Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 6
rozdział #08
 
Treść fanfika..
i oto ostatnia księga. Najkrótsza ze wszystkich.

Rozdział 6.8.1

- dobra. Umarł chłopczyk, zróbmy mu kopczyk, zabiliśmy dziewczynkę, zróbmy zadymkę! Z prochu powstałaś i w proch się obrucisz. - warknęła Alira. Wysłała jakiś wyjątkowo silny czar w kierunku Dakkis, rozwalając całą okolicę, i przy okazji ciało dziewczyny.- zaoszczędzimy na krematorium.
- kurde w mordę jeża!!! To ja miałam ją zabić! - za Alirą ukazała się Saovi.
- hm hm hm.- zaśmiała się cicho Alira.- a ty tam! Zbudź się! Chcę mieć jakiegoś świadka mojego triumfu.
Kriss obudziła się i zamrugała oczami.
- Saovi...i jakcitam..
- Alira jestem.....- uśmiechnęła się dziewczyna - chcę ci przedstawić osobę głównie winną twoich dołów psychicznych.. oto Saovi.
- Saovi? Ty.. jesteś przeżarta złem.- powiedziała Kriss. Próbowała podnieść sie z ziemii lecz wciąż miała za mało sił.
- nie wstawaj. Sama się z nią rozprawię.
- ty? HAHAHA! - zarechotała Saovi
- srahaha. Przygotuj się na szybką śmierć sposobem przez ciebie opatentowanym...
Nagle Alira przymknęła oczy i klękła na ziemii. Saovi coś mruknłęa ze szczerym ździwieniem co też Alira wyprawia, aż... znieruchomiała..

Tymczasem.. w miejscu, gdzie nie obowiązuje ani czas, ani przestrzeń.. ani cokolwiek innego..

- Zaskoczona?- zapytała się Alira istotnie zdziwionej Saovi
- gdzie jesteśmy?
- w tym pustym miejscu były niegdyś twoje dobre emocje. Teraz jak widzisz jest tu pustka.
- jak ci się udało wniknąć w moją duszę? - warknęła Saovi ze wściekłąścią
- podróżując po wymiarach nauczyłam się bardzo wiele... jestem twoim przeciwieństwem.. ty potrafisz dawać tylko smierć.. ja potrafię dawać życie... dlatego też musisz umrzeć.. chociaż szkoda. Rodzinie będzie przykro.
- nie zabijesz mnie tak łatwo!
- nie rozumiesz, że w środku własnej duszy jesteś bezbronna? Nie zabiję cię; jedynę zamknę cię w niej na zawsze.
- DUPA JASIA!
- strutu srutu. Masz jakieś ostatnie życzenie?
Saovi nic nie odpowiedziała dusząc się ze wściekłości.
- więc... żegnam.. - W dłoniach Aliry ukazała się pulsująca łagodnym światłem kuleczka... dziewczyna położyła ją na ziemii.. i znikła.

Wtracamy do realnego świata.

Alira otworzyła oczy. Spojrzała na nieruchome ciało Saovi.
Dziewczyna zdjeła naszyjnk z szyi i rzuciła obok Saovi.
- niech twa zepsuta do reszty dusza spocznie w tym medalionie.. moja wtym ręka, by nie zaznała spokoju... - Saovi na chwilę odzyskała świadomośc.. zdążyła tylko z wyrzutem spojrzeć na Alirę.. Po chwili jej ciało zamieniło się w dym, który błyskawicznie wsiąkł w medalion.
- może w tej chwili w to nie wierzysz..- Alira schyliła się po naszyjnik.- ale to dla twojego dobra.
- co z nią teraz zrobisz?- zapytała się Kriss
Alira uśmiechnęła się tylko.
Podeszła do urwiska... zamachnęła się... i rzuciła medalionem.
Z coraz szerszym uśmiechem patrzyła, jak naszyjnik spada w dół...
I w dół..
aż w końcu uderzył z cichym brzdękiem o skały, a następnie potoczył się do płynącego między skałami strumyka.
- co ty..?
- to dla dobra jej i wszytkich.
- czym ty jesteś?
- nie jestem zła. Mam dar stwarzania życia. Pragnę dobra dla tego świata. To wszytko. Lecz sorry. Muszę zniknąć na kilka lat.
Obok Aliry utworzyła się wielka czarna dziura.
- idę do mojego ulubionego wymiaru.. czy da się zapobiegnąć nadchodzącej przyszłości? Ty już przegrałaś, Kriss.- wskoczyła w czarną dziurę, która po chwili się zamknęła.
Kriss westchnęła z bólem.

Nazajutrz.

- i tak to się skończyło. - wyjaśniła Kriss.
Amelia przestała gryźć stół ze strachu. Wszyscy siedzieli w zgrabnym kółeczku. Kriss, zanim tam wróciła musiała się fest napracować, by wyjaśnić Linie i reszcie ferajny że skarb otrzymają niebawem i ogólnie musiała przejść wiele rękoczynów.
- ok. - Lina klasnęła w dłonie - wszystko fajnie, pięknie, tylko co z tym skarbem? Ja już chcę do domu wracać..
Kriss zaczęła zastanawiać się jak wybrnąć, gdy...
- kurde! Kriss, z ciebie mądra dziewczyna, ale herbaty nie umniesz robić za cholerę..- prychnęła Princessa ksztusząc się z zakoszonej jej herbaty. Jak zwykle pojawiła się niewiadomo skąd ^^
Acha, dodam tylkom że Kriss musiała siedzieć w wielkiej, szerokiej czarnej rękawicy i włosach związanych w kitka, by uniknąć pytań naszych bohaterów. Dodam tylko, że dyplomatycznie uniknęła wielu wątków z jej przygód ^^
- hę? Princessa? A skąd ty tu?
- a nic. Mam część skarbu. - Princessa mrugnęła znacząco. - wyjdźmy wszyscy przed dom.
- ty, dziwko! kim jesteś??? - ryknęła Lina.
- słuchaaaamm?? dziwkoooo??? o żesz ty cholerna płaska krowo, jak zaraz ci..
- ekhm, spokojnie- uspokoiła je Kriss.
Tak więc wyszli na zewnątrz.
- ustawcie się w kupce. - rozkazała Princessa. Potulnie sie ustawili, oprucz Zela.
- po co? Skąd mamy wiedzieć czy nie chcesz jakiegoś nam kuku zrobić? Jak ty się wogóle nazywasz?
Kriss razem z meiczem podeszła do Princessy. Obie chwyciły za miecz.
- nazywam się Princessa, Pani Snów. Mam zamiar wspomóc Kriss w obdarzeniu was największym skarbem, jaki można tylko sobie wymarzyć.
- PRINCESSA??? o w mordę, ale zaszczyt..
- no wiem ^^
Kriss i Princessa przymknęły oczy.
- o siły Ousymu zebrane w każdej cząsteczce budulca tego świata, w każdym dobrym słowie i geście, w silnej woli i samozaparciu w odwadze i sprawiedliwej determinacji... - zaczęły. Miecz zabłysł. Potem rozległy się tylko szepty. Wtem.. promień z niego trafił wprost w rozbieganą jak przedszkole, kupkę naszych bohaterów. Kriss i Princessa, nieco zmachane, kucnęły na ziemi.
- dzięki..- wydyszała Kriss.
- niezamaco..- odparła Princessa.
Rzuciła miecz o ziemię.
- tak będzie lepiej.
Miecz rozpadł się na łuk, sztylet, tarczę, miecz i pierścień.
Tmczasem.. Lina stała nieco zaskoczona.
- i dzie do ciemnej dżumy ten skarb..? Zaraz..- spojrzała na Kriss.- wydaję mi się, jakbym znała cię od dawna..
- Am.. Amelia..- wydusił Zel, patrząc na Amelię jakby ją widział pierwszy raz w życiu.- wiesz, może mi teraz powiesz że jestem nienormalny... ale wydaje mi się, że mamy dwuch synów..
- co za zbieg okoliczności.. mi też się tak wydaje...- powiedziała cicho Amelia
- kurde.. Kriss..- jęknęła Lina. Spojrzała na swoje dłonie.- Krisseexeqeste ... Gabriev..? - zapytała się sama siebie.- ty.. jesteś .. moją..
- ...córką, Lina.- mruknęła Kriss.- jestem twoją córką.
- CÓRECZKO! - Lina rzuciła się na Kriss. - nie wiedziałam.. jak to się stało..
- przepraszam..- Po policzku Kriss spłynęła łza.- to przezemnie..
Wszyscy wyjaśnili sobie sesje rodzinne.
- ok ^^ a teraz mały transport. - powiedziała tajemniczo Princessa. Pstryknęła palcami.. nagle pojawili się nieco przygaszeni Sunny, Moony, Veneth i Daniel.
- eej noooo!!W twojej siedzibie było tak fajnie.. - mruknął Moony
- zamknij się. Patrz, kogo mam ^^- Princessa wskazała na Linę.
Opuśćmy tą idyllę wielu spotkań, wzruszeń i łez radości ^^
- kurde, Kriss... co się się stało z okiem?- zapytał się Veneth patrząc dziwnie na dziewczynę.
- JAJO.- warknęła Kriss.- wiesz co, już być mnie lepiej o zdrowie zapytał.
- aj, laska.- walnął ją w plecy ^^
- jak ci zaraz oddam...
- PRZEPRASZAM! muszę ci to wynagrodzić... - ujął jej twarz w dłonie... i namiętnie pocałował...


***

- pora się stąd oddalić.- mruknęła Princessa oddalając się. - choćmy, Afikt.
- choćmy. - odpowiedział jej czerwonowłosy chłopiec o brązowych oczach, idący obok niej. - niedługo zacznie się nowa era.
- zacznie się z wielkim hukiem.. - westchnęła dziewczyna, i razem z chłopcem znikli.

***

i tak oto kończy się ten fik...Kriss przekazała różę Xellowi.. który bez większych problemów wskrzesił Katię, której pierwszymi słowy były "chcę seksu". Wszyscy powrócili do swoich domosw. Zaczęli prowadzić życie takie jak przedtem. Kriss trzymała się jakoś, i ukrywała swoją inność pod skórzaną rękawicą i kitkiem. Pozostaje jeszcze wiele pytań "dlaczego?" , które postaram się wyjaśnić w następnej części.

I oto już symboliczne słowo:

*KONIEC*

Ps. Skończyłam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ps2. Okej. Ten fik jest troszkę inny niż wszytkie. Spędziłam nad nim kupę czasu, a to z powodu moich licznych dołów psychicznych. Starałam nie wprowadazać aż tak poważnej atmosfery do niego. W każdym bądź razie, włożyłam w te opowiadanie wiele pracy, czasu i serca. Więc, mam małą prośbę: jeżeli ktoś będzie uważał ten fik za całkowicie do kitu/chrzanu/bani (niepotrzebne skreślić), chciałabym żeby to jakoś uzasadnił. Żeby wskazał mi co zrobiłam źle, a mogłabym lepiej. Powiem sczerze: osobiście nie uważam tej części za złą. Lecz wiem, że nie wszyscy mają takie zdanie jak ja. Jestem otwarta na opinie.
Ps3. (teraz wystąpi coś co nie ma najmniejszegoz wiązku z fikiem, ale muszę gdzieś się wylać).

W tym momencie chciałabym podziękować wszystkim, ktorzy byli zawsze przy mnie, którzy potrafili wesprzeć mnie dobrym słowem, lub zrozumieniem. Za to, że potrafili powiedzieć "życie jest piękne". Za to, że zawsze będę tak uważać.

Przede wszystkim, chcę podziękować mojej mamie, jedynej i niepowtarzalnej. Była ze mną zawsze. Wiem że w każdej chwili mogę się do niej zwrócić, a ona zrozumie mnie bez słów. KOCHAM CIĘ, MAMO!!!

Chcę podziękować Bogu. Za wszystko.

Ps4. Wszystkie prawa zastzreżone.


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.64857900 1276786533
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!