Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #08
 
Treść fanfika..
Promise me!!!
Part- eight Shiro czyli biały.

Filia siedziała w celi. Skuliła się w sobie nieco. Dotkneła ręką krat. Dmuchnęła leciutko. Kraty zajarzyły się na czerwono. Mogłaby uciec. Tylko co potem? Przecież nie znała drogi do urzędu. Wcześniej miałą mapę, teraz nic...usłyszała ciche sapanie klawisza. Dobra, ale na pewno nie zamierzała siedzieć i nic nie robić. Przeklnęłą się w duchu. Kiedyś miała wątpliwości czy można wciąż uciekać. Wciąż, nie czasami, tak. Żelazne kraty po chwili cicho się stopiły. Wyszłą cichutko na zewnątrz. Ujrzała długi korytarz. Stawiałą powoli kroki. Cicho nacisnęłą klamkę. Tak! Wyszła.
Spojrzała na ulicę. Oczywiście po chwili była już mokra. Nie ma to jak ulewny deszcz, akurat wtedy gdy jesteś w samej bluzce i spódnicy. Do tego dżinsowej. Szła przed siebie, chyba z jakieś pół godziny. Było ciemno. Dobrze, że się stamtąd wydostała. Oparła się ręką o latarnie. Zdziwiła się nieco, w ich świecie po zmroku większość ludzi była w domach, a tu...Westchnęła cicho. Spojrzała na rząd straganów. Podeszła do jednego z nich. Ukucnęła. Obejrzała dokładnie rząd małych laleczek.
-Przepraszam panią...co to jest?- Zapytała kobiety siedzącej obok.
-Ach...cudzoziemka... to daruma moje drogie dziecko.
-Daruma?
-Tak to lalka przynosząca szczęście.- Przyjrzała im się dokładniej, nie była zbyt piękna, lecz bardzo ...hm... sympatyczna.Wygrzebała z kieszeni trochę pieniędzy, które dostała od Valgarva.
-Ile kosztuje?
-Dla ciebie 90 yenów maleńka.- Przytaknęłą głową. Po chwili trzymała w rękach małą czerwoną zabawkę.Odwróciła się nagle.
-A przepraszam gdzie mogę znaleźć drogę do ministerstwa?
-Cały czas prosto, a przy skrzyżowaniu na lewo. Na pewno znajdziesz!- Uśmiechnęła się do niej. Widziała, że coś jej leżało na duchu. Filia wsadziła lalkę do kieszeni. Pognała przed siebię.
*
Xelloss wracał razem z Shiro do rządu. Szli spokojnie ciemną ulicą. I rozmawiali. Krople deszczu spływały po ich policzkach. Nagle dziewczyna odwróciła się gwałtownie.
-Czujesz?
-Co?- Zapytał zdziwiony.
-Gdzieś blisko jest złoty smok.- Stwierdziła. Jej oczy przepełnił ogień. Xelloss odwrócił się lekko i spojrzał przed siebie.
-Istotnie. To Filia.- Postać skryta pod cieniem w górze ulicy, podtrzymywała się muru.
-Nie wiedziałam, że w waszej drużynie jest smok...
-Uspokój się. Zabijanie bez potrzeby też jest głupie. Jeśli nam zagrozi wtedy to zrobimy.- Spojrzała na niego.
-Powinieneś uczyć w szkole.
-Uważasz, że mam podejście do dzieci?-Pokręciła głową.
-Nie wiem. Nigdy nie widziałam cię z dzieckiem. Ale masz cholerny autorytet.- Smok przeszedł obok nich. I owszem widziała Xella i jąkąś dziewczynę, ale no cóż to na pewno nie był jej interes. Po tym wszystkim marzyła jedynie o ciepłym łóżku. Weszła powoli po marmurowych schodach.
Nacisnęła zimną klamkę i ujrzała purpurowy dywan. Za nią weszli Xelloss i Shiro. Nie odezwali się do siebie.
-Witaj, jak masz na imię?- Shiro uśmiechnęła się sztucznie do smoka. Wyczuła to.
-To tajemnica.- Odrzekła patrząc się znacząco na Mazoku. Nadymał się.
-Kapłanka krróla ognistego smoka. Filia ul Copt. Główne cechy, wredna, narwana, bezużyteczna, a przede wszystkim zastraszająco naiwna.- Skwitował zjadliwie. Smok spojrzał na niego zdziwiony.
-S...su...słucham?- Zdziwiła się swoją reakcją. Poprawiła się od razu.- Jak śmiesz namagomi!- Uniósł się lekko w powietrzu. Nagle wszedł jakiś kelner. Oczy rozszerzyły mu się do wielkości pomarańczy. Filia skumulowała energię w dłoniach. Opłynęła ją w około. Po chwili mężczyzna usnął i opadł na ziemię. Smok dyszał. Spojrzała na niego ze zgrozą.
-Słuchaj idio..huh...to...huh...zrobiłes to specjalnie... dobrze wiedziałeś, że jestem wykończona i jeszcze...huh...to...-Zamkęła oczy i opadła bezsilnie na podłogę.
-Wygląda jak siedem nieszczęśc.- Shiro pokiwała głową. Xell przyglądał się smokowi.
*
Kobieta o platynowych włosach wyciągnęła się leniwie na fotelu. Jej czerwone oczy spoglądały na pozadzkę. Podniosła kieliszek do ust. Wino poruszyło się nieznacznie.
-Może być zabawnie, nie Xell?-zamruczała do siebie.
*
Zielone oczy generała wpatrywały się spokojnie i zdecydowanie w swego pana.
-Panie dobrze wiesz, że nie jestem w stanie go pokonać.- Dynast przytaknął. Odgarnął swe czarne włosy. Zaśmiał się ironicznie.
-Kiedyś tak... ale teraz...- zamruczał.-Zellas nieźle wymyśliła sobie Xellossa. Cała czwórka wytworzyła po dwoje podwładnych. Xelloss jest jeden co daje mu przewagę, ale...tym razem wybiorę się do niego osobiście.-Niebieski warkocz Sherry opadł jej na ramię.
-Jakieś rozkazy?-Usmiechnął się.
-Oczywiście Sherra. To będzie prościutkie. Schwytaj nie...zabij smoka. Jest niepotrzebny.- Przytaknęła głową.
*
Mazoku to głupiutkie stworki
Każdy smok dobrze o tym wie
Bo gdy przyjdą te potworki
skakać ze złości się chce
Ja wbrew pozorom też tego zaznałam
Poznałam takiego dnia pewnego
i jak przystało na smoka zaraz go zdołowałam
poznałam wrednego, złego i samolubnego
chciał zabrać mi Linę
i świat do końca doprowadzić
a ja mu nie dałam,
bo przecież światło musi mnie prowadzić.
Teraz zmęczona piszę te słowa,
a do tego wszystkiego cholernie boli mnie głowa!
Ceiphidzie zrób coś dla swego smoczka!
Daj mi usnąć i zamknij me oczka...

Xelloss zaśmiał się cicho. Filia otworzyła lekko oczy. Zobaczyła Mazoku siedzacego w powietrzu i czytającego jej notatnik.
-Naprawdę ciekawe^^-Uśmiechnął się szeroko. -Masz jeszcze jakieś wierszyki? Cały notatnik jest pusty z wyjątkiem tej strony. Masz talent do tego. Długo ci to zajęło?
-Pisałam to po tym jak chciałeś zabić Vala i wtedy uratowałeś mnie spod kamieni, a potem upuściłeś...-dodała z rezygnacją.Położył palec na ustach.
-Hm...cytuję: poznałam wrednego, złego i samolubnego...- Przeczytał lekko wkurzony.
-no i co? To przecież prawda.- Podpłynął bliżej niej. Teraz lezał w powietrzu. Byli sami w pokoju.
-A na jakiej podstawie tak sądzisz?
-Wrednego:wybiłeś moją rasę, złego:wybiłeś moją rasę, samolubnego: wybiłeś moją rasę!!!- Otworzył jedno oko. Zaśmiał się.
-Tak^^
-I jeszcze się śmiejesz...-szepnęła do siebie.
*
Ciemna postać wyłoniła się zza cienia.Mała dziewczynka wychyliła lekko swą główkę zza pnia. Postać była mężczyzną o purpurowych włosach. Po jego rękach spływała krew, która po chwili wsiąkała w glebę. Dziewczynka zaczęła płakać cichutko. Xelloss spojrzał na nią. Ukląkł obok niej. Podniósł jej głowę do góry. Po jej policzkach skapywały łzy. Z jej pleców wystawały złote skrzydła.
-Czemu płaczesz?-Zapytał spokojnie.
-Bo mama...rodzice...leżą nie żywi na placu...a mamusia chyba cierpi...- Uśmiechnął się. Przeszył jej serce wiązką energii. Opadła bezsilnie na ziemię.
-nie martw sie mała, juz niedługo pocierpi.- Skierował się w stronę miasta.
*
Oparł się o ścianę. Schował głowe w dłoniach. Filia spojrzała na niego spokojnie. Spojrzał na nią zdziwiony.
-Nie pytasz się czemu to robię?-Pokręciła przecząco głową. -O to ciekawe bo myślałem,że smoki są ciekawskie.^^-Zaśmiał się. Skuliła się w sobie.
-Mogę ci zadać pytanie?
-Jasne^^
-A nie powiesz, że to tajemnica?-Mrugnął. Latał tuż nad nią. Nagle odwrócił się do góry nogami. Jego włosy opadły na dół.
-Pewnie powiem, ale spróbuj^^- Spojrzała na niego oczami pełymi blasku.
-Właściwie mam kilka. Pierwsze: Czemu mnie nie zabijesz? Przeciez jeszcze tylko ja i mógłbys się przedstawiać- Zmieniła ton na głębszy.- Witam jestem Xelloss Metallium ten co zlikwidował rasę złotych smoków.-Odwrócił się w pionie.
-To tajemnica^^-Zaśmiał się.
-I dlaczego tu siedzisz tracąc ze mną czas?
-To też tajemnica Filia-san.^^- Podfrunął pod sufit. -A słuchaj? Co z twoimi ciuchami? Ta spódnica to już się chyba nie nadaje? A jeszcze masz wieczorową, ale to nie za bardzo...
-Na razie siedze w piżamie.- Obejrzał ją.
-Taaa...kaczuszki i gwiazdki jasne^^
-Nie ma się z czego śmiać.- Mruknęła.
-moich ciuchów pewnie nie chcesz?-Spojrzała na niego zdziwiona.
-Słucham?
-No, może pożyczyc ci koszuli, albo spodni. Przynajmniej na razie.
-Słuchaj czy ty wyobrażasz sobie jak ja bym wyglądała w czarnych spodniach i cielistej koszuli?!!!- Położył sobie palec na brodzie. Zamyślił,a potem się uśmiechnął.
-No, chyba ładnie...- Zauważył to.
-Coś ty taka czerwona?- Nie znał takiej reakcji. Jeszcze nikt w jego obecności sie nie czerwienił.
-Bo mnie wprowadziłeś w zakłopotanie idioto.
-Co to za uczucie?
-Siakie.
-Więc to raczej ze złości?
-Właśnie.-Podleciał do okna.
-Fiia...
-Mhm?
-Nie długo coś zacznie się dziać...-Szepnął.-Czuję to...
-Boisz się?-Zrobił salto w powietrzu i zaraz był tuż przy niej.
-Ja...się niczego nie boję.-Stwierdził.
-To masz fajnie. Chyba dobrze nie mieć uczucia strachu w sobie. Mnie wręcz ono wypełnia.
-Cykorek.^^-Wstała zdecydowanie.
-Xelloss nie drwij ze mnie. Nie pogrążaj mnie jeszcze bardziej i nie udowadniaj wciąż swojej wyższości. Takie bawienie się mięsem jest dobre dla zwierząt,a ty mam nadzieję nim nie jesteś.-Wyszła.Xelloss stał przez chwilę w środku pokoju. On jej do cholery po prostu nie rozumiał!!!
-Damn it!- Krzyknął. Sapnał cicho i opadl na krzesło. Podparł głowę ręką. Przymknął oczy i udawał, że śpi. Połaczył się z Deo.
*
-Te Deo. Jak tam misja?-Dziewczyna ocknęła się znad kompa.
-O bracholek...a to nie możesz się teleportować?- Zamknęla plik.
-Nie, na razie nie. Co z tą misją?
-O no wiesz, a możeby tak jakieś ,,Guten Abend" chociaż?
-Bon soir.
-Ooo francuski. Jakże mi miło. Nowego języka się nauczyłeś?
-Zellas kazała. Ale był prosty.
-Jasne, ile ci zajął?
-Zmieniasz temat mała, co z tą misją?
-Spadaj duży.
-Dobra, dobra Deo co z tą misją, bo się zapytam na śmierć.
-Ty nie możesz umrzeć.
-Tracę cierpliwość.-Uśłyszał ciche wachanie.
-Yyy...no, wykonana oczywiście.-Powiedziała niezdecydowanie.
-Oj, coś kręcisz... teleportuj mi się tu zaraz zrozumiano?
*
Pojawiął się przed nim postać o jasnobrązowych włosach. Otworzyła swe czerwone oczy. Xelloss ku swemu zdziwieniu spojrzał za nią. Stała tam mała dziewczynka o srebrnych włosach. Miała brązowe znaki na policzkach i zastanawiająco czerwono-pomarańczowe oczy.Deo usmiechnęła się przepraszająco.
-Ma na imię Sal.- Szepnęła. Dziecko na oko miało jakieś sześć lat. Ku zdziwieniu Xellossa zaraz wskoczyłą mu na kolana. Spojrzała na niego swoimi wielkimi oczami. Skądś znał tę twarz. Zwrócił wzrok ku Deo. Znaczący wzrok.
-Deo...
-No, nie mogłam jej zabić!!!- Rozpuściła się.- Zabiłam całą wioskę, a ona została... i płakała bardzo...zabiłam jej brata...tylko jego miała...Xell, no... to tak jakbym ja straciła ciebie!!!- Zmieniła się w sd-czka.
-Nie mówiłem by nie zabijac dzieci...-Odparł.
-No, ale tylko raz... ja się nią zaopiekuję!
-Może przedszkole założysz? A co jak dorośnie?
-Dobrze wiesz, że nie dorośnie!
-O Dośka ty też wyczułaś?- Xelloss zapytał zdziwiony.
-To przeciez widać na pierwszy rzut oka!
-Hm... no faktycznie te oczy...ale musiała być poniżej normy skoro Zellas ją odrzuciła...- Zamyślił się.
-Xell, a tak własciwie po co ja miałam, ich tam rozgromić?
-Tajemnica^^
-To mogę ją zatrzymać?
-Mówisz jakbyś brała zmoczonego kotka z ulicy.TO jest żywe i do tego ROZUMNE.
-No,no własnie.
-Nie.
-Co?
-Nie.
-Jak to nie? Jak możesz?! Ty bez serca...
-Nie przeczę...tak w sumie.- Przyjrzał się dziewczynce. Obejrzał ją dokładnie. Postawił na ziemi.- No cóż...zobaczymy...
-Więc?
-No, zobaczymy czy przejdzie test.
-Co? Ten twój? A w życiu, to może od razu ją zabijesz?
-Przed chwilą ci zależało...
-Idź ty!!!- Pokazała mu język.
-O tak, słuchaj załatw Fili trochę ciuchów. Nie mam ochoty z tym smoczyskiem rozmawiać.
-A co się stało?
-E, nieważne.
-A zakaz?
-Chwilowo wstrzymany.- Xell zniknął z dziewczynką.
-I jak zwykle się nie pożegnał, cham jeden.
*
Valgarv siedział na dachu wierzowca. Tutaj nikt go nie zauważał. Rozłożył skrzydła. Czarne pióra opadały niesione razem z wiatrem. Przeczesał palcami włosy.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.55960200 1313948655
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!