Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Deo-chan
Romans Deo Delaline
rozdział #09
 
Treść fanfika..
Powrót do początku


Xelloss usiadł, jego twarz nie wyrażała niczego. Był w swoim pokoju, lub raczej czymś, co powinno uchodzić za jego pokój na Wolf Pack Island. Próbował się uśmiechnąc, ale sie zawiódł. Bezskutecznie.
Pokój nie miał okien. Technicznie, to ten pokój nie istaniał, ale nie to było teraz najistotniejsze. Nagle zapragnął spojrzeć w gwiazdy, zawsze go uspokajały.
Czy ona nie rozumiałą, że się pomyliła? To była ogromna pomyłka. Ale nawet sam początek był zły. Xelloss nagle zrozumiał, dlaczego Valagaac chciał zniszczyć świat. Wszystko jest na nim takie nie fair, niesprawiedliwe.
Cisza.
Wyjął książkę z powietrza i otworzył na czystej stronie. Jak dawno w niej nie pisał? Ostatnia data mówiła, że bardzo długo.I zapomni znów, jeśli znikne ona z jego oczu. Po co mu to było?
Dostałem od Zelas nowe zadanie.- pisał- Ale musze skończyć, co zacząłem. Idzie wojna, powiedziała, że musimy ją wygrać.Ażeby to zrobić, ja...- zatrzymał się tu, niezdolny do dalszego czytania.
Biorąc głęboki oddech, kapłan czytał dalej.
W każdym razie mam nowe rozkazy. I po raz pierwszy od tysiąca lat, wątpię. Nie wiem, czy pownienem je wypełnić....
*
- Xelloss, cóż ty robisz?- spytała Filia, kiedy zakrył jej oczy. słyszała delikatny śmiech.
- To tajemnica, Filia-chan, bądź cierpliwa.-
pozwoliła mu się prowadzić. Czuła się, jakby lecieli do nieba. Nagle wszystko się zatrzymało.
- Xelloss?-
Odkrył jej oczy.
- Niespodzianka!-
- Szczęśliwych Urodzin!-
Filia wciągneła powietgrze, kiedy usłyszała papierowe trąbki i poczuła na głowie konfetti. Była w królewskim zamku w Sailuune ze wszystkimi przyjaciółmi: Liną, Gourry'm, Zelgadisem, Amelią i małym Valem. Zamek był przyozdobiony w uroczyste kolory i było dość jedzenie, żeby wykarmić całą armię.
- Co?- spojrzała zmylona na Xellosa. Przymknął oczy na nią.
- Byłaś za bardzo przygnębiona, pomyślałem, że przyjęcie cię rozweseli.-szepnął.- Nie martw si, dziś jesteś jak człowiek, których pełno jest tu, wokół ciebie, nie jak smok, który zdradził własną rasę.-
- A ty, Xelloss?- jej szafirowe oczy były stanowcze.- A ty jak mnie widzisz? Jak jakiegoś innego, głupiego smoka?-
- Filia-chan zawsze zostanie Filią-chan w moim sercu.-
Xelloss!
Tak, Zelas-sama?, o co chodzi?- nie mógł jej nie słyszeć.
Xelloss, wiesz, co ja o tym myśle! Zostaw ją! Natychmiast!
Ael, Zelas-sama.....
Wiesz, że się za ciebie wstydzę!Ty, mój wielki kapłan i generał, zakochał się w smoku! Złotym smoku! Natychmiast ją zostaw!
Zamknąłem usta.
Widzę, że rozumiesz. Ciesz sie, że nie każę ci jej wykończyć.
Tak, Zelas-sama.
Pomyślałem, że najlepszym sposobem bedzie do niej wrócic. Miałem wątpliwości, czy kiedykolwiek ją jeszcze ujrzę. Jej oczy były tak wyczekujące i szczęśliwe, że nie mogłem jej tego powiedzieć. Po prostu nie mogłem.
- Cześć, Xell.! Gdzie byłeś?- zaśmiała się, pociągając mnie na salę.
- Tu i tam.- odpowiedziałem niewyraźnie.
- Powiesz mi?-
- Ja...nie mogę.-
Filia zauważyła, że coś ze mną nie tak, ale nie wiedziała, że przede wszystkim nie powinno mnie tam być.
- Co się stało? Dziwnie się zachowujesz.-
- Nic.-
Tylko przyjrzałem się jej piękniej twarzy.
- Xelloss.- powiedziała surowo.- Wiem, że nie możesz mi powiedzieć pojedyńczych rzeczy, ale choć ogółem.-
- Ja....- zmusiłem się do uśmiechu.- Muszę wypełnić nowe polecenie, więć trochę mnie nie będzie.- poszło. Pierwsze kłamstwo.
- na jak długo?- nie mogłem patrzeć na jej smutek.
- mie wiem, jeszcze nie wiadomo.-
- Czy ta misja jest niebezpieczna?-
Moje nieludzkie serce właśnie się krajało nad tą opiekuńczością.Była zaniepokojona tym kłamstwem.
- nie, nie wiem, tylko, na jak długo.-
- Och....- powiedziała cicho.- Dbaj o siebie, dobrze?-
- W porządku.-
Uścisnęła mnie.
- Będę czekała.-
Jak mogę nie kochać tych cudnych, pięknych oczu......
zamknał pamiętnik. to było prawie pięćdziesiąt lat temu. Aż ciekawe, czy jeszcze czekała.
Xelloss dziękował bogom, że mazoku nie potzrebują snu, inaczej byłby dotknięty plaga koszmarów.
Dlaczego?napisał. Dlaczego czuję się winny.Nie jestem zdolny ptrzeceż do tego uczucia. Ni jestem zdolny do miłości....Czy może nie.....Czuję, że jej nie mam....Że ja straciłem.....
Tak. Nie czuł się przy zdrowych zmysłach. To wszystko było złe. Złe, a jednak tak piękne.
- Ten świat jest wyśrubowany.- rzekł sam do siebie.
Noc była czarna. Bezksiężycowa. Wszystko przycichło, ustało, jakby czekało na jego następny ruch. Xelloss wstrzymał na chwilę oddech.
Przecież już dawno dokonał wyboru. Wybrał Ciemnego Lorda nad Miłość. Sam teraz mówił, że to niesprawiedliwe. Gdzie tu sens. Jako Demon, stworzenie ciemność, powinien nie mieć sumienia, nie czuć żalu, wręcz skruchy. Dlaczego czuł?
Może to właśnie miała być jego kara. Nakaz zycia w bólu, za to, co robił innym. Aby nadrobić to całe zło. Ale to też nie była prawda.
Bolała go pierś. Z tej strony, z której powinno być serce. Ale on jest mazoku. Mazoku nie mają serca, nie mają duszy.
Lawendowe oczy otworzyły się, patrząc na nieoświetlone nocą miasto. Niep otrzebował światła dla widoczności. Inny dowód jego nieludzkości. Czy to w końcu być cxzłowiekiem jest xle, czy nie być nim?
Ale co oznacza wyrażenie "być człowiekiem"? Co ozanzcają słowa: "smok", "demon" i "chaos"?
Zatrzynmując się blisko jej sklepu, usiadł. Był blisko. Z tym drzewem też wiązały się wspomnienia. Chciał zapomnieć. Te wspomnienia były dla niego złem wcielonym. Były przepełnione miłością i troską. Śmierć pewna dla mazoku. miłość boli. Był pewien, że już jej nie kocha.
Zastanowił się, czy zawrócić z drogi. Mógł. Ale nie mógłby. Nie można było cofnąć się do chwili, w ktorej się w niej zakochał. ale gdyby ktoś zapytał go, czy żałuje, zaprzeczyłby. Bardzo ją jednak kochał. Nadal. Zawsze. Jej czułe pocałunki. Jej śliczny głos. Jej mleczną skórę. Jej bezkresne jak ocean oczy.
*
Filia otworzyła oczy. Pokój był czarny jak smoła, jednak było coś, co się w nim odróżnaiło. Ktoś. Kto bardzo bliski...Ktoś....
Cień odłączył się od ciemności.
- witaj, Filia-chan.-
- Xell?- szepneła ochryple.
- Tak.-
Zobaczyła jego twarz. Kapłan usmiechał się do niej, ale miał coś w oczach. Coś, czego nie rozpoznawała. Był jakby chudszy, bz cienia kpiny na twarzy. Wyglądał jak prawdziwy demon.
- Czekałaś na mnie?- spytał delikatnie, podchodząc bliżej.
Spojrzała na n9ego, jej błekitne oczy nadal były niezgłębione. Xellos poczuł, że się zaraz w nich utopi.
Nie! Pamiętaj o rozkazach!
- Tak.-
- Ciekawi cię, czemu wróciłem?-
- nie.- usmiechnela się smutno- Wiem.-
Dotknął czule jej policzka.
- wiesz?-
- Tak. Bardzo za tobą tęskniłąm, Xell.-
- filia-chan, ja chyba jeszcze bardziej.-
Zawineła ramiona wokół niego, w jej oczach widniało całkowite zrozumienie.
- co teraz się stanie?-
- Świat się skonczy.- odpowiedział.
- Czy to jedyny sposób?-
- Tak.-
Ucałowała jego czoło.
- Bardzo to poczuję?-
Xelloss spojrzał na jedyną osobę, którą kiedykoliwek kochał. Jedyna, która nauczyła go czuć.
- to nie boli.-
Filia zamkneła oczy.
- Zrób to.-
Xelloss przypieczętował ichwargi pocałunkiem w tym samaym czasie kiedy przeszył jej serce wiązką ciemnej energi.
Pod Filia ugiłey się kolana.
- Ja....kocham Cię.- szepneła.
- YTakże cię kocham.- powiedział, trzymając ją w ramionach. Westchneła spokojnie po raz ostatni.
Po sekundzie była martwa.
Odrętwiały, Xelloss wyszedł. Ciemność. Mazoku słyszał szelest, jaki robu\iły jego kroki po zwiędłych liściach. Ignorował to, szedł dalej. Zanim zostawi to wszystko na dobre, chciał zwiedzić miejsca, w których kiedyś z nią był. Jej biała szata szurała po ziemi.
- Xe-Xelloss?-
Lina inverse zatrzymała się we framuidze drzwi, powodując, że Gourry, jak i inni wpadli na nią.
Xelloss patrzył na nią, nadal niosąc na rekach martwą Filię.
Lina zbielała, zauważając ją.
- coś zrobił Filii?!-
- Zabiłem ją.- odpowiedział z dziwną matowością głosu.
- C-....C-....CO?!- Lina omal się nie uduisła, a szósty krzyzyk na szyi wisiał- Ty....Ona cię KOCHAŁA!-
- wiem o tym.-
- ty....Ty....Ty ..TY!- Linie zabrakło słów. Uderzyła go w twarz, po jej oczach spływały łzy.- Jak mogłeś?-
Xelloss wyglądał na niewzruszonego.
- Kiedyś zrozumiesz, Lina.- powiedział.
Istotnie, zrozumiała.
Dwa lata później Lord of Nightmares uznała, że ten świat jest już niepotrzebny i zatopiła go w Morzu chaosu.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.22742500 1276787481
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!