Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Mazoku
Bhaal
rozdział #07
 
Treść fanfika..
W POSZUKIWANIU PORĘCZY OD TRONU BHALLA- part 7 by Sore.

Jaheira: udajcie się do Gildii Złodziei Cienia. Spotkacie tam Imoen- ona ma klucze do przejścia prowadzącego do artefaktu.
Odeszli.
Lina: Nie widziałam, że to takie banalne.
Philia: Faktycznie...
Xelloss: Ale teraz chodźmy do Dzielnicy Świątyń.
Zel: ... ( jak mam udowodnić siłę serca?) ... !
Amelia podeszłą do niego i spojrzała na niego tkliwie. Zel westchnął. Widział co by powiedziała.
Zel: ... nie powinienem tracić nadziei, prawda?
Tak, to chciała powiedzieć.
Zel: No dobra! Odniesiemy ząb, znajdziemy tego gościa... chodźmy.
Następnego dnia, około południa.
Lina: aach! Pięknie!
Zel: same świątynie.
Gourry: dziwne...
Xan: To dzielnica ŚWIĄTYŃ tu są tylko świątynie!
Zel: Poszukajmy twojego kumpla.
Po chwili.
Xan: Mieszka tu.
Philia: " Dentysta Tenuczciwy- nieczynne"... ????
W domu.
Xan: VALYGAR!!!
Valygar: XAN!!!^^
Xan: Co tam słychać?
Valygar: życie jak życie, do bani, a u ciebie?^^]
Xan: Chciałem popełnić w tym miesiącu aż trzy samobójstwa!^^
Lina: To się nazywa powitanie.
Xelloss; Co to za fotel?
Valygar; Jestem teraz dentystą, a co, chcecie się przebadać?
Zel: Nie... szukamy dentysty Tenuczciwego, zna go pan?
Valygar: tak- TO JA!^^
All: SUPER!!
Po kilku dniach, dom Anomena.
Szlachetny Sir Anomenie, zwracam się do ciebie w żalu i niepewności serca. Niedawno gościłem u zacnej druidki Jaheiry która napełniła moje serce obawami. Zapewne już wiesz, że wykonałem zadanie, które mi poleciłeś, jednak nie przybędę do ciebie po odnowienie przyrzeczenia dopóki przed sobą nie udowodnię, że jestem wart nosić miano paladyna. Wierzę, że niedługo będę godzien stanąć przed Tobą po raz kolejny.

Sir Zelgadiss Greywords.

Anomen: To się porobiło… Jaheira naopowiadała mu o próbie i się chłopak załamał...
Agata: Ale powiedział, że wróci... z tobą było tak samo.
Anomen: ale ja miałem ciebie.
Agata: ... on też kogoś ma , chodź niezbyt rozmownego he, he ^^.
Anomen: ???
Tymczasem.
Lina: Hej, rozchmurz się! Jesteśmy prawie w domu tej Imoen, blisko celu naszej podróży!
Zel: ... jak tak dalej pójdzie nigdy nie zostanę paladynem!!
Lina: Może źle się do tego zabierasz! Próbujesz zbierać zaszczyty, pomagamy ludziom, zwalczamy potwory... ale czy ty w ogóle słuchasz swojego serca?
Zel: Sam nie wiem czego chce moje serce.
Lilarcor: buhuhu, jakie wzruszające!
Zel: .... ... ...
Lina: Musisz kroczyć w wierze, że osiągniesz cel!
W tle Amelia podchodzi do polany na wzniesieniu gdzie siedzi Lina, Zel i Lilarcor.
Zel: ...
Lina: cel być może sam do ciebie przyjdzie!
Amelia podchodzi coraz bliżej, ma na sobie niebieską, ładną sukienkę.
Lina: Musisz wyciągnąć tylko dłoń ...
Zelgadiss już w ogóle nie słucha, podchodzi do Amelii.
Lina: I być w pełnej świadomości, że to właśnie jest To!!!
Lilarcor: brawo, brawo, wspaniała mowa!
Lina: Ej, Zel, słuchasz mnie?
Zel: ... wow... ś- ślicznie ci w tym.
Philia: Prawda? Też sobie kupiłam !^^
Xelloss: Ładna, skąd miałaś pieniądze?
Philia: nie miałam, ale ty miałeś! Pożyczyłam sobie.
Xelloss: to ciężko zarobiona kasa!!!
Lina: Hej, co jest?
Philia; dziś wieczorem Imoen zagości w ratuszu na balu dobroczynnym na cel miechu czarodziei. Żeby się z nią zobaczyć musimy tam iść. Zakupiłyśmy sobie sukienki.
Lina: Dla mnie też?
Xelloss: a dla nas?
Philia: Sukienki- - ?
Xelloss: nie sukienki, jakieś ładniejsze ciuchy!
Philia; To idźcie sobie kupcie. Mamy też wielki kufer na nasze dotychczasowe sprzęty!
Zel: MAMY IŚĆ DO PIEKŁA Z KUFREM?!?!
Phili: jest wypożyczony.- -
Karteczka!!.
Zel: " o jakim piekle szef mówi? Lilarcor"... wiesz mały, Bhaal to był ponoć pan mordu, chyba w piekle siedzi, no nie?
Lilarcor: a- a- aaa...
Omdlenie^^.
Trochę później.
Lilarcor: pomogę wam wybrać jakieś eleganckie łachy, znam się na tym! O , na przykład tobie szefie pasowałby kolor niebieski!^^
Zel: ZAMILKNIJ!
Lilarcor: Ze mną nie zginiecie^^.
Weszli do sklepu. Po długim poszukiwaniu i kłótniach z gadającym mieczem wybrali sobie jasne koszule z długimi rękawami i kamizelki oraz specjalne "chusty" a `la krawaty spinane na środku jakimiś ładnymi malutkimi kamykami. Lilarcor twierdził, ze trzeba też spodnie nowe im kupić, ale się nie zgodzili. Gdy już dziewczyny się nimi pozachwycały, pośmiały z nich trochę i ponarzekały, że spodni sobie nowych nie kupili, schowali dawne sprzęty do kufra, zamknęli go na cztery spusty i ustawili w krzakach przy ratuszu. Nałożyli a niego także czar ochronny, aby każdy kto go dotknie zaczął kichać. Zel chciał schować także Lilarcora do kufra ale ten pod razu zaczął merdać klingą i Zel westchnął tylko i schował go do pochwy przy pasie^^.
Weszli do środka. Długie suknie wirowały, pełno ludzi.
Lilarcor: o rany ale party!
Zel: Obiecałeś siedzieć cicho!
Lilarcor: Jestem mieczem o słabej woli szefie.
Lina: Rozejdźmy się i poszukajmy Imoen w tym tłumie.
Xelloss: Słyszę... gdzieś tu jest rozlewana herbata! Idę się przyłączyć, może się załapię na filiżankę!
Philia; Czekaj na mnie!
Gourry: a ponoć się nie lubią.
Lina: idziemy coś zjeść?
Zel: mieliśmy szukać Imoen.- -
Gourry: przecież ona też musi jeść!
Lina: Poszukamy jej przy bufecie, nara!^^
Zel: Ech...
Zagrali coś spokojnego. Lilarcor spojrzał na parkiet, gdzie powoli obracały się pary...
Lilarcor: och jakież to romantyczne ... takie piękne i... EJ!
Zel postawił go przy ich stoliku na krześle, tak że był wprost zwrócony na parkiet, ale to był tylko wypadek przy pracy Zela^^.
Lilarcor: Co ty robisz, chyba mnie tu nie zosta...
Zel poszedł z Amelią zatańczyć.
Lilarcor: ... niech cię dunder świśnie szefie!
Zel i Amelia nieśmiało przytulili się do siebie tańcząc w takt muzyki.
Lilarcor: chlip, i jak ja mam się gniewać na tych maluszków?
Głos: tak, piękno tego świata jest tak ulotne, jednak niechaj raduje nasze serca póki może!
Lilarcor: DRUH HEAR` DALIS!
Hear` dalis: a jak! Jak się miewasz gadający przyjacielu!
Lilarcor; moim panem jest teraz ten niebieski, o prawie tak niebieski jak ty!
Hear` dalis: ... - - ja nie jestem niebieski mój kruku...
Lilarcor: a ty co tu robisz?
Hear` dalis: ja? Przyszedłem poderwać Imoen! Jest młodsza od Jaheiry i taka niewinna! Zaśpiewam jej serenadę pod balkonem.
Tymczasem.
Lina: Pyszne jedzenie!
Gourry; spokojnie Lino, nie mogą nas wyrzucić 15 minut po wejściu, tylko dlatego, że nie potrafimy się zachować przy stole!
Lina: mmm... bierzmy się do jedzenia!^^
Gourry; taaak!
Głos; NIEEE!!!
< Brzdęk!>
Lina z kurczakiem: ?
Gourry z befsztykiem:?
Dziewczyna: Puśćcie mnie... pomocy! O nie, wszyscy jesteście w zmowie?!
Dalej.
Hear` dalis na krześle: o nie, porywają zacną Imoen! Wszyscy są w zmowie, tylko ja jeden sprawiedliwy podnoszę sztandar! Hej, dobre, to musze zapisać...
Lilarcor: Hej, a co ja mam robić?
Hear` dalis: Wołaj tego twojego pana!
Lilarcor spojrzał w ich stronę. Nawet nie zauważyli, ze wszyscy z parkietu poszli łapać Imoen- - , stali, Amelia z rękoma na jego ramionach, a on trzymał ją w talii i już za chwileczkę, już za momencik...
Lilarcor: nie możesz mnie tam teraz rzucić, on mnie zabije, jeżeli mu teraz przerwę!!!
Hear` dalis: O czym ty mówisz stępiały nożu!
I rzucił go.
Już się mieli pocałować, kiedy....
< BRZDĘKKK!!!>
Lilarcor: SZEFIE TO NIE JAAAAAAAAA!!!
Zel: a- a- ała... KTO WE MNIE RZUCIŁ TYM ŻELASTWEM!? TY!!!
Lilarcor: nie!!!!
Zel: TY BRZEBRZYDŁY SZMELCU MUSIAŁEŚ WKROCZYTĆ W TAKIM MOMENCIE ?!??!
Lilarcor: szefie to nie ja, ja sam siebie nie mogę rzucić!!! TO ON!!! Ten niebiesko włosy!!!
Amelia wskazała na żyrandol.
Lilarcor: tak, ten co udaje tarzana- - .
Zel: a po co?
Lilarcor: Chce się rozbujać, żeby trafić w środek tamtego zgiełku, bo tam na Imoen napadają. MUSICIE JEJ POMÓC!!!
Zel: I po to tylko tu leciałeś?!
Lilarcor: co się szef tak denerwuje, nastrojowa muzyka źle na szefa wpływa^^.
Xelloss: Oburzające, napadli na nią kiedy piliśmy herbatę!
Philia: O, zobaczcie, wszyscy zostali czymś odepchnięci.
To znaczy wiecie, w kupie buło się pełno ludzi i nagle wszyscy jak za pociskiem po odfruwali stamtąd.
Xelloss; będzie padać, nisko latają.
Hear` dalis na żyrandolu: PANI MEGO SERCA! PRAGNĘ CI WYZNAĆ...
<ŁUP!>
Dostał przelatującym facetem- - .
Zel: He, he, ma za swoje.
Hear` dalis spada^^.
A przez kogo tak oni wszyscy odlecieli…?
Lina: JESZCZE KTÓRYŚ CHCE DOSTAĆ?!?!
Gourry: lepiej z nią nie zadzierać jak jest głodna. Gourry jestem.
Imoen: Imoen... uratowaliście mnie i załatwiliście tych dzikusów! Jestem wam bardzo wdzięczna!
Lina: lepiej stąd chodźmy, pogadamy gdzie indziej. Poznaj naszych przyjaciół.
Wszyscy podeszli.
Lina: Zel stara się zostać paladynem, Amelia jest obarczona klątwą niemowy, Xelloss został wyrzucony z Zakapturzonych, a Philię Xel ukradł z domu, żeby z nami poszła.
Imoen: ooooch klątwa "milczenie" jest najromantyczniejszą z klątw!*^^*!!!
Lina; e?
Imoen: kiedyś też ją miałam, na parę godzin, zjawił się jakiś dziwny facet i mnie pocałował! Uciekał, a mnie pozostały wspomnienia...

Koniec cześci siódmej.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.32795700 1314061294
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!