Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Miya-chan
Slayers - Droga Niepokoju
rozdział #07
 
Treść fanfika..
Slayers - Droga Niepokoju

Odcinek 7 - WOJNA PŁCI? STARCIE W IMIENIU CHAOSU!

Li... przepraszam, Amelia i jej towarzysze zmierzali w góry Ordlen aby odnaleźć legendarną Wyrocznię i spytać ją o Wszechwidzące Oko. Drogi były dwie - jedna wiodła przez Dolinę Mgieł, a druga przez miasteczko zwane Honeymoon. Obecna liderka grupy wybrała tę ostatnią, gdyż stwierdziła, że pobyt w miejscu o takiej nazwie (miesiąc miodowy - ciekawe o czym ona myśli ;D) na pewno przyniesie im szczęście... Po 2 dniach drogi pełnej bandytów i gadek Amelii o prawie i sprawiedliwości dotarli na miejsce.
Miasteczko było otoczone wysokim murem przystrojonym kwiatkami (NIE zielonymi!!!), a nad bramą widniał napis "LOVE ME TENDER".
- Dlaczego mi się to nie podoba... - zaczęła Lina, ale w tej chwili podszedł do nich człowiek ubrany jak portier z eleganckiego hotelu.
- Witam państwa w Honeymoon, gdzie każda zakochana para może przeżyć niezapomniane chwile - powiedział - Czy mogą państwo powiedzieć mi kto jest z kim?
- Amelia Will Tesla Sailoon i jej drużyna! - oświadczyła dumnie księżniczka.
- Drużyna? Znaczy... grupowo? - portier wyglądał na zgorszonego - Przykro mi, ale tu mają wstęp wyłącznie pary! Żadnych perwersji nie uznajemy!
- Że co? - nie zrozumiała Amelia.
- W pary??? - rozsierdziła się Lina - Nie mam zamiaru się w to bawić, jeszcze pamiętam, jak to wyglądało poprzednim razem!!! (w Try, hehe ;P) Nikt mnie nie będzie z nikim swatał!!!!!! ><
- O co tu w ogóle chodzi? - Zelgadis był zirytowany.
- Zaraz wyjaśniam ^ ^ - nagle zmaterializował się przy nich Xellos z podręczną encyklopedią.
- Honeymoon to atrakcja turystyczno-rozrywkowa, która powstała z myślą o zakochanych parach i nowożeńcach, aby mogli romantycznie spędzić czas... ^ ^
- Ameeeliooo...>< - w oczach Liny zapłonął ogień.
- No przecież nie wiedziałam... - próbowała się bronić księżniczka.
- Skoro już tu jesteśmy, to skorzystajmy! :D - Xella-Medina radośnie przerwała tę ciekawą dyskusję - I dobrze że się zjawiłeś, bo nie mam pary - z sadystycznym uśmieszkiem chwyciła Xellosa pod rękę i pociągnęła w stronę wejścia.
- To my wchodzimy :))))) - oznajmiła zaskoczonemu portierowi i zniknęli za bramą.
- No to może my też wejdziemy? - zaproponował Gourry - Głodny się zrobiłem...
- Ale tym razem pan Gourry idzie z panną Liną!! - zagrzmiała Amelia - Żeby mi potem pani znowu nie robiła wymówek!!!
- Po prostu chcesz iść z Zelem - podsumowała czarodziejka, wywołując rumieniec na twarzy księżniczki.
- JA tu jestem liderką i JA mówię, że macie iść RAZEM!!!!!!!!!!!!!!
- Bycie główną bohaterką idzie ci coraz lepiej - zauważył Zelgadis.
- No dobra, niech już ci będzie! - dała za wygraną Lina.
- A o co chodzi? - spytał zaciekawiony Gourry.
****************************GLEBA*****************************
Po wytłumaczeniu Gourry’emu, że aby zjeść obiad musi wejść do miasta w parze z Liną, przyjaciele przekroczyli bramę i zostali obsypani kwiatami przez kilku wielkich półnagich gości z przyczepionymi skrzydełkami. Gdy już się otrzepali, postanowili się rozejrzeć. Miasteczko prezentowało się całkiem znośnie, o ile było się niepoprawnym romantykiem i lubiło się kiczowate symbole miłości, których było tam pełno. Lina i Gourry poszli poszukać jakiejś restauracji, natomiast Amelia zaciągnęła Zela do wesołego miasteczka i namówiła na przejażdżkę kolejką, jednak nie zdobyła się na zaproponowanie mu tunelu miłości.
Tymczasem Xella-Medina z zapałem oklaskiwała przesłodziutki musical o miłości, radości i zwycięstwie dobra. Xellos siedział wciśnięty w fotel i wyglądał jak siedem nieszczęść.
- Specjalnie mnie tu zaciągnęłaś - jęknął gdy przedstawienie się skończyło.
- Czyż to nie było urocze? ;) - Poszukiwaczka Tajemnic udała że go nie słyszy - Szkoda, że mama nie widzi twojej miny... pośmiałaby się...;>>>>>
- Widzę, że używasz tego kijka, który jej przekazałem dla ciebie ^ ^ - Mazoku powoli dochodził do siebie. - Podobno był do kompletu jeszcze pierścień, ale nigdy go nie znalazłem...^ ^
Zatrzymali się przy studni spełniającej życzenia. “ZOSTAW TU PO SOBIE ŚLAD, A TWE ŻYCZENIE SIĘ SPEŁNI” głosiła wywieszka. Xella-Medina zerwała jedną z róż, których wszędzie pełno rosło.
- Sprawdzimy jak głęboka jest? - spytała z szelmowskim uśmiechem.
- Czy zerwany kwiat jest ciągle żywy? ^ ^ - zastanowił się Xellos.
Dziewczyna pocałowała płatki róży i rzuciła ją do studni. Odczekała trochę, a potem lekko pstryknęła palcami. Z głębi studni rozległ się głuchy odgłos, jakby wybuchu
- Jest żywy - stwierdziła - A studnia jest głęboka, inaczej rozsadziłoby ją na cacy :)
- Jakie życzenie pomyślałaś? ^ ^ - zainteresował się Podstępny Kapłan. Spojrzała na niego dziwnie.
- To... tajemnica ;) - stwierdziła po chwili - A teraz poszukajmy jakiejś herbaciarni. :DDD
Po dwóch godzinach chodzenia po Honeymoon Amelia i zzieleniały Zel spotkali ciągle głodnych Linę i Gourry’ego przed gabinetem wróżki. Było już dość późno i trzeba było powoli szukać noclegu, jednak oznaczało to pokoje damsko-męskie ;>~
- Dobra, najwyżej Amelia przejdzie po cichu do mnie a chłopaki razem - wymyśliła Lina.
- A dlaczego? - zdziwił się Gourry i dostał po głowie.
- Panno Lino, wybierzmy się jeszcze do tej wróżki!!! - wyrwała się Amelia, wskazując na budynek obok.
- Też coś... Przepowiadanie przyszłości... Takie wróżki każdemu mówią, że znajdzie szczęście w miłości i tak dalej - Linie nie podobało się słuchanie takiej liderki, ale weszła do środka aby szybciej wyjść i coś zjeść.
A w gabinecie, w półmroku siedziała Sylpheel i chyba niezręcznie się czuła w roli wróżki.
- Sylpheel? Kto cię w to wrobił?? - zdziwiła się Lina.
- Wellyn... Wpadł do Isane i oznajmił, że skoro mój dom legł w gruzach, to znajdzie mi idealną posadę... Ale wolę jednak być uzdrowicielką niż wróżką. ^ ^'''
- No to może przepowie pani przyszłość pannie Linie i panu Gourry'emu?? - zaproponowała Amelia. Śliczna kapłanka odwróciła wzrok i zapanowała niezręczna cisza. Przerwało ją wołanie Gourry'ego z zewnątrz:
- Heeeeeeej, fioletowi znalezli restaurację!!!!!!!!!!!!!!
Hehe... restauracja była różowa, miała koronkowe firanki i serduszkowate krzesła. Ale dania podawali tam wykwintne, a to udobruchało Linę. Do czasu gdy Gourry dostał na koszt firmy schabowy, a ona sama jakąś sałatkę.
- Co to za zielenina?? - zaczęła rozzłoszczona - Ja też chcę coś sycącego!!!!!!!!!!!!!!!
- Przyjęło się u nas, że damy dostają potrawy nietuczące, aby móc pięknie wyglądać i tańczyć lekko wśród wonnego kwiecia i śpiewających ptasząt - odpowiedział kelner.
- A jeśli ja wolę jeść śpiewające ptaszęta niż wonne kwiecie??? - Lina wkurzyła się na dobre - Faceci mają być silni, twardzi i się popisywać, a kobiety tylko ładnie wyglądać??? ><
- Mówisz tak bo wiesz, że tobie już nic nie pomoże - stwierdził Gourry.
- ZAMKNIJ SIĘ!!! - usłyszał - Mężczyzni to szowiniści!!!!!!! Ja ich wszystkich ZMIAŻDŻĘ!!!!!
- Co ją napadło? - szepnęła Amelia do chimerki.
- Musi się wyżyć, dawno porządnie nie walczyła - odszepnął Zel.
- Czy musisz ich tak od razu miażdżyć?:) - spytała Xella-Medina - To by było nie fair... Lepiej udowodnić swą wyższość w porządnym pojedynku, nie uważasz? ;)))
- A wiesz, że to niegłupie? - zastanowiła się Lina - DOBRA!! Jutro na ubitej ziemi!! WOJNA PŁCI!!!
- Panno Lino, tyle hałasu o jednego schabowego? - nie mogła zrozumieć Amelcia.
- Tu nie chodzi o schabowego! - wykrzyknęła Lina patetycznie - Chodzi o zasady!! I o sprawiedliwość!!!!!!
Miną i postawą przypominała teraz Amelię podczas jej wejść smoka.
- Ojejku!! No to się przyłączam!! - Amelia dała się porwać idei. Wyznaczyły termin: południe.
Noc obie spędziły w cieplutkich łóżeczkach, a chłopaków wywaliły do stajni. Xellos i Xella-Medina gdzieś zniknęli, ale przedtem, z nieodgadnionymi uśmiechami, obiecali się stawić na pojedynku.
A następnego dnia w południe, na naprędce skleconych trybunach usiadły z jednej strony kobiety podburzone przez Linę, a z drugiej mężczyźni wkurzeni na zbuntowane kobiety.
- Prrrroszę państwaaa!! - zaczął komentator (facet, ale podobno obiektywny ;>) - Pierwsi stoczą pojedynek czarow... eee, ...dziejka Lina Inverse i wojownik Gourry Gabriev!!!!!!! Niech przeciwnicy podejdą i wylosują kategorię!!!
- Jaką znowu kategorię? Mamy walczyć i tyle!!!!!!!
- Panno Inverse, każda para walczy w inny sposób, żeby nikt od siebie nie ściągał i żeby wszyscy zobaczyli w czym dana płeć jest lepsza... Tak będzie ciekawiej, tak powiedziała ta fioletowa pani z uśmiechem...
- A żeby cię, Xe... No dobrrra, suń się Gourry, JA losuję bo ty byś zaraz coś schrzanił - i tak oto Lina wylosowała karteczkę z napisem "Walka na magię".
- TAAAK!! - wrzasnęła Lina - Kobiety górą!! W tym mnie nie pokonasz!! Zacznijmy od razu: FAJEEERBALL!!!
Gourry nie bardzo wiedział co się dzieje, ale gdy zobaczył pędzącą w swoją stronę ognistą kulę, zaczął działać instynktownie... Wyjął swój blyszczący miecz, machnął nim... i odbił lecący płomień w kierunku Liny!! I trafił ją akurat gdy odwrócona do swych kibicek pokazywała znak "victory". Elegancko przypieczona osunęła się na ziemię.
- Ten miecz... odbija czary! - szepnęła oszołomiona Amelia. Zelgadis zaś patrzył na broń z autentycznymi serduszkami w oczach.
Nieprzytomną czarodziejkę wyniesiono na noszach.
- Pojedynek wygrał pan Gabriev!! - oznajmił komentator. Gourry stał jak słup soli i nie wiedział co się właściwie stało.
- A teraz starcie Poszukiwaczki Tajemnic Xelli-Mediny i Podstępnego Kapłana Xellosa!!!!!
- CO?! - zerwał się Zel - Nie można na to pozwolić!!! Oni są zdolni do wszystkiego!!!!!!!
- Ty wylosuj, proszę :)
- Ależ nie, ty powinnaś losować. ^ ^
*******************GLEBA*********************
Po 10 minutach tej arcyuprzejmej wymiany zdań, niecierpliwy komentator sam im wylosował. Trafili na... szachy.
- Ooo!! :D ^ ^ - ucieszyli się - To my sobie pogramy! A możemy jeszcze dostać herbatki? :D ^ ^
*******************GLEBA*********************
- Eee... zawodnicy chyba szybko nie skończą... Prosimy więc księżniczkę Amelię Cośtam Cośtam i chimerę Zelgadisa Greywordsa!!! - rozpromieniona Amelia i skwaszony Zel wyszli wśród oklasków.
- No to może pan wylosuje? - spytała Amelcia.
- Ależ nie, ty... argggh, no dobra, chyba zostało tam coś cieka... Co?! HAFTOWANIE???!!!
- Huraaa!!! - Amelia podskoczyła z radości - Jedno z moich ulubionych zajęć!!!!!!
Zelgadis podniósł oczy do nieba i pokręcił głową zrezygnowany. Oboje usiedli z igłami, nićmi i materiałem.
- Chyba czeka nas kolejny długi pojedynek... - zaczął komentator, ale nagle na arenę wpadła Lina. Za nią biegła Sylpheel, która nie skończyła jeszcze rzucać czaru leczącego.
- TEN BLOND ĆWOK MA BYĆ ZWYCIĘZCĄ??!! - darła się Lina - Posłał mi fireball z zaskoczenia!!!! Poza tym to był pojedynek na MAGIĘ a nie na MIECZE!!! ><
- Ale jeśli miecz jest magiczny... - chciał wytłumaczyć komentator, lecz Lina darła się dalej:
- Mam już dość tego przeklętego kiczowatego miasta i tej wszechobecnej słodyczy!!!! Ja tego NIENAWIDZĘ!!!!!!!! ><
I nagle wszystko się zatrzęsło, a ze studni życzeń wyleciały zwiewne, blade postacie o beznamiętnych obliczach!
- Ależ to dobre duchy opiekuńcze Honeymoon! - zawołała Sylpheel - Ktoś zakłócił ich sen!
Xellos mrugnął do Xelli-Mediny, która uśmiechnęła się jak niewiniątko.
- Dobre?! - spytała Lina - To czego ode mnie chcą????????
Postacie leciały w jej kierunku i syczały cicho: "Chaosssssss..."
- Jaki Chaos!? - czarodziejka była wzburzona - Ja jestem ta dobra!!!!!!!
- Lino, nie powinnaś była mówić tamtych słów! - zrozumiała Sylpheel - Teraz uważają cię za wroga!
- To co, mam przeprosić?! Mowy nie... Au!! - jeden z duchów drasnął Linę długimi szponami. Sylpheel natychmiast podbiegła i rzuciła silne zaklęcie uzdrawiające - Ich energia wnika w ciało i powoli uśmierca - wyjaśniła. Ale duchy już leciały i ku niej...
- Zzzdradzaszszsz Ład, śśśmiertelna issstoto? - zaświstały jej nad głową. Jeden z nich już mierzył w kapłankę, ale powstrzymał go Gourry swoim mieczem. Rozpłatał na pół istotę, która jednak złączyła się z powrotem, a dotąd obojętna twarz wykrzywiła się w potwornym grymasie. Niebo pociemniało i wszyscy poczuli wokół dziwną aurę.
- Co jest?! - Gourry uskakując przed ciosem ducha uderzył o coś twardego.
- Zdaje się że duchy wciągnęły miasto do swojego wymiaru ^ ^ - stwierdził Xellos, wtając od szachownicy.
- Chyba już dzisiaj nie pogramy ^ ^ - zwrócił się do Xelli-Mediny.
- Rozstrzygniemy to przy najbliższej okazji :) - obiecała mu.
- Ale gdzie są ludzie? - Lina dostrzegła, że miasto jest puste - A Zel i Amelia?
- Ci, którzy nie są zamieszani w walkę, zostali pozostawieni w spokoju :) Na pustej polanie.:)
- A dlaczego wy tu... - chciała wiedzieć Lina, ale duchy najwyrazniej się nimi zainteresowały...
- Chaosss... - zasyczały - Mazzzoku...
- Ups ^ ^ - Xellos próbował zniknąć, ale skończyło się to fiaskiem. Xella-Medina zaś radziła sobie całkiem niezle w walce, a otaczała ją moc, której Lina dotąd nie znała... Jedna z istot niespodziewanie pojawiła się za zajętą walką Poszukiwaczką Tajemnic i mocno uderzyła ją szponami w bok. Xella-Medina omal nie upadła, ale odwróciła się do ducha.
- Od kiedy Ład uderza od tyłu?:> - wycedziła z ironią - Nawet ja ostrzegam przed atakiem!:> - to powiedziawszy pstryknęła palcami lewej ręki. Blada postać eksplodowała i nie pojawiła się więcej.
- Co... co ty zrobiłaś? - wyjąkała Lina między jednym unikiem a drugim.
- Dotknij mnie a się przekonasz ;> - usłyszała.
Sylpheel podbiegła do Xelli-Mediny by rzucić zaklęcie uzdrowienia. Zaledwie jednak przyłożyła dłonie do rany, fioletowa kapłanka zatoczyła się i osunęła na ziemię. Chociaż Sylpheel wkładała całą siłę w leczenie, Xella-Medina pozostała nieprzytomna... Jednak nawet wtedy z jej ust nie zniknął lekki uśmiech...
- Niech to, dlaczego tu nie ma Zela... - Lina była coraz bardziej wyczerpana. Nagle usłyszała Xellosa:
- Lino, masz jeszcze dość energii? ^ ^
- Jeśli użyję talizmanów, to powinnam... - nie wiedziała, do czego zmierza Mazoku.
- Więc kiedy dam ci znak, bądź gotowa by rzucić zaklęcie Rubinowookiego Władcy!
- Dragon Slave???!!! Oszalałeś?? To nas wszystkich pozabija!!!!!!!
- Nie, jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli... A to dla mnie pierwszy raz ^ ^ - dodał zagadkowo.
- A co my mamy robić? - spytał Gourry.
- Wy? Nie dajcie umrzeć Xemedi!! - zawołał do niego Xellos.
- Ale czary leczące nie pomagają! - w głosie Sylpheel słychać było bezradność.
- Nie macie jej leczyć, macie ją CHRONIĆ!! - Mazoku był dziwnie podenerwowany - Lino, przygotuj się!
Czarodziejka wypowiedziała zaklęcie wzmocnienia i oczekiwała na swój ruch. Tymczasem Xellos wbił swoją laskę w ziemię i zaczął wykonywać nad nią dziwne gesty... Akurat wtedy ocknęła się Xella-Medina.
- Lepiej się nie ruszaj, ciężko oberwałaś - ostrzegła zaniepokojona Sylpheel. Ranna podniosła na nią wzrok.
- Przyznaj się, co wam nagadał? :> - spytała.
- Że mamy nie pozwolić ci umrzeć...
- Też coś - prychnęła - Mnie nie tak łatwo zabić... Lepiej sobie popatrzcie na efekty specjalne. ;) - powiedziała i już jej nie było.
Spojrzeli w stronę Xellosa, który właśnie wymawiał nieznaną im inkantację:
- Prastara mocy, która istniałaś przed wszystkim...
Nagle jego laska zajaśniała i zaczęły z niej wypływać gęste fioletowe chmury...
- I istnieć nie przestaniesz, gdy wszystko unicestwisz...
Było ich coraz więcej... i coraz większe...
- Zbudź się ze snu i sprzymierz się ze mną!
Potężny grzmot...
- UDERZENIE ŻYWIOŁU!!!!!!!
I niebo rozświetliły oślepiające błyskawice. Było ich coraz więcej, były straszne i piękne zarazem, trafiały w duchy Honeymoon, ale nie robiły krzywdy Linie i jej towarzyszom. Duchy wydawały z siebie przenikliwe wrzaski, ale były bezsilne...
- Jeśli zginie ostatni z nich, nie przebijemy się do naszego wymiaru! - zawołał Xellos - Szybko, Lino!!
Czarodziejka postawiła wszystko na ostatnią kartę...
- DRAGON SLAVE!!!!!!!!!!!!
Potężna eksplozja, w samym środku której się znalezli, przerwała barierę między wymiarami. Jednak wyglądało na to, że światło błyskawic chroni bohaterów. Po chwili stali już na polanie, na której znajdowały się trybuny z osłupiałymi widzami, równie osłupiały komentator oraz Zel i Amelia, tak pochłonięci haftowaniem, że nie widzieli, co się dzieje dokoła.
- No i nie ma Honeymoon - podsumował Gourry.
- I bardzo dobrze - dodała Lina - I jeszcze coś... Xellosku! *_*
- Hmm? ^ ^ - Mazoku przeczuwał najgorsze.
- Skąd ty znasz takie zaklęcie??????????????????
- To tajemnica. ^ ^
- COOO???!!! - Lina dopadła go i zaczęła wykręcać mu ręce w różne strony - Mów zaraz!!!!!!!
- No dobrze... - poddał się gdy przystąpiła do duszenia - Dostałem...
- JA TEŻ CHCĘ!!! OD KOGO??? $_$
- To ta... znaczy... od Xemedi... - po tych słowach Lina puściła go i zaczęła się rozglądać, mógł więc się dyskretnie ulotnić.
- To ona zna takie sztuczki?? - czarodziejka nie mogła uwierzyć - Ech, niech ja ją jeszcze spotkam...
- No, skończyliśmy!! - zawołali równocześnie Zel i Amelia.
*****************GLEBA*******************
Haft Zela przedstawiał piękną damę o uśmiechu Mony Lisy, a dzieło Amelii można było nazwać sztuką abstrakcyjną - pełno dziwnych szlaczków a na 1 planie napis MIŁOŚĆ I SPRAWIEDLIWOŚĆ!!!
- No to kto wygrał?? - dopytywali się.
- Nie obchodzi was, co się tu stało?????? - wydarła się Lina.
- A co się stało? - spytali niczym Gourry - O, wystrój się zmienił!
******************GLEBA*******************
- Ech, kit z tym - westchnęła Lina - Lepiej idzmy dalej w te góry...
- Wędrujecie w góry Ordlen? - wtrącił się komentator - To jeszcze 5 dni drogi, a nie napotkacie już żadnego miasta...
Szybciej i wygodniej by wam było iść przez Dolinę Mgieł...
- Nieee... - Lina nie wytrzymała nerwowo i zemdlała.
Podróż miała nie skończyć się zbyt szybko...

CDN

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.39772900 1276783428
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!