Nie nic! Płaczemu ze szczęścia że wróciłyście!

Lina: Bardzo dobrze!

ZEll & Xell: Uff...

Po godzinie przytulania się itd itd itd....

Xell: Wyłem u Filii i postanowiliśmy pójść z wami a Lisę i Marka zostawić pod opieką Philla. Aby się nauczyli manier. Chyba teraz polecę po Filię. Lisa żegnaj się z przyjaciólmi i lecimy.

Lianne: Mósimy już iść Lino...

Lina: To potrwa chwilę. Zaczekaj.

Lianne: Ehh... no dobrze

Zell: Oooooo... kim jesteś? (PLASK! - to dźwięk skamującej śliny z buzi Zella)

*BOOOM!*

To Amelia pierdyknęła Zella pięścią sprawiedliwości ^_^

Zell: Za co?

Amelia: Za darmo! Na przyszłość doastałeś.

Zell: Aha... no to dobra.

[gleba]

Teraz następuje 5 minut pożegnań między Lisą a pozostałymi. *PYK* Po chwili następuje ciche pyknięcie i Xelloss z Lisą znikają. A po następnych dwóch minutach znowu pyknięcie i pojawia się Xell z Filią. I następuje 5minutowe powitanie. W tej samej chwili Lianne sobie coś uświadamia...

Lianne: HEJ! Jak ty to zrobiłeś? (pytanie zostało skierowane w stronę Xella)

Xell: JA?! Ja nic nie zrobiłem LIna, serio!

Xell chyba pomylił głosy Liny i Lianne bo są bardzo podobne

Lina: Coś ty znów zrobił? (powiedziała zza Xella)

Xell: Ooooo! Ty jesteś tu więc to to powiedział?

Lianne: JAAAAAA!!!!!! (wyraźnie straciła cierpliwość)

Xell: Oooooo... nie widziałem cię tu. Co jak zrobiłem?

Lianne: Jak się deportowałeś i aportowałeś z taką szybkością i łątwością?!!!!! To przecież oczywiste!

Xell: Normalnie.

Lianne: Ale to potrawią tylko mazoku i rodzina królewska Cephiedrii!

Xell: No właśnie...

Lianne: Wy mi chyba nie powiecie że to jest ma... ma... ma... MAZOKU!

Lina: To jest mazoku...

Lianne: I on wam nic nie zrobił?!

Naga: A dlaczego?

Lianne: No bo to jest ma... ma... ma...

Lina: Mazoku? Co w tym złego?

Lianne: Bo mazoku są złe!!!!1

Xell: Nie ten... ja jestem oswojony! Przez Filię....

Filia: Coś ty powiedział! Osfojony! Ja cię osfajałam?

Xell: Nie! I'm so sorry. PSZEPRASZAM!!!!!1 Cukiereczku...

Filia: No... dobra. Tym razem ci się udało.

Lianne: Ruszamy?

wszyscy chórem prócz Liny i Nagi: GDZIE!?

Lianne: No... do Cephiedrii rzecz jasna!

Xell: Aaaaaa... gdzie to jest?

[gleba]

Lina: Xell! Ty nie wiesz gdzie jest Cephiedria? Nie wiesz co to jest? Takie pytania to Gourry zadaje!!!!!

Gourry: Ale ja wiem co to jest Cephiedria! Miasto w przepaścii!

Zell: Cholera! Gourry skąd to wiesz?

Gourry: Nie wiem... przeczytałem gdzieś. Chyba w tym rózowym, malutkim notatniku, który nosisz w skrytce Lina.

Lina: CO!!!!!!1 Czytałeś mój pamiętnik! Jak im jeszcze powiesz gdzie jest ta skrytka to dostaniesz Dragu Slave'm!

Gouury: Zapomniałem... gdzie to było? Nuiestety Lina nie pamiętam. Spytaj mnie kiedy indziej może sobie przypomnę...

Wszyscy prócz Liny: [gleba]

Lina: FIREBAAAAAAAAAAAAAALL!!!!!!!

Gourry: Za co?

Lina: Za twoją głupotę!

Gourry: Aha... Lina...

Lina: Co!?

Gourry: Co to jest głupota?

*BOOM!*

To Filia przywaliła Gourry'emu maczugą

Lina: Oh... dzięki Filia

Filia: Nie ma za co. Dawno jej nie używałam bo Xellossek poszedł do was. Muszę trochę kochaną poużywać bo "zardzewieje" ^_^ (I zaczęła głaskać maczugę z uwielbieniem)

Po chwili udało się już każdego doprowadzić do spokoju i Lianne aportowałą wszystkich naraz do Cephiedrii. Wprost pod bramy zamku. I znów taką samą trasą jak przedtem Lianne, Lina i Naga doszli wszyscy pod salę tronową. I znów Lianne zapukała i weszłą ze wszystkimi do środka. Teraz na tronie siedział król baaardzo zasmucony. W ręku trzymał zwiędły Liść.

Lina: Witamy króla!!!!! Co się stało? (ostatnie zdanie powiedziała ze zdziwieniem bo zauważyła zasmuconą twarz króla) Może w czymś pomóc?

Król: Nie chcę tego robić ale aby przeżyć będziecie mósieli stoczyć walkę na śmierć...

Wszyscy: CO!!!!!!!

Król: Bardzo mi przykro... naprawdę was polubiłem.

Lina: Ale dlaczego?

Król: Święte drzewo jednoróżców więdnie. To znak że przybyli do miasta nieproszeni przybysze ze złymi zamiarami. Jedyny sposób aby drzewo przestało więdnąć to walka... z dziećmi króla.

Lina: Wy... wy... wy... wy jesteście... jesteście

Król: Tak... jeste...

*BOOM! BOOM!*

To ktoś walił do drzwi (bo to nie było pukanie to było walenie)...

Król: Proszę...

Przez chwilę było cicho jak makiem zasiał i pochwili drzwi zaczęły się powoli otwierać mącąc ciszę skrzypieniem


Czy Lina i jej team będą musieli walczyć z Lianne i jej rodzeństwem?
Co król chciał powiedzieć Linie?
I kto przeszkodził w tej rozmowie królowi?
Czym jest święte drzewo jednorożców?
Co Gourry ma zamiast mózgu?
Czy Zell kocha Amelię?
Kiedy Lina i jej team wydostaną się z Cephiedrii?
Czy Lina i jej team wydostaną się z Cephiedrii?
Tego dowiemy się w następnej części tej sagi, w księdze siódmej "sagi o ludziach chaosu" (o ile zaachce mi się ją napisać... mam nadzieję)

C.D.N.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.89558900 1315289105
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!