Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Katy
The New Adventure
rozdział #08
 
Treść fanfika..
"Zmowa milczenia. Chwila oddechu."


No dobra: jak ktoś czytał poprzedni rozdział, to wie o co chodzi, jak zaczyna czytać od końca, to trudno, a nasi znajomi zaczęli cucić Linę...
-Lina, obudź się!!!- Gaury nie wiedział, co ma już robić. Im dłużej Lina zostanie uśpiona, tym bedzie bardziej wściekła, jak się obudzi. Biorąc jeszcze pod uwagę ostatnie wydażenia... A komu się oberwie? No jemu, oczywiście. Nikt nie przyjmie na siebie tej odpowiedzialności. Linę trzeba obudzić jak najszybciej!- Lina...
-Panno Lino, niech się pani obudzi...
-To na nic...-skwitował Xellos.- i nagle przed nimi pojawiła się Filia niosąc wiadro pełne wody (wiadro było duuuuuuże!!!) i wylała całą zawartość prosto na Linę.
-Co... Co jest? Dlaczego jestem cała mokra???!!!!- i wtedy zobaczyła Nemi stojącą do niej tyłem. Nie odezwała się ani słowem. Lina wstała, nie powiedziała do nikogo ani słowa i ruszyła do drugiej bramy miasta. Tutaj i tak nie mieli czego szukać. Wszystkich ta reakcja zaskoczyła. Tym bardziej, że jak sie wydarła to zaczęli szukać jakiegoś logicznego schronienia...
-Co jej się stało?- zapytał Gaury.
-Nie mam pojęcia.- Amelia była w szoku, tak samo jak wszyscy, którzy widzieli tę scenę.
-Pewnie jest jeszcze wściekła.-zakomunikował wszystkim Xellos.
-Nemi też się nie odzywa. Ciekawe ile one tak mogą?- zaczęła zastanawiać się Filia. I w ten sposób każdy, kto był przy budzenia rzucił swoje trzy grosze. Zel dyplomatycznie nie mieszał się do tego.

Doszli do następnego miasta. Zatrzymali się w hotelu z karczmą na dole. I w owej gospodzie....
NIC!
No poprostu nic. Lina się nie darła, Nemi siedziała jak zaklęta i nie wiedzieć czemu każdy sie bał zakłucić tę ciszę, po której mogła nastąpić burza. Aaaaa!!! I jeszcze jedno! Lina nie jadła, nie tknęła prawie nic. Zresztą jej wróg nr 1 z obecnego towarzystwa też nic nie tknął.
-ODEZWIJCIE SIĘ WRESZCIE!!!!!!!- Amelia nie wytrzymała.
-W sumie ona ma racje. Co wam to daje takie siedzenie?- zapytał się Zel. No i, oczywiście nie dostał odpowiedzi.
-Dajcie spokuj, to nic nie da.- powiedział Xellos.
-Spać mi się chce, idę do łóżka.- zakomunikowała Filia i wstała od stołu.
-Chyba wszyscy powinniśmy zrobić to samo.- powiedział Zel. Gaury przestał już jeść, nikt nic nie mówił, więc po co siedzieć w takim nastroju? Wszyscy go posłuchali. Było to już jakieś wybawienie z sytuacji. Tym razem mieli na tyle pieniędzy, że każdy miał własny pokój, więc pomysł okazał się najlepszy, biorąc pod uwagę okoliczności. No i wszyscy poszli do pokoi.

Po.....hmmmm......30 min.....
Zel usłyszał, że Nemi wychodzi z pokoju. Podejrzewał, że nikt jeszcze nie śpi (no, może Gaury), ale po co, do diabła, miałby gdziekolwiek wychodzić??? Potem jeszcze jedno szczęknięcie.... po chwili następne i koniec. Nagle wszystko ucichło...

Tymczasem Nemi nic nie knuła. Poprostu wyszła sobie na dach. Musiała odetchnąć powietrzem w spokoju. Nie wśród ludzi, którzy kręcili się na dole, nie wśród całej paczki. Poprostu musiała się nad czymś w spokoju zastanowić...
_No i co teraz? Jeżeli ona potrafi przeniknąć do mojego umysłu, to wypadałoby zrezygnować z magii umysły i zostać tylko przy magii duszy. Ale z kolei te dwa, niby oddzielne rodzaje, uzupełniają się nawzajem. Tylko razem tworzą potęgę._-musiała zanleźć jakieś wyjście z sytuacji. Nie chciała mówić o tym im wszystkim, bo niby po co? Nie pomogliby jej.-_Nie, może wyłączenie tej części magii nie będzie konieczne. Mam nadzieje, że nie popełniam w ten sposób błędu. Musze być teraz tylko ostrożna. I nie dać sie drugi raz zaskoczyć. Może nie wykorzysta tego podstępu drugi raz. A z resztą co z tego? Nawet gdyby próbowała, ja będę tym razem przygotowana i poradze sobie tym razem z tą jędzą. Dam radę. Przynajmniej tak mi się wydaje. Z resztą ile się można zadręczać? Zaraz przejdzie tędy parada. Będzie fajne, kolorowe widowisko. _- w tej chwili klapa na dach się otworzyła i wszedł dam Zelgadiss.
-Co ty tu robisz?- zapytał się podejrzliwie.
-A co? Nie ufasz mi? Ech, nic nie robie. Siedze i się patrze. Musiałam się nad czymś zastanowić.
-Aha, Zel przysiadł koło niej. A na co się patrzysz?
-Na kilka rzeczy. Na górze są gwiazdy, ładne jest dzisiaj niebo, a na dole zaraz przejdzie parada. Będzie fajne, kolorowe widowisko.
-Rozumiem... Często tak przesiadujesz na dachu?
-Czasami. Tu mnie zazwyczaj nikt nie szuka i jest spokojnie... Na dole gwar, olbrzymie tłumy. No to przyszłam tutaj. O już jadą.- powiedziała, a w jej oczach zaiskrzyły jakieś radosne błyski. Miała w sobie coś z dziecka.
Fakt faktem, parada była fantastyczna. Ładna, kolorowa, narobiła dużo huku, a ludzie ruszyli za nią.
-No, to droga wolna.
-Wybierasz się gdzieś?
-Idę się przejść. Idziesz ze mną?
-No nie wiem...- Zel obrzucił dziewczynę wymownym spojrzeniem.
-Ej, idź ty... To już nie te czasy!!! Ludzie są już bardziej tolerancyjni. Pozatym jest ciemno i jest karnawał, a w tym mieście dodatkowo jakieś święto. Możesz powiedzieć, że masz maske.
-Nadal nie jestem pewien...
-Ech, no to jak chcesz. Ja idę. Levitasion!!!- i zleciała na dół.
-No poczekaj chwile!- i tym samym sposobem znalazł się na dole.

Po 1,5 godz....
-Ale fajnie...- Nemi była zachwycona.- Czegoś takiego to już dawno nie widziałam...
-Ja też nie.- tak szczerze, to najbardziej podobało mu się to, że nikt się na niego nie patrzył jak na dziwadło. Może ona miała jednak racje...
-Dobrze, że nie ma tu reszty.
-Dlaczego?
-No, pomyśl! Lina i Gaury zjedliby to wszystko, Amelia jęczałaby, że to raj dla złodziei, Filia zakochałaby się w tych dzbanach, a Xellos by nie przeżył, zbyt dużo pozytywnych emocji.
-Haha, może masz racje. Wyobrażam to sobie.
-W sumie to szkoda, że nie mamy przynajmniej troche pieniędzy...
-No... Nie wytrzymałaś z Liną?
-To przez tą jędze.
-Panią zła?
-Tak. Zresztą to nie ważne. Drugi raz nie dam się zaskoczyć.- nie do wiary, jak ludzie potrafią się zmieniać. Jeszcze przed chwilą miała te radosne błyski w oczach i wyraz twarzy dorosłego dziecka, które potrafi się cieszyć jakimś tam festynem, a tu nagle poważne oczy i twarz dośwadczonego czarownika. Coś niesamowitego...- A tak wogóle, to ile my już tu chodzimy.
-Coś ok. półtorej godziny.
-Pochodzimy jeszcze pół i wracamy. W sumie jutro jest nowy dzień i trzeba jakoś funkcjonować.- błyski w oczach i ta twarz powróciły.
No i potem wrócili do pokoi i już koniec tego rozdziału. Jak tytuł rozdziału mówi: mieli chwię oddechu.
No dobra, coś takiego mi dzisiaj wyszło. Mam nadzieje, że nie przesłodziłam. Wszyscy przedstawiciele płci przeciwnej by mi nie wybaczyli. Staram się chamować. Pozatym to nie ma związku z całą aferą bezpośrednio, więc mogli to ominąć. Hihihi, ja jestem nie zła. Pisze to na końcu, a powinnam napisać na początku. W każdym razie jak ktoś ducha wyzionął, to szczere kondolencje. Dobra, ludzie. Ja już kończe. Koło fanficów świat się nie kręci. Mam jeszcze coś do załatienia, więc papatki!!!
Katy.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.91826800 1315207764
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!